Dodaj do ulubionych

Berlin cesarski, Berlin aliancki, Berlin europejsk

26.12.18, 14:29
Dwa fascynujace filmy "online". Kazdy trwajacy okolo poltorej godziny. Pierwszy z nich pt. "Berlin w czasach cesarskich" ("Berlin zur Kaiserzeit") pokazuje to miasto u szczytu jego "potegi i chwaly", natomiast drugi "Berlin pod wladza aliantow" ("Berlin unter den Alliierten") ukazuje je na dnie upadku. Z tych wszystkich zwyciestw i klesk miasto jednak podnosi sie i przemienia sie w cos nowego - odnajduje sie w nowej roli w Europie jako "pomost miedzy narodami" i "pomost pomiedzy wschodem a zachodem".

Cesarski Berlin pretendowal do roli "stolicy swiata". Nie ma w tym zadnej przesady. Niemcy pokonaly Francje w roku 1871 - kraj uwazany przedtem za "niezwyciezony" (majacy tak pozycje jak mniej wiecej obecnie USA) i uwazane byly odtad za panstwo majace najsilniejsza armie ladowa na swiecie. Rozbudowywaly flote morska majaca zagrozic Anglii. Berlin rozrosl sie do ogromnych rozmiarow i tylko Paryz na kontynencie eurpejskim mogl sie z nim pod wzgledem wielkosci rownac. Nalezal do "1-sze ligi" miast swiata,
byl stolica kraju wynalazkow i innowacji (aparat Röntgena, pralka automatyczna, lodowka, pierszy elektryczny tramwaj). Posiadal najwiekszy dom towarowy na kontynencie ("Wertheim"), szybka kolej miejska (1902), metro (1911). Byly oczywiscie rowniez biedne i
gesto zaludnione dzielnice robotnicze, gdzie ludzie pracowali po 12 godzin na dobe i nie mieli nic z radosci zycia. Z drugiej strony byl jednak splendor cesarstwa, imponujace parady wojskowe. Pod koniec jednak nadeszla kleska - udzial w I-szej Wojnie Swiatowej, glod pod jej koniec, wreszczcie abdykacja cesarza (Wilhelma II-go). Miasto niezniszczone, ale "ponizone" - przyjeachal aliancka komisja, w tym Francuzi w charakterystycznyc "degolowkach".

"Berlin pod wladza aliantow" Ruiny, wybiedzeni i wystraszeni ludzie. Z 4,3 miliona mieszkancow przed wojna pozostalo w miescie 2,3 miliona. Przez 90 dni Berlin jest pod jedna tylko okupacja - radziecka. Ale zycie dosyc szybko wraca do wzglednej normy. Radziecki komendant miasta - Bersarin, wpominany jest dosyc dobrze. Nazwa placu jego imieniem (w bylym wschodnim Berlinie) jesli sie nie myle, pozostala. Na poczatku lipca 1945 wladze w swoich sektorach przejmuja alianci. Zycie berlinczykow obok aliantow, aliantow obok siebie, pozniejszy podzial i rozgraniczenie poszczegolnych sektorow, wreszcie radziecka blokada miasta, aliancki "most powietrzny", powstanie RFN-u i NRD. Hitlerowski oboz koncentracyjny w Oranienburgu stal sie zaraz po wojnie obozem radzieckim. Trzymano tam SS-mannow, bylych pracownikow hitlerowskiej administracji, a nierzadko zupelnie niewinnych ludzi
zadenuncjowanych przez "szpicli". Zginelo tam w tedy okolo 20 tysiecy ludzi (jesli sie nie przeslyszalem, moze "tylko" 2-tysiace?, ogladalem tylko raz).

Oto linki do filmow (filmy sa po niemiecku);

Berlin cesarski:

www.youtube.com/watch?v=QhPR6fa68EY
Berlin aliancki:

www.youtube.com/watch?v=KS_Vw5DMlEI
Obserwuj wątek
    • zeitgeist2010 Re: Berlin cesarski, Berlin aliancki, Berlin euro 26.12.18, 20:22
      de
      > - odnajduje sie w nowej roli w Europie jako "pomost miedzy narodami" i "pomost
      > pomiedzy wschodem a zachodem".
      >
      > Cesarski Berlin pretendowal do roli "stolicy swiata". Nie ma w
      > lodowka, pierszy elektryczny tramwaj). Posiadal najwiekszy dom towarowy na kon
      > tynencie ("Wertheim"), szybka kolej miejska (1902), metro (1911). Byly oczywisc
      > ie rowniez biedne i
      > gesto zaludnione dzielnice robotnicze, gdzie ludzie pracowali po 12 godzin na d
      > obe i nie mieli nic z radosci zycia. Z drugiej strony byl jednak splendor cesar
      > stwa, imponujace parady wojskowe. Pod koniec jednak nadeszla kleska - udzial w
      > I-szej Wojnie Swiatowej, glod pod jej koniec, wreszczcie abdykacja cesarza (Wil
      > helma II-go). Miasto niezniszczone, ale "ponizone" - przyjeachal aliancka komis
      > ja, w tym Francuzi w charakterystycznyc "degolowkach".
      >
      > "Berlin pod wladza aliantow" Ruiny, wybiedzeni i wystraszeni ludzie. Z 4
      > ,3 miliona mieszkancow przed wojna pozostalo w miescie 2,3 miliona. Przez 90 dn
      > i Berlin jest pod jedna tylko okupacja - radziecka. Ale zycie dosyc szybko wrac
      > a do wzglednej normy. Radziecki komendant miasta - Bersarin, wpominany jest dos
      > yc dobrze. Nazwa placu jego imieniem (w bylym wschodnim Berlinie) jesli sie nie
      > myle, pozostala. Na poczatku lipca 1945 wladze w swoich sektorach przejmuja al
      > ianci. Zycie berlinczykow obok aliantow, aliantow obok siebie, pozniejszy podzi
      > al i rozgraniczenie poszczegolnych sektorow, wreszcie radziecka blokada miasta,
      > aliancki "most powietrzny", powstanie RFN-u i NRD. Hitlerowski oboz koncentrac
      > yjny w Oranienburgu stal sie zaraz po wojnie obozem radzieckim. Trzymano tam SS
      > -mannow, bylych pracownikow hitlerowskiej administracji, a nierzadko zupelnie n
      > iewinnych ludzi
      > zadenuncjowanych przez "szpicli". Zginelo tam w tedy okolo 20 tysiecy ludzi (je
      > sli sie nie przeslyszalem, moze "tylko" 2-tysiace?, ogladalem tylko raz).
      >
      > Oto linki do filmow (filmy sa po niemiecku);
      >
      > Berlin cesarski:
      >
      > www.youtube.com/watch?v=QhPR6fa68EY
      > Berlin aliancki:
      >
      > www.youtube.com/watch?v=KS_Vw5DMlEI

      Amigo de oakville. Zgaduje, ze chcecie przedstawic kompleksowosc Berlina. Swietna Lektüre. 1989 jest noworadzeniem Togo miasta


      --
      ----------------------
      "Friends, Romans, countrymen, lend me your ears! I come to bury Caesar, not to praise him!" (Shakespeare. Julius Caesar, Act III, Scene II) Marek Antoniusz do tlumu po zamordowaniu Cezara.

      "The world is a fine place and worth fighting for and I will be pretty sorry and sad to leave it" - For whom the bell tolls by Hemingway enriched by Zeitgeist2010



      --
      ----------------------
      "Friends, Romans, countrymen, lend me your ears! I come to bury Caesar, not to praise him!" (Shakespeare. Julius Caesar, Act III, Scene II) Marek Antoniusz do tlumu po zamordowaniu Cezara.

      "The world is a fine place and worth fighting for and I will be pretty sorry and sad to leave it" - For whom the bell tolls by Hemingway enriched by Zeitgeist2010
    • j-k a tu pamiatka po Berlinie radzieckim :) 26.12.18, 21:56
      www.berliner-zeitung.de/berlin/40-jahre-platte-marzahn-ist-wieder-gefragt-28259624
      a prywatnie: najbardziej lubilem Berlin PANKOW

      mial i nadal ma swoj klimat. tyle, ze za czasow DDR byly tam najlepsze knajpy z klimatem
      - a dzis mieszkaja tam berlinskie elity:
      www.visitberlin.de/en/districts/pankow
      • polski_francuz Re: a tu pamiatka po Berlinie radzieckim :) 26.12.18, 22:42
        A ja, ein ex-Berliner, dopiero kilka lat temu sie dowiedzialem, ze pruscy architekci czy tez pruscy wladcy zerzneli ile mogli z Paryzewa. Podobno zainspirowalo ich po 1871 roku. Jednym z efektow tej inspiracji byl wlasnie K-damm.

        A co do elit, to mi sie ciagle wydawalo, ze mieszkaja w Zehlendorfie. I ida na spacer do ogrodu botanicznego.

