**********MIRIAM ZYDOWSKA KROLOWA POLSKI*********

15.04.02, 17:25
Jeżeli jasnogórscy paulini [1] zarabiają na „cudownym” obrazie, powinni dzielić
się kasą z Żydami, bowiem lansują i sprzedają wizerunek kobiety tej akurat
nacji… A swoją drogą ciekawe, że potomkowie Abrahama nie wpadli na pomysł, aby
ogłosić Miriam królową swojego narodu?!



Kościół naucza zasad funkcjonowania religii, oraz wskazuje sposoby, jakimi
dochodzi się do “prawd” dogmatycznych, które następnie stają się obowiązującymi
artykułami wiary…“Pierwszy rodzaj rozwoju prawdy dogmatycznej polega na tym, że
dana prawda objawiona, w Piśmie św., albo w Tradycji zawarta, niczym nie
zwracająca na siebie szczególnej uwagi, ani przez Kościół św. do wierzenia nie
podana, chyba tylko niewyraźnie w ryczałtowym nauczaniu wiernych o treści Ksiąg
św. i Tradycji, powoli wyłania się z tej ogólnej masy prawd, staje się
dokładniej poznawana, czy to przez nauczanie, czy przez kult liturgiczny, czy
przez praktyki kościelne, czy przez pobożność wiernych, i tak przechodzi ta
prawda do liczby prawd, wyraźnie i formalnie głoszonych przez Kościół.
Następnie pod wpływem okoliczności, pod naciskiem ducha pobożności wiernych i
pod tchnieniem Ducha św. w tym samym kierunku się objawiającego. Kościół św.,
to jest papież, sam przez się lub przy współudziale soboru, wpisuje daną prawdę
do katalogu tych prawd, w które każdy chrześcijanin boską, katolicką wiarą
wierzyć powinien. Tak było z dogmatem Niepokalanego Poczęcia” - wyjaśnia
teologia, odpowiadając tym samym na pytanie: jak się robi religię?

“Chwalebny ten przywilej Przenajświętszej Marii Panny,- czytamy dalej - długo
pozostający w skarbnicy objawienia bez zwracania na się uwagi, wyszedł powoli z
ukrycia wskutek hołdów, jakie oddawać mu chcieli wierni i pobożni. Znalazła się
opozycja: obawiał się św. Bernard wprowadzenia jakiejś nowości już to w
dogmacie, już też wprost w samej liturgii; zganił kanonikom lyonskim
wprowadzenie święta Niepokalanego Poczęcia. Później zajmowało się tą sprawą po
szkołach; roztrząsano ją wszechstronnie na podstawie dogmatu. Kościół popierał
tezy, broniące przywileju Niepokalanego Poczęcia; samą tę nazwę wprowadzono
nawet do tekstu liturgicznego. Wreszcie 8 grudnia 1854 roku, po wyczerpującym
zbadaniu wiary Kościoła, pomników przeszłości, wierzenia ludów, po wezwaniu
Ducha św. i za Jego natchnieniem, papież ku powszechnej radości katolickiego
święta, dogmatycznie orzekł niezrównany przywilej Niepokalanego Poczęcia
Najświętszej Marii Panny”.

W rzeczy samej w klasztorze na Jasnej Górze w rytuałach religijnych, niewiele
miejsca poświęca się Stwórcy. Niemal cała liturgia sprawowana jest pod kątem
żydowskiej niewiasty, będącej królową Polski.

Ale mimo wszystko, niebiosa z pewnością ucieszyły się z decyzji papieża Piusa
IX (1846-1878), który 8 grudnia 1854r., wszem i wobec ogłosił dogmat o
Niepokalanym Poczęciu Maryi, bowiem niemal dwa tysiące lat istnienia
chrześcijaństwa wskazuje, że na Olimpie Pana, nie wymyślono jeszcze teorii o
głównej lokatorce boskiego panteonu. Dlatego Miriam objawiając się 11 lutego
1858 roku w Lourdes, natychmiast przedstawiła się imieniem dogmatu: „Jestem
Niepokalane Poczęcie”.

Z uwagi na pochodzenie Miriam w linii prostej od Adama, (podobnie jak wszyscy
ludzie), powinna się urodzić bez łaski uświęcającej, którą stracił już pierwszy
człowiek. Jednak ze względu na zasługi, jakie wypracował jej Syn, Jezus,
Odkupiciel świata, została ona wyjęta spod ogólnoświatowego grzechu poczęcia.
Jak mówi teologia dogmatyczna, “Najświętsza Maria Panna została odkupiona i
jest najdoskonalszym owocem odkupienia, zdziałanego przez Jej boskiego Syna: i
rzeczywiście, bez tego odkupienia i bez nadmiernego i uprzedniego zastosowania
do Niej tegoż odkupienia, byłaby się urodziła w grzechu pierworodnym.”

Wygląda na to, że Zbawiciel “odkupił” tylko swoją rodzicielkę, a nie całą
ludzkość. Dlaczego Jezus nie był “niepokalanie poczęty”? Wszak powinna spełnić
się tutaj zasada: jaka matka, taki syn…! Ale zostawię te ideologiczne
zawiłości i kontynuuję swój pierwotny zamiar...

Starotestamentowy prorok Jeremiasz z polecenia boga dedykował współczesnym jemu
bałwochwalcom oraz jasnogórskim paulinom, teologiczną wskazówkę, ganiąc ich
czyny oraz dokonania. “Wszyscy oni pospołu są głupi i nierozumni: nauczanie ich
próżne, jako ich drewno. Srebro uwinione z Tarsis przywożą, a złoto z Ofaz,
dzieło rzemieślnicze i ręki miedziennika; hiacynt i szkarłat odzieniem ich:
wszystko to dzieło rzemieślnika. Pan Bóg zaś prawdziwy jest; on Bóg żyjący i
król wieczny.” (…) “Bogowie, którzy nieba i ziemi nie stworzyli, niechaj zginą
z ziemi i z tego, co jest pod niebem”. (10: 8-11)

“Zgłupiał każdy człowiek od (swojej) umiejętności, zawstydzony jest każdy
rzemieślnik w rycinie: bo to fałsz jest, ci ulał, i nie masz ducha w nich.
Nikczemne są i dzieło śmiechu godne; czasu nawiedzenia ich poginą.” (10: 14-
15).

Miriam, będąc matką syna bożego, musi być w randze bogini, ale takiego faktu
katolicyzm nie akceptuje, gdyż zanadto rzucałby się w oczy pogański kult
bogini, matki boga. Jakkolwiek nie oceniać wywodów teologii rzymskiej, należy
stwierdzić, że nie może być, aby niewiasta wydająca na świat boskiego potomka,
nie pochodziła z boskiego panteonu.

