Japonia walczy z syndrorem hikikomori

IP: *.bezlicznika.pl 22.10.04, 16:32
"wywazyc" pisze sie przez z z kropka, a nie rz.
    • Gość: Master Re: Japonia walczy z syndrorem hikikomori IP: 213.17.192.* 22.10.04, 16:48
      Spox... Jeśli dziś dopuszczalną formą jest swetr.
    • Gość: Mateusz ee ? IP: *.toya.net.pl 22.10.04, 16:51
      Gdzie Ty widzisz blad ?
      • Gość: abc Re: ee ? IP: *.hc-sc.gc.ca 22.10.04, 17:07
        Gość portalu: Mateusz napisał(a):

        > Gdzie Ty widzisz blad ? (porownaj czasy. cholera co za czasy: brak rzetelnych
        ludzi.)

        GW: "ostatnia aktualizacja 22-10-2004 16:44"

        Adelajda czujna jest.

        Blad pewnie bylem-byl.
    • Gość: arahat U nas walcza ze zlodziejami z >gory> i g... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.10.04, 18:15
      z tego tez wynika...
    • emerytka.z.rzeszowa Żal tej Japonii! 22.10.04, 19:06
      I pomyśleć, że 200 km od granicy cesarstwa leży państwo, w którym ludzie ciężko
      pracują na budowę dobrobytu, dają z siebie wszystko by wzmonić gospodarczo i
      naukowo swój kraj, ale w zasadzie żyją w sposób bezstresowy, w harmonii z
      otaczającym ich otoczeniem, uśmiechając się do siebie, darując sobie całusy i
      cukierki, dzieci przytulając czule, a i starszymi nie gardząc.

      Tak, jest możliwe zbudowanie systemu w którym to nie maszyna, fabryka, a
      człowiek będzie postawiony w centrum. Tam już nie ma niedostatku, biedy, głodu,
      jest zabawa, śmiech, czas na odprężenie, dobry żart. Wierzę, że taki system
      zbudujemy kiedyśm w Polsce. A Japończykom współczuję. Być może opisana sytuacja
      jest właśnie powodem dla którego tak wielu obywateli tego kraju zgłasza się po
      azyl w ChRL. Najwyższy czas to zmienić.
    • oliviunia Re: Japonia walczy z syndrorem hikikomori 23.10.04, 12:43
      To napawde powazny problem i powinni zoraganizowac pomoc dla tych
      chorych.Najczestrzym problemem depresji jest to ,ze nie mamy pojecia jak sobie
      z nia radzic,co robic w takich sytuacjach zeby pomoc sobie samemu.To oczywiscie
      jeszcze bardziej nas tylko przybija...Powinny byc dostepne ogolne poradnie
      gdzie na dostep nie musimy czekac kilka tygodni czy miesiecy (!!!) jak to jest
      niestety w naszym kraju.Jak mamy pieniadze i stac nas na porade (leczenie)
      prywatne to postepuje to o wiele szybciej ale naturalnie problem ten
      najczesciej dotyka ludzi ktorzy ich nie maja :(
      • Gość: PP Re: Japonia walczy z syndrorem hikikomori IP: 207.7.192.* 23.10.04, 14:11
        Przypomnial mi sie jeden z komiksow. Seria obrazkow:-jajko - peknieta skorupka -
        ukazuje sie piskle - rozglada sie w 4 strony swiata - wrzeszczy f...ck -
        wskakuje do skorupki i zamyka sie.