        Ale moze teraz sie troche zmienilo. I miasto ma dwa centra: wschodnie i zachodnie. I wladze na ich styku.

        PF

        • j-k a tu pamiatka po Berlinie radzieckim cd... :) 26.12.18, 23:03
          polski_francuz napisał:
          A co do elit, to mi sie ciagle wydawalo, ze mieszkaja w Zehlendorfie.

          Berlin to wielkie miasto.
          elitarnych dzielnic jest kilka.
          ja wspomnialem o PANKOW - bo mieszkaja tam ci , ktorzy lubia Srodmiescie...
          a ja w koncu ze srodmiejskiego Muranowa :)

          w Warszawie tez masz Zoliborz i Saska Kepe
          - zupelnie inne klimaty - dla innych elit...

          A co DO INSPIRACJI:
          oczywiscie, ze Berlin inspirowal sie PARYZEM:
          a tu masz efekty :)
          ( u mojej siostry w Szczecinie)
          radioszczecin.pl/1,367408,szczecin-znow-rekrutuje-i-to-nie-tylko-w-naszym-
          • de_oakville Pankow 27.12.18, 23:38
            j-k napisał:

            > ja wspomnialem o PANKOW - bo mieszkaja tam ci , ktorzy lubia Srodmiescie…


            Pierwszy raz pojechalem do Berlina wschodniego z ojcem, zaraz po tym jak Gierek "otworzyl granice", ktora z NRD mozna bylo przekraczac na dowod osobisty. Wczesniej w te same wakacje poznalem Budapeszt, do ktorego pojechalem z wycieczka szkolna i ktorym bylem zachwycony. Oczekiwalem w NRD jakichs niezwyklych wrazen, a tu na poczatku rozczarowanie za rozczarowaniem. Myslalem, ze im dalej na zachod tym nowoczesniej, a tu nie: z Warszawy do Poznania pociag elektryczny a dalej ciagnal parowoz, pociag wlekl sie do granicy, przez otwarte okno zapach dymu z parowozu wprawial w przygnebiajace wrazenie. Trzeba bylo uwazac, zeby jakis paproch nie wpadl do oka. Po przekroczeniu granicy kraj za Odra nie sprawial wrazenia jakiegos "super", pelno ruskich wojsk, dojechalismy
            do stacji Berlin-Lichtenberg, ktora byla docelowa i niezbyt imponujaca (ale wiedzialem, ze Berlin ma mnostwo innych wspanialych dworcow, a przed wojna mial ich jeszcze wiecej). Z peronow dworca Lichtenberg poszlismy do U-Bahnu i pojechalismy na Alexanderplatz. Po wyjsciu na ten plac wszystko nas zachwycilo swoja nowoczesnoscia i elegancja - fontanna, wieza telewizyjna, Hotel Stadt Berlin - 40 pietrowy (w Warszawie byl wtedy tylko
            Palac Kultury, nieco nizszy od owej berlinskiej wiezy telewizyjnej oraz wiezowce "Sciany Wschodniej" nizsze od Hotelu Stadt Berlin i wygladajace jednak mniej nowoczesnie). Przeszklony dworzec Alexanderplatz z widocznymi czerwono-zoltymi pociagami S-Bahnu wjezdzajacymi do niego i tam sie zatrzymujacymi. Ponadto Unter den Linden, Brama Brandenburska itd. - wrazenia w sumie bardzo dobre, choc w calym kraju widac bylo z okien pociagu duzo "zapuszczonych" mniejszych miast, poszarzale fasady, odpadajace tynki. Taka byla ogolnie biorac NRD i takie z niej wrazenia. Berlin wschodni w centrum, wokol Alexanderplatz byl jednak inny, byl wizytowka tego kraju, ale nie byl typowy. Dwa lata pozniej, juz jako studentowi cos mi "strzelilo do glowy", zeby pojechac nocnym pociagiem z Warszawy do Berlina na jeden dzien i nastepnie wrocic nocnym pociagiem do Warszawy.
            W Berlinie poszedlem Unter den Linden, skrecilem we Friedrichstrasse, obok dworca o tej samej nazwie przeszedlem przez most na Szprewie, a nastepnie wsiadlem "do tramwaju bylejakiego" bez zbytniej troski o to, gdzie mnie on zawiezie (bylem po dobrym piwie). Zapytalem starsza pania wewnatrz tramwaju ile kosztuje bilet. Odpowiedziala "zwei Groschen", pamietam jak dzis. Wiedzialem, ze to znaczy 20 fenigow, ktore wrzucilem do pojemnika wewnatrz tramwaju. Wiozl mnie on w glab Berlina jakiego do tej pory nie znalem. Starego, niezniszczonego przez wojne. Dlugo kluczyl starymi i niezbyt szerokimi ulicami az w koncu dojechal do metalowego wiaduktu, po ktorym na wysokosci 1-szego pietra jezdzily od czasu do czasu zolte pociagi metra, ktore na tym odcinku, po wyjechaniu z podziemi mialo kilka stacji na powierzchi. Jak w Chicago, jak w Nowym Jorku, jak w Paryzu. Tramwaj jechal wzdluz tego wiaduktu coraz dalej od centrum i w taki oto sposob znalazlem sie w samym srodku dzielnicy Pankow. Ostatnio bylem w niej w roku 2008 juz w zjednoczonym Berlinie. Wybralismy sie tam z zona na kolacje do malej, przytulnej i nastrojowej restauracji, przy jednej z bocznych ulic dochodzacych do Schönhauser Allee. Nastepnego dnia jechalismy do Stralsundu, a potem na wyspe Rugie. Lubie Pankow i darze go pewnym sentymentem. Czy to moja ulubiona dzielnica? Jedna z kilku. Pare lat pozniej bylem na wycieczce w Berlinie Zachodnim. Poszedlem jednego dnia pieszo do dzielnicy Wedding, gdzie byly podobne ulice do Pankow, ale bardziej uwspolczesnione (nowoczesne wnetrza sklepow i lokali). Wydaly mi sie one bardzo malownicze i chyba ten Wedding najbardziej lubie. Z tym, ze Berlina Zachodniego calego dobrze nie znam, Steglitz, Schlossstrasse, Spandau - do ktorego szedlem pieszo z Ku'dammu, poza tym niewiele.
            • polski_francuz Spandau 28.12.18, 10:37
              " Steglitz, Schlossstrasse, Spandau - do ktorego szedlem pieszo z Ku'dammu"

              Mozna wziac metro na ktore trzeba "Achtung Baby" uwazac:).

              W Spandau wlasnie i mieszkalem i pracowalem. Spandau ma mala twierdze otoczona jeziorkiem a na niej klub tenisowy " Spandauer Wasserfreunde". Ladne centrum miastac po ktorym mozna poznac, jak sie Berlin aglomerowal z sasiednich miasteczek. Niedaleko centrum, jest wiezienie w ktorym siedzial za moich czasow Anglik z wyboru, Hess. Troche dalej na polnoc, jest ladny las w ktorym mozna biegac by sie do gry w tenisa przygotowac. Mozna tam zyc, jednym slowem choc towarzystwo moglo byc lepsze:)

              PF

              • de_oakville Re: Spandau 28.12.18, 13:37
                Metrem ze Spandau wracalem z powrotem do centrum Berlina. Kiedy wczesniej szedlem pieszo w przeciwnym kierunku zapytalem mlodego Niemca o droge, chociaz mialem mape. Bylo to gdzies na koncu Ku'dammu w okolicach Theodor Heuss Platz (dawnego Adolf Hitler Platz) "Zentrum Standau?!!!" - zlapal sie za glowe. Przeciez to strasznie daleko!!! Ale co tam. Bylem o 30 lat mlodszy, mialem czas, dobre nogi, plecak na plecach i chec zobaczenia wszystkiego po drodze spokojnie i powoli. Takie byle male miasteczka-satelity wlaczone pozniej w granice wielkiego miasta zwiedzalem pozniej rowniez w Hamburgu, z tym ze juz na rowerze (Harburg, Bergedorf itd.)
                • polski_francuz Re: Spandau 28.12.18, 14:24
                  Na Theodor Heuss Platz jest knajpa gdzie niekiedy zagladalem. Raz zabralem kolege z Wroclawia, ktorego do siebie zaprosilem. I mial chlopak szczescie bo wpadl w oko jakiejs Berlinerin (Berlince?), ktora chciala go za wszelka cene poderwac.