Bóg za pośrednictwem proroka Jeremiasza ostrzegał czcicieli innych bogów, a
szczególnie przed ich kapłanami. Wskazywał w swoich proroctwach na próżną i
daremną ufność w świątynie i ofiary: “Oto wy ufacie mowom kłamliwym, które wam
nie pomogą.” (7:8) Ileż pustych argumentów zawierają kazania głoszone na
Jasnej Górze, wychwalające protektorką tamtejszego klasztoru. Pismo święte
ustami Jeremiasza swoje, rzymski katolicyzm, swoje… Chrześcijaństwo stanęło
okrakiem jedną nogą na Piśmie świętym Żydów, a drugą na pogańskich praktykach
bałwochwalczych, czcząc różne wyobrażenia “świętych”…

“To mówi Pan: Wedle dróg pogańskich nie uczcie się, a znamion niebieskich nie
bójcie się, których się boją poganie. Boć ustawy narodów próżne są: drzewo z
lasu zrąbała robota ręki rzemieślnika toporem, srebrem i złotem ozdobił je,
gwoździami i młotami zbił, aby się nie rozwaliło; (…) nosić je będą, bo chodzić
nie mogą; przeto nie bójcie się ich, bo nie mogą uczynić ani źle, ani dobrze.”
(10: 2-5)

Pyta Bóg u Jeremiasza: “Na co mi kadzidło z Saby przynosicie i ziele wdzięcznej
woni z ziemi dalekiej?”

Paulini w II połowie lat dwudziestych ubiegłego stulecia zdecydowali się
przeprowadzić naprawę obrazu i jego odnowienie. Konserwacja obrazu dobiegła
finału w roku 1926 i z tej okazji 24 marca, wieczorem, w celi klasztornej, w
której odnawiano malunek, zebrali się mnisi i konserwatorzy obrazu. Nie
brakowało przedstawicieli władz, episkopatu i innych zaproszonych gości.
Ówczesny przeor jasnogórski, Markiewicz, w te między innymi słowa przemówił do
zgromadzonych: “Z jakąż obawą i lękiem patrzyliśmy wszyscy rok rocznie, gdyśmy
w każdy Wielki Czwartek przy oczyszczaniu sukienki oglądali z bliska Obraz
Cudowny. Widzieliśmy wówczas, że ząb czasu, choć nieznacznie i powoli, jednakże
robi swoje i stale, coraz to większe ślady po sobie na obrazie pozostawia.”

I ten fakt tak zaskoczył przeora Markiewicza?! Zdziwieni są wszyscy,
że “cudowny” wizerunek pomaga innym, a sam wobec niszczycielskich sił przyrody
i czasu; kopcących świec oraz żrących drewno robaków, staje się bezsilny i
czeka ratunku człowieka?!


--------------------------------------------------------------------------------
    • viri-palestyna Re: **********MIRIAM ZYDOWSKA KROLOWA POLSKI********* 15.04.02, 17:29
      To mówi Pismo święte katolicyzmu…

      “I poszpecisz blachy rycin srebra twego i szaty odlewu złota twego; i
      rozrzucisz je, jako plugawość miesięcznej niewiasty.” – nakazał prorok Izajasz.

      Prorok Jeremiasz: “Zgłupiał każdy człowiek od (swojej) umiejętności;
      zawstydzony jest każdy zlewacz w rycinie, bo fałszem jest ulanie ich, i nie
      masz ducha w nich. Marne są dzieła i śmiechu godne; czasu nawiedzenia ich,
      zginą.” (51: 17-18)

      Przed bałwochwalczymi praktykami pogan, ostrzegał prorok Baruch[1]: “A teraz
      ujrzycie w Babilonie, że nosić będą na ramionach bogów złotych i srebrnych i
      kamiennych i drewnianych, sprawiających postrach wśród pogan. Patrzcież tedy,
      abyście i wy nie stali się podobnymi sprawom obcych i bali się i strach was
      zdjął dla nich.” (6: 3-4)

      Procesje chrześcijańskie spełniają tę samą rolę, jaką pełniły u starożytnych
      pogan. Piętnując bałwochwalstwo, prorok Baruch wymienia wyczyny kapłanów jemu
      współczesnych, a nas skłania do refleksji, jak ta bogobojna kasta na
      przestrzeni tysięcy lat, potrafiła zawsze pozyskać wiernych dla swoich bogów?

      Oto inne słowa proroka Barucha, które spisał na prawie 600 lat przed
      Chrystusem. Niezwykła, zadziwiająca trafność i zgodność jego proroctwa z
      praktykami mnichów jasnogórskich... “Albowiem język onych (bogów) polerowany
      przez rzemieślnika; sami też pozłoceni i posrebrzeni, są fałszywi, a mówić nie
      mogą. A jako pannie, która się w ubiorze kocha, tak wziąwszy złoto uczynili
      ich. Mają iście korony złote na swych głowach bogowie ich; skąd kradną kapłani
      od nich złoto i srebro, a wydają je sami na siebie. Dawają też z niego
      wszetecznicom i nierządnice przybierają; i zaś wziąwszy je od nierządnic,
      ubierają bogów swoich. A ci nie są wolni ode rdzy i od móla. A przybrawszy ich
      w szatę szkarłatową, ocierają twarze ich od prochu domowego, którego dosyć jest
      między nimi.” (6: 7-12)

      Tak! Dokładnie to działo się na Jasnej Górze…

      Tenże prorok wyjaśnia przeorowi Markiewiczowi, dlaczego “cudowny” obraz, o
      który się tak troszczył jest “okopcony”...

      “Zapalają im lampy, a iście wiele, ale oni żadnej widzieć nie mogą; a są jako
      belki w domu. A serca ich -powiadają - liżą węże, które są z ziemi; gdy ich
      gryzą i szatę ich, oni nie czują. Czarne się stają oblicza ich od dymu, który w
      domu bywa...” (...)

      “Złoto też, które mają, na pozór jest; jeśli kto rdzy nie otrze, nie będą się
      lśnić; bo nie czuli, gdy ich odlewano. Za wszelkie pieniądze są na ramionach,
      pokazując nikczemną niemoc swą ludziom. Niech będą zawstydzeni i ci, którzy im
      służą! Przetoż, jeśli upadną na ziemię, sami przez się nie wstają; ani jeśli go
      kto prosto nie postawi, sam przez się nie wstanie; ale jako martwym, dary ich
      przed nimi składają. Ofiary ich ofiarnicy ich sprzedawają i na złe je obracają;
      także i żony ich, ani choremu żebrakowi z nich nie udzielają; ofiar ich
      dotykają się położnice i miesięcznice.”(...)

