Dodaj do ulubionych

Rozne odcienie klamstwa

29.09.20, 10:41
Wczoraj sluchalem przez radio adwokatki, ktora bardzo popierala naszego nowego ministra sprawiedliwosci i bylego adwokata Eryka Dupond-Moretti. Dziennikarz mial nagrania w ktorym nowy minister mowil rzeczy przeciwstawne. I chcial go podsumowac, ze minister klamie. Na co adwokatka odparla, ze prawo zmian pogladow nie karze. Wejdzmy troche wyzej na Olimp i popatrzmy sie jakie zawody maja rozny stosunek do prawdy.

Zacznijmy od agentow wywiadu, ktorych zawodem jest klamanie. Tworzenie roznych scenariuszy oby byly prawdopodobne to ich job. Takze politycy, ktorych chyba najczesciej sie na klamstwie przylapuje. Skad to sie bierze? Ano pytaja ich czesto o rzeczy na ktorych sie nie znaja. I musza, mniej czy bardziej udanie konfabulowac. Pomyslmy zatem o agencie, ktory staje sie politykiem. Czy on klamie? To troche pytanie retoryczne.

Prawo to inny zawod z elastycznym stosunkiem do prawdy. Rzadko sie prawde slyszy w sadzie i juz rola prokuratora i adwokata polega na wygraniu sprawy a nie na poznaniu prawdy. Czasami sie wsadza na dlugie lata do wiezienia kogos, kto mowil prawde ale prokurator (jak w przypadku pana Komendy) chcial kogos skazac i czesc. Nawiasem mowiac ludzie, ktorzy z prawem maja cos wspolnego (tlumacze sadowi na przyklad) nabieraja podobnego stosunku, dosc szarego, do prawdy.

Rzucmy okiem na tych co widza sprawy bardziej czarno-bialo. Zaczne od lekarzy. Albo sie uleczy albo nie. Albo sie chorobe rozpoznalo albo nie. Tyle, ze organizm jest tak skomplikowany, ze nie wszystko sie wie. A pacjent potrzebuje informacji. A wiec i lekarze troche, czasami zmyslaja. Inzynierowie widza sprawy prosciej. Cos funkcjonuje albo nie. I jakas jest tego przyczyna. Trudno zatem klamac. Ale, lekcja ktora niedawno udzielil Winterkorn i VW byla smutna. Klamali w/s wydzielania gazow i konstruowali samochody tak, ze katalizatory oczyszczaly bardziej spaliny jak samochod byl w bezruchu (jak podczas testow). I tak splamili zawod inzyniera. Naukowcy tez sa zobowazani do mowienia/pisania prawdy. Bo jak sie ich na klamstwie przylapie, to straca reputacje. Mozna sie jednak czasem pomyslic. I wowczas pozostaje zyskanie zaufanie do tego, ze ktos dzialal w dobrej wierze.

By uogolnic, im bardziej zawod jest zblizony do poznawania czy korzystania z natury tym bardziej stosunek do prawdy jest krytyczny i wazny. Im bardziej zawod jest zwiazany z ludzmi tym stosunek do prawdy jest elastyczny.

PF
Obserwuj wątek
    • de_oakville Re: Rozne odcienie klamstwa 29.09.20, 11:49
      Na przyklad klamstwo historyczne. Wielu ludzi lubi naciagac rzeczywistosc do wlasnych wyobrazen. Naciagaja przeszlosc do wspolczesnosci, i chca "sprzedawac" swoja wersje mlodszemu pokoleniu, ktore urodzilo sie pozniej i nie ma pojecia, jak to wszystko wtedy naprawde wygladalo. Glosza na przyklad, ze w czasach "Solidarnosci" ktos tam zasiadal w pierwszych rzedach obok Wałęsy, kogo ja, zyjac w tamtych czasach nigdy siedzacego obok Wałęsy nie widzialem, a nawet nie slyszalem wtedy nigdy jego nazwiska. Dzis jest to wazna osoba, a zatem musi miec rowniez znakomita i chwalebna przeszlosc. Odpowiednio ulozony "image", jak to sie ladnie mowi.
      Albo jesli dzis wiekszosc Niemcow ma wspaniale i "krysztalowe" charaktery, to oznacza, ze zawsze byli wspaniali i "krysztalowi", rowniez w okresie II WS. To inni musieli byc zli. I mozna by sie nad tym zastanowiac myslac, ze byc moze to my Polacy mamy zle charaktery i mamy rowniez "hopla" na tym punkcie. Mozliwe, ze to prawda.
      Z tym ze ja mam sasiada, 92-letniego Holendra (swietnie sie trzyma), ktory opowiadal mi jak okupacja niemiecka wygladala w jego kraju. A wiec glod na przelomie 1944/45 (tzw. "glodowa zima"), kiedy wielu ludzi umarlo z glodu, a on pamieta jak jadl mewy, bo wszystkie psy i koty w okolicy byly wtedy juz dawno zjedzone. Pamieta jak Niemcy wystrzeliwali z Holandii rakiety V2 w kierunku Anglii, z ktorych niektore byly wadliwe i spadaly na Holandie zabijajac niewinnych ludzi. Mowi, ze zolnierze okupanta byli "zli", z tym, ze starzy zolnierze byl odrobine lepsi od mlodych, ktorzy byli szczegolnie okrutni i mieli "wyprane mozgi". Lapanki, rewizje w domach, wysylanie ludzi na roboty do Niemiec. I to mowi czlowiek, ktory mieszkal w kraju przed wojna neutralnym i nie majacym z Niemcami zadnych zatargow i konfliktow. Oni zajeli Holandie tylko dlatego, gdyz obawiali sie, ze wczesniej wyladuja tam Anglicy, po tym jak Anglia 3-ciego wrzesnia 1939 roku wypowiedziala im wojne. Tak wiec relacje naocznych swiadkow pewnych zdarzen, czytanie aktualnej prasy z przeszlosci oddaja dobrze odczucia ludzi, ktorzy wtedy zyli, wszystko przezywali i widzieli na wlasne oczy. A propagande, szczegolnie te pisana na papierze
      przez przedstawicieli mlodszego pokolenia, czesto o "wypranych mozgach", mozna sobie ewentualnie wykorzystac w podobnym celu, w jakim pewna Niemka uzywala kartek z "Mein Kampf" w czasie oblezania Berlina przez wojska radzieckie, po tym jak juz od dawna brakowalo papieru toaletowego.
      • amunicyjny1 Re: Rozne odcienie klamstwa 29.09.20, 12:44
        No..wy dwaj orły sokoły to naprawie krynica prawdy


        Tak wiec relacje naocznych swiadkow pewnych zdarzen,

        Jak jeszcze trochę pożyjesz, i posłuchasz relacji, to może zrozumiesz, że nikt tak nie kłamie jak naoczny świadek.Będzie trzech,i każdy widział co innego
        O krytyce zrodeł to chyba nawet nie słyszałeś

        czytanie aktualnej prasy z przeszlosci oddaja dobrze odczucia ludzi, ktorzy wtedy zyli, wszystko przezywali i widzieli na wlasne oczy. A propagande, szczegolnie te pisana na papierze

        Dodaj jeszcze swoje filmy
          • amunicyjny1 Re: Rozne odcienie klamstwa 29.09.20, 13:34
            vermieter napisał(a):

            > Proponuję olać przygłupów.
            > To nie jest tak łatwo, Dyskusja wciąga, ale trzeba raz się przezwyciężyć.
            > Widać ilu idiotów grasuje w necie.


            I co...Takie niedorobione kombatanty, mają wypisywać durnoty o Polsce.Niech spieprzają do swoich Kanadow,Francjow,itd.Na tamtejsze fora ich nie wpuszczają....czy co?
        • amunicyjny1 Re: Rozne odcienie klamstwa 29.09.20, 13:10
          Oni zajeli Holandie tylko dlatego, gdyz obawiali sie, ze wczesniej wyladuja tam Anglicy, po tym jak Anglia 3-ciego wrzesnia 1939 roku wypowiedziala im wojne

          Taaa. Adolf o niczym innym nie marzył,niestety tak durni nie byli.Weszli tylko do Belgii co i tak było niewybaczalnym błędem koalicji
        • amunicyjny1 Re: Rozprul sie worek 29.09.20, 13:26
          de_oakville napisał:

          > Opinie post-radzieckich i Slaven-Deutsche'ow pragnacych poprawiac na sile swoj
          > wlasny "image".


          Przypominam o twoim czerwonym kramwaciku,więc nie rób tu za proroka Eliasza bo to strasznie głupio brzmi Jesteś bardziej postradziecki niż ktokolwiek z forum
        • de_oakville Przeczytalem sporo ksiazek 30.09.20, 12:31
          Przeczytalem sporo ksiazek dotyczacych historii Holandii, w tym "gory wspomnien" ludzi z okresu wojny i okupacji tego kraju w latach 1940-1945, napisanych przez Holendrow, ktorzy po II WS wyemigrowali do USA i Kanady. Jestem wiec prawie mimowolnym "ekspertem" w temacie. Moj nowy sasiad, Holender, ktorego poznalem dopiero przed kilku tygodniami, tylko potwierdzil to, co wczesniej juz przeczytalem. Relacje naocznego swiadka wydarzen moga byc mylace tylko wtedy, jezeli jest to jeden czlowiek, jedna opinia. Ale jesli podobne wspomnienia ma 5-ciu, 10-ciu czy 20-tu ludzi, to musi to juz byc bardzo bliskie prawdy. Moj sasiad mowi, ze nigdy by nie przyjechal do Kanady, gdyby nie wojna. Byl nastolatkiem i Europa zafundowala mu w jego mlodych latach glod (patrz: "glodowa zima" w Holandii w latach 1944/45 - alianci wyzwolili tylko poludniowa czesc kraju, niewielki skrawek, a reszta znajdowala sie ciagle "pod butem" okupanta) oraz spadajace czasem "na glowe" pociski V2. Te czesc Holandii, w ktorej mieszkal moj sasiad wyzwolili Kanadyjczycy, stad wziela sie u niego sympatia do Kanady i chec przyjazdu tutaj. Dal mi do przeczytania skserowaney artykul z miejscowej prasy sprzed 20 lat, poswiecony jemu wraz z zona i historii ich zycia. To tam mowi, ze starsi zolnierze Hitlera byli mniej okrutni od mlodych. "Kanada to jest dzis moj kraj", tak podsumowuje swoje zycie. A pewnie nigdy by nie byl, gdyby nie przezycia wojenne z czasow mlodosci, ktorych mial dosc na cale zycie.
          Zlosliwe wpisy kompletnych dyletantow w tym temacie, takich jak a. czy v. to byc moze dobry "pokarm duchowy" dla podobnych dyletantow, ale jednak nie dla wiekszosci uczestnikow tego forum.
          • polski_francuz Re: Przeczytalem sporo ksiazek 30.09.20, 12:46
            "Te czesc Holandii, w ktorej mieszkal moj sasiad wyzwolili Kanadyjczycy, stad wziela sie u niego sympatia do Kanady i chec przyjazdu tutaj. Dal mi do przeczytania skserowaney artykul z miejscowej prasy sprzed 20 lat, poswiecony jemu wraz z zona i historii ich zycia. To tam mowi, ze starsi zolnierze Hitlera byli mniej okrutni od mlodych. "Kanada to jest dzis moj kraj"

            Dotykasz sedna sprawy. Gdzie jest moj kraj? Tym moim jest Europa, ktorej wazna czescia sa Niemcy. I jakos sie trzeba z nimi auseinandersetzen. Trudno, bardzo trudno sie pogodzic z niektorymi Poznaniakami z tego forum, ktorzy obrazaja nasza Ojczyzna i innych forumowiczow, ktorzy im "nie leza".