                  Az bylem troche zazdrosny. Ale co zrobic Niemki wola blondynow a ja nie bede sobie wlosy farbowac by byc w ich guscie. Tym bardziej po aferze Relotiusa:)

                  PF
                • zeitgeist2010 Re: Spandau 25.03.20, 18:29
                  de_oakville napisał:

                  > Metrem ze Spandau wracalem z powrotem do centrum Berlina. Kiedy wczesniej szedl> em pieszo w przeciwnym kierunku zapytalem mlodego Niemca o droge, chociaz miale > m mape. Bylo to gdzies na koncu Ku'dammu w okolicach Theodor Heuss Platz (dawne > go Adolf Hitler Platz) "Zentrum Standau?!!!" - zlapal sie za glowe. Przeciez to> strasznie daleko!!! Ale co tam. Bylem o 30 lat mlodszy, mialem czas, dobre nog
                  > i, plecak na plecach i chec zobaczenia wszystkiego po drodze spokojnie i powoli > . Takie byle male miasteczka-satelity wlaczone pozniej w granice wielkiego mias > ta zwiedzalem pozniej rowniez w Hamburgu, z tym ze juz na rowerze (Harburg, Ber> gedorf itd.)


                  Mam dwie bardzo dobre przyjaciolki w Berlinie. Za kazdym razem biora mnie na spacer do jakiejs czesci miasta, w ktorej nigdy nie bylem. Ostatnio np. Wiessensee. Piekne okolice. DUzo miejsca i zielenia. W samym jeziorze mozna sie wykapac. Nad jeziorem mila restauracyjka z pieknym widokiem.

                  A w okolicy perly jak np. Duzy cmentarz zydowski. Swietnie zachowany. Potem w tramwaj i z powrotem do centrum. Lubie latwosc przemieszczanai sie w tak duzym miescie. A do tego wszedzie mozna wygodnie i pewnie jezdzic rowerem.

                  Wspolczesny Berlin stal bardzo miedzynarodowy ale w eklektycznym sensie. Nie ma stylu przewodniego. Brzydki. Brudne i nieschlujne male Istambuly w Wedding i Kreuzbergu.

                  Moim zdaniem najkorzystniej sie rozwinal dawny Berlin wschodni.



                  --
                  „Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał.” 1 MOJŻ. 2,15 (BT)
                  Twórcy monoteicznej religii z Babilonu też pożyczali z buddyzmu.
                  • de_oakville Pewnie patrzysz na Bln przez "pryzmat" Sztokholmu 26.03.20, 11:07
                    zeitgeist2010 napisał:

                    > Wspolczesny Berlin stal bardzo miedzynarodowy ale w eklektycznym sensie. Nie ma
                    > stylu przewodniego. Brzydki. Brudne i nieschlujne male Istambuly w Wedding i K
                    > reuzbergu.


                    Dla mnie Berlin nigdy nie byl brzydki. Przede wszystkim byl porzadny i bardzo dobrze zorganizowany.
                    Niezwykle interesujacy. To, czy miasto jest interesujace ma u mnie o wiele wieksze znaczenie niz to czy jest ladne. Ponadto Berlin jest na swoj sposob ladny. Jak ma wygladac? Jak Rzym, Praga czy Wenecja? Wtedy przestalby byc Berlinem. Nowy Jork, Londyn, Toronto sa rowniez bardzo interesujace, a Berlin jest ponadto bardzo przyjemny w odbiorze. Zadne miasto w Europie nie ma podobnej, niepowtarzalnej i niezwyklej historii, ktora sie tam czuje prawie na kazdym kroku. Brama Brandenburska, Checkpoint Charlie, Alexanderplatz, Tiergarten, Treptower Park, Grunewald, Bahnhof Zoo, Gendamenmarkt, fragmenty bylego muru, Wedding, Pankow, Steglitz, Spandau i mnostwo innych ciekawych miejsc. Przeczytalem gdzies dawno po polsku, ze wprawdzie Berlin nie nalezy do miast najpiekniejszych, ale ma za to piekne okolice w postaci wielu jezior i lasow. Takie odczucie ma sie z pewnoscia jadac pociagiem do Berlina z Polski przez Franfurt nad Odra albo przez Kostrzyn. Rowniez udajac sie w kierunku Poczdamu. Natomiast pociag relacji Innsbruck - Berlin, ktorym jechalem kilka lat temu dociera do miasta od innej, zupelnie bezlesnej strony jadac na Hauptbahnhof (perony podziemne) przez Südkreuz, podziemna stacje Potsdamer Platz.
                    Mysle, ze patrzysz na Berlin troche przez "pryzmat" Sztokholmu. Wyobrazam sobie, ze Sztokholm, ktory np. Jerzemu Waldorfowi przypominal z wygladu przedwojenny Berlin sprzed zniszczenia, otoczony jest
                    lasami i jeziorami ze wszystkich stron. W Sztokholmie "las wchodzi do miasta, a miasto wchodzi do lasu", jak pamietam rowniez z jakiejs ksiazki.

                    A props Jerzego Waldorfa - byl on uczestnikiem pierwszego rejsu turystycznego m.s. "Mazowsze" w sierpniu 1956 roku z Gdyni do Sztokholmu, Helsinek i Leningradu. Napisal wtedy:

                    "Wychodzimy na Sztokholm ogromny, imponujacy, o architekturze srodmiescia ciezkiej i ciemnej, ktora przypomina Berlin sprzed zniszczenia."

                    Ale zanim statek dotarl do Sztokholmu, to wczesniej przybil do nabrzeza w miasteczku Visby, najwiekszym na szwedzkiej wyspie Gotlandii, lezacej prosto na polnoc od Gdyni, w takiej samej mniej wiecej odleglosci jak Łódź na poludnie (o ile dobrze sobie przypominam, bo dawno na mapie mierzylem). Ciekawe sa te jego wrazenia i porownania z perspektywy mieszkanca "komunistycznej" PRL w roku 1956.

                    "Visby, pietnastotysieczne miasto portowe na Gotlandzie, przyjmuje nas dosyc dziwnie. "Mazowsze" jest tutaj pierwszym statkiem od wojny, w dodatku pelnym komunistow. Dlatego przezorni mieszkancy zamykaja sie w domach. Po pustych niemal ulicach hula wicher i stu dwudziestu Polakow. Inaczej w porcie. Tam wzdluz mola defiluje przed naszym motorowcem jedna limuzyna za druga. Szwedzi nie wysiadaja, tylko z zatrzymanych maszyn obserwuja "dzikich" na pokladzie, po czym zawracaja i zmykaja tak szybko, jak gdyby sie bali, ze bedziemy ich gonic z nozami w zebach.
                    (...)
                    Visby liczy 15000 obywateli, czyli mniej niz Grójec. Na tych 15000 mieszkancow przypada 4000 aut, czyli co czwarty visbijczyk ma auto. Bladzac po owym szwedzkim Grójcu naliczylismy trzy salony sprzedazy samochodow, jeden duzy sklep z fortepianami, ze pomine inne, prostsze wystawy, przed ktorymi baranielismy, wysilajac sie na miny tylko cielece, by nie przyniesc wstydu krajowi."


                    • zeitgeist2010 Re: Pewnie patrzysz na Bln przez "pryzmat" Sztokh 27.03.20, 13:13
                      Ciekawy reportaz. odpowiem wieczorem. teraz na dluzszy spacer w marcowym sloncu.
                      wpierw sam musze sie skarcic za nieschludnosc jezkowa.

                      Weißensee. Nic innego. Mogloby byc Wiesensee ale to by znaczylo Jezioro nad łąką a nie Biale jezioro,

                      --
                      „Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał.” 1 MOJŻ. 2,15 (BT)
                      Twórcy monoteicznej religii z Babilonu też pożyczali z buddyzmu.
                    • zeitgeist2010 Re: Pewnie patrzysz na Bln przez "pryzmat" Sztokh 28.03.20, 15:11
                      de_oakville napisał:

                      > Mysle, ze patrzysz na Berlin troche przez "pryzmat" Sztokholmu. Wyobrazam sobi > e, ze Sztokholm, ktory np. Jerzemu Waldorfowi przypominal z wygladu przedwojenn> y Berlin sprzed zniszczenia, otoczony jest
                      > lasami i jeziorami ze wszystkich stron. W Sztokholmie "las wchodzi do miasta, a> miasto wchodzi do lasu", jak pamietam rowniez z jakiejs ksiazki.>


                      Wrazenia Waldorfa i owczesnych Szwedow na odleglosc nie da sie komentowac.
                      Ale zgodze sie, ze da sie znalezc podobienstwa topografii. Obydwa miasta maja duzo zieleni mostow i wody. W centralnym Berlinie sa rzeki i kanaly. Na obrzezach jeziora i lasy. WOda w Berlinie jest jednak ograniczona. W Sztokholmie natomiast jest ogromna i pelna ryb. Miasto jest jedyna stolica, w ktorej jest dozwolone wedkowanie w centrum.
                      Natomiast Berlin jest duzo potezniejszy. to nie jest miasto. to greckie metropolis.


