de_oakville
19.04.19, 10:46
"Dorabianie twarzy do czapki - tj. wyrazu twarzy, rysow, spojrzenia do rodzaju noszonej czapki - policjanta, marszalka. Jak z czasem czapka zacznie jej wlascicielowi zmieniac twarz, jak uksztaltuje ja zgodnie z wymogami czapki"
(Ryszard Kapuścinski, "Lapidarium")
W przyrodzie nie ma rownosci - szary wróbel nie otrzymal od natury tak pieknego upierzenia jak barwny kanarek. Ale po obdarciu z piór nie ma pomiedzy nimi wiekszej róznicy: wygladaja identycznie. Czlowiek otrzymal od natury o wiele lepszy mózg od kanarka, ale jakby "dla rownowagi" nie dostal juz piór pokrywajacych jego cialo. Stwórca z pewnoscia wiedzial, ze nie
musi mu ich dawac, bo dzieki temu wpanialemu mózgowi uszyje on sobie sam wlasne ubrania w kolorze w kroju jakich tylko "dusza zapragnie". W przeciwienstwie do ptaków czlowiek moze zmieniac barwe i krój swojego "upierzenia". "Piekne pióro czyni pieknego ptaka" jak mówi znane francuskie przyslowie. Ubranie jednak moze rowniez jednego czlowieka wywyzszyc a drugiego ponizyc, choc pod nim kazdy homo sapiens wyglada jednakowo i wszyscy ludzie sa sobie rowni.
Jednego czlowieka-golasa mozna odpowiednim ubraniem ponizyc - kazac mu zrobic sie na "wróbla" - n.p. ubrac pasiak wiezienny, albo "zgrzebny wór" (jak Jurand ze Spychowa czekajacy pokornie pod brama zamku w Szczytnie). Drugi czlowiek moze sie wywyzszyc i wyeksponowac, zrobic sie na "kanarka", a nawet na "orla", kiedy przywdzieje elegancki mundur ze zloconymi epoletami, nalozy czapke z pozlacanym lub posrebrzanym godlem jakiegos poteznego panstwa. Wtedy jego twarz rowniez dostosuje sie do stroju - bedzie wygladala pewnie i wladczo. Twarz tego w pasiaku dostosuje sie rowniez - wybiedzona, wystraszona i oglupiala ze strachu. Jednemu kaza wlozyc w dodatku opaske "podczlowieka"
(w czasie II WS z gwiazda Dawida), drugi wlozy sobie opaske "nadczlowieka" (hakenkreuz). Oznacza to, ze ten pierwszy nie moze nic i nie ma zadnych praw, jest "zabawka" dla tego drugiego, ktorego stroj pokazuje, ze moze wszystko, jest panem i wladca. Jego wladczosc moze jeszcze podkreslac bat w reku.
Ale zdarza sie, ze nagle i niespodziewanie role sie odwracaja. Pan i niewolnik zamieniaja sie rolami (i strojami) i wszystko "staje na glowie". I np. ci, ktorzy uwazali sie zawsze za "wzorzec czystosci" maszeruja brudni i nieogoleni w "defiladzie", ktora sobie zupelnie inaczej kiedys wyobrazali. Pedzeni jak stado baranow przez niedoszlych niewolnikow, teraz umundurowanych i pilnujacych ich z wysokich czystych koni. Ponizeni dodatkowo tym, ze zaraz po ich przejsciu na ulice "azjatyckiego" miasta wyjezdzaja polewaczki, majace za zadanie splukac po nich "brud". Bo zaden czlowiek, jak sie okazuje, to nie "bóg", nie Stwórca. Warto o tym zawsze pamietac.
"Defilada" w Moskwie (1944)
www.youtube.com/watch?v=JC6oJURg6Pk