            I stan ducha polskiego Francuza sie waha miedzy wizja pozytywna, ktora daje mi Der Spiegel i wizja negatywna, ktora narzucaja wspomniani przez Ciebie forumowicze. Dzisiaj, wizja pozytywna wygrywa. Wlasnie listonosz przyniosl mi wielka koperte z Niemiec, w ktorej koledzy z zaprzyjaznionej Politechniki mi zycza przyjemnej emerytury, dziekuja za owocna wspolprace i dolaczaja fotografie z moich pobytow na tamtejszej Politechnice.

            I jak ich nie lubic?

            PF
            • borrka No, daruj PF! 30.09.20, 12:58
              Niemcy mają masę wad, podobnie, jak my i inni Europejczycy.
              Ale aussiedlerscy "nowi cenni obywatele" nie mogą być traktowani, jako wzorzec mieszkańca Rajchu.
              To nie zawsze patologia, ale całkiem normalni w pierwszym pokoleniu raczej nie bywają :)
              • polski_francuz Re: No, daruj PF! 30.09.20, 15:12
                "No, daruj PF! "

                Nie mam nic do darowania. Chodzi o emocje a te sa czasem pozytywne a czasem negatywne. Kazdy je ma, a mnie osobiscie jest latwiej sie ulozyc z moimi negatywnymi emocjami jak o nich i ich przyczynach rozmawiam. Inna sprawa, ze czasem sie o nich rozmawiac niezbyt daje.

                PF
            • de_oakville Re: Przeczytalem sporo ksiazek 30.09.20, 13:07
              polski_francuz napisał:

              > I jak ich nie lubic?

              Kiedy mieszkalem w PRL-u zawsze lubilem Niemcy i bylem zafascynowany tym krajem. I mieszkajac pozniej przez pewien czas w samych Niemczech przekonalem sie, ze w ogromnej wiekszosci przypadkow byla to sympatia odwzajemniona. Owszem, byly pewne drobne incydenty, o ktorych wspominalem nie raz na forum, ale wylacznie z osobami "z ulicy" albo "z tramwaju". Nigdy z kims, kogo poznalem nieco blizej i zamienilem z nim kilka slow. Pewne starsze kobiety, wychowane w Niemczech jeszcze za Hitlera, zachowaly swoj lekcewazacy stosunek do "slowianskiego podczlowieka", ale nawet ogromna wiekszosc niemieckich staruszek byla sympatyczna i o dobrym usposobieniu. Mam wiec stamtad bardzo mile wspomnienia, bez dwoch zdan.
              Moje forumowe "kwasne" spojrzenie to wylacznie reakcja na wpisy tutejszych "nadludzi", takich jak Jorl, Szwampuch i paru innych, chwilowy przyplyw "zolci". Chcialbym byc inny i widziec tylko dobre rzeczy, ale oni mi nie daja i ciagle przypominaja o tych zlych. Ale zdaje sobie sprawe z tego "wypaczenia" i czasami bardzo zle sie z tym czuje. Moglbym "uciec z forum", aby dojsc pod tym wzgledem do rownowagi, ale ciagle wracam na forum.
              Szczegolnie w okresie pandemii trzeba czasami podyskutowac z innymi. Osobiscie wole bardziej lubic innych i inne kraje niz ich nie lubic albo szukac zwady. Lubie Kanade, lubie USA i chcialbym tez lubic Niemcy. Ale jak ktos rzuca stamtad kamieniami w moja strone, nawet jakis "pseudo-Niemiec", to odwzajemniam sie podobnie, nie bedac przeciez masochista. Moje kraje to obecnie zarowno Kanada jak i Polska, a zatem "stoje troche w rozkroku", jak powiedziala kiedys pani Nely Rokita wywolujac smiech w polskim Sejmie.
              • polski_francuz Re: Przeczytalem sporo ksiazek 30.09.20, 15:21
                "Moje forumowe "kwasne" spojrzenie to wylacznie reakcja na wpisy tutejszych "nadludzi", takich jak Jorl, Szwampuch i paru innych, chwilowy przyplyw "zolci"."

                Masz, w moich oczach, pelna racje bo akcja=reakcji. I ten, ktory pisze agresywne i obrazliwe posty czy obraza osobe innego jakas cene za swoje chamstwo tak czy inaczej zaplaci. I to "kwasne spojrzenie" chyba to jest wlasnie ta zaplata.

                "Moglbym "uciec z forum", aby dojsc pod tym wzgledem do rownowagi, ale ciagle wracam na forum."

                Tylko nie to. Piszesz kulturalnie i masz duza wiedze z ktora sie dzielisz. Twoje poglady wynikaja z Twoich przezyc, jak u kazdego. Sposob ich przedstawiania jest interesujacy i "jak dla mnie" przekonywujacy. Chociaz nie zawsze Twe poglady podzielam. Bo tez moje zycie sie inaczej niz Twoje potoczylo.

                "Szczegolnie w okresie pandemii trzeba czasami podyskutowac z innymi. Osobiscie wole bardziej lubic innych i inne kraje niz ich nie lubic albo szukac zwady. Lubie Kanade, lubie USA i chcialbym tez lubic Niemcy."

                Rozmawiac trzeba. Co do Niemiec to jedz i zwiedzaj. To interesujacy kraj, sasiad i Polski i Francji. A Niemcy sa jacy sa. Powiedzmy, ze forum Cie uzbraja przeciwko negatywnym rzeczom, ktore mozesz tam spotkac.

                Pozdro

                PF
          • herr7 Re: Przeczytalem sporo ksiazek 30.09.20, 13:24
            Ojciec znajomego Holendra, jako bardzo młody chłopak stracił nogę w skutek alianckiego bombardowania. Alianci bombardowali wojska niemieckie nie zważając na to, że te znajdują się one na gęsto zaludnionych obszarach. Być może dlatego człowiek ten nie wyjechał do Kanady. Należał do niewinnych ofiar tej wojny. To nie zmienia oczywiście faktu, że większość Holendrów witała aliantów jak wyzwolicieli. Byli też jednak i tacy co walczyli na Froncie Wschodnim w dywizjach SS, zaliczając się zresztą do najlepszych żołnierzy Hitlera. Ponieważ strzelali tam do "słowiańskich podludzi" to po wojnie włos z głowy im nie spadł, tym bardziej że wkrótce zaczęła się zimna wojna.
            • de_oakville To tez prawda 01.10.20, 11:22
              herr7 napisał:

              > Ojciec znajomego Holendra, jako bardzo młody chłopak stracił nogę w skutek alia
              > nckiego bombardowania. Alianci bombardowali wojska niemieckie nie zważając na t
              > o, że te znajdują się one na gęsto zaludnionych obszarach. Być może dlatego czł
              > owiek ten nie wyjechał do Kanady. Należał do niewinnych ofiar tej wojny. To nie
              > zmienia oczywiście faktu, że większość Holendrów witała aliantów jak wyzwolici
              > eli. Byli też jednak i tacy co walczyli na Froncie Wschodnim w dywizjach SS, za
              > liczając się zresztą do najlepszych żołnierzy Hitlera. Ponieważ strzelali tam d
              > o "słowiańskich podludzi" to po wojnie włos z głowy im nie spadł, tym bardziej
              > że wkrótce zaczęła się zimna wojna.

              To rowniez jest prawda. Ale nie byloby tego "bagna", gdyby nie wojna. A wojne zrodzilo zlo, ktore "wyklulo sie" w czyjejs glowie i ktos pierwszy wydal rozkaz ataku i strzelania. Tym kims byl Hitler i Niemcy. Ich "pasja" byly przeciez nie tylko zwyciestwa i "odwracanie skutkow" "niesprawiedliwego" ich zdaniem "Traktatu Wersalskiego". Ich "pasja" bylo rowniez poniewieranie, ponizanie i deptanie godnosci podbitych ludow, co bez dwoch zdan swiadczylo o "zwichrowanej psychice" i patologii. Wyzywanie straznikow obozowych na Zydach i innych wiezniach, straznicy z pejczami w reku, golenie kobiet-wiezniarek rozebranych do naga na glowie i w miejscach intymnych, nieludzkie esperymenty na ludziach czynione przez "potworow" typu doktora Mengele i innych. Wspomnienia ofiar nazisow jeza czlowiekowi wlosy na glowie. I zgadzam sie z opinia Marka Edelmana, ze jesli ma sie taka historie "nie mozna byc normalnym". Nie calkiem normalny jest zarowno narod, ktory dokonywal takich czynow jak rowniez narody, na ktorych ten narod "eksperymetowal" jak na "krolikach doswiadczalnych" nie uwazajac ich za ludzi. A niektorych nienawidzil, bo zdawal sobie sprawe, ze mu potencjanie dorownuja a nawet niektorzy przewyzszaja. I nie chodzi o rozpamietywanie tych wydarzen. Jesli wybaczylismy Niemcom (i oni nam) to rowniez powinnismy wybaczyc Rosjanom. Chodzi o to, ze niektorzy uczesnicy forum "wybielaja" tych dawnych Niemcow z okresu wojny i okupacji, kreujac ich na "aniolow". Poniewaz sa dla nich "aniolami" obecnie (rowniez z powodu wyrzutow sumienia, ktorych nie wszyscy sa pozbawieni), to musieli zawsze takimi byc. "Potworami" w ich oczach sa teraz inni.
              • polski_francuz A co teraz? 01.10.20, 14:53
                ""nie mozna byc normalnym". Nie calkiem normalny jest zarowno narod, ktory dokonywal takich czynow jak rowniez narody, na ktorych ten narod "eksperymetowal" jak na "krolikach doswiadczalnych" nie uwazajac ich za ludzi."