                      --
                      „Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał.” 1 MOJŻ. 2,15 (BT)
                      Twórcy monoteicznej religii z Babilonu też pożyczali z buddyzmu.
      • stavros2002 Re: Berlin cesarski, Berlin aliancki, Berlin euro 25.03.20, 19:12
        Pierwszy raz byłem w Berlinie 20 lat temu, czyli prawie 10 lat po zjednoczeniu i różnica między zachodnią, a wschodnią częścią wciąż była olbrzymia, jakby na przestrzeni 50 metrów cofnać się w czasie o kilkadziesiąt lat i do zupełnie innej cywilizacji. A przecież Wschodnia Berlin był stolicą najbardziej "cywilizowanego" państwa komunistycznego.
        • zeitgeist2010 Re: Berlin cesarski, Berlin aliancki, Berlin euro 28.03.20, 14:40
          stavros2002 napisał:

          > Pierwszy raz byłem w Berlinie 20 lat temu, czyli prawie 10 lat po zjednoczeniu > i różnica między zachodnią, a wschodnią częścią wciąż była olbrzymia, jakby na > przestrzeni 50 metrów cofnać się w czasie o kilkadziesiąt lat i do zupełnie inn> ej cywilizacji. A przecież Wschodnia Berlin był stolicą najbardziej "cywilizowa> nego" państwa komunistycznego.

          Zachecam cie do ponownego odwiedzenia miasta. I daj se spokoj z dawnym zachodnim. Odwiedz dawny Berlin wschodni. ZOstala tam odtworzona nowa jakosc tego miasta. Nie ma chaosu muzulmanskiego a raczej pelna europejska klasa srednia .
          CO nie znaczy monoetniczna. Swietny "Kiez" wietnamski. Musze pozniej sprawdzic nazw ulic. Bylem tam 2 lata temu , widzialem na wlasne oczy , doswiadczylem.


          --
          „Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał.” 1 MOJŻ. 2,15 (BT)
          Twórcy monoteicznej religii z Babilonu też pożyczali z buddyzmu.
        • j-k nie viem, bo kocham Bonn :) 28.03.20, 00:21
          caesar_pl napisał:
          > Klany kontroluja przechodniow. Nie przejdziesz spokojnie,gdyz na kazdym rogu sto
          > i ktos z klanu i zada okupu.


          w Berlinie bylem kilka razy - i wschodnim i zachodnim - przed upadkiem komuny i po...

          nic specjanego.

          ladne miasto, ale nic wiecej...

          natomiast kocham Bonn :)

          J.K.
          warszawiak.
          • caesar_pl Re: nie viem, bo kocham Bonn :) 28.03.20, 00:50
            We Wloszech jest mafia - W Berlinie sa klany.Turysci chyba nie wiedza o zagrozeniu dlatego milionami odwiedzaja Wlochy a takze Berlin.Bylem we Wloszech wiele razy,chcialbym widziec chociarz raz Mafioza,nie udalo sie.W Berlinie nie bylem,ale jesli byla by mozliwosc widziec kogos z Klanu,i zrobic sobie z nim zdjecie,pojechal bym,czemu nie.
            O Mafii sie pisze,o klanach sie pisze,ale zaden nie widzial.
          • de_oakville Re: nie viem, bo kocham Bonn :) 28.03.20, 02:46
            j-k napisał:


            > w Berlinie bylem kilka razy - i wschodnim i zachodnim - przed upadkiem komuny i
            > po...
            >
            > nic specjanego.
            >
            > ladne miasto, ale nic wiecej...

            Kazdy czlowiek patrzy na rozne miasta inaczej. Mnie pasjonowala zawsze kolej, tramwaje i podroze koleja. Dla milosnika kolei Berlin jest "rajem". Te wszystkie S-Bahny, U-Bahny, przed wojna niezliczona ilosc linii tramwajowych. No i niepowtarzalne dworce - Ostbahnhof, Alexanderplatz, Friedrichstrasse, Hauptbahnhof, Zoologischer Garten. Przed wojna istnialo jeszcze kilka wielkich dworcow czolowych (Kopfbahnhöfe) jak wielki Anhalter Bahnhof, rowniez Potsdamer Bahnhof, Lehrter Bahnof (pociagi do Hamburga), Stettiner Bahnhof i Görlitzer Bahnhof. Szczegolnie lubilem jezdzic w Berline S-Bahnem. Wzielo sie to pewnie stad, ze wczesniej jezdzilem duzo SKM-em w Trojmiescie, bedacym chyba obok Warszawy, a moze nawet przed nia, moim ulubionym miejscem i moja "ojczyzna duchowa" w Polsce. Otoz wagony Trojmiejskiej SKM jeszcze za Gomulki, a nawet za wczesnego Gierka pochodzily z Berlina w ramach "reparacji wojennych". Takie same wagony jezdzily miedzy Gdanskiem a Gdynia jak w Berlinie, roznily sie tylko kolorem - w Gdansku zolto-niebieskie, w Berlinie zolto-czerwone. W Trojmiescie zasilane byly z gornej sieci trakcyjnej, w Berlinie z "trzeciej szyny". Wiadukt kolejowy biegnacy przez centrum Berlina, najdluzszy na kontynencie, U-Bahn wyjezdzajacy na powierzchnie i jadacy gora na metalowych estakadach (Hochbahn) o stacjach rowniez krytych, przypominajacych ksztaletm wielkie dworce, takich "cudow techniki" nie bylo dawniej wiele na swiecie. Podobne byly w Paryzu, Chicago, Nowym Jorku, ale nie np. w Azji (moze poza Japonia i Hong Kongiem). Oczywiscie "rajem" dla milosnika kolei jest rowniez Londyn, majacy 13 wielkich dworcow glownie czolowych, najwiecej chyba ze wszystkich miast swiata i mnostwo wiaduktow kolejowych.
            • caesar_pl Re: nie viem, bo kocham Bonn :) 28.03.20, 03:49
              Ja bylem jeden raz w Bonn w dzielnicy juz nie pamietam jak sie nazywala,ale byla niby bogata.Byly niedorobki,syfek.Bylem takze pare razy w Kolonii i stwierdzam,ze te miasta sa brudne oraz zaniedbane.Oni sie sami do tego przyznaja.Z okazji karnawalu slyszalem taki wic ze Kölner pünktlich - i wszyscy w smiech.tzn mieszkaniec Kolonii nie jest nigdy punktualny.
              W Kolonii widzialem jak firma budowlana kladla plytki chodnikowe.Wtedy u nas pod Dortmundem,30 lat temu,plytek sie nie przycinalo,braki uzupelnialo sie tzw Mosaiksteinen, czyli malymi kamieniami bazaltowymi,a w Kolonii po prostu zalali to betonem.Beton nie dosc ze nie pasuje to za pare lat sie rozkruszy.To sa takie male niuanse,ktore po latach widac.I np.Singapur,Hiszpania,Malazja,Kanary - gdzie tego rodzaju prace przeprowadza sie regorystycznie zgodnie z zaleceniami ekspertow i odpowiednio kosztownie,daja efekty i po latach.Tam jest estetycznie i pieknie.A w Niemczech coraz wiekszy syf.A jesli ten temat poruszysz to nie wierza - wy starzy uwarzacie ze kiedys bylo lepiej - typowe.
      • boavista4 Re: Berlin cesarski, Berlin aliancki, Berlin euro 28.03.20, 04:50
        ale sie wam chrzani, Berlin to prowincja, przy nim Warszawa wydaje sie byc olbrzymem. Dla mnie Berlin Wschodni jest bardziej uporzadkowany niz zachodni, bardzo lubie Spree Bogen , pomniki radzieckie, Muzea Berlinskie, Pankow , a najbardziej podmiejski Poczdam. Lecac nad Berlinem uderzylo mnie ze jest niezwykle zielony i niski w porownaniu do innych stolic europejskich, nie mowiac o Ameryce. Zwrocilem na to uwage Billowi Pedersen ( znany architekt amerykanski), ktory odpowiedzial ze Berlin wyglada jak subyrbia , i tak nie nalezy projektowac metropolie. To jest wlasnie roznica miedzy Europa i USA. Z Nowego poprostu nie mozna wyjechac, jest wszystko zabudowane. Jadac autostrada kolo Berlina , sa tylko lasy , a miasta nie widac. Berlin rowniez posiada doskonaly transport miejski,
        a teraz zobaczcie jak pieknie wyglada Berlin w czasie Corona -Wirus
        www.facebook.com/photo.php?fbid=10156658972321582&set=a.10156658970011582&type=3&theater
        • de_oakville Re: Berlin cesarski, Berlin aliancki, Berlin euro 28.03.20, 10:58
          boavista4 napisał(a):

          > ale sie wam chrzani, Berlin to prowincja, przy nim Warszawa wydaje sie byc olbr
          > zymem.

