de_oakville
25.12.18, 12:16
W watku na temat "rozpadu UE przez dominacje Niemiec) Jabbaryt napisal:
"Jeżeli zaś chodzi o Gdańsk i Pomorze to nawet przez grzeczność nie wspominałem że to jest miasto rdzennie polskie. Gdańsk przez wieki był polskim portem i obsługiwał handel wislany. Gdańszczanie, przewaznie etnicznie byli Niemcami jednak przez wieki byli lojalnymi poddanymi krółow Polski. Nietsche wyprowadził sie z Gdańska po zajeciu przez Prusaków i zawsze twierdził że był Polakiem. W latach I Rzeczypospolitej Wisła była najwiekszą rzeczną arterią komunikacyjną w całej Europie. A na jej końcu był Gdańsk. Dopóki istniała Polska Gdańsk był miedzynarodowym portem obsługujacym cała Rzeczpospolitą. Miał z tego ogromne korzyści. Gdy stał sie częścia Prus stał sie lokalną pipidówą. Po powstaniu II RP i portu w Gdyni jego rola była marginalna i obsługiwał głównie Prusy Wschodnie. Dziś Gdańsk jest znowu jednym z wiekszych portów na Bałtyku. Znowu wspaniale sie rozwija. Niestety niemieccy gdańszczanie z Wolnego Miasta byli zbyt głupi aby zrozumieć, że ich prosperity zwiazane jest z Polską a nie Niemcami. No to zapłacili straszliwa ale sprawiedliwa cenę za swoja głupote i niemiecki szowinizm."
Zgadzam sie z wieloma stwierdzeniami, ktore napisales. Miedzy innymi z tym, ze choc Gdansk zamieszkany byl glownie przez cudzoziemcow - Niemcow, Flamandow (i Holendrow) ale rowniez i Szkotow (dzielnica Nowe Szkoty, Neuschottland), to jednak przez dlugi czas byl najwiekszym i najbogatszym miastem na terenach nalezacych do Polski, znaczniejszym nawet od stolecznego Krakowa. Pisal o tym w swoich ksiazkach znakomity historyk Pawel Jasienica.
I to jest jeszcze malo powiedziane! W 17-tym wieku Gdansk byl najwiekszym i najbogatszym miastem na kontynencie europejskim pomiedzy Moskwa i Amsterdamem
(Amsterdam byl owczesnym "pepkiem swiata", a imigranci z Niderlandow dodawali rowniez "blasku" Gdanskowi). Mozna powiedziec smialo, ze jezeli Amsterdam byl 17-to wiecznym Nowym Jorkiem, to Gdansk byl 17-to wiecznym Hong-Kongiem. Drugiego takiego miasta nad Baltykiem nie bylo. Kultura, tradycja i architektura Gdanska z cala pewnoscia nie byla jednak polska. Miala pewne polskie akcenty tylko ze wzgledu na polozenie miasta.
Za razaco niesprawiedliwe i nieprawdziwe uwazam jednak stwierdzenie, ze Gdansk w czasach
pruskich stal sie "lokalna pipidowka". Znam ten "slogan" z czasow PRL-u i skreca mnie, kiedy go slysze. Wyjasnie zaraz dlaczego. Wiele miast na swiecie przezywalo i przezywa nadal swoje wzloty i upadki. To normalny proces w historii. Amsterdam rowniez dawno przestal byc tym czym byl w XVII-tym wieku. Nawet Nowy Jork, o ktorym uczylem sie jeszcze w podstawowce, ze jest "najwiekszym miastem swiata i najwiekszym portem swiata" za naszego zycia przestal byc i jednym i drugim. Czy jednak stal sie "lokalna pipidowka". Bynajmniej. O Wenecji mozna dzis rowniez powiedziec, ze jest "lokalna pipidowka" w porownaniu z tym czym byla w okresie swojej najwiekszej swietnosci. I w Prusach Gdansk pozostal jednym z najwiekszych miast portowych tego kraju, a w zjednoczonych kajzerowskich Niemczech zachowal pozycje jednego z 7-miu najwiekszych miast morskich. Na wchod od niego, wielkoscia i znaczeniem dorownywal mu tylko Królewiec, a posuwajac sie na zachod dopiero Szczecin - najwiekszy port Prus, mogl sie z nim rownac. Ale splendor i blask Szczecina mial zupelnie inny charakter i pochodzil z czasow duzo pozniejszych. Jedzmy dalej na zachod. Pozostaly jeszcze tylko dwa miasta podobnego "kalibru", oba w Szlezwiku Holsztynie - Lubeka (Lübeck) - o wspanialej przeszlosci prawie na miare Gdanska, dawna stolica Hanzy, oraz Kilonia - miasto
nieco mlodsze i slynne jako baza marynarki wojennej. Nad Baltykiem to koniec, ale dalej na zachod mamy jeszcze dwa najwazniejsze porty Niemiec - Hamburg, juz przed wojna miasto prawie dwumilionowe, posiadajace juz wtedy metro (U-Bahn) i szybka kolej miejska (jak Berlin) oraz Breme (Bremen), trzy razy mniejsza od Hamburga, ale za to dwa razy wieksza od Gdanska, Szczecina, Krolewca, Lubeki lub Kilonii. Tak czy owak Gdansk pozostal nadal jedna z "perel" ze "sznuru perel" tu wymienionych. Ale to nie wszystko. Nawet jezeli zalozymy, ze Gdansk w porownaniu np. z Hamburgiem byl "pipidowka", to znajdowal sie w jednym z najlepiej rozwinietych gospodarczo, najlepiej zorganizowanych i przodujacych technologicznie krajow swiata. Lepiej byc "pipidowka" w Japonii czy w 19-to wiecznej Anglii niz drugim co do znaczenia miastem Bangladeszu czy Niegerii. Gdansk jako miasto lezace na terenie drugiej potegi gospodarczej swiata i przodujacego pod wzgledem technologii panstwa kontynentu otrzymal wspaniale urzadzenia portowe, rozlegla siec tramwajowa i wiele innych
atrybutow cywilizacyjnych, ktorych mogly mu zazdroscic miasta w Europie znaczniejsze nawet od Lublina, Bialegostoku, Kielc czy Radomia. A zatem ani Gdansk nie byl nigdy "pipidowka" (chociaz nie dorownywal Hamburgowi) ani Wroclaw nie byl nigdy "pipidowka" (choc nie dorownywal Berlinowi). Warto miec rowniez swiadomosc, ze jezeli moj sasiad z bloku ma tytul doktora lub profesora, to ja nie jestem w tych dziedzinach rownie dobry tylko ze wzgledu na to, ze jestem jego sasiadem.