pure.blue
28.10.18, 03:03
czasu. Nostalgia? Byc moze, ale dla mnie rytual wspolnych niedzialnych obiadow byl wazna tradycja rodzinna. Tak zostalem wychowany.
Rodzinny stol - symbol rodzinnego ciepla i rodzinnej wiezi. Dzis w zastraszajacym tempie traci (jezeli juz nie stracil) swoje znaczenie. Niedziela, to dzien na zalegle prace domowe, na luz, na regeneracje sil nadwyrezonych calotygodniowa harowka...
O nie, jeszcze probuje, jeszcze sie nie poddaje i ciagle zapraszam. Czasami przykro, gdy najblizsi musza wykonczyc to i owo, bo w poniedzialek ... Ale nadchodzacy kolejny wspolny niedzielny obiad usunie w niepamiec ten poprzedni. I w taki oto sposob tradycja rodzinna jeszcze zyje, mimo, ze kilkakrotnie jest reanimowana.
Jutro kolejna niedziela. Kiedys na niedzielny obiad poszlaby dorodna kaczka - generalna proba jakosci ptactwa wodnego, ktora poprzedzalaby gesie rozkosze w Dniu Swietego Marcina.
Nic nadzwyczajnego, kaczka nadziewana jablkami podana z czerwona zapiekana kapusta.
Ale to juz historia. Dzis juz inne realia ...Ostatni weekend przed Halloween. Wnuki i wnuczki zdominowaly na swoj sposob ten weekend, ale do jutrzejszego obiadu musza usiasc z naleznym respektem.
A na obiad zafunduje rodzinie: rosol wolowy i krolika z buraczkami. Na deser ciasto ... Tort czekoladowy z kremem migdalowym.
Rodzinny dom, to duza kuchnia i goscinny stol. To tradycja smakiem i aromatem pisana, do ktorej, za lat iles tam, z nostalgia wrac beda moi najblizsi.