          Byc moze my "staruszkowie" nie zyjemy juz w realnym swiecie tylko w swiecie marzen naszej mlodosci. Pamietam Warszawe za Gomulki, za Gierka itd. Byla niebogata i szara, ale miala swoj urok, swoj Palac Kultury i MDM. A Berlin Wschodni mial swoja Karl-Marx-Allee, Alexanderplatz, ktory nowoczesnoscia i blaskiem przycmiewal "szarzyzne" ogromnej wiekszosci innych miast w "demoludach". A Berlin Zachodni to bylo cos wrecz niewyobrazalnie wspanialego, z jego bogactwem, przytulnoscia i luzem. W tamtych czasach "centrum swiata" byla jednak niewatpliwie Ameryka, z blaskiem takich miast jak New York, San Francisco i Chicago, ktora mozna bylo ogladac na ekranach polskich kin ("West Side Story", "Midnight Cowboy", "Sting", "What's up doc" i innych).
          Jednak tam mozna bylo "wyladowac" jako bezdomny na ulicy, opatulony w grube lachy i trzesacy sie z zimna przy niskich temperaturach. Wszystko dookola takie "chlodne" i kamienne. W Europie bezdomny mogl sobie pojsc na "Stare Miasto", gdzie byly rzeczy przyjemniejsze dla oka i dla nosa od zelaznych schododow na zewnatrz starej ceglanej rudery.
          • de_oakville Re: NYC - caly charakter miasta w 5 minut 30.03.20, 12:18
            Jeszcze lepsze widoki z gory na "Nowy Amsterdam"

            www.youtube.com/watch?v=mO1uMBNmSbE
            A tu prawie godzinna przejezdzka tramwajem po starym Amsterdamie. Zaczyna sie na peryferiach i trzeba wytrzymac z pol godziny, zanim dojedzie sie do placu Dam

            www.youtube.com/watch?v=hUUpxdqNg0M
        • zeitgeist2010 Re: Berlin cesarski, Berlin aliancki, Berlin euro 28.03.20, 14:46
          boavista4 napisał(a):

          > ale sie wam chrzani, Berlin to prowincja, przy nim Warszawa wydaje sie byc olbrzymem.


          CO tu masz na mysli? Jedna dzielnica Berlina jest jak cala Warszawa.

          Dla mnie Berlin Wschodni jest bardziej uporzadkowany niz zachodni, bar> dzo lubie Spree Bogen , pomniki radzieckie, Muzea Berlinskie, Pankow , a najbar> dziej podmiejski Poczdam. Lecac nad Berlinem uderzylo mnie ze jest niezwykle zi> elony i niski w porownaniu do innych stolic europejskich, nie mowiac o Ameryce.

          Tu sie zgadza. Nawet nie bede krytykowal pomnikow radzieckich. To jest fajna egzotyka w swiecie zachodnim. Inny przyklad? Wieden.
          A lubisz niskie metropolie? Jedz do Amsterdamu. Jak bedziesz zawiedzony, postawie ci caipirinhe. No i w Amsterdamie masze 2 prominentne Synagogi. To cie wprawi w dobry humor.


          --
          „Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał.” 1 MOJŻ. 2,15 (BT)
          Twórcy monoteicznej religii z Babilonu też pożyczali z buddyzmu.
    • de_oakville Berlin w czasie II WS 28.03.20, 10:09
      Dwa najwieksze miasta Niemiec - Berlin i Hamburg byly najmniej "sfaszyzowane" w calym kraju (najmniej
      procentowo ludnosci glosowalo na NSDAP), ale jak na ironie otrzymaly z nieba najwiekszy ladunek bomb od aliatnow. Na Berlin alianci zrzucili podczas calej wojny ok. 67 000 ton bomb, czyli wiecej niz najakiekolwiek inne miasto niemieckie. Zginelo od nich ok. 50 000 mieszkancow. Berlin byl dosyc dobrze przygotowany na naloty. Dla porownania - Niemcy zrzucili na Londyn ok. 20 000 ton bomb, czyli 3 razy mniej, a zginelo od nich ok. 30 000 Londynczykow. Na przelomie kwietnia i maja, kiedy wojska radzieckie otoczyly Berlin (2,5 miliona zolnierzy), majac 3 krotna przewage nad Niemcami w ludziach, czolgach, lotnictwie i artylerii, rozpoczela sie artyleryjska nawalnica na miasto. 40 tysiecy radzieckich dzial walilo w Berlin przez cala dobe, a tonaz pociskow artyleryjskich przekroczyl tonaz alianckich bomb zrzuconych na miasto podczas calej wojny.

      Kiedy na poczatku wojny Niemcy byli jeszcze "gora" mieli perfidny zwyczaj zrzucania bomb z opoznionym zaplonem na miasta przeciwnika, na przyklad na Londyn . W nocy 17-tego lutego 1941 roku niemiecka bomba wazaca 500 kilogramow uderzyla w Londynie w schron na Strainer Street (okolice dworca London Bridge),
      a inna spadla w okolicy na St Thomas's Street. Ta druga bomba miala opozniony zaplon, spadajac o godzinie 22:30, ale wybuchajac dopiero rano nastepnego dnia. Sposrod 300 osob bedacych w schronie zginelo 68 ludzi a 175 zostalo rannych. Wielu z zabitych zostalo uderzonych przez stalowe drzwi, wazace 10 ton i
      zainstalowane jako wejscie do schronu, skonstruowane dla ochrony ludzi w srodku, ktore "wstrzelone" do wewnatrz przez wybuch bomby, zmiazdzyly wielu ludzi. Innymi ofiarami byly osoby z personelu medycznego z pobliskiego Guys Hospital, ktore zajmowaly sie rannymi kiedy eksplodowala druga bomba. Glebokosc
      leju po bombie oraz ilosc gruzow byly tak wielkie, is uwaza sie, ze ciala niektorych ofiar nie zostaly nigdy wydobyte do dzis i leza ponizej poziomu ulicy, ktora przebiega przez pobliski tunel. (Chris Heather, "London Railway Stations")
      • de_oakville Zniszczenia Berlina - radzieckie pociski i alianck 28.03.20, 10:13
        "Rok 1944 przyniosl dalsze pogorszenie i tak juz trudnej sytuacji militarnej Trzeciej Rzeszy. Wraz z nadejsciem wiosny sily powietrzne Stanow Zjednoczonych (USAF) rozpoczely naloty dzienne na niemiecka stolice zachecone coraz wiekszymi wlasnymi mozliwosciami oraz relatywna defensywna slaboscia Luftwaffe. Mieszkancy Berlina przywykli juz do nocnych nalotow RAF-u, lecz bombardowania w ciagu dnia stanowily nowe i niezwykle niepokojace doswiadczenie, zwlaszcza dlatego, ze wiekszosc ludzi byla na ulicach lub w pracy, a wiec w sporej odleglosci od stalych schronow i bliskich osob. Sprawozdanie Sicherheitsdienstu na temat nastrojow wsrod ludnosci stwierdzalo, ze amerykanskie naloty spowodowaly widoczna zmiane w relacjach obywateli. Jesli rutynowe ataki nocne pozwalaly w pewnej mierze na zachowanie stoickiego spokoju w zaciszu wlasnych piwnic, to bombardowania za dnia powodowaly "widoczny golym okiem strach" i doprowadzaly do tego, ze cywile "uciekali w poplochu" w poszukiwaniu schronienia, aby ratowac zycie.
        (...)
        W przeciwienstwie do brytyjskich nalotow nocnych, ktore zazwyczaj trwaja mniej wiecej trzy kwadrancse, amerykanskie ataki za dnia potrafia ciagnac sie po dwie, trzy godziny. Anglicy wola korzystac z nocnych ciemnosci i ze zlej pogody, podczas gdy jankesi preferuja swiatlo dzienne i bezchmurne niebo.
        (...)
        Brytyjczycy zrzucaja swoje ladunki szybko i gdzie popadnie, a ich specjalnoscia sa "naloty dywanowe". Amerykanie tymczasem nie spiesza sie i zanim zrzuca zawartosc lukow bombowych na cel, moga zatoczyc nad nim dwa lub trzy kregi.
        (...)
        Pomimo ogromnej liczby zabitych, powszechnych zniszczen i cierpien morale mieszkancow stolicy Rzeszy nie zalamalo sie, tak jak tego oczekiwal Arthur "Bomber" Harris. Berlin stal sie celem jednej z najbardziej skoncentrowanych kampanii nalotow dywanowych w ciagu calej wojny: na stolice spadlo wiecej bomb niz na jakiekolwiek inne miasto niemieckie - ponad 67 000 ton. Mimo to nie doszlo do zamieszek, a wladza nazistow nie zostala oslabiona. Stalo sie tak z wielu powodow. Z jednej strony Berlin nie plonal tak szybko, jak mialo nadzieje RAF. Szerokie bulwary i kamienne aleje nie zajmowaly sie od burz ogniowych, co wszak dokonalo tak straszliwych spustoszen w Hamburgu i Kolonii - starych, sredniowiecznych miastach. Z drugiej - liczba ofiar smiertelnych w wyniku atakow powietrznych na stolice byla stosunkowo mala - 50 000. Warto zrobic
        zestawienie z podobna sytuacja w Londynie, w ktorym zginelo okolo 30 000 cywilow, mimo ze Niemcy zrzucili nan ponad trzykrotnie mniej bomb - mniej wiecej 20 000 ton.