                Popatrzmy sie na Niemcow. Co w ich charakterze spowodowalo masowe mordy? Mysle, ze na rzeczy bylo m.in. zaufanie do panstwa. Jesli panstwo czegos chce to tak musi byc! Dosc podobne ceche maja Rosjanie, z tym ze nie tyle chodzi o zaufanie co raczej "uleglosc" wobec panstwa. Druga cecha to byla, jak celnie piszesz, zemsta na "traktat wersalski". Z tym ze nienawisc jest slepa, wiec w ich slepej nienawisci niezbyt zauwazyli, ze to nie Polacy ani nie Zydzi ten traktat podpisali i szukali na slepo kogos by sie zemscic. Padlo, niestety na nas. A dzisiaj? Ano, ten gen zaufania do panstwa ciagle jest. tyle ze pani Kazmierczak jest faktycznie godna zaufania (pewnie dlatego ze ma polskie geny). Bardziej niz Kaczynski, Orban czy Trump. Ale co do innych to mialbym watpliwsci. Taki Höcke czy Kalbitz (poki co out of play) z AfD sa niebezpieczni.

                Co z ofiarami, czyli Zydami i nami? Ano Zydzi nauczyli sie i postanowili sie mscic na niemiecki sposob za 20 wiekow wygnania. I traktuja Palestynczykow dosc podobnie jak Niemcy ich. Czyli holocaust wyzwolil w nich gena agresywnosci, ktory byl przez wieki zastapiany przez gena "robienia interesow".

                A Polacy? Ano u nas buta niemieckiego zastapil but ruski (co prawda o bardziej miekkiej podeszwie, przyznajmy to) przez 44 lata Ruscy i dopiero teraz zaczyna sie nauka samodzielnosci i odpowiadania za wlasne czyny i za wlasna polityke. 31 lat to za malo, by wnioski wyciagnac i nauka trwa.

                PF
                • de_oakville Re: A co teraz? 02.10.20, 10:29
                  Prawie przez cale zycie bylem przekonany, ze teraz jest zupelnie inaczej, z wyjatkiem jakichs nielicznych "pogrobowcow" dawnych czasow. Jak zaczalem czytac niektore wpisy na polskim forum, przekonalem sie, ze wielu "foksdojczow" (podejrzewam, ze "samomianowanych", a tak naprawde Slowian) uwielbia te dawna, przedwojenna niemiecka mentalnosc i z przyjemnoscia jezdzilo by sobie i dzis w tramwajach "Nur für Deutsche" , zeby popatrzec "z gory" na pozostaly "szary tlum". Moze po to, zeby zrownowazyc sobie jakies zyciowe niepowodzenia. Dobry sposob na zduszenie wlasnych kompleksow. Ciekawe spostrzezenia odnosnie tej dawnej niemieckiej, a szczegolnie pruskiej mentalnosci mial pewien Anglik (niejaki Gilbert Keith Chesterton), ktory przed Pierwsza Wojna Swiatowa wyrazil je w jednej ze swoich ksiazek. Oto fragmenty:

                  "They tell us they are opening windows of enlightenment and doors of progress.
                  The truth is that they are breaking up the whole house of the human
                  intellect, that they may abscond in any direction. There is an ominous
                  and almost monstrous parallel between the position of their over-rated
                  philosophers and of their comparatively under-rated soldiers. For what their
                  professors call roads of progress are really routes of escape.
                  (...)
                  If the English had been on the German side, the German professors would have noted
                  what irresistible energies had evolved the Teutons. As the English are on the other side,
                  the German professors will say that these Teutons were not sufficiently evolved.
                  (...)
                  Even an Englishman's rudeness is often rooted in his being embarrassed.
                  But a German's rudeness is rooted in his never being embarrassed.
                  He eats and makes love noisily. He never feels a speech or a song
                  or a sermon or a large meal to be what the English call "out of place"
                  in particular circumstances.
                  (...)
                  And when the Germans get their first genuine glimpse of what modern England
                  is like, they will discover that England has a very broken, belated and
                  inadequate sense of having an obligation to Europe, but no sort of sense
                  whatever of having any obligation to Teutonism."

                  • polski_francuz Pitié d'Oakville 02.10.20, 10:38
                    "...ze wielu "foksdojczow" (podejrzewam, ze "samomianowanych", a tak naprawde Slowian) uwielbia te dawna, przedwojenna niemiecka mentalnosc i z przyjemnoscia jezdzilo by sobie i dzis w tramwajach "Nur für Deutsche" , zeby popatrzec "z gory" na pozostaly "szary tlum"."

                    Ty mi pomoz polubic Niemcow. Ja juz nie wyemigruje za ocean:)

                    Pozdro

                    PF
                  • herr7 Re: A co teraz? 02.10.20, 13:33
                    Z tym co Pan napisał jest jeden problem. Jeżeli coś odróżniało Imperium Brytyjskie od innych imperiów, np. Imperium Romanum, Imperium Hiszpańskiego, czy nawet Imperium Francuskiego to był rasizm, który sprawiał że Anglicy należący nawet do najniższych warstw czuli się na tle Hindusów w Indii, czy Murzynów w Afryce kimś lepszym. Rasizm zresztą w społeczeństwie brytyjskim przetrwał do dnia dzisiejszego mimo, że na powierzchni przykryła go polityczna poprawność. Imperium Brytyjskie było przede wszystkim imperium kupiecko-rozbójniczym, o czym się najlepiej przekonali Chińczycy w połowie XIX w podczas tzw. wojny opiumowej.
          • amunicyjny1 Re: Przeczytalem sporo ksiazek 30.09.20, 15:43
            Zlosliwe wpisy kompletnych dyletantow w tym temacie, takich jak a. czy v. to byc moze dobry "pokarm duchowy" dla podobnych dyletantow,


            Takie jak ten?
            ...............................................................
            Oni zajeli Holandie tylko dlatego, gdyz obawiali sie, ze wczesniej wyladuja tam Anglicy, po tym jak Anglia 3-ciego wrzesnia 1939 roku wypowiedziala im wojne
            ............................................................................................
            ???
      • herr7 Re: Rozne odcienie klamstwa 29.09.20, 15:55
        Kilka lat temu powstał niemiecki serial o wojnie, w którym pokazano polskich partyzantów (w domyśle z AK) jako zajadłych antysemitów. Czy było to historyczne kłamstwo, czy też nie? Polskie władze i część opinii publicznej były z tego powodu oburzone, gdyż uznano to za zamach na polskie świętości. Od pewnego czasu historia w Polsce jest nauczana wg. wskazań IPN. Nazywa się to nawet polityką historyczną. Proces ten się jedynie nasilił odkąd PIS doszedł do władzy, ale jego początki datują się na okres władzy AWS. Problem jest jedynie taki, że oficjalna wersja historii ma niewiele wspólnego z tym, co działo się w rzeczywistości. Co zresztą nie stanowi większego problemu moralnego dla funkcjonariuszy "policji historycznej" z IPN.
          • boavista4 Re: Rozne odcienie klamstwa 29.09.20, 18:00
            fczoraj radowe i nierzadne media podaly prwde ze byly minister zdrowia szumowski jest chory na wirusa i cala Polska az jeknela ze wspolczucia, bo jak wirus to juz zmierc , i to taka smierc takiego ministra!. Na Szczenscie dzisiejsze prawdomowne wiestniki uradoway caly narod ze minister wyzdrowial i ma sie dobrze! No to mozemy byc spokojni i dalej chodzic w kagancach tak na calym swiec ie, gdzie ludzie sa w kagancach a psy bez kagancow.!
        • polski_francuz Re: Rozne odcienie klamstwa 30.09.20, 08:40
          "Czy było to historyczne kłamstwo, czy też nie?"

          No coz historia stala sie polityka. Przynajmniej ta nienajstarsza. Kazdy narod stara sie udowodnic swoja prawo do istnienia, swoja jakosc, by nie powiedziec swoja wyzszosc. Masz racje, ze to niedopuszczalne i ze demoralizuje to i historie i historykow. Moze trzeba kilka wiekow by moc spokojne analizowac co sie stalo i dlaczego.

          PF
          • herr7 Re: Rozne odcienie klamstwa 01.10.20, 08:13
            polski_francuz napisał:

            > "Czy było to historyczne kłamstwo, czy też nie?"
            >
            > No coz historia stala sie polityka. Przynajmniej ta nienajstarsza. Kazdy narod
            > stara sie udowodnic swoja prawo do istnienia, swoja jakosc, by nie powiedziec s
            > woja wyzszosc. Masz racje, ze to niedopuszczalne i ze demoralizuje to i histori
            > e i historykow. Moze trzeba kilka wiekow by moc spokojne analizowac co sie stal
            > o i dlaczego.

            To nie jest nowe zjawisko. Tak było zawsze. Stąd też zmienia się nieraz opinia o postaciach historycznych, np. cesarze Klaudiusz i Domicjan mieli złą opinię u historyków, np. u Tacyta czy Swetoniusza, którzy żyli w czasach ich panowania, lub niedługo po nim. Historycy zwykle reprezentowali opinię warstwy senatorskiej, a to był bardzo wąski krąg ludzi, mających często odmienne interesy od tego co było dobre dla Imperium Romanum.