      “Bo skądże ich można zwać bogami? Iż niewiasty kładą (dary) przed bogów
      srebrnych i złotych i drewnianych. A w domach ich siedzą ofiarnicy, mając
      rozdarte szaty, a głowy i brodę ogoloną i których głowy nie przykryte. I ryczą,
      wołając przed bogami swoimi, jako na wieczerzy umarłego. Szaty ich zdejmują
      kapłani, a przyobłóczą w nie żony i synów swoich. Jeśli co złego się im stanie
      od kogo, lub jeśli co dobrego, nie będą mogli oddać. Jeśli im kto ślub ślubi,
      a nie spełni, tego się nie upominają. Człowieka od śmierci nie wybawią, ani
      słabszego od mocniejszego nie wyrywają. Człowiekowi ślepemu wzroku nie
      przywracają z potrzeby człowieka nie wybawią. Nie będą mieć litości nad wdową,
      ani sierotom dobrze czynią. Kamieniom z gór podobni są bogowie ich drewniani i
      kamienni i złoci i srebrni. A którzy ich chwalą, zawstydzeni będą. Jakoż tedy
      ma kto rozumieć albo mówić, że oni są bogami?” (6: 18-39)

      Baruch wszelki wizerunek przedstawiający bóstwo, stawia niżej od zwierząt.

      “Bo ani mogą złorzeczyć królom, ani dobrzeczyć. Nie pokazują też narodom znaków
      na niebie; ani świecić będą jako słońce, ani oświecać jako księżyc. Zwierzęta
      są lepsze, niż oni; mogą one uciec pod przykrycie i pomagać sobie. Żadnym tedy
      sposobem nie jest nam wiadomo, żeby byli bogami; przeto się ich nie bójcie. Bo
      jako w ogrodzie ogórkowym straszydło nic nie strzeże, tak są ich bogowie
      drewniani i srebrni i pozłoceni.” (6: 65-69)

      Na przekór jasnogórskim mnichom i bałwochwalcom zbałamuconym przez Kościół,
      prorok taką czyni uwagę:

      “Ze szkarłatu i z czerwonej farby, które na nich butwieją, poznacie, że nie są
      bogami. Sami też na koniec ugryzieni bywają i będą hańbą w krainie. Lepszy jest
      człowiek sprawiedliwy, który nie ma bałwanów; bo daleki będzie od pohańbienia.”
      (6: 70-72)

      Tych ostatnich Kościół zgodnie z naukami św. Augustyna mordował, bowiem“nie
      chcieli wejść” do wspólnoty chrześcijańskiej...

      “A rzemieślnicy i złotnicy urobili ich; niczym innym nie będą, jedno tym, czym
      ich chcieli mieć ofiarnicy. Sami też rzemieślnicy, którzy ich czynią, nie są
      długocześni. Izaliż tedy rzeczy, od nich uczynione, mogą być bogami? A
      zostawili rzeczy kłamliwe i sromotę potomkom. Bo gdy przyjdzie na nich wojna i
      złe, naradzają się ofiarnicy z sobą, gdzieby się skryli z nimi. Jakoż tedy
      można zrozumieć, że są bogami, którzy się ani wojny obronią, ani ze złego
      wyrywają?” (6: 45-49)

      Powyższe słowa można odnieść do przeora Augustyna Kordeckiego (1603-1673),
      który w obliczu najazdu Szwedów, gorączkowo zastanawiał się z paulinami gdzie
      bezpiecznie ukryć malunek? W końcu niemal na ostatnią chwilę, wywieziono go z
      klasztoru, aby nie stał się łupem najeźdźcy.

      “Bo, gdy są drewniani, pozłoceni i posrebrzeni, poznają potem wszystkie narody
      i królowie, że są fałszywi. Skąd jawno jest, że nie są bogami, ale robotą
      ludzkich rąk, a żadnej sprawy Bożej w nich nie masz. Stąd tedy wiadomo jest,
      że nie są bogami, ale dziełami rąk ludzkich i żadnej boskiej sprawy w nich nie
      masz.

      Króla krainie nie dają, ani dżdżu ludziom dadzą. Sądu też nie rozsądzą, ani
      krain od krzywdy wybawią; bo nic nie mogą, jako wrony między niebem i ziemią.
      Bo gdy ogień wpadnie w dom bogów drewnianych, srebrnych i złotych, ofiarnicy
      ich uciekną i ujdą, ale oni, jako belki, w pośrodku zgorzeją. Królowi też i
      wojnie się nie sprzeciwiają. Jakoż tedy ma kto mniemać i przyjąć, że są bogami?

      Nie obronią się od złodziejów, ani od zbójców bogowie drewniani i kamienni i
      pozłoceni i posrebrzeni; jeśli im złoto i srebro i szatę ci, którzy mocniejsi
      są, odejmą i odejdą, ani sobie rady dadzą.” (6: 50-57)

      Przytoczyłem zapisy Pisma świętego ganiące bałwochwalstwo. Teraz, dając
      Czytelnikowi sposobność zapoznania się z racjami rzymskiej propagandy
      usprawiedliwiającej łamanie zakazów biblijnych, przywołam fragmenty
      przemówienia jasnogórskiego przeora, Markiewicza. Wygłosił je 24 marca 1926 r.
      na wspomnianym spotkaniu z okazji zakończenia prac konserwatorskich obrazu...

      “Zdawaliśmy sobie jasno sprawę z wielkiej odpowiedzialności, jaka na nas ciąży.
      Lęk to był wielki, a przy tym podwójny: najpierw, jak się wziąć do dzieła tak
      ważnego i tak odpowiedzialnego, jakim jest odnowienie i konserwacja obrazu i
      komu je powierzyć? I tu Matka Boska przyszła nam z pomocą i pokierowała biegiem
      myśli i zabiegów naszych. (...)

      Lecz i tu Matka Boska pobłogosławiła zabiegom i staraniom naszym. Po odbytej
      spowiedzi i Komunii św. przed rozpoczęciem dzieła odnowienia, przy modlitwie
      przed rozpoczęciem i po ukończeniu codziennej pracy...” (...)

      Obraz Cudowny, wyjęty w dniu 17 listopada ubiegłego roku z ołtarza, dziś
      odnowiony i zabezpieczony na długie lata, a przy tym majestatyczniejszy i
      piękniejszy wraca na swoje miejsce i jutro ma
    • viri-palestyna Re: ***MIRIAM ZYDOWSKA KROLOWA POLSKI***3* 15.04.02, 17:31


      Na początku XX stulecia w prasie ukazała się informacja, że Józef Chełmoński
      namalował na gołej desce jasnogórski obraz w roku 1903. I chodzi o ten malunek,
      który był (?) pokazywany publicznie. Jeżeli tak jest w istocie, to znaczy, że i
      kopia będąca dziełem Chełmońskiego jest cudotwórcza.

      “Tygodnik Ilustrowany” z 1903 roku zamieszcza reprodukcję madonny pędzla
      Chełmońskiego, a pod nią informację, że to jest jasnogórski obraz. Natomiast w
      tymże numerze „Tygodnika”, czytamy: (Zachowuję pisownię oryginału).

