wiktor_jerofiejew
20.01.19, 18:04
gf24.pl/wydarzenia/swiat/item/848-rosja-na-walizkach
Rosjanie mają dość Putina, represji i korupcji. Wyjeżdżają wraz ze swoimi rodzinami i firmami, bo stracili nadzieję, że możliwe są jakiekolwiek zmiany na lepsze.
Rosyjski świat biznesu spanikował, gdy rozeszła się wieść o planowanej emigracji jednego z oligarchów. Miliarder słynie z biznesowego nosa, a może po prostu ma dobre kontakty na Kremlu. Oligarcha sprzedał swoje udziały w Rusalu – aluminiowym gigancie, wcześniej pozbywając się innych akcji wiążących go z rosyjskim rynkiem. Na łączną kwotę 2,2 mld dolarów. Od tej chwili o Prochorowie można mówić jako o amerykańskim biznesmenie, bo dziś to Brooklyn stał się centralą jego dalszych operacji finansowych i inwestycji.
Jak oceniają eksperci radia Swoboda, progową datą był 2014 r. gdy Rosja zabrała Krym i dokonała zbrojnego najazdu na Ukrainę. Wtedy właśnie część Rosjan zrozumiała, że Kreml przestał się bawić nawet w fasadową demokrację.
Do 2011 r. liczba rosyjskich emigrantów zamykała się roczną kwotą 100 tys. osób, a w 2012 r. po sfałszowaniu wyników wyborów parlamentarnych statystyka podskoczyła do 200 tys.
Od aneksji Krymu liczba emigrantów utrzymuje się na poziomie 350 tys. Rosjan rocznie.
O tym, że w jego ślady idą nie tylko rosyjscy miliarderzy, ale także większa część biznesu, przekonują następujące fakty. W latach 2014–2017 z Rosji wyemigrowali tak znani przedsiębiorcy, jak Michaił Fridman (wraz z zyskiem ze sprzedaży naftowej spółki TNK-BP), czy Jurij Milner z Mail.ru Group. W tym samym czasie aż 40 proc. najbogatszych przedsiębiorców postarało się wyprowadzić swoje aktywa poza rosyjską jurysdykcję. W ich ślady idą Rosjanie, dysponujący wystarczającymi środkami finansowymi. Jak twierdzi portal obrotu nieruchomościami Tranio.ru w 2017 r. ilość zapytań o możliwość ulokowania pieniędzy w UE wzrosła dwukrotnie. Zmieniła się przy tym struktura rosyjskich transakcji na europejskim rynku. O ile dotąd dominowały wielomilionowe zakupy ekskluzywnych willi lub całych posiadłości, o tyle obecnie przeważa tendencja lokowania środków w mieszkania lub domy. Takich transakcji jest dwukrotnie więcej niż w latach ubiegłych. Innymi słowy, rosyjski średni, a nawet mały biznes pakuje walizki, przygotowując się do masowej ucieczki, co zapowiada równie masową emigrację całych rodzin. Co ciekawe, 20 proc. spośród chętnych do ułożenia sobie życia na Zachodzie to urzędnicy różnych szczebli, którym rosyjskie prawo zabrania posiadania zagranicznych kont i nieruchomości.
Wielka ucieczka
Jak oszacowało Narodowe Biuro Badań Ekonomicznych USA (NBER), w latach 1990–2015 bogactwa wyprowadzone z Rosji przez jej obywateli były warte 75 proc. całkowitego dochodu narodowego kraju. W liczbach bezwzględnych wyraża się to kwotą od 700 mld do nawet biliona dolarów.
Jak to możliwe? W bardzo prosty sposób. 10 proc. najbogatszych Rosjan jest właścicielami 50 proc. majątku narodowego. Jeden proc. najbogatszych ma w rękach 25 proc. majątku Rosji. Z kolei udział najmniej zasobnych Rosjan w majątku narodowym spadł w tym samym czasie do 18 proc.
Tak zwane archiwa panamskie ujawniły ogrom skorumpowania kremlowskich urzędników. Schemat wyprowadzania pieniędzy opiera się na przejmowaniu kontroli nad wydatkowaniem środków budżetowych, co z kolei zależy od politycznej decyzji Putina
Budżetowe wydatki zostały całkowicie przejęte przez najbliżej otoczenie Putina.
Ukryty w ten sposób majątek prezydenta Rosji jest szacowany w przedziale od 80 mld do nawet 240 mld dolarów, co czyniłoby go najbogatszym politykiem na Ziemi.
gf24.pl/wydarzenia/swiat/item/848-rosja-na-walizkach