        Ja tych Japonczykow doskonale rozumiem. To dotyczy nie tylko Japonczykow. W
        pierwszym kraju swiata wielu nastolatow popelnia samobojstwa
    • Gość: Bożydar Re: Japonia walczy z syndrorem hikikomori IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.04, 14:19
      Czytajcie uważnie. Ten problem dotyczy również nas. Prosze sie przyjżeć
      bezdowmnym. Są wśród nich ludzie włąśnie tacy ludzie. Porzucili rodziny mimo że
      na pierwszy rzut oka powodziło im się w miarę dobrze. Ciągły stres w pracy7,
      niezrozumienie wokół, brak wsparcia rodziny która wciąż tylko zgłasza
      potrzeby ...
      Spotkałem już kilka takich osób. Ludzie znikający nagle, których poszukuje się
      w programach TV, to nie tylko ofiary niespodziewanej przemocy. To również ludie
      którzy nie wytrzymali tempa życia. Przestało ich cieszyć codzienne niewiele
      dające satysfakcji zaganianie.
      Uważajmy na innych. Czasami wystarczy że szef nakaże dwa dni urlopu bez żadnych
      konsekwencji. Pokaże ludzką twarz. Wystarczy, że żona zrozumie i będzie starała
      się o swego dostarczyciela pieniędzy. Czasami wystarczy muśnięcie ręki,
      pocałunek, radosny seks ...
      • Gość: jp Re: Japonia walczy z syndrorem hikikomori IP: *.bbtec.net 28.10.04, 02:18
        Przyjedz tutaj to zobaczysz to tempo. 5 dni urlopu w lato, i 3 dni w zime. Poza
        tym praca, praca, praca. Jak chcesz wolne to powiedza ci ze nie mozesz po
        bedzi3e problem w pracy bez Ciebie itd. Wiekszosc japonczykow ma pozyczki w
        setkach dolarach (po przeliczeniu lub milionach jenow inaczej) na domy,
        samochody itd. Rozlozone sa na ponad 35lat. Jakie wyjscie ma sie, jak nie
        sluzyc pracy. Edukacja?? Dobrze powiedziane, cyt:"Tymczasem stawiany za
        przykład system edukacji japońskiej wymaga reformy. Nastawiony jest na
        pamięciowe opanowanie materiału i nie uczy myślenia kreatywnego". Dokladnie tak
        jest. Juz do przedszkoli sa egzaminy. Potem spoleczenstwo, rodzina, znajomi i
        rzad wciskaja ze musisz twardo zpie...ac" aby dostac sie na jeden z
        prestizowych uniwersytetow (np. Tokyo University ) bo po tym masz zapewniona
        prace prawie na 100%. Wielu mlodych ktorzy nie dostali sie na ten uniwerek
        popelnia samobojstwo bo nie spelnilo sie to co mu wkuwano do glowy przez cale
        zycie i czuja sie zawiedzeni i ze przyniosa wstyd. W Japonskich firmach maja
        ciagle spotkania (meetingi) bezsensowne, ale maja. Japonczyk nie umie podjac
        sam decyzji, manager nie moze podjac sam decyzji bez konsultacji ze wszystkimi,
        dlatego ma sie meeting 3 godziny o wyborze koloru czapki dla studenta. To taki
        przyklad dla zartu. Edukacja tutaj niczego nie nauczy. Nie myslcie ze japonczyk
        ma ukonczony uniwerek to jest kims bo ma wyzsze wyksztalcenie. Nic podobnego,
        tutaj nie ksztalca cie aby nauczyc, ale j.w. wymieniono aby wkuc w ciebie
        regulki. Uczysz sie diopiero w swojej pierwszej pracy za ktora dostajesz marne
        grosze, dlatego tzreba zyc z rodzicami aby przezyc. Kobiety zaczynaja od
        podawania kawy i sprzatania itd. mimo ze sa po tzw. wyzszym wyksztalceniu.
        Wiekszosc z nich tez pracuje w sklepie przy kasach. Mozna by bylo sporo napisac
        o tym. Niestety, pisanie do niczego nie prowadzi, niczego nie zmieni tutaj, a
        dzieci najlepiej edukowac u Siebie w Europie.

        Pozdrowionka z raju, gdzie ludzie sa bogaci, ale biedni.
        • lotrzynapl Re: Japonia walczy z syndrorem hikikomori 18.01.05, 19:40
          Spokojnie, bo jeszcze zniechecisz kogos do wyjechania tam ;-)
          Chyba nie wszystko wyglada tak czarno jak to opisujesz.
          Edukacja faktycznie - nie jest najlepsza ale to chyba takze wina materialu jaki
          musza opanowac juz na wstepie - kanji ?
          A wogole to co tam robisz skoro jest tam az tak zle ? (z ciekawosci pytam)

          pozdr.
          ALP
    • Gość: Donatan Re: Japonia walczy z syndrorem hikikomori IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.04, 14:21
      Jesteś znawcą ortografii. Ale z artykułu już nic nie zrozumiałeś ?
      No tak. Zanawstwem innych kierunków już się nie musisz zajmować.
      • Gość: meerkat W Korei POLNOCNEJ hikikomori nie istnieje!!!:-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 09:01
        Bo przodujacy ustroj sprawiedliwosci spolecznej w polnocnokoreanskim GULAGU
        wyeliminowal depresje, stany lekowe (przyjda dzis po mnie czy nie przyjda?) i
        otylosc trapiaca coraz czesciej mlodych Japonczykow, stosujac stricte diete
        roslinna (TRAWA!)i kazac czytac co dzien biografie Wielkiego Przywodcy! ;-))))))