      “Na pierwszej stronie zamieszczamy kopię z cudownego obrazu Matki Boskiej
      Częstochowskiej. Jest to najwierniejsze do tej pory odzwierciedlenie oryginału,
      dokonane z pietyczną sumiennością przez słynnego mistrza pendzla, Józefa
      Chełmońskiego. Należy dodać, iż kopia ta powstała na zamówienie OO. Paulinów,
      którzy przez uzyskanie dokładnej podobizny cudownego obrazu Bogarodzicy
      pragnęli przyjść z pomocą malarzom częstochowskim, nie mającym możności
      należytego odtworzenia oryginału ze względu na zmrok, panujący stale w kaplicy.
      Otóż w wielki czwartek r.b. w jednym dniu, w którym obraz przez całą dobę jest
      zasłonięty blachą złotą, przenieśli go OO. Paulini do Skarbca i, umieściwszy w
      świetle dziennym, polecili skopiować wezwanemu w tym celu Józefowi
      Chełmońskiemu. Następnie, po wykonaniu kopii, zrobiono z niej pod kierunkiem
      tegoż artysty szereg zdjęć fotograficznych, które odtąd służyć będą za
      pierwowzór licznym malarzom częstochowskim.”

      Nawet niezbyt wytrawne oko dostrzeże, że obraz skopiowany “z pietyczną
      sumiennością” przez Chełmońskiego jest diametralnie inny. To nie te same rysy
      madonny i Dzieciątka; to nie te same twarze!

      Ale oto jeszcze raz “Tygodnik Ilustrowany”. Tym razem jeszcze wcześniejszy;
      gdyż z roku 1901. Na pierwszej stronie okładki widzimy reprodukcję
      częstochowskiej ikony, a zamieszczony niżej tekst głosi: “Obraz Cudowny Matki
      Boskiej Częstochowskiej”. I tutaj jest niezmiernie ciekawa sprawa! Wizerunek
      ten z całą pewnością nie jest oryginałem, ale też nie kopią Józefa
      Chełmońskiego, gdyż artysta dopiero w dwa lata później ją stworzył.

      Jest to w takim razie jeszcze wcześniejsza jakaś kopia, którą publika
      podziwiała (podziwia?) w ramach “oryginalnej cudowności”. Gdyby w istocie tak
      było, to znaczy, że oryginał paulini zabezpieczyli z uwagi na różnego rodzaju
      zagrożenia. Wiadomo, że lokatorzy sanctuarium mieli wiele kopii cudownego
      obrazu.

      Nasuwa się pytanie: czy wiernym na Jasnej Górze pokazuje się dzisiaj “cudowny”
      oryginał, czy “cudowną” kopię? Przyznam, że nie potrafię odpowiedzieć na to
      pytanie.

      Teologia rzymska przez wieki spisała całe tomy różnych traktatów, wykazując, że
      cześć i kult oraz wszelka adoracja obrazów, wyobrażeń i podobizn świętych, nie
      ma nic wspólnego z bałwochwalstwem.

      Należy w tym miejscu przytoczyć in extenso całość pierwszego przykazania,
      zapisanego w Piśmie świętym. Rzymski katolicyzm operuje tylko jego fragmentem,
      który brzmi: “Nie będziesz miał cudzych bogów przede mną.”. Rzecz jasna: taka
      wersja usprawiedliwia bałwochwalstwo. Tymczasem w całości pierwszy punkt
      Dekalogu, zapisanego w biblii, brzmi:

      “I. Nie będziesz miał bogów innych obok mnie. Nie uczynisz sobie żadnego
      bożyszcza w rzeźbie ani żadnej podobizny z tego, co jest na niebie, w górze, i
      co na ziemi na dole. Ani z tego, co jest w wodach pod ziemią. Nie będziesz im
      się kłaniał ani służył; ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, który
      dochodzi nieprawości ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych,
      którzy mnie nienawidzą, i czynię miłosierdzie w tysiączne pokolenia tych,
      którzy mnie miłują i strzegą przykazań moich.”

      Chrześcijaństwo dawno temu usunęło tę część z pierwszego przykazania, która
      zakazywała bałwochwalstwa. Dopiero herezja Marcina Lutra przywróciła tej
      religii całe brzmienie świętego zakazu. Ale rzymski katolicyzm nie zaakceptował
      biblijnego przykazania, gdyż w tym czasie kult oraz cześć oddawane obrazom i
      innym wyobrażeniom świętych, był tak rozbudowany i rozpowszechniony, że nie
      sposób już było się z tego wycofać. Jednak ponad wszystko, interes materialny
      był i jest głównym powodem utrzymania bałwochwalstwa w katolicyzmie.

      Zresztą kult obrazów wystawia świadectwo wiernym, którzy bez jakiegokolwiek
      wyobrażenia boga, aniołów i innych świętych, są duchowo ślepi... Nie uwierzą,
      jeżeli nie da się im widzialnego wizerunku boga.

      I tenże bóg, w którego wierzą, adorują i oddają cześć, kazał pisarzom zapisać
      w Piśmie świętym...

      A głupi są wszyscy ludzie,
      w których nie masz znajomości Bożej,
      i z których rzeczy dobrych, które widzą,
      nie mogli poznać Tego, który jest.
      Jeśli oczarowani tych stworzeń pięknością
      uznali je za bogi.
      Ale nieszczęśni są ci,
      którzy pokładają nadzieję w rzeczach martwych,
      ci, którzy bogami nazwali dzieła rąk ludzkich,
      złoto i srebro, wytwór sztuki.
      bierze i rzeźbi starannie w wolnych chwilach,
      i według nauki rzemiosła swojego kształt mu nadaje,
      i podobne czyni do obrazu ludzkiego,
      pocierając minią i farbiczką nadaje mu czerwoną barwę,
      i wszelką skazę, która na nim jest, zamazuje;
      i uczyniwszy mu godne mieszkanie, na ścianie je stawia
      i żelazem utwierdza, by snadź nie spadło,
      tak się o nie stara, gdyż wie, że się ratować nie może,
      bo jest obrazem i potrzebuje pomocy.
      i o zdrowie prosi niemocnego,
      i o życie prosi umarłego, i wzywa na pomoc nieużytecznego.
      I o drogę szczęśliwą prosi tego, który chodzić nie może;
      i o zarobek, i o pracę, i o powodzenie
      we wszystkich sprawach prosi tego,
      który do niczego nie jest przydatny.
      To bowiem wymyśliła chciwość zysku,
      a rzemieślnik mądrością swą zbudował.
      Figura rozmaitymi barwami pomalowana,
      której widok w głupim budzi pożądliwość,
      i miłuje bezduszny kształt martwego obrazu.

      Wyżej przytoczone słowa pochodzą z Księgi Mądrości (13-15) napisanej
      dla “głupich”...

      Wierny ma nie lada problem do rozwiązania: zastosować się do zapisów biblii,
      które go obowiązują, czy też wierzyć naukom Kościoła, który niejednokrotnie
      wbrew Pismu świętemu naucza? Jednakże “prawdziwy” katolik podobnego dylematu
      nie ma. Wierzy w księdza i jego słowa.

