Gość: suraester
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
13.10.04, 23:42
We Francji żyje ćwierć miliona ludzi, którym w ostatnich latach odmówiono
azylu - alarmują media. Wśród nich są radykalni islamiści, którzy bez
przeszkód mogą krążyć po całej Unii, montując np. terrorystyczne siatki
Tajny raport francuskiej administracji trafił na czołówkę środowego "Le
Figaro". Dotyczy głównie tego, że nielegalni przybysze kosztują Francję
dziesiątki milionów euro. Wynika z niego jednak też jasno, że tolerowani nad
Sekwaną cudzoziemcy mogą być dla Europy śmiertelnym zagrożeniem.
Nielegalni imigranci, którym odmówiono prawa do azylu, pochodzą we Francji
głównie z muzułmańskich państw Afryki. Po odmownym rozpatrzeniu ich wniosku
zwykle udaje im się uniknąć odesłania do ojczyzny i po prostu "rozpływają
się" we Francji, znikając spod kontroli władz. Zwykle lądują u krewnych lub
znajomych na przedmieściach wielkich miast, gdzie żyją pozbawieni wszelkich
praw i zazwyczaj też źródeł utrzymania (części udaje się uzyskać pomoc
socjalną) z poczuciem odrzucenia przez Zachód. Tam zaś łatwo mogą ich
pozyskać islamiści, którzy werbują ochotników do Dżihadu.
Szeregi tych wykluczonych, zwanych we Francji "ludźmi bez dokumentów", rosną
od lat. W 1998 r. starających się azyl we Francji było 28 tys., a w 2003 r.
już 61 tys. W tym roku z 40 tys. rozpatrzonych wniosków 34 tys. odrzucono,
głównie od przybyszów z muzułmańskich państw Afryki. Mimo to najwyżej co
piątego z nich udało się deportować lub zachęcić do wyjazdu dobrowolnie.
Raport sugeruje, by organizować azylantom lekcje języka oraz dać możliwość
pracy, np. sezonowej. Wszystko po to, by nie pozostawali bezczynni i się nie
alienowali. To jednak problemu nie rozwiąże. Według cytowanego przez "Le
Figaro" adwokata Alaina Jakubowicza, który w merostwie Lyonu zajmuje się
sprawami azylantów, osoba, której wniosek odrzucono, zwykle "schodzi do
podziemia". Nawet jeśli zostanie złapana, to nie sposób jej wyrzucić -
wystarczy, że ukryje przed Francuzami kraj pochodzenia, a wtedy deportacja
staje się niemożliwa. - Ta część ludności jest niezwykle mobilna. Może
podróżować z kraju do kraju, wrócić do swoich ojczyzn, a potem znów
przyjechać do Francji z wizą turystyczną - mówi Jakubowicz. Jego zdaniem
konieczne jest pilne, by we Francji skrócono procedury rozpatrywania wniosków
o azyl.