polski_francuz
12.12.18, 17:32
Pani Jagienka Wilczak analizuje zerwanie przez Kijow traktatu o przyjazni z Moskwa piszac m.in.
Rosja to wielki sąsiad, setki tysięcy Ukraińców tu pracowało i zarabiało lepsze pieniądze niż u siebie. Granica między obu krajami była praktycznie otwarta, Ukraińcy mogli ją przekraczać bez wiz czy stempli. W sytuacji gdy kraje Unii wprowadziły lub utrzymywały wizy dla Ukraińców, to była korzyść i ewidentne ułatwienie. Mieszkańcom Donbasu bliżej było do Moskwy niż do Kijowa, zwłaszcza mentalnie. Rosję uważano za kraj bliski, przyjazny. Znajomość rosyjskiego i wspólnota Kościołów robiły swoje.
Wszystko zmieniło się po Majdanie w 2014 r. Inwazja i zajęcie Krymu, sposób, w jaki dokonał tego Władimir Putin, bezczelnie i arogancko gwałcąc prawo międzynarodowe – zaskoczyły Ukraińców. Patrzyli na to, co się dzieje, z niedowierzaniem. Podobnie było z inwazją w Donbasie. Nikt się nie spodziewał, że Moskwa wesprze separatystów, że Rosjanie naruszą granice Ukrainy, że od ich pocisków będą ginąć żołnierze, ochotnicy i cywile, kobiety, dzieci. Płonęły domy, ludzie musieli uciekać z wiosek i miast.
Nie sposob nie pomyslec o tym, czy Polska nie powinna sie starac by zajac opuszczonego przez Rosje miejsca.
PF