      Jahwe rozgniewał się na Izraelitów za uczynienie jego podobizny, niezgodnej z
      rzeczywistym wyglądem, czyli “oryginałem”. W księdze Leviticus mówi do
      nich: “Ja Pan, Bóg wasz. Nie będziecie sobie czynić bałwana ani bożyszcza w
      rzeźbie, ani słupów stawiać nie będziecie, ani kamieni znaczonych nie
      postawicie w ziemi waszej żeby im się kłaniać.”



    • viri-palestyna 5 *********MIRIAM ZYDOWSKA KROLOWA POLSKI********* 15.04.02, 17:33


      W Deuteronomium zapisano: “Nie widzieliście żadnej postaci w dniu, którego Pan
      mówił do was na Horebie spośród ognia, abyście snać nie dali się skusić i nie
      uczynili sobie żadnej podobizny w rzeźbie ani niczego na kształt mężczyzny lub
      niewiasty...”

      Ustami proroka Izajasza, Wszechmocny powiada:: “Chwały mojej nie dam innemu, a
      chwały mojej rycinom.” (...) “...niech się zawstydzą wstydem, którzy ufają
      rycinie, którzy mówią odlewom: »Wyście bogowie nasi.«”.

      W proroctwie Jeremiasza, bóg gniewa się na swój lud: “Czemuż mnie tedy
      wzruszyli ku gniewowi rycinami swymi i próżnościami obcymi?”

      Psalm 113:

      Bałwany pogańskie - srebro i złoto,
      robota rąk ludzkich!
      Usta mają, a nie mówią,
      oczy mają, a nie widzą,
      uszy mają, a nie słyszą,
      nozdrza mają, a nie czują;
      ręce mają, a nie dotykają,
      nogi mają, a nie chodzą,
      ani gardłem wołają.
      Podobni do nich, są czyniący je,
      wszyscy, którzy w nich ufność mają.

      Powiada prorok Baruch, że “... język onych (bogów) polerowany przez
      rzemieślnika; sami też pozłoceni i posrebrzeni, są fałszywi, a mówić nie mogą.
      A jako pannie, która się w ubiorze kocha, tak wziąwszy złoto uczynili ich; skąd
      kradną kapłani od nich złoto i srebro, a wydają je sami na siebie. Dawają też
      z niego wszetecznicom i nierządnice przybierają; i zaś wziąwszy je od
      nierządnic, ubierają bogów swoich”.

      Dokładnie tak, w każdym szczególe, postępowali paulini... Mordowali się i
      wzajemnie okradali, nie oszczędzając “cudownego” obrazu. Zadawali się z
      nierządnicami w murach klasztornych i poza nimi, obdarowując je drogocennymi
      prezentami, które jako vota składali wierni w ofierze jasnogórskiej rycinie.
      Kradli gotówkę z tacy, którą zostawiali pątnicy. No cóż, drogi Jezusa Chrystusa
      i Kościoła dawno się już rozeszły.

      Dzieje Apostolskie gorąco nawołują, aby człowiek nie budował żadnych kościołów
      (świątyń), bowiem w nich nie ma żadnego boga! Ale w polskiej wersji rzymskiego
      wyznania, zapanował szał ich stawiania. “Bóg, który uczynił świat i wszystko,
      co na nim, ten będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w przybytkach ręką ludzką
      uczynionych; ani rękoma bywa chwalony, potrzebując czego, gdyż sam daje
      wszystkim i dech i wszystko. I uczynił z jednego wszystek rodzaj ludzki, aby
      mieszkali po wszystkiej ziemi, zamierzywszy postanowione czasy i granice
      mieszkania ich, aby szukali Boga, aby go snadź namacali albo znaleźli, chociaż
      od każdego z nas nie jest daleko. Albowiem w nim żyjemy i ruszamy się i
      jesteśmy; jako niektórzy z waszych poetów powiedzieli: »Jego bowiem rodzajem
      jesteśmy«. Będąc tedy rodzajem bożym, nie mamy rozumieć, aby złotu, albo
      srebru, albo kamieniowi, rycinie rzemiosła i wymysłu ludzkiego, bóstwo miało
      być podobne.” (17: 24-29)

      W Objawieniu świętego Jana zapowiedziany jest los bałwochwalców... “A inni
      ludzie, którzy nie zostali pobici plagami takimi, nie opamiętali się nad
      uczynkami rąk swoich, ażeby się nie kłaniali diabłom i bałwanom złotym i
      srebrnym i miedzianym i drewnianym, które nie mogą ani widzieć, ani słyszeć,
      ani chodzić; i nie opamiętali się nad zabójstwami swoimi, ani nad zabobonami
      swoimi, ani nad wszeteczeństwem swoim, ani nad złodziejstwami swoimi.” (IX. 20-
      21)

      Poganin Lukian (z Samosaty 123-190) szydził z pogańskich “ofiarników”, których
      widział podczas procesji: “Czego to głupi ludzie nie robią, przy sposobności
      ofiar i świąt i procesji - w stosunku do bogów, o co się nie modlą i czego nie
      ślubują i o co przy tym o bogach myślą. Ja nie wiem, czy jest człowiek taki
      ponury i smutny, który by się nie roześmiał spojrzawszy na naiwność tego, co ci
      ludzie wyrabiają.

      A myślę, że jeszcze, zanim się roześmieje, zastanowi się i rozważy u siebie,
      czy wypada tych ludzi nazywać pobożnymi, czy też wprost przeciwnie; czy to są
      nieprzyjaciele bogów i opętani złym duchem; ci, którzy bóstwo uważają za coś
      tak biednego i nędznego, żeby potrzebowało ludzi i cieszyło się, gdy mu
      schlebiają, a gniewało się gdy je zaniedbują.”

      Chrześcijański pisarz, Tertulian (ok. 160 - ok. 240) gani pogańskie obyczaje i
      ich wierzenia w swoim Apologetyku. Drwi z barbarzyńskich bogów, a przecież
      musiał wiedzieć, że w jego czasach podobnie postępowali chrześcijanie. Zdaje
      się jednak, że on tego faktu nie przyjmował do wiadomości, lub nie odróżniał
      chrześcijan od pogan, bowiem ich praktyki oraz misteria zlewały się tak
      dokładnie ze sobą, że nie bardzo było wiadomo, ku czci jakiego boga one się
      odbywały.

      Żydowski bóg, którego zawładnęło chrześcijaństwo, był tabu, którego nawet
      imienia nie wolno było wymawiać. Tym bardziej nie mógł być obiektem
      plastycznych wyobrażeń, do tego strywializowanych i upospoliconych, które
      niejednokrotnie były bardziej karykaturą boskiego majestatu, niż godności i
      powagi.

      Laktancjusz (III/IV w.) zwany “chrześcijańskim Cyceronem”, pisał o
      bałwochwalstwie cytując pierwszego rzymskiego satyryka, Lucyliusza (180 - 102
      p.n.e.):

      Strasznych Lamij Faunowych, które Pompiliusz
      Numa wprowadził, człowiek się boi, a sam tak działa,
      aby nieletnie dzieci wierzyły, że owe wydmuchy
      spiżowe żyją, są ludźmi. Tak tedy dzieci
      wszystko zmyślone za prawdę biorą, sądząc, że w truchłach
      tych serce bije. A to są wymysły malarzy;
      prawdy w tym żadnej, a wszystko malunek.

      Gdzie indziej Laktancjusz tak powiada: “Nie rozumieją, jak próżną jest rzeczą
      bać się tego, czy tych, których się samemu uczyniło, albo spodziewać się
      jakiejś obrony od niemych i zmysłów pozbawionych, którzy nie widzą ani nie
      słyszą proszącego. Jakimż majestat albo jaką moc mogą mieć ci, którzy byli w
      mocy człowieka tak, że mogli nie być, albo mogli być czymś innym i teraz
      znajdują się w tym samym położeniu? Albowiem można ich zauważyć i ukraść, o ile
      nie ochrania ich prawo i ludzkie czuwanie. Czyż więc może się wydawać w pełni
      rozumu ten, kto takim bogom najlepsze składa ofiary, poświęca dary, drogocenne
      ofiaruje szaty, jakby ich używać mogli ci, którzy są pozbawieni ruchu? (...)

      Kto natomiast poddaje się rzeczom ziemskim i znikomym, oczywiście przenosi to,
      co jest niższe od niego. Albowiem skoro sam jest dziełem Boga, wizerunek zaś
      dziełem człowieka, nie można dzieła ludzkiego przekładać nad dzieło Boże: i jak
      Bóg jest twórcą człowieka, tak człowiek jest twórcą wizerunku. Głupim przeto
      jest i bezmyślnym, kto na sposób Boski czci swoje dzieło. (...)

      ludzie... późniejsi zaś wykuwali je w marmurze i odlewali w spiżu; potem z
      biegiem czasu przyszły ozdoby ze złota i kości słoniowej, by nie tylko
      podobieństwo, ale także blask uderzał w oczy ludzkie. Tak zwabieni pięknością,
      a zapomniawszy o prawdziwym majestacie, odczuwający uważali, że czcić i
      szanować należy rzeczy pozbawione czucia, rozumni rzeczy nie posiadające
      rozumu, żyjący rzeczy martwe.”



    • viri-palestyna Re: **********MIRIAM ZYDOWSKA KROLOWA POLSKI********* 15.04.02, 17:36
      Laktancjusz pisząc w swoim czasie o bałwochwalstwie, miał na miał na myśli
      pogan i ich praktyki. Czy przypuszczał, że jego słowa będzie można w
      przyszłości odnieść do chrześcijan? Zresztą z niezwykłą celnością ujął ten
      problem. Czytajmy jednak dalej, a dowiemy się, że to złe demony, które uznano
      za bogów, zdołały otumanić ludzi i spowodować, iż budują dla nich świątynie i
      składają im ofiary.

      “One to od początku, by odwrócić ludzi od prawdziwego poznania Boga, nowe
      religie wprowadziły i kult bożków; one nauczyły święcić pamięć zmarłych królów,
      budować świątynie, stawiać pomniki, nie dla pomniejszenia czci Boga, albo
      powiększenia swojej, którą przez grzechy utraciły. Lecz by wyrwać ludziom
      życie, odbierać nadzieję prawdziwego światła, aby ludzie nie doszli do
      niebieskiej nagrody nieśmiertelności, skąd one wytrącone zostały.”

      Czy aby to nie rzymskie chrześcijaństwo?!

      Dalej Laktancjusz tak mówi: “We wszystkich zaś świątyniach są obecne i
      towarzyszą ofiarom i bałamutnymi nadzwyczajnościami, niby cudami, uwodzą ludzi
      tak, że ci wierzą, iż w posągach i w obrazach mieszka bóstwo.”

      Kiedy ludzkość wyszła z ciemnego okresu średniowiecza, “cuda” zaczęły tracić
      na znaczeniu, ku niezadowoleniu Kościoła. Każdy „cud” sprawiony przez boga,
      przynosił lokalnym kościołom bajońskie dochody, bowiem za jego oglądanie trzeba
      było płacić klerowi żywą gotówką.

      Johan Wolfgang Goethe (1749-1832) radził ogłupionym wiernym...

      Zapytajcie-no księży, ile to im złota
      Napędziły do trzosów piekło i Golgota?

      Dla ścisłości, należy jeszcze dodać, że paulini nie mając pewności co do
      samych siebie, woleli nie kusić szatana, przeto zabezpieczyli obraz przed
      kolejnymi kradzieżami, bardzo zmyślnym urządzeniem. A więc srebrną blachę,
      przymocowano na trzy calową stalową płytę, a pod obrazem umieszczono stalową
      skrzynię. Zasłona zakrywająca ikonę wchodzi swoim brzegiem do skrzyni, która
      samoczynnie zatrzaskiwała się w razie próby dotknięcia obrazu. W ten sposób
      M.B.Cz. w chwili niebezpieczeństwa “ewakuowała się” do owego stalowego,
      ogniotrwałego pudła. Tak więc klasztorny majątek narodowy doczekał się
      ludzkiej, porządnej ochrony, gdyż do tej pory był bezbronny i “niemocny”. Czy
      ten system zabezpieczenia działa do dzisiaj, tego nie wiem.

      Ileż prymitywizmu i okrucieństwa zawierają niektóre obrzędy i obyczaje,
      wielbiące Marię i Jezusa, aprobowane przez Kościół, których się później
      wyparł, przypisując je “ludowej tradycji”! Katolicki XX wiek nie różnił się
      wiele od mrocznych czasów średniowiecza.

      W Messynie (na Sycylii) każdego roku 15 sierpnia obwożono po ulicach na cześć
      Najświętszej Marii Panny machnę złożoną z obręczy, które wirowały wokół własnej
      osi. Małe dzieci, wyobrażające aniołki, przywiązane do tych obręczy, wirowały
      nawet przez siedem godzin bez przerwy. Większość z nich po odwiązaniu już nie
      żyła lub była w agonii. Matki pocieszały się, że “Najświętsza Panna zabrała
      małego aniołka do raju.”

      Dziękczynne vota składanych w ofierze Matce Zbawiciela, mogły obrazić uczucia
      religijne rydzykowej klienteli, ale nie Włochów. Na Sycylii widziano madonnę,
      która miała przybite do piersi ex voto srebrną część ciała uleczonego za jej
      wstawiennictwem. Darczyńca cierpiał na... hemoroidy!