        (Roger Moorhouse, "Stolica Hitlera")
      • de_oakville Re: Zniszczenia Berlina 28.03.20, 10:21
        Fragmenty ksiazki Billa O'Reilly i Martina Dugarda pt: "Killing Patton"

        "Adolf Hiltler once dreamed of establishing Berlin as the world's most cosmopolitan city, even though
        its citizens have long considered him to be an unsophisticated bore. Back in the days when Germany held
        free elections, the people of Berlin were almost unanimous in rejecting Hitler and his National Socialist
        German Worker's Party. Even now [20 April 1945, deO], thirteen years later, Belin is considered the least Nazi of all cities in Germany. In spite of its inhabitants, Hitler had planned to rename the city Germania during the grand postwar rebuilding, thus wiping Berlin off the map forever. The advanced Russians know nothing about Germania. And they are also not waiting until the end of the war to wipe Berlin off the map.
        (...)
        Some 2,5 million Russians ring Berlin, outnumbering German soldiers three to one in men, tanks, aircraft and artillery.
        (...)
        The worst, however, is yet to come. Many of the Russian invaders are professional soldiers with civilized manners and bearings. But far more of them are barbarians, men who grew up in the remote Eurasian steppes, those vast wild plains far from the big city lights of Moscow. These illiterate and unkempt hordes wear fur hats and carry knives in their boots. Many have never seen a flush toilet. They chug vodka by the tumbler and believe that the women of Berlin are their just reward for years of fighting.Their leader, Joseph Stalin, agrees.
        (...)
        Forty thousand Russian artillery guns hammer the city around the clock, filling the streets with rubble and setting homes ablaze. In time, the Russians will drop more tonnage of explosives on Berlin than the American and British air forces combined."

        • zeitgeist2010 Re: Zniszczenia Berlina 28.03.20, 14:57
          de_oakville napisał:

          > Fragmenty ksiazki Billa O'Reilly i Martina Dugarda pt: "Killing Patton"
          >
          > The worst, however, is yet to come. Many of the Russian invaders are profession> al soldiers with civilized manners and bearings. But far more of them are barba> rians, men who grew up in the remote Eurasian steppes, those vast wild plains f> ar from the big city lights of Moscow. These illiterate and unkempt hordes wear
          > fur hats and carry knives in their boots. Many have never seen a flush toilet. > They chug vodka by the tumbler and believe that the women of Berlin are their > just reward for years of fighting.Their leader, Joseph Stalin, agrees.

          > (...)
          Tu jest mowa o prostackich czerwonoarmistach z republik azjatyckich. ANalfabeci , z nozami w oficerkach, nigdy nie widzieli toalety. To wlasni tacy czerwonoarmisci dopuscili sie masowych gwaltow na kobietach niemieckich. Bezkarnie. Jedna z wielu zbrodni wojennych, za Ktore Zwiazek radziecki nie zostal osadzony.
          Inna sprawa, ze wiele Niemek dobrowolnie fraternizowalo sie z oficerami sowieckimi, aby przezyc i dostac jedzenie.
          Mowi sie, ze urodzilo sie ok . 2 milionow dzieci z tych gwaltow. Wielu Niemcow ma bardzo niegermanski wyglad. DOdajmy do tego liczne zwiazki Niemek z GI-s ...

          Temat tabu w Niemczech.

          --
          „Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał.” 1 MOJŻ. 2,15 (BT)
          Twórcy monoteicznej religii z Babilonu też pożyczali z buddyzmu.
          • de_oakville Krasnoarmiejcy 28.03.20, 22:00
            zeitgeist2010 napisał:

            > Tu jest mowa o prostackich czerwonoarmistach z republik azjatyckich. ANalfabeci
            > , z nozami w oficerkach, nigdy nie widzieli toalety. To wlasni tacy czerwonoar
            > misci dopuscili sie masowych gwaltow na kobietach niemieckich. Bezkarnie. Jedna
            > z wielu zbrodni wojennych, za Ktore Zwiazek radziecki nie zostal osadzony.

            Krasnoarmiejcy z pewnoscia bywali rozni. Byli pewnie i tacy jak kapitan Cwietajew z radzieckiej epopei "Wyzwolenie", kulturalny, ktory poswieciel wlasne zycie zeby ratowac cywilow w tunelach berlinskiego metra, ktore zalewaly wody Szprewy (sam utonal), czy tacy, jak inny bohater tego samego serialu (piec 2-godzinnych odcinkow) ktory spiewal ballade "Pasljednij boj" grajac na gitarze. Ale z drugiej strony byli owi "Azjaci", ktorych zachowanie poznala rowniez i powstancza Warszawa ("wlasowcy"), reprezentujacy taka sama barbarzynska "kulture" jak owi gwalciciele z Berlina. I tych i tamtych "wychowala" ta sama stalinowska Rosja, stalinowski rezim, byli tacy sami. Potrafili podobno nawet gwalcic kobiety w szpitalu polozniczym, zarowno tuz po porodzie jak i
            tuz przed porodem (jest o opisane w tej samej ksiazce pt. "Killing Patton"). Jest to cos, co normalnemu czlowiekowi nie miesci sie w glowie. Budzi pogarde i nienawisc. Zadne zwierze nie jest do czegos podobnego zdolne. Bestialstwa, jak wiemy z historii II WS, nie byly obce rowniez Niemcom - gdyby Hitler nie rozpetal wojny to do tego wszystkiego by nie doszlo. I to on ponosi posrednio za to wszystko wine.
            Jednak nie mozna darzyc nienawiscia calych narodow i wpychac wszystkich reprezentanto jakiegos narodu "jednego wora". Kazdego powinno sie traktowac indywidualnie. Bylem kiedys sluzbowo w Rosji, w Moskwie za Gorbaczowa. Sympatyczni na ogol ludzie, mile i ladne recepcjonistki w hotelach, uprzejmi pracownicy w restauracjach na dworcach, uprzejma obsluga pociagu itd. Wielu ludzi z Polski zeslanych podczas wojny w glab Rosji, do republik azjatyckich wspomina miejscowych mieszkancow z sympatia. Wielu z nich dzielilo sie nawet swoim skromnym jedzeniem. Skad sie wiec braly takie "hordy"? Widocznie w okreslonych okolicznosciach i przy
            odpowiedniej propagandzie podgrzewajacej emocje u ludzi o odpowiednich sklonnosciach i odpowiednio uksztaltowanej psychice mozna wywolac z nich bestie.
            • amunicyjny1 Re: Krasnoarmiejcy 28.03.20, 22:07
              Naprawie by radził nie opierać znajomości historii na filmach. Łatwe, ale dziecinne

              --
              borrka napisał:

              > Ty nie znasz historii Polski w "polskiej" wersi i to jest najbardziej znamienne
              • de_oakville Re: Krasnoarmiejcy 29.03.20, 12:52
                amunicyjny1 napisał(a):

                > Naprawie by radził nie opierać znajomości historii na filmach. Łatwe, ale dziec
                > inne
                >

                Jak zwykle musisz wtracic swoje "trzy grosze" i jak zwykle nie zrozumiales, o co mi chodzilo.
                Podalem przyklad z filmu radzieckiego pokazujacy krasnoarmiejcow jako ludzi kulturalnych, z ktorych jeden
                spiewal ballade "Pasljednij boj" odpoczywajac chwilowo od walki w pustym mieszkaniu zdobytej berlinskiej kamienicy. Refren tej ballady brzmial:

                "Jeszczo niemnożko,
                jeszczo czut', czut'
                Pasljednij boj, on trudnyj samyj,
                A ja w Rassiju damoj chaczu,
                Jak tak dawno nie widjeł mamy"

                Niewazne, czy film byl fikcja, czy tez opieral sie na historycznych faktach. Podalem to dla kontrastu z opisami faktow w dokumentach historycznych, dotyczacych masowych gwaltow, po to aby zlagodzic wrazenie i podkreslic przekonanie, zgodne z moim wlasnym, ze nie wszyscy zdobywcy Berlina w maju 1945 roku byli ludzmi o jakiejs wypaczonej psychice, do cna przesiaknieci nienawiscia, jak tego pragnal byc moze "towarzysz Stalin". I jesli to, co pokazano w tym filmie nie ma nic wspolnego z prawda, to tym gorzej dla nich i ich wlasnego obrazu siebie samych, ktory chcieliby widzowi zaprezentowac po wojnie.
                • amunicyjny1 Re: Krasnoarmiejcy 29.03.20, 13:40
                  Tylko że wyreżyserowana scena, nie jest dowodem ani na dobro, Nie musisz złagadzać wrażenia, wystarczy że umieścisz fakty w okresie 1939-45

                  --
                  borrka napisał:

                  > Ty nie znasz historii Polski w "polskiej" wersi i to jest najbardziej znamienne
                  • zeitgeist2010 Re: Krasnoarmiejcy „Eine Frau in Berlin 31.03.20, 16:28
                    Klasyczna pozycja w tym temacie to „Eine Frau in Berlin“ z 1954 roku.