    • boomerang Re: Rozne odcienie klamstwa 30.09.20, 01:38
      Inżynier to dziś generalnie pośmiewisko, to taki filozof pracy, który umie mniej niż majster. Nie nadaje się praktycznie do niczego poza zatruwaniem przestarzałą wiedzą umysłów młodzieży. Nawet do polityki się nie nadaje, z tej racji że nie umie kłamać i to że nie umie kłamać to w zasadzie wszystko co umie.
      • 1.melord Re: Rozne odcienie klamstwa 30.09.20, 02:17
        >Inżynier to dziś generalnie pośmiewisko, to taki filozof pracy, który umie mniej niż majster.

        nie przesadzaj...majster nie bedzie mial pracy ,zanim inzynier nie zaprojektuje
        Chyba,ze ogolnie pojetego "majstra" zatrudnisz do wymiany plytek w lazience...rzeczywiscie inzynier do tego jest niepotrzeny
          • 1.melord Re: Rozne odcienie klamstwa 01.10.20, 01:55
            boomerang napisał:

            > No właśnie, technolog, ja to nazywam filozof pracy.

            technolog to bardzo potrzebny zawod....slyszales pojecie rewolucja technologiczna?(w wielu dziedzinach)

            np. Boeing B-787 Dreamliner byl pierwszym samolotem pasazerskim gdzie uzyto kompozytow(ok 50% wagi)
            Kompozyty pozwolily znacznie zmiejszyc wage samolotu co skutkowalo m/innymi oszczednoscia paliwa(b.wazna rzecz)
            By konstruktorzy Boeinga mogli zaczac swoja prace przy B-787 ,przez lata inzynierowie technolodzy pracowali nad kompozytami by uzyskac odpowiednie parametry.
          • engine8 Re: Rozne odcienie klamstwa 01.10.20, 20:39
            studia.pl/zawod-technolog-produkcji/

            Kim jest i czym zajmuje się technolog?
            Technolog (określany również jako inżynier produkcji) to specjalista odpowiadający za sprawne zorganizowanie i koordynowanie całego procesu produkcji – głównie w kontekscie technicznym. Osoba zatrudniona na tym stanowisku zajmuje się nadzorem nad sprawnym działaniem specjalistycznego sprzętu komputerowego, kontroluje przeprowadzanie niezbędnych modernizacji i prac naprawczych oraz odpowiada za stan techniczny wszystkich urządzeń wykorzystywanych w procesie produkcji.
            …...
            Trzeba jednak pamiętać, że sama wiedza akademicka to jeszcze za mało, by zostać technologiem produkcji. W tej branży liczy się bowiem konkretne doświadczenie zawodowe oraz umiejętności, które pozwalają na efektywne wywiązywanie się ze wszystkich obowiązków służbowych.
        • boomerang Re: Rozne odcienie klamstwa 30.09.20, 23:19
          Korzystam ze sprzętu Apple'a i Microsoftu. Żadnej z tych firm nie założył inżynier. Gates inżynierem nie był, Jobs również nie, a Woźniak też nie miał skończonych studiów. Dziś to wygląda podobnie. Absolwenci są za miętcy aby stawiać kamienie milowe. Studia zabijają w człowieku autentyczną dynamikę.
          • engine8 Re: Rozne odcienie klamstwa 01.10.20, 00:12
            Widzisz tu uwazasz ze inzynier to taki co ma dyplom... A to nie jest dokladnie tak bo wielu dyplomowanych inzynierow inzynierami nie sa bo nie maja pojecia jak sie za to zabrac. A ja prcowalem z wieloma ludzmi po technikoum ktorzy mieli tutyl inzyniera i pracowali jako inzynierowie...
            Ida ctwoja droga muraz czy spawacz jak nie ma krisow i dyplomu ale super buduje domy czy spawa to oni nie sa fachwcami w swoim zawodzie?
            To taki etroche Polskie podejscie.
            Wyobraz sobie ze mnie w Stanach nikt nigdy nie pytal o dyplom ani zeby go pokazac ani zeby tlumaczyc.. Zapytano jakie mam wyksztalcenie ale wazniejsze bylo co robilem i co potrafie robic....Otrzymalem zatrudnienie na stanwisku inzzyniera i po paru miesiach bylo wiadomo czy spelniam wymagania.
            A wiec i Wozniak i Gates ja bym spokojnie zaliczyl do grona inzynierow - oni nawet nie musieli studiow konczyc aby uprawiac ten zawod...
            • vermieter Re: Rozne odcienie klamstwa 01.10.20, 00:56
              murarz domy muruje :D
              Jerzy Waldorff przed laty powiedział: I klnę się na psa mego Puzona, iż oczy kapitana Czechowicza domagają się małej matury.

              Pasuje do ciebie specjalisto od lewoskrętów.
            • boomerang Re: Rozne odcienie klamstwa 01.10.20, 01:00
              Wyobraz sobie ze mnie w Stanach nikt nigdy nie pytal o dyplom

              Bo wykonywałeś prace które nie stanowiły zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego. Gdybyś miał się podpisać pod konstrukcją mostu, kolejki linowej, pojazdu trakcji elektrycznej to by sprawdzili twoje formalne uprawnienia.
              • engine8 Re: Rozne odcienie klamstwa 01.10.20, 01:28
                Mowisz o bardzo specyficznym przypadku... a my tu mowimy a zwyklych inzynierch pracujacych w przemysle..
                Bo np ja projektowalem urzadzenie ktore uzywaly banki do tranzakcji finansowych i bledy czy problemy mogly np nie zapisac przecinka czy kropki we wlasciwym miescu...albo polozyc caly bank na lopatki na pare dni i nikt mnie o dyplom nie pytal. W sumie to mi bylo szkoda bo przeciez ciezko na niego zapracowalem.
                A oni - Jestes inzynierem elektronikiem z "masters"? OK... A z jakiej uczelni ? A z Polskiej.. OK.


                Istnieje cos takiego jak zawod wyuczony i wykonywany.
                Kiedys pracujac z inyznerami z Wloch, spieralismy sie na temat rozwiazan mechanicznych....
                I kiedy ja sie upieralem ze moja idea a nie ich idea jest wlasciwa, wtedy Wloch -starszy inzynier mechanik spojrzal i powiedzila. -
                Panie X Masz racje ale ty nie powiniens sie tu wypowiadac bo ty nie jestes inzynierem mechanikiem ale eketronikiem.
                I wtedy cala grupa inzynierwo amerykanskich parsknela smiechem i tto na dlugo zostalo w pamieci....
              • 1.melord Re: Rozne odcienie klamstwa 01.10.20, 01:57
                boomerang napisał:

                > [ Gdybyś miał się podpisać pod konstrukcją mostu, kolejki linowej, pojazdu t
                > rakcji elektrycznej to by sprawdzili twoje formalne uprawnienia.

                wiec jednak,potrzebny inzynier...majster tego nie podpisze
                  • 1.melord Re: Rozne odcienie klamstwa 01.10.20, 02:46
                    boomerang napisał:

                    > fakt, jakiś 1% absolwentów się przydaje

                    no dobrze,pewnie nie wiesz czym technolog sie zajmuje wiec wyjatkowo dla Ciebie...pierwszy z brzegu(innym nie szukam-szkoda czasu,niech sami szukaja)
                    etechnolog.pl/technolog-kim-jest/
                    "Zawód technologa należy obecnie do jednych z bardziej pożądanych specjalizacji na rynku."
                    "Mamy zatem technologów materiałoznawców, drewna, żywienia, produkcji, ds. jakości i wiele innych."
                      • 1.melord Re: Rozne odcienie klamstwa 02.10.20, 11:25
                        boomerang napisał:

                        > bzdury. w Australii twój technolog jest mało pożądany

                        masz jakas awersje do tehnologow...Czyzby p-f??
                        moj technolog???

                        W Australii technolodzy sa potrzebni w wielu dziedzinach:
                        Huty,rafinerie(nie wiele ich coprawda zostalo,ale jednak..
                        Przemysl zbrojeniowy,nie wszystko importuje sie.
                        Przemysl wydobywczy..ropa.rudy wszelkiego rodzaju,gaz LPG
                        Przemysl spozywczy/przetworczy ogromny...m/innymi by mlekopodobne substytuts dodawane do mleka nie wykonczylo spoleczenstwa,producenci piw,win ,itd...

                    • polski_francuz Technolog 01.10.20, 08:46
                      "...czym technolog sie zajmuje"

                      Pytano sie mnie nieraz kim sie czuje. A nawet przypomina mi sie list nieufnych Niemcow z ich biura emerytalnego sprzed kilku lat, ktorzy pytali jak to mozliwe, ze po studiach elektroniki idzie sie na chemie by robic doktorat? Im to pachnialo polskim oszustwem.

                      Ano technolog musi wiedziec jak cos sie robi. Kiedys sie mowilo know how. Czyli musi sie znac na fizyce, na chemii, na matematyce, musi znac materialy (thanks Aussis from Melbourne...i jesli pracuje z ludzmi na ludziach tez (co jest najtrudniejsze). Przesmak specjalnosci daly studia technologii elektronowej gdzie uczylismy sie, jako jedyni na elektronice, chemii wlasnie. Moze maja wlasnie taka bardziej ogolna wizje spraw.

                      Wrocmy jeszcze do innej roznicy, ktora poznalem podczas mojej kariery i o ktorej wspomina engine. Chodzi o elektronikow i mechanikow. Wspolpracowalem z jednymi i z drugimi. Roznica jest jest w "wielkosci obiektow". Mechanik widzie i czuje swoj obiekt i opisuje i obrabia go widzac co robi. Elektronik niekoniecznie go widzi. Jeszcze gorzej, elektronow nie da sie opisac w taki sposob jak obiektu. Bo wie sie jedynie, jakie jest prawdopodobienstwo gdzie sie on znajduje. Elektronik musi wiec zaufac opisowi matematycznemu, teorii a niekoniecznie temu co sie widzi. Stad nanotechnologie przyszly wlasnie z elektroniki, bo sie wymiary ukladow scalonych ciagle zmniejszaly.

                      PF
                      • engine8 Re: Technolog 01.10.20, 17:37
                        Technolog "musi sie znac" co nie znaczy ze wystarczy aby zdal egzaminy pokazujace ze potrafi liczyc... Co musi to wlasciwie uzyc i zastosowac to czego sie nauczyl oraz nauczyc sie reszte 80% potrzebne mu do wykonani zadania.

                        Problem na zachodzie - tzn nie wiem jak jest w EU ale w USA ze jak studiujesz elektronike to nic wiecej.... A nam dano solidne podstawy mechaniki, uczono fizyki chemii i biologi i polityki...
                        Dlatego ja jako elektronik mam pojecie i o tych rzeczach kiedy lokalni nie maj zielonego..
                        Ale tu jeszcze dochodzi filozofia i lokalna "kultura".
                        U nas nie wazne kto poda idee - zadnej sie nie odrzuca i jak elektornik ma dobra idee mechaniczna to mechanic tego nie odrzucaja czy nie dyskryminuja ale co najwyzej to ocenia i jak sie nadaje to ulepsza....ale ksazda idea jest mile widzina - zwlaszcza takie ktore sa "out of the box"
                        Nie do pomyslenia jest powiedziec komus ze masz dobra idee ale nie jestes fachowcem w branzy to mozesz sobie to do D wlozyc... Bo gdybym bul mechanikime i zaproponowal cos mniej rozsadnego to byloby to OK ale elektronik proponuje rozwiaznie mechaniczne? Skads moze my to znamy?
                        Moze wlasnie dlatego tutaj tyle ideii widzi swiatlo dzienne...

                        Kiedys syn w podstawiwce dostal tubke kleju stolarskiego i 30 czy 40 patyczkow takich jak sie podaje lody i z nich mial zrobic most dlugosci ok 15 cm ktory utrzyma cegle..
                        Tata pomogl i pomimo ze patyczkow zostalo to wytrzymal kilka cegiel i dopiero sie zlamal jak nauczycie na nim stanal.. Dzieki prof Holuszka! :))
                        • polski_francuz Re: Technolog 01.10.20, 20:25
                          "Dzieki prof Holuszka!"

                          Bardzo dobre byl jego wyklady/cwiczenia z mechaniki. Pamietam, ze mielismy rysowac odrecznie i na papierze pakunkowym. Tak by byc blisko praktyki. BTW, wzialem go na zlecenie przy robieniu doktoratu by mi pomogl zaprojektowac urzadzenie.

                          PF
                          • engine8 Re: Technolog 01.10.20, 20:34
                            No on byl fachwcem ktoremu dano zadanie aby poprowadzic prostu kurs dla elektornikow na temat mechaniki - zeby mieli "jakies tam pojecie" a on chcial z nas zrobic inzynierow mechanikow..i nie bylo zmiluj sie...
                            To Demidov filozofii marksistowskej nie traktowal tak powaznie jak on mechanike LOL
                            Najgorsze bylo to ze bylo duzo rysunkow i wszytkie musialy byc na bristolu i tuszem..
                            Kurna jakby nie to ze brat byl 5 tym roku Mechanicznego i byl po technikum wiec to bylo chlenb z maslem i cos do roboty z nudow...jak ja mialem Houszke i mi to rysowal to w zyciu bym nie dokonczyl ani jedego rysunku bez jakiegos kleksa na koncu..
                • engine8 Re: Rozne odcienie klamstwa 01.10.20, 17:22
                  podpisze szef majstra - wlasciciel formy ktora most skonstuowala i postawila oraz inni "eksperci" - tzn obeznani w temacie.
                  Ekspertem nie zostaje sie automatycznie z szkole i po jej ukonczeniu.
                  Studia nam nic nie daja poza tym ze ucza nas matematyki, fizyki itp oraz daje podstaway przedmiotu jaki studiujemy abysmy mogli dzieki temu nauczyc sie tego co nam potrzebne,
                  • amunicyjny1 Re: Rozne odcienie klamstwa 01.10.20, 18:57
                    Jak twój kontrahent zechce robić po '' ISO 9001''' to łasi nie zrobisz, i będziesz się modlił żeby podpisy legalizujące twoje np narzędzia pomiarowe były czytelne

                    Dyplom nie daje ci ani zadnych praw ani obowiazkow - daje ci wiecej nauki.

                    To popularna teza wśród tych nieposiadających dyplomu,ale nieprawdziwa
                    Takie, nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera
                    • engine8 Re: Rozne odcienie klamstwa 01.10.20, 20:29
                      Hehehehehe pol zycia pracowalem nad systemem ISO i w czaasie inspekcji..
                      Duzo krzyku a praktycznie zadnej roznicy... Te ich wymagania mozna tak latwo obejsc ze smiech na sali..

                      Nie wiem na ile mozsz sie wypwiadac na temat
                      "Dyplom nie daje ci ani zadnych praw ani obowiazkow - daje ci wiecej nauki."

                      A ja moge... rozumiem ze w Polsce jest mania tutulowania i najwieksza korzyscia jest to ze sie jest tylulowanym "Panie Inzynierze" i ma sie pieczatke... LOL
                      • amunicyjny1 Re: Rozne odcienie klamstwa 01.10.20, 20:42
                        engine8 napisał(a):

                        > Hehehehehe pol zycia pracowalem nad systemem ISO i w czaasie inspekcji..
                        > Duzo krzyku a praktycznie zadnej roznicy... Te ich wymagania mozna tak latwo
                        > obejsc ze smiech na sali..
                        >
                        Niestety tak bywało,bywało tak, że albo kombinuj albo produkcja zostanie na hali

                        > Nie wiem na ile mozsz sie wypwiadac na temat

                        To nie moje
                        > "Dyplom nie daje ci ani zadnych praw ani obowiazkow - daje ci wiecej nauki."
                        >
                        > A ja moge... rozumiem ze w Polsce jest mania tutulowania i najwieksza korzysci
                        > a jest to ze sie jest tylulowanym "Panie Inzynierze" i ma sie pieczatke... LO
                        > L

                        Nie tylko
                  • polski_francuz Re: Rozne odcienie klamstwa 03.10.20, 08:41
                    "Studia nam nic nie daja poza tym ze ucza nas matematyki, fizyki itp oraz daje podstaway przedmiotu jaki studiujemy abysmy mogli dzieki temu nauczyc sie tego co nam potrzebne, "

                    Czyli, w skrocie, studia ucza sie uczyc.

                    PF
              • amunicyjny1 Re: Rozne odcienie klamstwa 01.10.20, 11:39
                boomerang napisał:

                > Wyobraz sobie ze mnie w Stanach nikt nigdy nie pytal o dyplom
                >
                > Bo wykonywałeś prace które nie stanowiły zagrożenia dla bezpieczeństwa publiczn
                > ego. Gdybyś miał się podpisać pod konstrukcją mostu, kolejki linowej, pojazdu t
                > rakcji elektrycznej to by sprawdzili twoje formalne uprawnienia.

                Czyli nie mogło to być nic ważnego, Twój podpis nie powodował konsekwencji

                A technolog,jest to najbardziej zlewana osoba,zarówno przez dół, jak i przez górę.Ciężki ma życie, do dołu się przype...,a dla góry podnosi koszty,bo coś tam...
                • engine8 Re: Rozne odcienie klamstwa 01.10.20, 17:49
                  Tu pokazuje brak rozeznania ze w innych kulturach inaczej sie do sprawy podchodzi.
                  Wybraz sobie ze tu w zakladach nikt - poza kims tam moze na gorze, nie ma pieczatek ...
                  Nikt sie w pismach, poleceniach czy zalecnieach nie powoluje na pragrafy prawne ktre maja 20 odnosnikow do innych paragrafow.
                  Nikt nie uzywa tytulow naukowych czy zawodowych...
                  Do Szefa zakladu nie zwraczasz sie Panie Prezydencie ale Mike..
                  A jak przyszedlem do pracy to mnie nikt nie zapytal czy mam prawo jazdy - pokazano ciezarowke serwisowa i dano klucze oraz adres gdzie pojechac (akurat pierwsz praca to byl serwis urzedzen telecom)
                  A nawet zadnejumowy nie podpisywalem. Szef mowi OK od poniedzilaku pracujesz bedziesz mial takie i taki epobory i takie i takie ubezpieczenia itp.... I tyle. .Czeki dostawalem regularnie
                  Tak samo z innymi rzeczami..
                  Oczywoscie ze sa ogrmne i bardzo wazne rzeczy gdzie sa zzangazowani ekspercie ale tam nie pisze ze to mgr inz. Joe Szmo......
                  Tam napisane Joe Szmo - kierownik projektu... a czy in jest inz czy mgr inz czy doktor...
                  W zakladach za ludzi pracujacy jako inzynierowie i wile z nich nigdy studiow nie skonczylo.
                  Dyplom nie daje ci ani zadnych praw ani obowiazkow - daje ci wiecej nauki.
                  I nikt nikogo nei awansuje dlatego ze ten ma doktorak, jest magister czy nie...
                  Awansuje sie kudzi kompetentnych i wlasciwych.. Paawda jest ze latwiejsza ta droga po studiach poniewaz sie jest lepiej wyedukowanym ..
                  • bmc3i Re: Rozne odcienie klamstwa 02.10.20, 01:42
                    engine8 napisał(a):


                    > Wybraz sobie ze tu w zakladach nikt - poza kims tam moze na gorze, nie ma piecz
                    > atek ...
                    > Nikt sie w pismach, poleceniach czy zalecnieach nie powoluje na pragrafy prawne
                    > ktre maja 20 odnosnikow do innych paragrafow.
                    > Nikt nie uzywa tytulow naukowych czy zawodowych...


                    Tylko na Twojej farmie...


                    > Do Szefa zakladu nie zwraczasz sie Panie Prezydencie ale Mike..
                    > A jak przyszedlem do pracy to mnie nikt nie zapytal czy mam prawo jazdy - pokaz
                    > ano ciezarowke serwisowa i dano klucze oraz adres gdzie pojechac (akurat pierws
                    > z praca to byl serwis urzedzen telecom)
                    > A nawet zadnejumowy nie podpisywalem. Szef mowi OK od poniedzilaku pracujesz be
                    > dziesz mial takie i taki epobory i takie i takie ubezpieczenia itp.... I tyle.


                    I nawt resume nie musiałeś dać, zadnego też offer letter nie dostałeś.
                    Sprawdź tylko czy aby na pewno odprowadza za Ciebie składki social security, czy jedynie na pay stub pisze Ci ze odprowadza.


                    > W zakladach za ludzi pracujacy jako inzynierowie i wile z nich nigdy studiow ni
                    > e skonczylo.


                    To zatrudnij się w SpaceX jako inzynier bez skończenia studiów
                    • polski_francuz Re: Rozne odcienie klamstwa 02.10.20, 09:12
                      "I nawet resume nie musiałeś dać, zadnego też offer letter nie dostałeś. Sprawdź tylko czy aby na pewno odprowadza za Ciebie składki social security, czy jedynie na pay stub pisze Ci ze odprowadza."

                      Be quite, engine jest tym kim pisze, ze jest. Po skonczeniu Elektroniki na PWr masz widoki na dobra prace i nie musisz isc za zurawim spiewem polnagiego jezdzca na koniu z Olgino. Mamy/ mielismy nawet ministra w polskim rzadzie po naszym wydziale. Co prawda mogl rzad se lepiej wybrac, ale minister to minister...


                      PF
                      • engine8 Re: Rozne odcienie klamstwa 03.10.20, 01:28
                        Te ciapki nie wiedz ze obecnie mozna wszytko sprawdzic...
                        Ja podejrzewam ze i bmc, amunicyjnego i innych jorlow zzera zazdrosc albo mania wyzszosci - jak oni czegos nie osiagneli to na pewno nikt inny tego nie mogl bo przeciez oni najmadrzejsi, wiec doszukuja sie oszustw wszedzie.
                        Zwykle ci co oszukuja podejrzewaja innych o oszukiwanie.

                        A to czy oni wierza czy nie to mi lata... Kazdy robol to co potrafil, jak potrafil i ile mial szczescia w zyciu..
                        Ale jak mowi stare powiedzonko
                        “Success is 10 percent inspiration and 90 percent perspiration"
                        • amunicyjny1 Re: Rozne odcienie klamstwa 03.10.20, 10:36
                          engine8 napisał(a):

                          > Te ciapki nie wiedz ze obecnie mozna wszytko sprawdzic...

                          sprawdziłem pewną publikacje, i jak zareagowałeś....? Mogę wkleić...

                          > Ja podejrzewam ze i bmc, amunicyjnego i innych jorlow zzera zazdrosc albo ma
                          > nia wyzszosci -

                          A czego ta zazdrość ma dotyczyć, wpisów internetowych...?. Wytłumacz, czego mam zazdrościć,jakiemuś anonimowemu ludkowi z internetu...Czekam z niecierpliwością
                          • engine8 Re: Rozne odcienie klamstwa 04.10.20, 03:26
                            Nie potrzeba gdyz wiem zecokolwiek to jest to doszedles do blednych wnioskow

                            Pamietaj ze Alexander Pope juz 1 1709 napisal:
                            “A Little Knowledge Is A Dangerous Thing”

                            Wlasnie nie wiem czego ta zazdrosc ma dotyczyc - nie potrafie wytlumaczyc innych motywow takiego zachowania..
                            Ty jestes tak samo anomimowym ludkiem z internetu ( a PF nie jest) i podejrzewam ze Twoje osiagniecia nie dorastaj do piet PF daltego probujesz go zdyskredytowac.

                            Na pewno obrazajc i ponizajc innych nie robi to nas madrzejszymi czy lepszymi.
                    • engine8 Re: Rozne odcienie klamstwa 03.10.20, 01:13
                      Tak "na mojej farmie" czzyli w 4 tys firm w Silicon Valley panowaly takie uklady.

                      No a czy mowie ze nie mialem Resume.... Pierwsze resume mialo jeden krotki i nic nie mowiacy paragraf.

                      nie. Z pierwszych kilku zadnego offer letter.... Wszytko na gebe.
                      Odprowadzali wszytkie skladki jak nalezy - wiem bo jestem na emryturze i mam prawie max mozlwe SS.... ( nie mam max bo nie pracowalem 35 lat)
                      Wszytki skladki sa na biezaco na stronie SS.
                      A ty mometalnie podejrzewasz ze pracodawca oszukuje - jak nie ma na papierku to cie oszwabi - moze tak jest w polskich firmach w NY ale tak tuja nie bylo
                      W wielu miejscach nie zatrudnia bez formalngo i udowodnionego wyksztalcenia ( kiedys nie mieli opcji potwierdzenia polskiego a teraz maja) nie tylko w Space X ale i w firmach rzadowych czy uniwersytetach. Ale przemysl - w latach 80/90 niewiele potrzebowal aby im "pokazac" - teraz od nowych ponoc wymagaja ale od starszych ciagle nie bo jak przeprcowales 25 lat w zawodzie i masz rekord oraz referencje to dyplom nie ma zadnego znaczenia
                      • bmc3i Re: Rozne odcienie klamstwa 06.10.20, 04:22
                        engine8 napisał(a):

                        > Tak "na mojej farmie" czzyli w 4 tys firm w Silicon Valley panowaly takie uklad
                        > y.
                        >

                        Tak, w jednym z wasztatów samochodowych w Sillicon Valley,
                        Wejdź sobie człowieku na na stronę Careers jakiejkowliek z dużych firm, otworz aplikację na jakąkolwiek pozycję inzynierską i sprawdx czy nie beda domagali sie od Ciebie formalnej edukacji inzynierskij,

                        Na przykład
                        www.spacex.com/careers/index.html
                        Ja nie zwykłem kwestionowac w ciemno czyichs osiagniec zawodowych, nawet w internecie, czy tym bardziej poziomu edukacji, ale jesli ktoś wypisuje takie bzdety, ze "w stanach wystarczy znac sie na robocie, to dyplomu wcale nie potrzeba", to po prostu scyzoryk w kieszeni sam się otwiera.



                        > No a czy mowie ze nie mialem Resume.... Pierwsze resume mialo jeden krotki i ni
                        > c nie mowiacy paragraf.
                        >
                        > nie. Z pierwszych kilku zadnego offer letter.... Wszytko na gebe.
                        > Odprowadzali wszytkie skladki jak nalezy - wiem bo jestem na emryturze i mam pr
                        > awie max mozlwe SS.... ( nie mam max bo nie pracowalem 35 lat)
                        > Wszytki skladki sa na biezaco na stronie SS.
                        > A ty mometalnie podejrzewasz ze pracodawca oszukuje - jak nie ma na papierku to
                        > cie oszwabi - moze tak jest w polskich firmach w NY ale tak tuja nie bylo


                        Bo małe często oszukują, szczególnie pracowników, zwlaszcza jesli są własnością pojedynczego cżłowieka, gdzie nie ma wzajemnej kontroli współwłaścicieli. I kraj, ani narodowośc nie ma tu nic do rzeczy,.


                        > W wielu miejscach nie zatrudnia bez formalngo i udowodnionego wyksztalcenia ( k
                        > iedys nie mieli opcji potwierdzenia polskiego a teraz maja) nie tylko w Space X
                        > ale i w firmach rzadowych czy uniwersytetach. Ale przemysl - w latach 80/90 ni
                        > ewiele potrzebowal aby im "pokazac" - teraz od nowych ponoc wymagaja ale od sta
                        > rszych ciagle nie bo jak przeprcowales 25 lat w zawodzie i masz rekord oraz ref
                        > erencje to dyplom nie ma zadnego znaczenia


                        W latach 80 była zupełnie inna rzeczywistość w Ameryce, niż dziś. To już całkowicie inny kraj.
                        • engine8 Re: Rozne odcienie klamstwa 06.10.20, 04:58
                          Tylko ze ja pracowalem i w latach 80 i do 2015 wiec widzialem, pracowalem, zmienialem prace 10 x i zylem w tym srodowisku wiec nie pieprz glupot bo gowno wiesz na ten temat .
                          Oczywiscie ze inaczej wygladalo wszytko w latch 80-tycha inaczej obecnie.. Inaczej wyglada w malych ainaczej w duzych zakladach... Ale i teraz nikt nie nostryfikuje czy nie tlumaczy dyplomow..
                          A moze polskie firny w NY oszukuja tutaj nikt nikogo nie oszukuje. Ciagle jeszcze uklady bazuja na uczciwisci.
                          • bmc3i Re: Rozne odcienie klamstwa 06.10.20, 06:16
                            engine8 napisał(a):

                            > Tylko ze ja pracowalem i w latach 80 i do 2015 wiec widzialem, pracowalem, zmi
                            > enialem prace 10 x i zylem w tym srodowisku wiec nie pieprz glupot bo gowno w
                            > iesz na ten temat .
                            > Oczywiscie ze inaczej wygladalo wszytko w latch 80-tycha inaczej obecnie.. Inac
                            > zej wyglada w malych ainaczej w duzych zakladach... Ale i teraz nikt nie nostry
                            > fikuje czy nie tlumaczy dyplomow..

                            No, teraz wchodzisz na inny temat - nostryfikacji. To spóbuj pracować w USA w swoim zawodzie, mając jedynie polskie uprawnienia medyczne, czy prawnicze. Bez nostryfikacji, a właściwie robienia studiów od poczatku.


                            > A moze polskie firny w NY oszukuja tutaj nikt nikogo nie oszukuje. Ciagle jesz
                            > cze uklady bazuja na uczciwisci.


                            Nie wiem, nigdy nie pracowąłem w polskiej firmie w USA, ale z tą uczciwością to mnie rozśmieszyłeś.
                            • polski_francuz Re: Rozne odcienie klamstwa 06.10.20, 09:49
                              "mając jedynie polskie uprawnienia medyczne, czy prawnicze."

                              Prawo w kazdym kraju troche inne. Co do medycyny to w Stanach jest bardzo duze ryzyko zwiazane wlasnie z wszechobecnym prawem i jego obroncami. Pomylki w diagnozie czy w terapii ida w miliony. I to jest zbyt duze ryzyko dla rekrutujacego.

                              Co do inzynierow, to Polacy sa o wiele lepszymi inzynierami od rodowitych Amerykanow. I pewnie latwo im znalezc prace.

                              PF
                              • bmc3i Re: Rozne odcienie klamstwa 07.10.20, 01:23
                                polski_francuz napisał:

                                > "mając jedynie polskie uprawnienia medyczne, czy prawnicze."
                                >
                                > Prawo w kazdym kraju troche inne.


                                To nie jest żadne wytłumaczenie. W Unii Europejskiej prawo kazdego panstwa jest troche inne, ale mimo tego prawnik polski moze wykonywac zawód w Niemczech, Francji czy do niedawna jeszcze w Wielkiej Brytanii.
                                Z drugiej strony, prawnik brytyjski, nie moze wykonywac zawodu w USA, mimo ze oparte na case law brytyjskie common law, jest bardzo podobne do amerykanskiego common law, a sady obu krajów często wzajemnie powołują się na swoje orzeczenia. Inaczej mowiąc, prawo brytyjskie jest bardzo podobne do amerykanskiego, i rózne od kontynentalnego eutopejskiego. A jednak prawnicy europejscy moga swiadczyc uslugi w wielkiej brytani, a brytyjscy w USA nie.

                                Co do medycyny to w Stanach jest bardzo duze
                                > ryzyko zwiazane wlasnie z wszechobecnym prawem i jego obroncami.
                                Pomylki w diag
                                > nozie czy w terapii ida w miliony. I to jest zbyt duze ryzyko dla rekrutujacego


                                Nie stanowi to zadnego ryzyka, bo odszkodowania i tak pokrywane sa przez ubezpieczenia odpoedzialnosci zawodowej lekarzy i placówek medycznych.


                                > Co do inzynierow, to Polacy sa o wiele lepszymi inzynierami od rodowitych Amery
                                > kanow. I pewnie latwo im znalezc prace.


                                To pewno dlatego własnie to Polacy polecieli na Księzyc, a nie Amerykanie.
                                • polski_francuz Re: Rozne odcienie klamstwa 07.10.20, 09:25
                                  "To pewno dlatego własnie to Polacy polecieli na Księzyc, a nie Amerykanie."

                                  Porownywuj porownywalne. Program Apollo kosztowal 10 mld U$ czy cos kolo tego. Amerykancy mieli tez do uslug brunatnych ex-nazi z doswiadczeniem w masowym mordowaniu przy pomocy rakiet i Murzynki do rachunkow mentalnych. Za takie pieniadze i z takimi srodkami mozna wiele.

                                  Sila polskich inzynierow jest kreatywnosc. Bo zawsze czego braklo i trzeba bylo jakies rozwiazanie znalezc.

                                  PF
                          • 1.melord Re: Rozne odcienie klamstwa 07.10.20, 11:34
                            engine8 napisał(a):

                            > Oczywiscie ze inaczej wygladalo wszytko w latch 80-tycha inaczej obecnie.. Inac
                            > zej wyglada w malych ainaczej w duzych zakladach...

                            W 1989r. kiedy dzieki "holownikowi" (duzy udzialowiec-w radzie nadzorczej) jak ja to nazywam ,otrzymalem prace w duzej amerykanskiej firmie jako inzynier mechanik i musialem pokazac dyplom raczej dla celow b.biurokratycznych niz oceny moich kwalifikacji....tak podejrzewam.
                            Gdybym tego dyplomu nie posiadal i tak jakas prace facet by mnie w tej firmie znalazl.(lepsze zarobki,dobre ubezpieczenie)
                            Powiedzmy kierowcy...jesli na osobowy/maly dostawczy samochod pewnie nikt o prawo jazdy by nie spytal.
                            Jesli jednak mialby to byc np.10-tonowy,zapewne o uprawnienia by spytali.

                            Jednoczesnie nie neguje,ze mogli o dyplom inzyniera nie spytac(jakas odpowiedzialnosc),choc wydaje sie dziwne
                            • polski_francuz Poparcie "holownika" 07.10.20, 11:44
                              " W 1989r. kiedy dzieki "holownikowi" (duzy udzialowiec-w radzie nadzorczej) jak ja to nazywam ,otrzymalem prace w duzej amerykanskiej firmie jako inzynier mechanik i musialem pokazac dyplom raczej dla celow b.biurokratycznych niz oceny moich kwalifikacji"

                              Poparcie kogos z firmy jest chyba najlepszym sposobem na dostanie pracy. O ile wiem, 2 moich kolegow ze studiow na technologii elektronowe pracuje w Silicon Valley (jeden z grupy a drugi z roku wyzej) i jakbym tam szukal pracy do nich bym sie zwrocil. Tyle, ze moja specjalnosc jest dosc daleka od SV i nie mam co tam szukac.

                              PF

                              P.S. Brawo za "holownik", bardzo celne slowo.
                            • engine8 Re: Rozne odcienie klamstwa 07.10.20, 17:57
                              "otrzymalem prace w duzej amerykanskiej firmie jako inzynier mechanik i musialem pokazac dyplom raczej dla celow b.biurokratycznych niz oceny moich kwalifikacji....tak podejrzewam."

                              Moze Polka byla w HR? LOL
                              Mnie w pierwszej prcy zapytali o wyksztaleccenie i pytali jak wyglada i jaki jest zakres krztalcenia...w tak iej luznej rozmowie z ciakawosci raczej.
                              Najwazniejsze pytanie bylo? "Dasz sobie z tym rade"?
                              Po 3 miesiacach bylo juz widocznie widac bo sami mi podwyzke zaproponowali..
                              W sumie to nawwet bylo mi szkoda ze mnie nie zapytali o ten dyplom,,, Kurna tyle sie napracowalem a oni "OK"...
                              i nigdy pozniej juz nikt nie spytal nawet pomimo ze na kazdym Resume mialem napsane edukacje.

                              W pierwszej firmie musialem uzywac firmowego Vana na dojazd do stacji przekaznikowej - tam raczej byl Jeep potrzebny bo to na najwyzszej gorze w okolicy i dojazd fatalny.. O prawo jazdy nikt nie zapytal. Powiedzieli gdzi sa kluczyki i gdzie karta na paliwo.


                              A kiedy poszedlemn wypozyczyc Trucka na przeprowadzke - takiego 26 stop i 5 ton.
                              www.moving.com/tips/what-is-the-largest-moving-truck-i-can-rent/

                              W wypozuczalni po podpisaniu papierow dali kluczyki i palcem pokazali w jakiej czesci placu stoi.... A stal tak ze zajeo mi chyba z pol godziny z pomoza syna aby go stamtad wymanewrowac...tylem oczywiscie.
                              Zadnych instrukcji, zadnyc dodatkowyc wymagan czy instrukcji poza zwyklym prawem jazdy...
                              A na autostradzie zapier tym 80 mil na godzine nie zdajac sobi enwet sprawy ze toto podlega pod ciazarowki i nalezy jechac 55mph oraz zjezdzac na wagi przy drodze...
                              Zakladli widac ze to przeciez wszystkim wiadome...
                              • amunicyjny1 Re: Rozne odcienie klamstwa 07.10.20, 18:26
                                engine8 napisał(a):

                                > "otrzymalem prace w duzej amerykanskiej firmie jako inzynier mechanik i musiale
                                > m pokazac dyplom raczej dla celow b.biurokratycznych niz oceny moich kwalifikac
                                > ji....tak podejrzewam."
                                >
                                > Moze Polka byla w HR? LOL
                                > Mnie w pierwszej prcy zapytali o wyksztaleccenie i pytali jak wyglada i jaki je
                                > st zakres krztalcenia...w tak iej luznej rozmowie z ciakawosci raczej.
                                > Najwazniejsze pytanie bylo? "Dasz sobie z tym rade"?
                                > Po 3 miesiacach bylo juz widocznie widac bo sami mi podwyzke zaproponowali..
                                > W sumie to nawwet bylo mi szkoda ze mnie nie zapytali o ten dyplom,,, Kurna tyl
                                > e sie napracowalem a oni "OK"...
                                > i nigdy pozniej juz nikt nie spytal nawet pomimo ze na kazdym Resume mialem nap
                                > sane edukacje.
                                >
                                > W pierwszej firmie musialem uzywac firmowego Vana na dojazd do stacji przekazni
                                > kowej - tam raczej byl Jeep potrzebny bo to na najwyzszej gorze w okolicy i doj
                                > azd fatalny.. O prawo jazdy nikt nie zapytal. Powiedzieli gdzi sa kluczyki i g
                                > dzie karta na paliwo.
                                >
                                >
                                > A kiedy poszedlemn wypozyczyc Trucka na przeprowadzke - takiego 26 stop i 5 ton
                                > .
                                > www.moving.com/tips/what-is-the-largest-moving-truck-i-can-rent/
                                >
                                > W wypozuczalni po podpisaniu papierow dali kluczyki i palcem pokazali w jakiej
                                > czesci placu stoi.... A stal tak ze zajeo mi chyba z pol godziny z pomoza syna
                                > aby go stamtad wymanewrowac...tylem oczywiscie.
                                > Zadnych instrukcji, zadnyc dodatkowyc wymagan czy instrukcji poza zwyklym prawe
                                > m jazdy...
                                > A na autostradzie zapier tym 80 mil na godzine nie zdajac sobi enwet sprawy ze
                                > toto podlega pod ciazarowki i nalezy jechac 55mph oraz zjezdzac na wagi przy dr
                                > odze...
                                > Zakladli widac ze to przeciez wszystkim wiadome...




                                I po tych wszystkich dobrodziejstwach które uczyniłeś dla świata. Trzaskasz post za postem,na gazeciarskim forum kraju, który opuściłeś przed czterdziestu laty.

                                Coś pominąłem?
                        • jorl Re: Rozne odcienie klamstwa 07.10.20, 17:35
                          bmc3i napisał:


                          > Tak, w jednym z wasztatów samochodowych w Sillicon Valley,
                          > Wejdź sobie człowieku na na stronę Careers jakiejkowliek z dużych firm, otworz
                          > aplikację na jakąkolwiek pozycję inzynierską i sprawdx czy nie beda domagali si
                          > e od Ciebie formalnej edukacji inzynierskij,
                          >
                          > Na przykład
                          > www.spacex.com/careers/index.html
                          > Ja nie zwykłem kwestionowac w ciemno czyichs osiagniec zawodowych, nawet w inte
                          > rnecie, czy tym bardziej poziomu edukacji, ale jesli ktoś wypisuje takie bzdety
                          > , ze "w stanach wystarczy znac sie na robocie, to dyplomu wcale nie potrzeba",
                          > to po prostu scyzoryk w kieszeni sam się otwiera.

                          No to drogi bmc popatrzalem na wymagania do spacex. Link od Ciebie. I sie zdziwilem. Tu:

                          www.spacex.com/careers/index.html?department=
                          Otworzylem pierwsze z 4 ofert na prace u Muska.
                          I stoi tam w tytulach ze sa poszukiwani inzynierowie, fakt. Wszedlem co konkretnie i sie okazuje ze, cytat z wymagan na wyksztalcenie:

                          Bachelor's degree in mechanical engineering or aerospace engineering

                          Czyli takiego malego inzyniera, po polsku po licencjacie. To ja jak szukalem, u mnie w Niemczech tez sa te 2 stopniowe wyksztalcenia niestety bo to uwazam za glupote, szukalem master a nie bachelor. Dla mnie bachelor to taki troche lepszy technik, w koncu niedlugo sie taki uczy, ca. 3 lata tylko. Z master to w sumie 5 lat, to juz lepiej.

