Dodaj do ulubionych

Kulinarne chinskie obrzydliwosci...

26.01.20, 21:07
Tak tak, wiem doskonale, ze co kraj, to inny obyczaj... Tylko, ze bez przesady prosze.

Chinczycy zjedza wszystko i z tego wlasnie powodu na ich targowiskach, ktore sa zwyczajnie poza jakakolwiek kontrola, mozna kupic: koty, psy, szczury, weze, nietoperze, .... kurczaki i swinie rowniez.

Kupisz tam sos sojowy z ludzkich wlosow, przetworzony olej do smazenia ... A propos oleju:technologie ta opracowali wrecz do perfekcji... No coz.

*

podaj.to/post/1570,2,to-co-dzieje-si-w-chinach-jest-po-prostu-obrzydliwe-ujawniono-pewien-proceder-w-tamtejszych-restauracjach.html?pages=0
*

Sa tam rowniez restauracje serwujace na talerzy zywe myszy... i zapewniam was, ze koneserow tego dania w Chinach nie brakuje.

*

www.wprost.pl/swiat/10292689/azjata-maczal-w-sosie-zywe-myszy-a-potem-je-zjadal-to-jest-tak-obrzydliwe-ze-brak-mi-slow.html
*

Sadzisz forumowiczu, ze to tylko tam? Budki chinskie w Warszawie oslonily nie tylko chinski proceder w branzy zywieniowej ale ukazaly moralnosc i osobowosc chinskich handlowcow.


Chleb i ciasto mrozone z Chin zalewa Swiat... ale to naprawde pryszcz przed tym co nas moze spotkac. Przedsmak tego juz mamy.
Obserwuj wątek
        • vermieter Re: Wszystko zalezy gdzie ta kaczke... 27.01.20, 02:21
          Orange duck nie jest rewelacją we Francji? Proponuję w takim razie francuski rarytas trznadle po prowansalsku. Te śliczne śpiewające ptaszki są po złapaniu tuczone przez dwa tygodnie w ciemnościach lub po wydłubaniu oczek. Mają wówczas zaburzony rytm dzień i noc i żrą nonstop. Następnie są utopione w armagnacu i konfitowane, po czym są zjadane w całości, z wnętrznościami, łebkiem i pazurkami.
        • jorl Re: Wszystko zalezy gdzie ta kaczke... 27.01.20, 17:17
          blueelvic2 napisał(a):

          > zamawiasz.
          >
          > Jadlem we Francji "orange duck" - smaczna, ale nie rewelacyjna. Ale to byla Fra
          > ncja i kucharze miejscowi.

          Ja wlasciwie we Francji bywalem tylko sluzbowo. W Colmar, u jednej firmy. Tam mieli kantyne dla gosci, najlepsza kantyna jaka odwiedzilem w zyciu a bylem w Niemczech w wielu firmach majacych kantyny.
          Ale raz w Colmar bylem 2 dni, nocowalem w hotelu tamze i wieczorem zszedlem do hotelowej restauracji. Zdziwilem sie do wyboru byly ze 4 dania, wzielem jakis kotlet wieprzowy, troche przepadkiem bo karta po francusku, i byl przy kosci niedosmazony. Rozumiem stek czerwony w srodku ale wieprzowina? Bylem ta slawna kuchnia zawiedziony ale moze po prostu zle trafilem. Chociaz w tej restauracji byli na moje oko i miejscowi wlasnie na kolacjach czyli jakby dla przyjemnosci a nie zeby byle co zjesc. Srednia przyjemnosc mysle.

          Ale OK, ja nie zyje zeby jesc a jem zeby zyc wiec tak naprawde pies i Francuzow drapal. Tych z Colmar.

          Ale Chinczycy to juz sa straszni i dla mnie.
          Przyznam ze i Hindusi sa niewiele lepsi od Chinczykow dla mnie. Bylem na objazdowe wycieczce tamze te ich przyprawy tez sa paskudne chociaz nie tak paskudne jak w Chinach. W Europie i po hindusku zjem jak trzeba chociaz te ich cynamony w miesie tez do bani uwazam.
          Jakos tak mysle ze ci Azjaci przyprawiaja ostro aby tym zarazki zabic czy jak? W Chinach ostatnio maja za malo ostro wiec i maja tego wirusa.

          Acha w Tajlandii bylem tez niedawno, jadalismy na miescie obiady, znalazlem restauracje z niemieckimi daniami, nie musialem jesc tych ich azjatyckich. Moja kochanka te jadla ja mialem inne.






