zeitgeist2010
19.01.19, 11:15
To i w Unii nigdy nie czuli sie mocno związani z jej politycznymi ambicjami. Traktowali ją jako koniunkturalną korzysc dla wlasnego biznesu.
Przypomnijmy, ze to konserwatywny premier Ed Heath wprowadzil UK w 1973 do EWG. Razem z dania i Irlandią. Chcieli wczesiej ale Francja De Gaulle´a sie sprzeciwiala. OBawiali sie silnego konkurenta i przede wszystkim ”konia trojanskiego” dla wplywow USA.
JEst to swiatny przyklad samorozumienia sie Francji w dalszym ciagu jako mocarstwa swiatowego pod Napoleonem. The Grand Nation.
POdobnie jest z Anglia. Tak na marginesie uzywam ANglia jako ”pars pro toto” na UK. Byla ciągle czlonkiem uciązliwym, nielojalnym, wywyzszajacym sie, tak na prawde wyjątkowym, pozaeuropejskim.
Najlepiej pasuje okreslenie Niemcow na ta postawe Anglii – Rosinenpflücker.
ANglia nie weszla do ukladu z Maastricht. My bedziemy bronic naszego funta do ostatniego guzika! Wspolna armia Unii? Over our dead bodies!
To wlasnie stosunek do NOwych Niemiec definiowal euro-sceptycyzm Anglikow. Dominacja gospodarcza i idace za tym znaczenie polityczne Nowych Niemiec draznilo dume i imperialna tozsamosc Anglikow.
Ostatnie dwie wielkie wojny historii nowozytnej powstaly w sytuacji, gdzy Niemcy chwycily za gardlo Brytyjczykow i ich porzadek swiata.
Jeszcze do lat 90-tych
percepcja Niemiec w swiadomosci ANglikow to byl nazistowski militarizm i staroswiecki fanatyzm, Ktory napedzal mistrzowskie brytyjskie poczucie humoru. Vide ikonicznie serie Falwly Towers i Allo allo! Porownywalne antagonistyczne nastawienie ANglicy holubia do Francji, Holandii, … calej Europy.