borrka
23.10.18, 12:44
Ukraincy bardzo uważnie obserwują naszą kampanię wyborcza i to nawet ze sporym zrozumieniem.
Sympatie miesiącami przesuwały się w kierunku liberałów, co było wynikiem polityki historycznej PiS/IPN.
Nie są jednak aż tak spolaryzowane, jak w Polsce, a mit smoleński wiecznie żywy nad Dnieprem.
Może oceny będą bardziej obiektywne?
Porażka pisowskich kandydatów w dużych miastach została przyjęta z zadowoleniem przez ukrainskich publicystów i przeważnie traktowana jest jako nadzieja na poprawę stosunków polsk-ukraińskich.
Ponieważ, nie baz racji, za głównego autora polsko-ukraińskiego konfliktu historycznego uważany jest Patryk Jaki, jego sromotną porażkę w Warszawie przyjęto z zadowoleniem.
Na Ukrainie dobrze wiedzą o ustępstwach PiS i IPN wobec Izraela i oczekiwali w stosunku do siebie podobnej reakcji.
Nie nastąpiła.
Pewne stwierdzenia, na które politpoprawność nie pozwala w Polsce, za Sanem formułują wyraznie:
elity polskie, są skoncentrowane w miastach i one są raczej skłonne do kompromisu, jeśli nie wręcz proukraińskie.
Oczywiście Ukraincy jako obraz i podobieństwo janków i wacków znad Wisly, a przede wszystkim jako "konkurencyjny" Chrystus Narodów, maja dziesiątki pretensji i żalów.
Ale nie jest najgorzej, bo też nas niezle rozumieją :)