          --
          Pozdrowienia

          czizus dnia 12.12.17, 13:17 napisał:
          > Czy Polak zawsze musi udowadniać że jest kompletnym idiotą???
    • jorl Re: Kulinarne chinskie obrzydliwosci... 27.01.20, 16:59
      pure.blue napisał:

      > Chinczycy zjedza wszystko i z tego wlasnie powodu na ich targowiskach, ktore sa
      > zwyczajnie poza jakakolwiek kontrola, mozna kupic: koty, psy, szczury, weze,
      > nietoperze, .... kurczaki i swinie rowniez.

      Bylem w Pekinie tydzien niedawno. W tym na Sylwestra. Wycieczka z przewodnikiem przez niemieckie Reisebüro zorganizowana. Mielismy przewodnika, Chinczyka, dobrze mowil po niemiecku, juz jest dlugo przewodnikiem, tak ponad 20 lat.

      On nam powiedzial ze Chinczycy jedza wszystko co ma 4 nogi za wyjatkiem stolow, i wszystko co lata za wyjatkiem samolotow. Taki zartownis ale to ma sens.

      Ja w chinskich restauracjach w Europie jadam i nie jest zle. Biore kaczke zawsze.
      Ale bylem przez przypadek pare dni w Pekinie przed dwoma laty, przypadek bo wlasciwie lecialem do Nord Koreii, lecialem przez Moskwe, tam akurat byla zawieja, grudzien, i sie spoznilem na samolot do Nord Koreii. Zawislem w hotelu w Pekinie, niedaleko lotniska, tam mnie zakwaterowali. To byl hotel dla zalog chinskich linii lotniczych. Mialem tam sniadania, pierwszego dnia patrze, zupy warzywa, w Europie jadam, nalozylem sobie a to sie nie dalo jesc. Czyms takim doprawiaja, ostre ale jakies po chinsku, moglem jesc tylko frytki i placki. A oni to zarli i mlaskali z zadowoleniem.
      W dzien stolowalem sie w McDonaldach i KFC, na szczescie sa takie tez tam. Chocial panierka w KFC miala juz ten paskudny chinski smak ale w miare.

      Teraz jak bylem w Chinach, bylem z moja kochanka, to naprzeciwko hoteli byl Starbucks, mieli malo z calego asortumentu ale bylo normalne.
      Nawet raz jedlismy w Pizza Hut, tam na szczescie nie zepsuli zarcia. Hotel byl dla Dlugonosych, jesc sie dawalo, mielismy sporo wycieczek po Pekinie, tez obiady ale one byly dosc nedzne. Zupy mialy smak jakby w nich scierki prali ale OK, tego nie jadlem.

      A teraz maja tego wirusa za kare, za to zarcie wszystkiego co sie rusza, dobrze im tak. Moze sie naucza. Widzialem wlasnie filmik z Wuhan, puste ulice jak po wybuchu w Fokushimie, moze sie naucza.
      Mysle ze zra wszystko bo jeszcze niedawno, do mysle przed 40 laty, umierali na przednowkach wiec stad te obyczaje.





      --
      Pozdrowienia

      czizus dnia 12.12.17, 13:17 napisał:
      > Czy Polak zawsze musi udowadniać że jest kompletnym idiotą???
      • jorl Re: Kulinarne chinskie obrzydliwosci... 28.01.20, 12:08
        jorl napisał:


        > Bylem w Pekinie tydzien niedawno. W tym na Sylwestra. Wycieczka z przewodnikiem
        > przez niemieckie Reisebüro zorganizowana. Mielismy przewodnika, Chinczyka, dob
        > rze mowil po niemiecku, juz jest dlugo przewodnikiem, tak ponad 20 lat.
        >
        > On nam powiedzial ze Chinczycy jedza wszystko co ma 4 nogi za wyjatkiem stolow,
        > i wszystko co lata za wyjatkiem samolotow. Taki zartownis ale to ma sens.

        Przypomnialem sobie ze jak tam bylem to mielismy tez jedna wieczorna wycieczke przez chinska uliczke z sklepikami i barami. Na jednym stoisku byly pieczone skorpiony!
        Nawet dwoje z mojej wycieczki sobie takiego skoprpiona zezarli. Ale to byla para z Polski , Polacy, co z niemieckiego Reisebüra pojechala. Potem chyba zona tego sie skarzyla ze cos ja brzuch boli. Ale nie za mocno chyba bo w nastepne dni uczestniczyli w wycieczkach.

        --
        Pozdrowienia

        czizus dnia 12.12.17, 13:17 napisał:
        > Czy Polak zawsze musi udowadniać że jest kompletnym idiotą???

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka