wojo1111
30.09.04, 07:52
Jak to nazwac , czy to kompletne dno i upadek ?
No i ta kretynska wdziecznosc , ze nie zabili zakladnikow , czy EU
bedzie im calowac nogi caly czas ??
AD VOCEM
Ulga i wstyd
Jeśli bandyci z Sardynii porwą syna bogatego sąsiada, to policja natychmiast
blokuje jego konto bankowe. Wypłacanie okupu kidnaperom jest bowiem we
Włoszech surowo zakazane. Sprawa Simony Pari i Simony Torretty,
wolontariuszek organizacji humanitarnej, porwanych 7 września w Bagdadzie,
zakończyła się szczęśliwie. We wtorek wieczorem koło meczetu, w którym
spotyka się iracka Rada Ulemów, przekazano je przedstawicielowi włoskiego
Czerwonego Krzyża.
Jest prawie pewne, że rząd Silvia Berlusconiego zapłacił milion dolarów
okupu. Pisze o tym bez ogródek najlepiej o sprawie poinformowana gazeta z
Kuwejtu, potwierdzają inne źródła. Rząd włoski i Czerwony Krzyż oficjalnie
zaprzeczają, ale na przykład przewodniczący komisji spraw zagranicznych Izby
Deputowanych mówi, że jednak zapłacono. Nikt o to do szefa rządu w Rzymie nie
ma pretensji. Nawet najbardziej skrajna, komunistyczna opozycja bije brawo.
Cieszą się wszyscy. Papież dziękuje Bogu, prezydent przemawia w telewizji,
obcy ludzie na ulicy dzielą się radością.
I słusznie. Wstrząs wywołany zamordowaniem niewinnych 29-letnich
wolontariuszek, których jedyną winą było to, że niosły pomoc irackim
dzieciom, trudno sobie nawet wyobrazić. Dla Włochów byłby odpowiednikiem
nowojorskiego 11 września i tragedii w Biesłanie. Obydwie Simony opowiadają,
jak to religijni porywacze traktowali je z szacunkiem i starali się objaśnić
Koran. Nikt jakoś nie bierze pod uwagę, że okup zapłacony terrorystom jest
miarą głębokości otchłani, w której się znaleźliśmy.
Jacek Moskwa