      Do tych (przynajmniej niektórych) prymitywnych obrzędów lub uroczystości
      rzymskiego wyznania, dochodzą będące na tym samym poziomie opisy wyczynów
      Marii. Jej adoratorzy zgodnie z katolickim duchem bojowym, radzą swojej Pani
      jak ma postępować. Grzesznik, który wyznaje przed Miriam swoje podłości,
      apeluje jednocześnie, aby zastosowała jego metody. W “Hymnie” do Matki Boskiej
      Częstochowskiej, mądlący się, takie słowa do niej sadzi:

      Choć świętokradzka ręka uderzyła
      na Cię, o Panno! Tyś się nie broniła;
      Wszakże piorunów nie rzucałaś z Nieba,
      choć było trzeba.

      Rzecz jasna, żaden grzesznik podobnego ataku militarnego niebios nie
      przeżyłby, bowiem gdyż zgodnie z łacińską maksymą: „nec Hercules contra plures –
      (I Herkules d... , kiedy gromów kupa.).

      Miriam jednak nie rzucała gromów z nieba, gdyż był to przywilej Zeusa
      Gromowładnego, natomiast sam fakt takiego wezwania jest dowodem na żądzę krwi
      modlącego się. I po co się modli i wzywa do działań obraz, skoro zapisano w
      Piśmie świętym, że rycina jest “niemocna”?!

      Przytoczę jedną z modlitw rzymskiego wyznania skierowaną do Miriam. Pozostawiam
      ocenie Czytelnika jej charakter, treść i wydźwięk. Ileż w niej pogardy i
      poniżania własnej godności, a na dodatek zwalania siebie z nóg przed jej
      obrazem. Słychać tylko skowyt i skamlenie żebrzącego od ryciny łaski,
      zrozumienia, wybaczenia i miłosierdzia. (Zachowuję pisownię oryginału).

      “Modlitwa do Najświętszej Maryi Panny o łaskę niepowracania do grzechu.

      Najświętsza Panno, Matko Boska Maro! Obacz przy nogach twoich upokarzającego
      się grzesznika; ja to jestem ów, który mymi grzechami tyle razy do krzyża
      przybijałem Syna twojego, jam go deptał, jam znieważał za dobra nikczemnie:
      dlatego nie godzien jestem, żebyś miała spojrzeć na mnie okiem miłosierdzia
      twego. Ależ wiem przecież, żeś jest ucieczką grzeszników, a nie masz tego
      przykładu, żeby ktokolwiek się do Ciebie z ufnością uciekał, miał być od Ciebie
      kiedy odrzuconym. Upadam więc do nóg twoich, o cudowna w tym obrazie Maryo! i
      wielowładnej pomocy twojej żebrzę, prosząc Cię, abym z grzechów moich
      powstawał, do nich nigdy się nie wracał, i nigdy w życiu Stwórcy Boga mojego
      nie obrażał. Wyjednaj mi tę łaskę, tak bardzo mi potrzebną, o Ty!, która
      wszystko możesz u Boga, i uczyń to, abym dzisiaj i na zawsze obierał sobie
      pierwej umrzeć, niż więcej grzeszyć. Amen!”

      Próżno szukać analogicznych treści w niechrześcijańskich religiach, aby znaleźć
      podobne modlitewne paskudztwa, tak rozwinięte bałwochwalstwo, ładunek
      nienawiści, erotyzmu, i co tu dużo mówić: prymitywizmu duchowego.

      Czemu mają służyć opisy urody Miriam i jej wysublimowanego, wypieszczonego w
      każdym szczególe wyglądu? Iluż “moralistów” z przymiotnikiem “święty”
      zachwycało się wyimaginowaną w swojej chorej wyobraźni urodą Matki Boga?
      (“... cała jesteś piękna Dziewico chwalebna, a nie tylko w części”.) Której
      części...?!

      Jeszcze inna modlitwa skierowana do Maryi Dziewicy, przeznaczona do odmawiania
      przez mężczyzn.

      “O moja Niepokalana Pani! Cieszę się, widząc Cię obdarzoną tak wielką
      czystością. Dziękuję i zawsze chcę dziękować naszemu Stwórcy, że Cię zachował
      od wszelkiej zmazy grzechowej. (...) Chciałbym, żeby Cię cały świat uznał i
      sławił jako jutrzenkę zawsze promieniującą światłem Bożym; jako arkę wybraną,
      od ogólnego potopu grzechu; jako ową doskonałą i niepokalaną gołąbkę, jaką Cię
      ogłosił Boski Twój Oblubieniec; ów ogród zamknięty, który jest rozkoszą Boga;
      jako ów zdrój zapieczętowany, do którego nie miał przystępu nieprzyjaciel, aby
      go zmącić; jako tę lilię śnieżną wreszcie, którą Ty jesteś. (...) O najczystsza
      gołąbko, całkiem czysta, zupełnie piękna, zawsze żyjąca w przyjaźni z Bogiem.”
      (...) O najsłodsza, najukochańsza, niepokalana Marjo... (...) O piękny magnesie
      serc... (...) Ty mnie musisz zbawić. (...) Zdaje mi się, jakoby mię jeszcze
      tysiąc lat oddzielało od oglądania Twej piękności w niebie, gdzie Cię będę mógł
      na wieki sławić i kochać, Matko moja, ukochana moja, najpiękniejsza,
      najsłodsza, najczystsza, niepokalana Marjo. Amen.”

      Nie wiadomo, czy są to słowa modlitwy czy wyznanie miłości ukochanej kobiecie i
      epatowanie się jej postacią? Nie zapominajmy jednak, że treści tych “pobożnych
      westchnień” są dziełem pobożnych celibariuszy. To jest ich produkt
      intelektualny, w którym odnosząc czułostkowe zwroty do Miriam-kobiety,
      podświadomie prz
    • viri-palestyna Re: ***6***MIRIAM ZYDOWSKA KROLOWA POLSKI********* 15.04.02, 17:38


      Alfons Maria Liguori zapewnia autorytatywnie, że “Marya spoglądała na Boga
      oczyma prostej i pokornej gołąbki, i tak Go zachwyciła swoją pięknością, że
      uwięziła Go w swym łonie dziewiczym związkami miłości.” I powiedzieć, że w tego
      rodzaju “pobożnych” dywagacjach, nie odnajdujemy wysublimowanego erotyzmu! Co
      to za bóg, który dał się zwieść, uwieść kobiecie, i jej wdziękom, aż wreszcie
      uwięzić? I to jeszcze gdzie?! Ma ktoś wątpliwości, co autor powyższego cytatu
      chce wyrazić? Dziwić się Adamowi, że uległ jedynej kobiecie, jaka istniała na
      swiecie?!

      A czego nie robi się z miłości do Miriam! Tenże Liguori podaje przykład, ojca
      Marcia d’ Alberto, jezuity, który tak szalenie uwielbiał Najświętsza Pannę, że
      z miłości do niej zamiatał pomieszczenia klasztorne i nawet wynosił śmieci. Raz
      nawet ukazała się jemu ta, której poświęcał śmieci i w te słowa przemówiła: “O
      jak miła jest mi ta niska czynność, jaką wykonujesz z miłości ku mnie.” Można
      wyrazić nadzieję, że nie było to objawienie się Marii, podobne do objawienia
      świętych Pańskich nawiedzonej Szembekowej.