                    Nielatwo sie to czyta.


                    --
                    „Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał.” 1 MOJŻ. 2,15 (BT)
                    Twórcy monoteicznej religii z Babilonu też pożyczali z buddyzmu.
          • kylax4 Re: Zniszczenia Berlina 29.03.20, 23:08
            Niemcy sami są winni swojego losu. Obozy koncentracyjne, miliony ofiar egzekucji na froncie wschodnim.
            Nic dziwnego, że sowieccy żołnierze nie mieli litości, skoro ich własne rodziny zginęły z rąk niemieckich wojsk, gestapo i SS.

            --
            1. Polski tzw. kościół katolicki, to nic innego jak banda faszystów.
            2. Democracy such as America needs an adversary or a conflict as George Orwell said, “To keep the fabric of society intact.”
      • boavista4 Re: Berlin cesarski, Berlin aliancki, Berlin euro 28.03.20, 23:46
        Pewien Rwandyjczyk, mimo obowiązującej kwarantanny, wybrał się na ryby nad rzekę Nyabarongo, gdzie zjadł go krokodyl, pozostawiwszy tylko szczątki. Odnotujemy zatem kolejną ofiarę koronawirusa.

        Tymczasem u Małgorzaty Rozenek-Majdan – 13-letni Stasio po kryjomu wydał ogromną sumę na gry komputerowe, która to suma została ściągnięta z konta jej męża, Radosława Majdana. Suma była na tyle duża, że bank osobiście skontaktował się z posiadaczem konta.
        Nie wiem, jak oni wychowują synów, ale moje wnuki już w wieku 5 lat zdawały sobie sprawę, że pewne rzeczy kosztują.
      • caesar_pl Re: Berlin cesarski, Berlin aliancki, Berlin euro 29.03.20, 05:22
        Niemcy jechali do USA robic kase.Np.przodkowie Trumpa nie byli biedakami.

        D. G. Yuengling & Son, powszechnie znany po prostu jako Yuengling, to najstarszy browar w Stanach Zjednoczonych, który istnieje do dziś. Został założony w Pottsville w Pensylwanii w 1829 roku i jest jednym z największych browarów w kraju pod względem objętości.Jungling nie byl biednym Niemcem.

        Anheuser-Busch InBev (AB InBev) jest - pod względem wielkości sprzedaży - największą grupą browarniczą na świecie. Eberhard Anheuser z Bad Kreuznach przejął Bawarski Browar, założony w 1852 r., W 1860 r. I dziesięć lat później przyjął swojego zięcia Adolfa Buscha z Kastel. W 1879 roku firma została ostatecznie przemianowana na Stowarzyszenie Piwowarstwa Anheuser-Busch.

        Wizją Adolphusa Buscha było stworzenie krajowej marki piwa dla Stanów Zjednoczonych.

        Adolphus Busch urodził się jako najmłodszy z dwudziestu jeden dzieci w Kastel naprzeciw Moguncji. Jego ojciec Ulrich Busch był sprzedawcą chmielu i właścicielem gruntów. [1] Adolphus, uczeń liceum w Moguncji, ukończył Akademię w Darmstadt i studiował na uniwersytecie w Brukseli. Już w 1857 roku, kiedy miał 18 lat, ogarnęła go gorączka podróży i postanowił wyemigrować.

        Kraft Heinz Company:Heinz urodził się jako jedno z ośmiorga dzieci niemieckich imigrantów. Jego ojciec Johann Heinrich Heinz (ur. 5 sierpnia 1811 r. W Kallstadt, † 23 grudnia 1891 r. W Pittsburghu) [1] pochodził z Palatynatu, a jego matka Anna Margaretha Schmidt z Kruspis w Hesji [2] Przedsiębiorca Friedrich Trump, który również wyemigrował z Kallstadt do Ameryki [3], dziadek 45. prezydenta USA Donalda Trumpa, był kuzynem drugiego stopnia Henry'ego Johna Heinza

        Niemcy wyjezdzali do USA glownie robic kase a Polacy z biedy.

        Widzisz jak ci psiorska propaganda antyniemiecka mozg zzera?
        • j-k tylko czesciowo masz racje 29.03.20, 07:41
          caesar_pl napisał:
          > Niemcy wyjezdzali do USA glownie robic kase a Polacy z biedy.


          tylko czesciowo masz racje
          Polacy wyjezdzali z biedy - prawda
          i Niemcy wyjezdzali (glownie) z biedy

          bo i jednych i drugich wyjezdzaly miliony - w tym Niemcow kilka razy wiecej, niz Polakow.
          a przeludnienie bylo i w Niemczech i na ziemiach polskich.

          roznica jest tylko taka, ze wyjezdzala rowniez niebiedna czesc Niemcow - chcaca zrobic kase w USA
          - co bliskosc obyczajow i jezyka im ulatwiala.

          ale to byla mniejszosc.
          wiekszosc Niemcow, jak i wszyscy inni - to byla zwykla biedota.

          PS. pare dekad temu wyjechalem z Polski do Niemiec tez nie z biedy - bo takiej nie cierpialem

          tylko dla przygody i robienia kasy.

          - czyli powtorzylem los Niemcow wyjezdzajacych do Ameryki - bo mnie sie tez udalo :)))

          Tfu(j), jak zawsze, Dr. J.K.
          .
          pl.wikipedia.org/wiki/Amerykanie_pochodzenia_niemieckiego
          • boavista4 Re: tylko czesciowo masz racje 29.03.20, 07:59
            JASIOWI SIE UDALO! TO CI PIERDOLA Z TEGO JASIA , I CHWALI SIE. Taki Kulczyk z rodzina robi biliony w Polsce i nie chwali sie.
            Moj kolega wyjechal , nie wiele zrobil forsy, jego cora wyszla za zdolnego facia , ktory pozniej zrobil biliony, ale rodzicom nie dali nic! Inny moj kolega ze stolicy (Krakowa) wyjechal do Niemcow, ozenil sie z corka bankiera, zalozyl wielkie biuro, ktore rozroslo sie na wszystkie kontynenty, nic o tym nie gada i cicho siedzi.
            A nasze piekne Polki dobrze wyszly po cichu za chlopa, taka naprzyklad pani (swietej pamieci ) Basia Piasecka to ladna fortune zrobila po smierci meza i tyz sie nie chwalila.
            Ostatnio polski konsul w NY zaliczyl zydow do Poloni, a przecie wsrod polskich zydow to cala kupa miliarderow.
            Wiec niech Jasiu nie zlorzeczy na polskich emigrantow, majom wielu miliarderow i jak dadzom, to tylko swoi rodzince.
            • j-k czy zauwazyles , hloopcze ? 29.03.20, 21:57
              boavista4 napisał(a):

              > Wiec niech Jasiu nie zlorzeczy na polskich emigrantow, majom wielu miliarderow
              > i jak dadzom, to tylko swoi rodzince.


              czy zauwazyles , hloopcze ?

              ze losu polskich imigrantow w ogole nie analizuje ?

              skupilem sie tylko na imigrantach niemieckich - korygujac bledy poprzednika:

              takie mianowicie, ze wiekszosc imigrantow niemieckich - to tez byla BIEDOTA

              a tylko mniejszosc przywiozla ze soba pieniadze i zdolnosci.
        • europitek Re: Berlin cesarski, Berlin aliancki, Berlin euro 29.03.20, 22:11
          caesar_pl napisał:
          > Niemcy jechali do USA robic kase.

          Było ich tych trzech co podałeś, czy może jeszcze jeden lub dwóch?

          > Np.przodkowie Trumpa nie byli biedakami.

          O właśnie znalazł się jeszcze jeden! Gratulacje!
          A co z pozostałymi milionami emigrantów z Niemiec? Gdzie te miliony niemiecko-amerykańskich miliarderów?

          > Niemcy wyjezdzali do USA glownie robic kase

          Bo nie potrafili jej zrobić w ojczyźnie? Czyli z Niemiec wyjeżdżali głównie niemieccy nieudacznicy. Wyjeżdżali "robić kasę", jak piszesz, a co "zrobili", bo jak popatrzysz na mapę występowania ich potomków to raczej nie w najbogatszych stanach się znajdują. LINK DO MAPKI

          > Widzisz jak ci psiorska propaganda antyniemiecka mozg zzera?