        P.S. Poza tym drzwi nie mozna zamknac, bo ich nie ma, a nawet jak sa to ich
        zamkniecie na klucz spowodowaloby natychmiastowa rewizje policyjna!:-))))))))))
    • Gość: . Syndror hikikomori? A coz to za nowa Godzilla? IP: *.range81-156.btcentralplus.com 28.10.04, 02:25
    • Gość: Ja Re: Japonia walczy z syndrorem hikikomori IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 14:03
      uwazam ze ja mam ten syndrom od jakos.. 3 lat.
      z ta roznica ze jeszcze chodze do szkoly ale tylko wtedy kiedy musze.
      nie chce mi sie wychodzic na imprezy ani nigdzie. tyle, chyba.
    • Gość: bookansha Re: Japonia walczy z syndrorem hikikomori IP: *.acn.waw.pl 14.12.04, 20:28
      Gość portalu: jp napisał(a):

      > Przyjedz tutaj to zobaczysz to tempo. 5 dni urlopu w lato, i 3 dni w zime.
      Veni, vidi, vici.

      > tym praca, praca, praca. Jak chcesz wolne to powiedza ci ze nie mozesz po
      > bedzi3e problem w pracy bez Ciebie itd.
      I to jest chore. Na szczęście coraz więcej mlodych Japończyków reflektuje się,
      że nie tędy droga.

      >Wiekszosc japonczykow ma pozyczki w
      > setkach dolarach (po przeliczeniu lub milionach jenow inaczej) na domy,
      > samochody itd. Rozlozone sa na ponad 35lat. Jakie wyjscie ma sie, jak nie
      > sluzyc pracy.
      Trzeba wybudować my home (na zadaupiu, bo na zadupiu, ale ważne, że własny!),
      wykarmić rodzinkę, wykształcić dzieciaki. Typowa jest sytuacja, gdzie tatuś-
      głowa rodziny wypruwa sobie flaki, żeby córeczka mogła beztrosko korzystać z
      uroków życia na studiach za granicą. I co taki smutny salaryman ma od życia? Że
      sobie pójdzie od czasu do czasu do soap landu, jak żona będzie już całkiem
      shotaijimita? (nie wiem jak to trafnie przetłumaczyć, chodzi o to, że po ślubie
      kobiety z atrakcyjnych dziewczyn stopniowo przemieniają się w rozlazłe kury
      domowe)

      > Nastawiony jest na
      > pamięciowe opanowanie materiału i nie uczy myślenia kreatywnego". Dokladnie
      >tak jest. Juz do przedszkoli sa egzaminy. Potem spoleczenstwo, rodzina,
      znajomi i
      > rzad wciskaja ze musisz twardo zpie...ac" aby dostac sie na jeden z
      > prestizowych uniwersytetow (np. Tokyo University ) bo po tym masz zapewniona
      > prace prawie na 100%. Wielu mlodych ktorzy nie dostali sie na ten uniwerek
      > popelnia samobojstwo (...)
      ...albo fiksuje i potem rodzinka ma na utrzymaniu taką ofiarę hikikomori do
      końca życia.

      > W Japonskich firmach maja
      > ciagle spotkania (meetingi) bezsensowne, ale maja. Japonczyk nie umie podjac
      > sam decyzji, manager nie moze podjac sam decyzji bez konsultacji ze
      wszystkimi,
      > dlatego ma sie meeting 3 godziny o wyborze koloru czapki dla studenta.
      Chodzi Ci o nemawashi? Mnie też śmieszą niektóre aspekty pracy w japońskich
      firmach.

      > Uczysz sie diopiero w swojej pierwszej pracy za ktora dostajesz marne
      > grosze, dlatego tzreba zyc z rodzicami aby przezyc.
      No bez przesady, 18 czy 20 manów na pierwszą pensję shoninkyu to chyba nie
      takie marne grosze, aczkolwiek na pewno nie kokosy, biorąc pod uwagę koszty
      życia w Japonii.

      > Pozdrowionka z raju, gdzie ludzie sa bogaci, ale biedni.
      Ładnie ujęte.

      Reasumując: uważam, że do Japonii warto się wybrać, trochę pomieszkać, ale nie
      wyobrażam sobie osiedlenia się tam na stałe.
Pełna wersja