viri-palestyna
15.04.02, 17:25
Jeżeli jasnogórscy paulini [1] zarabiają na „cudownym” obrazie, powinni dzielić
się kasą z Żydami, bowiem lansują i sprzedają wizerunek kobiety tej akurat
nacji… A swoją drogą ciekawe, że potomkowie Abrahama nie wpadli na pomysł, aby
ogłosić Miriam królową swojego narodu?!
Kościół naucza zasad funkcjonowania religii, oraz wskazuje sposoby, jakimi
dochodzi się do “prawd” dogmatycznych, które następnie stają się obowiązującymi
artykułami wiary…“Pierwszy rodzaj rozwoju prawdy dogmatycznej polega na tym, że
dana prawda objawiona, w Piśmie św., albo w Tradycji zawarta, niczym nie
zwracająca na siebie szczególnej uwagi, ani przez Kościół św. do wierzenia nie
podana, chyba tylko niewyraźnie w ryczałtowym nauczaniu wiernych o treści Ksiąg
św. i Tradycji, powoli wyłania się z tej ogólnej masy prawd, staje się
dokładniej poznawana, czy to przez nauczanie, czy przez kult liturgiczny, czy
przez praktyki kościelne, czy przez pobożność wiernych, i tak przechodzi ta
prawda do liczby prawd, wyraźnie i formalnie głoszonych przez Kościół.
Następnie pod wpływem okoliczności, pod naciskiem ducha pobożności wiernych i
pod tchnieniem Ducha św. w tym samym kierunku się objawiającego. Kościół św.,
to jest papież, sam przez się lub przy współudziale soboru, wpisuje daną prawdę
do katalogu tych prawd, w które każdy chrześcijanin boską, katolicką wiarą
wierzyć powinien. Tak było z dogmatem Niepokalanego Poczęcia” - wyjaśnia
teologia, odpowiadając tym samym na pytanie: jak się robi religię?
“Chwalebny ten przywilej Przenajświętszej Marii Panny,- czytamy dalej - długo
pozostający w skarbnicy objawienia bez zwracania na się uwagi, wyszedł powoli z
ukrycia wskutek hołdów, jakie oddawać mu chcieli wierni i pobożni. Znalazła się
opozycja: obawiał się św. Bernard wprowadzenia jakiejś nowości już to w
dogmacie, już też wprost w samej liturgii; zganił kanonikom lyonskim
wprowadzenie święta Niepokalanego Poczęcia. Później zajmowało się tą sprawą po
szkołach; roztrząsano ją wszechstronnie na podstawie dogmatu. Kościół popierał
tezy, broniące przywileju Niepokalanego Poczęcia; samą tę nazwę wprowadzono
nawet do tekstu liturgicznego. Wreszcie 8 grudnia 1854 roku, po wyczerpującym
zbadaniu wiary Kościoła, pomników przeszłości, wierzenia ludów, po wezwaniu
Ducha św. i za Jego natchnieniem, papież ku powszechnej radości katolickiego
święta, dogmatycznie orzekł niezrównany przywilej Niepokalanego Poczęcia
Najświętszej Marii Panny”.
W rzeczy samej w klasztorze na Jasnej Górze w rytuałach religijnych, niewiele
miejsca poświęca się Stwórcy. Niemal cała liturgia sprawowana jest pod kątem
żydowskiej niewiasty, będącej królową Polski.
Ale mimo wszystko, niebiosa z pewnością ucieszyły się z decyzji papieża Piusa
IX (1846-1878), który 8 grudnia 1854r., wszem i wobec ogłosił dogmat o
Niepokalanym Poczęciu Maryi, bowiem niemal dwa tysiące lat istnienia
chrześcijaństwa wskazuje, że na Olimpie Pana, nie wymyślono jeszcze teorii o
głównej lokatorce boskiego panteonu. Dlatego Miriam objawiając się 11 lutego
1858 roku w Lourdes, natychmiast przedstawiła się imieniem dogmatu: „Jestem
Niepokalane Poczęcie”.
Z uwagi na pochodzenie Miriam w linii prostej od Adama, (podobnie jak wszyscy
ludzie), powinna się urodzić bez łaski uświęcającej, którą stracił już pierwszy
człowiek. Jednak ze względu na zasługi, jakie wypracował jej Syn, Jezus,
Odkupiciel świata, została ona wyjęta spod ogólnoświatowego grzechu poczęcia.
Jak mówi teologia dogmatyczna, “Najświętsza Maria Panna została odkupiona i
jest najdoskonalszym owocem odkupienia, zdziałanego przez Jej boskiego Syna: i
rzeczywiście, bez tego odkupienia i bez nadmiernego i uprzedniego zastosowania
do Niej tegoż odkupienia, byłaby się urodziła w grzechu pierworodnym.”