      Jeszcze jedno nadprzyrodzone dziwo może się zdarzyć w przypadku adoracji Matki
      Boskiej. Otóż na przykład siostra Maria Villani ujrzała matkę Jezusa, ale pod
      postacią studni, (“wodociągiem” była już wcześniej!), do której wielu
      przychodziło czerpać obficie wodę zbawienia i łask...

      Paweł apostoł musiał znać dobrze stosunki panujące u Kolosan, bowiem uznał za
      właściwe, aby skierować do nich słowa przygany: “Mają one pozór mądrości w
      obrzędach wymyślonych przez ludzi, w poniżaniu samego siebie i w umartwianiu
      ciała, ale nie mają żadnej wartości, gdy chodzi o opanowanie zmysłów” (2:
      23). Nawyki chrześcijan okazują się być niezniszczalne...

      Kler rzymski wpoił w umysły Polaków, że to, co było złego w naszych dziejach,
      to kara boża. Zaś to, co pozytywne, to zasługa nikogo innego, jak jasnogórskiej
      ryciny. W rzeczy samej “cudowny” obraz na Jasnej Górze jest średniej klasy
      zabytkiem kultury, którego wartość mierzy się wielkością dochodów
      przysporzonych paulinom.

      Madonna jasnogórska była od dawna jedną z tysięcy relikwii, które “cudownie”
      zarabiały na dozgonne ubóstwo ewangeliczne ich posiadaczy. Dopóki udawało się
      kierować strumienie wiernych do obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, dopóty
      miała ona wzięcie i znaczenie. Ale biada temu, kto ośmielił się podważyć
      świętość ryciny lub cnoty ewangeliczne paulinów.

      Grecy mogli chlubić się swoją tolerancją wobec innych wyznań, obrzędów i
      religii. Prześladowania religijne nigdy nie splamiły kultury greckiej,
      jakkolwiek Anaksagoras ścigany był za powątpiewanie w istnienie bogów a
      Sokrates skazany na cykutę za ich wyśmiewanie. Ale jest prawdopodobne, że w
      przypadku Sokratesa nie chodziło wcale o teologiczną nietolerancję względem
      jego osoby, ale o wspólny interes kapłanów i hodowców bydła ofiarnego. Kapłani
      i świątynie utrzymywali się z obrzędów ofiarnych a hodowcy bydła byli pewni
      sprzedaży do świątyni swoich zwierząt. W tym układzie jedni i drudzy mieli się
      bardzo dobrze materialnie. Nie mogli zatem tolerować narażania na uszczerbek
      własnych interesów...

      W odniesieniu do Polaków, mających odmienny światopogląd, Kościół był wrogo
      usposobiony. Na Pierwszym Polskim Synodzie Plenarnym, który odbył się w dniach
      26-27 sierpnia 1936 roku w sanctuarium na Jasnej Górze, biskupi jednoznacznie i
      otwarcie przedstawili swój pogląd na komunizm. W rozdziale IV “O katolikach
      świeckich” w uchwale 57 § 3 zapisano: “Nie godzi się należeć, popierać, ani
      współpracować z sektami, z masonerią, z socjalistami ani z innymi
      organizacjami, zarówno jawnymi, jak i tajnymi, które są wrogie Kościołowi lub
      porządkowi społecznemu, albo szerzą zobojętnienie religijne”.

      W kwestii komunizmu (w przeciwieństwie do faszyzmu), biskupi są nieprzejednani.
      W § 4, zalecono wiernym: “W szczególniejszy sposób Synod Plenarny wzywa
      katolików, by się pilnie strzegli komunizmu, stanowiącego najgroźniejszą zarazę
      współczesnego świata, i by wszelkimi sposobami zwalczali zarówno jego
      przebiegłą propagandę, jak i zgubne hasła burzenia religii, szerzenia
      nienawiści, niszczenia wszelkiego ładu społecznego”.

      Ale hierarchia kościelna potrafiła zgnębić nawet “swoich” i to nie bynajmniej
      szeregowych funkcjonariuszy. Abp łódzki, Włodzimierz Jasiński, który wiele
      wycierpiał od hitlerowców, najwyraźniej nie miał nic przeciwko Polsce Ludowej,
      gdyż 1 maja 1945 roku zarządził wywieszenie na katedrze obok flagi państwowej,
      również proletariacką, czerwoną. Za to od grudnia 1946 aż do chwili śmierci w
      roku 1965, musiał osiąść w klasztorze.

      Zaściankowa i prymitywna dewocja maryjna cechująca Polskę, Hiszpanię i kraje
      Ameryki Łacińskiej, dostała dotkliwy cios ze strony najwyższych czynników
      Kościoła, podczas przygotowań do II soboru watykańskiego. Przedstawiciele
      episkopatów francuskiego, niemieckiego i amerykańskiego sprzeciwiły się
      ogłoszeniu dogmatu o “wszech pośrednictwie” Matki Bożej. Przedstawiciele
      polskiego Kościoła pofatygowali się na sobór z kopią jasnogórskiej ryciny i
      wręczyli członkom Komisji Głównej. Jednak malunek na nikim nie wywarł żadnego
      znaczenia i nie pomógł w ustanowieniu kolejnych „faktów” z jej życia, a tym
      bardziej nowych dogmatów. Papież Jan XXIII (1958-1963) był przeciwny przesadnie
      dewocyjnej formie katolickiej propagandy religijnej. Potępił i hamował wszelkie
      próby zaprowadzania nowych nabożeństw m.in. ku czci Marii. Aż wreszcie nastąpił
      Jan Paweł II ze swoją miłością do jasnogórskiej ikony…

      Polakom do pełni szczęścia brakuje, aby Miriam, matka Jezusa, okazała się być
      Polką, a nie Żydówką, i na dodatek przyszła na świat w celi klasztornej na
      Jasnej Górze…



      • yidele Re: ***6***MIRIAM ZYDOWSKA KROLOWA POLSKI********* 16.04.02, 02:33
        cóz, wszystko to nic w świetle doktryny "co-redemptrix" proponowanej juz jakiś
        czas temu przez ultra-dewotów katolickiej Isztar; oto link:
        www.christendom-awake.org/pages/marian/5thdogma/co-redemptrix1.htm

        ite, messed up, she is.
    • Gość: Mossad Zarobiles na srebrna mycke nasz bohaterze! IP: 206.55.157.* 15.04.02, 21:30
      WOW!!!

      Premia bedzie podwojna w tym miesiacu!

      Shalom!
      • dado Re: Zarobiles na srebrna mycke nasz bohaterze! 15.04.02, 22:46
        Gość portalu: Mossad napisał(a):

        > WOW!!!
        >
        > Premia bedzie podwojna w tym miesiacu!
        >
        > Shalom!
        Arabku wysililes sie !

Pełna wersja