polski_francuz
04.06.19, 08:08
4 czerwca 1989 chinska armia zbrojnie zakonczyla protest studentow na placu Tiananmen. Kilka tysiecy ofiar zamordowano i pewnie znalazlo "pokoj w niebie".
Bylem wowczas na uniwerku Monash w Melbourne i pamietam chinskie kolege, ktory byl zaszokowany tym co sie zdarzylo. Pocieszalem go opowiadajac mu o naszych, polsko-studenckich przebojach z wladza.
Komunisci chinscy poszli dalej niezbyt sie ofiarami przejmujac. Dzieki ich strategii ekonomicznej "wysp kapitalizmu" przez 30 lat ekonomia chinska wzrosla 14 razy (co nam dzis podalo RTL). Biedni istnieja ale jest ich mniej i malo kto gloduje.
Bylem w Chinach w 2011 i 2017 roku i mlodzi mi mowili, ze bycie czlonkiem partii komunistycznej to honor i marzenie wielu. Podczas drugiej wizyty zawiezli mnie do miasta gdzie urodzil sie Czang Kai Szek i ktorego dzisiejsza partia komunistyczna pozwala szanowac, mimo ze sie scieral zbrojnie z Mao Tse Tungiem. Ta wizyta utkwila mi dobrze w pamieci, bo wiedzieli jak zdobyc szacunek Polaka z mojego pokolenie, ktory rosl za czasow "wrogow ludu" Gomulki, Gierka i Jaruzela i ktory musi sie przygladac rzadom prezia, ktory jest jedyny ktory ma zawsze racje historyczna, ekonomiczna i religijna i jak zmienia to dobrze.
Trudno tysiace ofiar zapomniec ale trudno nie widziec rozsadku ekonomicznego i "ciagu na bramke" Chin, ktore sie przygotowuja do wspolrzadzenia swiatem.
PF