Wygląda na to, że Zbawiciel “odkupił” tylko swoją rodzicielkę, a nie całą
ludzkość. Dlaczego Jezus nie był “niepokalanie poczęty”? Wszak powinna spełnić
się tutaj zasada: jaka matka, taki syn…! Ale zostawię te ideologiczne
zawiłości i kontynuuję swój pierwotny zamiar...
Starotestamentowy prorok Jeremiasz z polecenia boga dedykował współczesnym jemu
bałwochwalcom oraz jasnogórskim paulinom, teologiczną wskazówkę, ganiąc ich
czyny oraz dokonania. “Wszyscy oni pospołu są głupi i nierozumni: nauczanie ich
próżne, jako ich drewno. Srebro uwinione z Tarsis przywożą, a złoto z Ofaz,
dzieło rzemieślnicze i ręki miedziennika; hiacynt i szkarłat odzieniem ich:
wszystko to dzieło rzemieślnika. Pan Bóg zaś prawdziwy jest; on Bóg żyjący i
król wieczny.” (…) “Bogowie, którzy nieba i ziemi nie stworzyli, niechaj zginą
z ziemi i z tego, co jest pod niebem”. (10: 8-11)
“Zgłupiał każdy człowiek od (swojej) umiejętności, zawstydzony jest każdy
rzemieślnik w rycinie: bo to fałsz jest, ci ulał, i nie masz ducha w nich.
Nikczemne są i dzieło śmiechu godne; czasu nawiedzenia ich poginą.” (10: 14-
15).
Miriam, będąc matką syna bożego, musi być w randze bogini, ale takiego faktu
katolicyzm nie akceptuje, gdyż zanadto rzucałby się w oczy pogański kult
bogini, matki boga. Jakkolwiek nie oceniać wywodów teologii rzymskiej, należy
stwierdzić, że nie może być, aby niewiasta wydająca na świat boskiego potomka,
nie pochodziła z boskiego panteonu.
Bóg za pośrednictwem proroka Jeremiasza ostrzegał czcicieli innych bogów, a
szczególnie przed ich kapłanami. Wskazywał w swoich proroctwach na próżną i
daremną ufność w świątynie i ofiary: “Oto wy ufacie mowom kłamliwym, które wam
nie pomogą.” (7:8) Ileż pustych argumentów zawierają kazania głoszone na
Jasnej Górze, wychwalające protektorką tamtejszego klasztoru. Pismo święte
ustami Jeremiasza swoje, rzymski katolicyzm, swoje… Chrześcijaństwo stanęło
okrakiem jedną nogą na Piśmie świętym Żydów, a drugą na pogańskich praktykach
bałwochwalczych, czcząc różne wyobrażenia “świętych”…
“To mówi Pan: Wedle dróg pogańskich nie uczcie się, a znamion niebieskich nie
bójcie się, których się boją poganie. Boć ustawy narodów próżne są: drzewo z
lasu zrąbała robota ręki rzemieślnika toporem, srebrem i złotem ozdobił je,
gwoździami i młotami zbił, aby się nie rozwaliło; (…) nosić je będą, bo chodzić
nie mogą; przeto nie bójcie się ich, bo nie mogą uczynić ani źle, ani dobrze.”
(10: 2-5)
Pyta Bóg u Jeremiasza: “Na co mi kadzidło z Saby przynosicie i ziele wdzięcznej
woni z ziemi dalekiej?”
Paulini w II połowie lat dwudziestych ubiegłego stulecia zdecydowali się
przeprowadzić naprawę obrazu i jego odnowienie. Konserwacja obrazu dobiegła
finału w roku 1926 i z tej okazji 24 marca, wieczorem, w celi klasztornej, w
której odnawiano malunek, zebrali się mnisi i konserwatorzy obrazu. Nie
brakowało przedstawicieli władz, episkopatu i innych zaproszonych gości.
Ówczesny przeor jasnogórski, Markiewicz, w te między innymi słowa przemówił do
zgromadzonych: “Z jakąż obawą i lękiem patrzyliśmy wszyscy rok rocznie, gdyśmy
w każdy Wielki Czwartek przy oczyszczaniu sukienki oglądali z bliska Obraz
Cudowny. Widzieliśmy wówczas, że ząb czasu, choć nieznacznie i powoli, jednakże
robi swoje i stale, coraz to większe ślady po sobie na obrazie pozostawia.”
I ten fakt tak zaskoczył przeora Markiewicza?! Zdziwieni są wszyscy,
że “cudowny” wizerunek pomaga innym, a sam wobec niszczycielskich sił przyrody
i czasu; kopcących świec oraz żrących drewno robaków, staje się bezsilny i
czeka ratunku człowieka?!
--------------------------------------------------------------------------------