          Nic z tych rzeczy, jestem organicznie odporny. Piteczność chroni przed takimi problemami - każdy pitek tak ma.
          • amunicyjny1 Re: Berlin cesarski, Berlin aliancki, Berlin euro 30.03.20, 13:00
            europitek napisał:

            > caesar_pl napisał:
            > > Niemcy jechali do USA robic kase.
            >
            > Było ich tych trzech co podałeś, czy może jeszcze jeden lub dwóch?
            >
            > > Np.przodkowie Trumpa nie byli biedakami.
            >
            > O właśnie znalazł się jeszcze jeden! Gratulacje!


            Szkoda że naszych nie widać

            Sergey Brin, Russia, $34.4 billion
            George Soros, Hungary, $24.9 billion
            Len Blavatnik, Ukraine, $15.3 billion
            Patrick Soon-Shiong, South Africa, $11.9 billion
            Thomas Peterffy, Hungary, $11.1 billion
            Elon Musk, South Africa, $10.7 billion
            Rupert Murdoch, Australia, $10.6 billion
            Jan Koum, Ukraine, $8.6 billion
            Pierre Omidyar, France, $7.2 billion
            Hansjoerg Wyss, Switzerland, $6.1 billion
            Shahid Khan, Pakistan, $5.9 billion
            David Sun, Taiwan, $4.5 billion
            John Tu, China, $4.5 billion
            Do Won and Jin Sook Chang, Korea, $4 billion
            Jeffrey Skoll, Canada, $3.9 billion
            Steven Udvar-Hazy, Hungary, $3.5 billion
            Hoang Kieu, Vietnam, $3.5 billion
            Isaac Perlmutter, Israel, $3.5 billion
            Haim Saban, Egypt, $3.5 billion
            Igor Olenicoff, Russia, $3.5 billion
            John Catsimatidis, Greece, $3.4 billion
            Andreas von Bechtolsheim, Germany, $3.3 billion
            Tom Gores, Israel, $3.3 billion
            Jorge Perez, Argentina, $3 billion
            Romesh T. Wadhwani, India, $2.8 billion
            Peggy and Andrew Cherng, Burma and China, $2.7 billion
            Peter Thiel, Germany, $2.7 billion
            Michael Moritz, U.K., $2.6 billion
            Bharat Desai and Neerja Sethi, Kenya, $2.5 billion
            Mortimer Zuckerman, Canada, $2.5 billion
            Douglas Leone, Italy, $2.4 billion
            C. Dean Metropoulos, Greece, $2.4 billion
            Min Kao, Taiwan, $2.2 billion
            Alec Gores, Israel, $2.1 billion
            John Kapoor, India, $2 billion
            Kavitark Ram Shriram, India, $1.8 billion
            Marc Lasry, Morocco, $1.7 billion
            John Farber, Romania, $1.5 billion
            Adam Neumann, Israel, $1.5 billion
            Jerry Yang, Taiwan, $1.5 billion
            Hamdi Ulukaya, Turkey, $1.5 billion
            Vinod Khosla, India, $1.5 billion
            Fayez Sarofim, Egypt, $1.4 billion
            Thomas Sandell, Sweden, $1.3 billion
            David Hindawi, Iraq, $1 billion
            *Net worths as of February 12 when FORBES lo
      • de_oakville Imigranci niemieccy w USA 29.03.20, 13:50
        "Niemcy stanowili w Stanach zbiorowosc wyjatkowo zroznicowana zawodowo i regionalnie. Dwie cechy - poza jezykiem i wyznaniem religijnym - ich jednak laczyly i korzystnie wyroznialy na tle innych grup, np. Irlandczykow. Po pierwsze, mieli wsrod siebie sporo inteligencji i wysoko kwalifikowanych rzemieslnikow, po drugie, przywozili znaczne srodki ulatwiajace urzadzenie sie w nowych warunkach i zapewne dlatego charakteryzowali sei duza mobilnoscia przestrzenna. Mala, ale wazna czesc imigracji niemieckiej sprowadzily do Stanow przyczyny polityczne, a glownie upadek ruchow rewolucyjnych roku 1830 i 1848. Skladala sie ona z ludzi wyksztalconych, energicznych, zaangazowanych w sprawy niemieckie w Europie. Te cech spowodowaly, ze imigranci polityczni ozywili znacznie atmosfere w zbiorowosciach amerykanskich Niemcow, podniesli temperature zycia spoleczno-politycznego i kulturalnego, zaczeli wydawac prase w jezyku niemieckim, a wreszczcie zglosili wobec wladz amerykanskich - o czym pisalem juz wczesniej - postulat zalozenia "niemieckiego" stanu i wprowadzenia jezyka niemieckiego do zycia publicznego.
        (...)
        Niemiecka grupa etniczna nie doswiadczyla dyskryminacji porownywalniej np. z dyskryminacja Irlandczykow we wczesnych dziesiecioleciach liberalnej imigracji. Sytuacja zmieniala sie radykalnie dopiero po wybuchu pierwszej wojny swiatowej, kiedy - jak pisze J.F. Kennedy - nawet 'hamburger probowano zamienic na Salisbury steak'. Wplyw niemieckiej grupy na jezyk (hamburger, frankfurter, delicatessen), gospodarke i nauke amerykanska stwierdzic mozna bez wiekszego trudu.
        (...)
        Asymilujac sie powoli, Niemcy dlugo zachowali swiadomosc wlasnej odrebnosci i jezyk. Po czesci wynikalo to z przekonania o wyzszosci kultury niemieckiej na pozostalymi kultyrami europejskimi.
        (...)
        Dezyderaty niemieckie musialy miec swa sila, skoro tradycja utrzymuje, ze A. Lincoln w okresie kampanii prezydenckiej probowal uczyc sie niemieckiej gramatyki, a nawet na kilka miesiecy zaabonowal gazete w jezyku niemieckim.

        Oto na przyklad fragment deklaracji przewodniczacego Narodowego Zwiazku Niemiecko-Amerykanskiego zlozonej w przededniu pierwszej wojny swiatowej.
        (...)
        Dlugo i cierpliwie znosilismy poglad, ze my, Niemcy, musimy zgodzic sie na asymilacje, ze musimy zlac sie z ludnoscia amerykanska. Ale niech nikt nie oczekuje, ze zgodzimy sie na przystosowanie do nizszej kultury. Nie! Naszym celem jest podniesienie innych do naszego poziomu. Nie mozemy pozwolic, aby nasza dwa tysiace lat liczaca kultura zostala zagrozona na tej ziemi [tzn. amerykanskiej]"

        (Hieronim Kubiak, "Rodowod narodu amerykanskiego", Wydawnictwo Literackie, Krakow, 1975)


        "Nigdzie moze na swiecie nie jest tak wygodnie kobiecie, jak w Ameryce. Prawodawstwo ja kokieguje, obyczaj daje jej wolnosc, opinia oslania ja nawet wtedy, kiedy broi, mezczyzna ja rozpieszczaa. Jest to ogolna cecha rasy anglosaskiej ow szacunek dla kobiet, ale w Ameryce dochodzi on jeszcze wyzej niz w Anglii. Moze dlatego kobieta jest tu po trochu zepsutym dzieckiem."

        (Henryk Sienkiewicz, "Listy z podrozy do Ameryki")
        • europitek Re: Imigranci niemieccy w USA 29.03.20, 22:53
          de_oakville napisał:
          > "Prawodawstwo ja kokieguje,
          > (Henryk Sienkiewicz, "Listy z podrozy do Ameryki")

          Ale w każdej beczce miodu jest też trochę dziegciu: pełne prawa wyborcze kobiety uzyskały w USA dopiero w 1920 r. To nawet później niż w Polsce (1918).
          O kolorowych kobietach nie wspominając.
    • de_oakville Ciekawostka - Churchill pod Wroclawiem 29.03.20, 21:25
      Z cesarzem niemieckim Wilhelmem II-gim przed I-sza Wojna Swiatowa

      en.wikipedia.org/wiki/Wilhelm_II,_German_Emperor#/media/File:Churchill_und_Wilhelm_II._(1906).jpg
      A tu cesarz niemiecki i car rosyjski zamienili sie na mundury - Mikolaj II-gi w pikelhaubie

      en.wikipedia.org/wiki/Wilhelm_II,_German_Emperor#/media/File:Bundesarchiv_Bild_183-R43302,_Kaiser_Wilhelm_II._und_Zar_Nikolaus_II..jpg
      • boavista4 Re: Ciekawostka - Churchill pod Wroclawiem 29.03.20, 22:03
        Jak o Niemcach to dajmy im glos.
        Der Internationale Römische Chor hat soeben eine Neuinterpretation des Gefangenenchors aus Nabucco online gestellt. Die Idee dahinter war, dass jedes Chormitglied von seinem zu Hause aus mit seiner individuellen Interpretation einen Beitrag leistet. Durch die technische Zusammenführung am Handy entstand dieses Meisterwerk.
        Der Chor bittet um eine größtmögliche Verbreitung.

        youtu.be/JTVXEGIS3LE1

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka