Gość: mirmat
IP: *.dialup.eol.ca
17.04.02, 22:25
Tylko wrogom Polski i Izraela zalezec moze na wzajemnej nienawisci. To forum
mialo wystarczajaco duzo zapitych glosow polsko-jezycznych antysemitow i
reposty ze strony rozwscieczonych inwektywami Zydow,ktorzy nie widzac ze
wpadaja w pulapke nienawisci, gdyz w wolnych wyborach. Unikalnoscia internetu
jak i sciany w ubikacji jest to ze kazda kanalia moze pluc swoje zygowiny. Dla
odniany i dla pokrzepienia serc nie mi bedzie wolno przytoczyc glos rozsadku po
Zydowskiej stronie:
Wywiad przeprowadzony przez Juliusza Osuchowskiego z Josephem Nichthauserem
Brazylijski Zyd broni Polakow przed oszczercza kampania nienawisci
Polska, prosze Pana
(Czesc pierwsza)
Juliusz Osuchowski: Skad, prosze Pana bierze sie opinia, ze Polacy sa
antysemitami. Kto te opinie rozglasza. Czy inaczej propaguje ja na caly swiat?
Joseph Nitchthauser: Prosze Pana! Polski antysemityzm to jest straszne
glupstwo. Ja tu walcze z moimi zydami o to. Ja tu bylem przez osiem lat
prezydentem Federacji Zydowskiej i zawsze z nimi walczylem. Pokolenie ktore sie
tutaj urodzilo, zostalo nauczone przez swoich rodzicow, ktorzy urodzili sie w
Polsce, ze Polak to antysemita.
Ja przezylem Oswiecim i inne obozy koncentracyjne, tylko dlatego, ze nauczylem
sie spawac. Nauczylem sie od razu jak tylko mnie wzieli do obozu. Byl to maly
oboz na Gornym Slasku niedaleko Katowic jakies 50 kilometrow od nich i tam ja
sie nauczylem spawac i acetylenem i elektrodami elektrycznymi. Ja lubilem
spawac, bylem dzieckiem, nie zdawalem sobie sprawy z tego, ze pracuje dla
nazistow i to mnie chyba uratowalo. Pracowalem do konca jako spawacz.
W Oswiecimiu bylo to komando 21, nazywalo sie "kraftwerke", byli w nim tylko
spawacze. Jakies 300 ludzi, sami spawacze. Tego komanda nikt nie ruszal. Nigdy
mnie nie bili, gdyby nie amerykanska bomba, ktora Amerykanie potraktowali
fabryke w ktorej pracowalo 98% wiezniow, a podmuch wybuchu wyrzucil mnie na
zewnatrz budynku i rozwalil mi uszy to i z wojny wyszedlem calo.
Chodzi o to, ze mysmy im (nazistom) pomagali. Ja to powiedzialem dla telewizji
brazylijskiej. Ja sie nie boje nikogo. Szczegolnie nie boje sie zydow. Jestem
zydem, umre zydem, moj ojciec byl zydem; religii nie praktykuje zadnej, ale tez
nie jestem ateista. Na drzwiach mam symbol zydowski, ktory maja na drzwiach
wszyscy praktykujacy zydzi, to na pamiatke mojego ojca i matki, oni byli
religijnymi, praktykujacymi zydami.
Polska byla jedynym z siedemnastu krajow, ktore nazisci zajeli, republik,
monarchii, ktory nie dostarczyl ani jednego essesmana, ani dobrowolnie, chocby
jednego zolnierza do Wehrmachtu.
Wszystkie inne kraje dostarczyly.
Ukraincy - byli gorsi, jak essesmani niemieccy.
SS holenderskie - bylo jeszcze gorsze.
Dania - ten piekny kraj, ktory uratowal prawie wszystkich swoich zydow,
dostarczal kontygenty SS.
Francja - byla jedynym krajem z krajow okupowanych, w ktorym zydow francuskich,
a bylo ich 400.000, nie wyaresztowali Niemcy. Zrobila to policja francuska bez
zadnego ponaglania i rozkazu niemieckiego. Znala ona wszystkie adresy i sami
ich wyaresztowali. W Paryzu najpierw trzymano ich na welodromie De Wer skad
przewozili ich do Dransi a z stamtad, francuskie pociagi z francuska obsada
zawozily ich od Oswiecimia.
To, o czym sie nie mowi, chyba jest wazniejsze, niz to, o czym sie mowi. A nie
mowi sie o tym jak mysmy, zydzi pomogli nazistom nas zniszczyc.
Jakies dwa tygodnie temu zostalem zaproszony przez telewizje, aby wlasnie mowic
o tym. Zawiadomilem kilka osob aby ogladali te moja pogadanke. W zasadzie bez
zadnego specjalnego przygotowania opowiedzialem Brazyliczykom jak to bylo, co
sie naprawde dzialo i co sie stalo. W Oswiecimiu nie bylo dosc Niemcow aby nas
pilnowac. Prawie wszyscy znajdujacy sie tam essesmani byli ranni i przysylani z
roznych frontow.
Aby zagazowac, a potem spalic, czasem 10 tysiecy, czasem 20 tysiecy ludzi
dziennie, potrzeba bylo pareset osob aby przy tym strasznym procederze
pracowali. SS-mani prawie co dwa tygodnie wybierali sposrod wiezniow zydowskich
mocnych, zdrowych mezczyzn, grupe trzystu do pieciuset ludzi, ktorzy byli
przydzielani do pracy w krematoriach i komorach gazowych. Po trzech tygodniach
taka grupa szla do komory gazowej, a esesmani wybierali nowa.
Nigdy wedlug mojej wiedzy i badan, a ja do dnia dzisiejszego jeszcze badam
problem Holokaustu, nie znalazlem zadnego przypadku, aby ktokolwiek, chociaz
jeden zyd powiedzial - nie - ja nie bede pracowal przy tym! Co ryzykowal? -
tylko tyle, ze by go od razu zastrzelili. Umrzec by musial, albo zastrzelony,
albo zagazowany, bo Niemcy oszczedzali kule.
Gdyby tak sie stalo, Niemcy nie mogli by tego zrobic, co zrobili. Po prostu nie
mieli dosyc ludzi, by ta machina funkcjonowala, gdyby nie komanda zydowskie,
ktore zaprzegnieto do machiny smierci.
Ci wszyscy, co pracowali w tych komandach, wiedzieli, ze umra, ze nie beda do
konca wojny pracowac w krematorium, ladowac trupy do piecow, czy wyrywac zlote
zeby z zagazowanych ludzkich zwlok i ladowac je na wozki, aby dowiezc do
krematorium.
Niemcy nie mieli ludzi, nie mieli mezczyzn. Na polach pracowali Polacy, w
fabrykach wiecej pracowalo Ukraincow, bo Polacy nie chcieli pracowac solidnie i
Niemcy nigdy nie wiedzieli, co oni wymysla i zrobia im na zlosc.
Jency - ci wszyscy: Amerykanie, Anglicy, Nowozelandczycy, Australijczycy -
pracowali przy torach kolejowych, i tak dalej. Niemcow do pracy nie bylo, a do
pilnowania tez malo. Zydow zmuszono oczywiscie, aby pracowali w krematoriach i
komorach gazowych! Ale mozna bylo nie chciec! Chcialo sie uratowac zycie, tylko
na jakies dwa tygodnie?
Tak samo w gettach! Przeciez Gettami administrowali zydzi. Byli tam zydowskie
wladze, zydowska policja wykonujaca polecenia niemieckie. To nie Polacy
pomagali Niemcom wyznaczac zydow do transportow - to robili zydzi. To nie
Polacy pilnowali niemieckiego porzadku w gettach, ale zydzi.
Nie znam przypadku, aby zydzi administrujacy gettem, odmowili wykonania
niemieckiego polecenia. Przeciez za to grozilo tylko zabicie i to tylko jednej
osoby, a nie calej rodziny, jak grozilo to Polakom za pomoc zydowi, a Polacy to
robili.
Zydzi amerykanscy wiedzieli doskonale, co sie dzieje z zydami europejskimi,
zarowno przed 1939 rokiem jak i w czasie wojny. Ja jak cos robie, to robie az
do konca i nic nie mowie, na co nie mam 100% dowodow. Ja mam tutaj dokument,
ktory zostal opublikowany w prasie zydowskiej, tutaj, w Brazylii.
W "Redzenia Judaika" - to czasopismo jest drukowane w Sao Paulo - w tym to
wlasnie pismie zostal dosc dyskretnie zreszta opublikowany artykul glownego jej
redaktora, w ktorym napisal on, ze zydzi amerykanscy nie zrobili prawie nic,
aby ratowac zydow europejskich przed zaglada. Powod? Obawiali sie konkurencji
przy pracy. Ten, co to napisal, to nie byl idiota - to byl zyd, ktory doskonale
wiedzial co i dlaczego pisze. Nazywal sie Oskar Minc. On jeszcze zyje, jest na
emeryturze.
A co zrobily inne rzady jeszcze przed 1939 rokiem?
Anglicy zamkneli bramy.
Delegacji zydowskiej, ktora udala sie do Australii z prosba o wpuszczenie tam
zydow europejskich, powiedziano, ze nie maja tam zadnych problemow rasowych i
nie chca ich tez importowac z Europy. Zamkneli drzwi dla zydow.
A wie pan, ktory kraj otworzyl swoje granice wtedy dla zydow? Nie wie pan?
POLSKA, prosze pana.
Ja jestem swiadkiem, jak bylo w tym malenkim miasteczku Andrychowie. Wie pan
gdzie jest Andrychow?
Juliusz Osuchowski: Naturalnie, ze wiem.
Joseph Nitchthauser: Tak? Dzisiaj jest to duze miasto. Przed wojna bylo to male
miasteczko 5.000 mieszkancow. Tam prosze pana nic nie bylo. Byla tylko taka
fabryczka Bracia Czeczowiczka. Andrychow wowczas byl niedaleko granicy. Pewnego
dnia zobaczylismy, jakies trzy, cztery miesiace przed wybuchem wojny, furmanki,
ktore jechaly na