                          Przejrzalem kilka tych ofert najczesciej bachelors starcza, gdzies tam zobaczylem ze master albo dr. byloby lepiej ale niekoniecznie. Przy Senior


                          Wiec co Ty drogi bmc tutaj trujesz? Z tymi wymaganymi wyksztalceniami w USA? Dla mnie to niski wymagany poziom.
    • jorl Re: Rozne odcienie klamstwa 01.10.20, 10:15
      1.melord napisał(a):

      > >Inżynier to dziś generalnie pośmiewisko, to taki filozof pracy, który umie
      > mniej niż majster.
      >
      > nie przesadzaj...majster nie bedzie mial pracy ,zanim inzynier nie zaprojektuje
      > Chyba,ze ogolnie pojetego "majstra" zatrudnisz do wymiany plytek w lazience...r
      > zeczywiscie inzynier do tego jest niepotrzeny


      Z tymi plytkami w lazience to bez inzyniera tez tak naprawde sie nie da. Gdzies i inzynier musi siedziec.
      W czasach studenckichwe wakacje pracowalem i tez w cegielni w Polsce nie gdzies jak m6 de_o w pracach na Zachodzie. Wozilem wozkiem elektrycznym cegly do piecow na wypalanie. I te cegly byly produkowane przez maszyny, w tym przypadku DDRowskie, pamietam. I te maszyny mialy naped elektryczny, sporo zelastwa w nich bylo, pracowala dosc automatycznie. Czlowiek ustawil jakie cegly maja byc, mogly byc rozne, pelne, pustaki, rozne rozmiary itd. pilnowal dostawy gliny. I te maszyny zostaly zbudowane w jakies fabryce, jacys inzynierowie ja zaprojektowali, jacys w innej fabryce inni inzynierowie zaprojektowali np. silniki ktore dostarczyli tej fabryce maszyn do cegiel itd. Jacys inzynierowie zaprojektowali obrabiarki na ktorych czesci do tych maszyn jacys majstrowie produkowali itd, to mozna ciagnac prawie w nieskonczonosc.
      Zawsze trzeba spojrzec na caly cykl od piasku, ziemi do gotowego produktu. I te cykle w dzisiejszych czasach sa cholernie zlozone, i wszedzie gdzies tam siedza inzynierowie, oprocz naturalnie majstrow, tych jest wiecej ale inzynier jest najwazniejszy.
      Zamek w Malborku, cegly do niego, byly produkowane bez inzynierow, to fakt. Ale dawno tak juz nie jest bo inaczej zylibysmy na poziome ludzi z XVw.
      Reasumujac i kafelki do lazienki gdzies potrzebowaly miec inzynierow. Jak te moje cegly 50 lat temu.
    • jorl Re: Rozne odcienie klamstwa 01.10.20, 10:44
      engine8 napisał(a):

      > Widzisz tu uwazasz ze inzynier to taki co ma dyplom... A to nie jest dokladnie
      > tak bo wielu dyplomowanych inzynierow inzynierami nie sa bo nie maja pojecia ja
      > k sie za to zabrac. A ja prcowalem z wieloma ludzmi po technikoum ktorzy mieli
      > tutyl inzyniera i pracowali jako inzynierowie...

      Ja po przyjezdzie do Niemiec, po paru latach pracy przy projektowaniu urzadzenen elektronicznych sie dziwilem jak to nie inzynierowie tutaj tez maja wielkie techniczne osiagniecia. Bo fakt wazne jest nie tylko wiedza fachowa ale i kreatywnosc. Kreatywnosc wynikajaca z podejscia do zycia, dobry designer, moje ale i nie moje slowa to taki co na kiblu w domu problem pracowy moze rozwiazac. To podejscie i zapewne dobre myslenie w mozgu (wrodzone?) daje wlasnie ta kreatywnosc. Do tego kapitalizm, poprzez ciagly druk konkurencji i checi osiagniecia duzo ale i strachu przed katastrofa w postaci plajty wyzwala ta kreatywnosc. Tu sie ziarno od plew oddziela.
      Przy sporym doswiadczeniu w jakies technicznej dziedzinie nie inzynierowie ale koniecznie kreatywni potrafia duzo osiagnac.Ale tu sa granice ktore w zaleznsci od zagadnienia moga sie ujawnic. I wtedy sie okazuje ze solidne wyksztalcenie inzynierskie, matemytyka ogolnie i w obliczaniu zagadnien sa konieczne aby osiagnac lepszy produkt.

      Jak brak teorii moze wielkie projekty polozyc opisze CAN komunikacje, bus do zastosowan przemyslowych. To jest cyfrowa, dwa przewody, symetryczne, telegramy maja do 8 Byte informacji. Oprocz pomocniczych naturalnie i kontroli poprzez CRC. CRC aby wykryc z odpowiednio malym prawdopodobienstwem blad w sygnalach. Po polsku opis:

      pl.wikipedia.org/wiki/Controller_Area_Network
      Po kilkunastu latach zaczelo te 8 Bytow byc za malo stworzono CAN FD z Telegramami do 64Bytow.
      en.wikipedia.org/wiki/CAN_FD

      I znowu, aby wykryc blad CRC ustalono. Te controlery CAN sa juz od razu na mokrokontrolerach i pierwsze firmy procesorow ten CAN FD integrowaly na swoich mikrokontrolerach. Ten CAN FD stworzyl Bosch, duza firma. Po jakims czasie jacys madrzy od kodowania, juz nie majstry nawet nie normalni inzynierowie, sprawdzili z jakim prawdopodobienstwem CRC wykrywa bledy w transmisji. Okazalo sie ze w sporo mniejszych zakresie jak Bosch powiedzial. Wiec musiano zmienic ten Telegram, CRC przedluzyc ale to znaczylo ze te Hardware na mikrokontrolerach gdzie ten CRC byl obliczany musailo byc zmienione. Producenci mikroprocesorow dodaja troche struktur cyfrowych na silicium aby przy zmianie niewielu masek przy produkcji ewentualne bledy naprawic, sa zawsze. Ale tu bylo tych struktur za malo i jak mi mowili dystrybutorzy mikrokontrolerow treba bylo prawie(?) wszystkie maski zmienic. Milion $ np.
      Mysmy w firmie, gdzie do niedawna pracowalem, CAN uzywali masowo, przejscie na CAN FD chcielismy zrobic, oczywiscie klienci nasi musieliby tez to zrobic bo musimy sie przeciez z ich urzadzeniami kontaktowac, bylismy cofnieci.
      I tak tu widac jak ze nawet prosty inzynier zapomnijmy majstra, potrafi taki blad zrobic ze pociaga jego naprawienie ogromne koszty.
      • jorl Re: Rozne odcienie klamstwa 01.10.20, 11:16
        Dodam z mojego podworka, z mojej pracy.
        Jak przyszedlem do pracy, wlasciciel fabryki mnie nie pytal technicznie co umiem, nie mial jak bo zaden elektronik, to ze mam dyplom, polski oczywiscie, widzial, przyjal na 8 tygodni, po tych 8 tygodniych podwyzka i na stale.
        Ja na tej przestrzeni 30 lat gdy sie firma rozwijala i ja dostawalem juz CV na stanowiska do mojego biura konstrukcyjnego elektronki zawsze szukalem inzyniera. I ze zawsze szukalismy mlodych aby ciaglosc pokoleniowa zachowac chcialem widziec stopnie. Z przedmiotow ze studiow a jak sie dawalo ze szkoly sredniej. Zawsze interesowala mnie matematyka, fizyka, to byla podstawa dla mnie. Nie musial miec celujace ale nie ledwo ledwo.
        Poprzez studia juz cos z elektroniki umial konkretnie, to lepiej jak po technikum. Faktem jest ze teoria obwodow czyli obliczanie jak plyna prady w obwodzie elektrycznym, opisane rownanimi, dzisiaj jest jakby niepotrzebna bo do tego sa symulacje komputerowe na podstawie PISPICE. Schemat sie rysuje na ekranie i komuter oblicza.
        Ale nie do konca to nie jest potrzebne. Bo dzisiaj kazde urzadzenie elektroniki przemyslowej ma mikroroprocesory gdzie sie pisze programy. I w tej dziedzinie nie chodzi o jakies obrazki na ekranach jak w smartfonach a czesto o symulacje fizyczna. Czy pradow czy fizycznych zjawisk ktore ta elektronika musi sterowac. I tu spowrotem jestesmy przy matemytyce, teorii obwodow a i czesto fizyce jesli fizyczne zagadnienia musza byc brane przy sterowaniu pod uwage. U mnie bylo to czesto. I tu znowu zaden technik nie bedzie umial matematyki w dostatecznym zakresie niewazne jak kreatywny bedzie . Bo teorii tej sie nigdy nie uczyl, czesto inzynierowie ja za slabo umieja.
        Wlasnie to bylo tez moja silna strona w pracy w stosunku do moich chlopcow, Niemcow, jak i zagadnien. Zdazalo mi sie pisac rownana rozniczkowe aby zagadnienie rozwiazac, zagadnienie np. zachowania sie wahadla w oleju, tlumiene wahan po zmianie nachylenia, to trzeba bylo np. w programie w mikrokontrolerze rozwiazac. Ale najpierw trzeba bylo rownanie opisujace fizyke napisac, tu sie znowu ziarno od plew oddzielalo.
        Jak odszedlem z pracy w polowie zeszlego roku to wlasciciel po rozmowach z moimi chlopcami pisal do mnie ze musza niektore projekty zamknac. I to nie dlatego ze manpower za male a wlasnie te fizyczno matematyczne.
        No ale odpisalem ze cmentarze sa pelne ludzi ktorzy byli niezastapieni a Swiat idzie dalej przeciez. Wiem, to bylo troche zlosliwie bo Swiat idzie gwarantowanie dalej ale konkretna firma juz moze miec problemy. No ale nie bede zyl wiecznie ptzeciez. I tak pracowalem kilka lat dluzej jak oficjalny wiek emerytalny w Niemczech. nawet Bismarck jak emerytury wprowadzal byla granica na emeyryture 70 lat, przekroczylem ja w pracy. Starczy.
        Co prawda chcialem Wielka Wyprawe Po Swiecie rowerem zrobic ale ta koronka wlazla w parade i Swiat sie zamknal ale intensywnie trenuje aby to zrobic.
        Za pare miesiecy, jak mi moi sie ze szczepionka beda tak grzebac jak dotad, uruchomie znajomosci w Rosji i tam sie zaszczepie. Oni maja ja i skuteczna i niezabijajaca. A te zachodnie to malo skuteczne, ledwo ponad 50% aktualnie i do tego jakies wsciekle choroby sie po nich pokazuja. Corka Putina sie zaszczepila, Szojgu ich mnister wojny tez, Zyrynowski tez, Putin jak slysze w kolejce, potem ja.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka