Rozwiązanie siłowe na Ukrainie?

IP: 212.160.172.* 26.10.04, 19:45
to fatalne, co dzieje się ostatnio na Białorusi i Ukrainie. my już przez to
przechodziliśmy, teraz sytuacja u naszych wschodnich sąsiadów powinna być
żywo dyskutowana na forum międzynarodowym. albo demokratyczne wybory bez
szykan, prowokacji i fałszu, albo sankce polityczne i gospodarcze. oczywiście
spowoduje to wzrost wpływów Rosji w obu tych krajach ale nie widzę jak na
razie szansy by wyrwać je z orbity wpływów Moskwy. możemy tylko pokazać jaki
mamy do tego stosunek. i tak sobie myślę, że na naszej granicy rzeczywiście
kończy się Europa, a nie chciało mi się w to wierzyć...
    • Gość: batiar Rozwiązanie siłowe na Ukrainie? IP: 195.150.224.* 26.10.04, 19:48
      Szkoda ze jestem daleko od kraju. Ja by tym bojowkam koktail Molotowa
      wrenczyl. Niech zyje wolna Ukraina!
      • Gość: . Myslisz, ze na benzyne ich nie stac? I dobrze,zes IP: *.range81-156.btcentralplus.com 26.10.04, 20:01
        dalejo od...Ukrainy, skoro ukrainskiego od rosyjskiego nie odrozniasz...
        • Gość: obs [...] IP: *.dhcp.kabelnettet.dk 26.10.04, 20:06
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: . [...] IP: *.range81-156.btcentralplus.com 26.10.04, 20:09
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • Gość: obs [...] IP: *.dhcp.kabelnettet.dk 26.10.04, 20:24
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: . Ja chce wskrzesic? Biedny Downie - to to sie dzis IP: *.range81-156.btcentralplus.com 26.10.04, 20:28
                nawet bylym komunistom nie oplaca! My tylko nie chcemy bronic Polski, gdy
                Ukraina bedzie jej Malopolske osbierac az pod Krakow. Hahahaha!!!
                • Gość: stopa Prawdziwy cham IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 21:55
                  Ile w dzieciństwie musiałeś wycierpieć, że dziś jesteś taki upierdliwy.
                  Obrzygałeś to forum i pewnie masz satysfakcję, jednak jest to ślad
                  totalitaryzmu w którym gleboko siedzisz. Nie rokuję wyleczenia. Wielu Ukraińców
                  z którymi się kontaktuję, którzy nie próbują obrażać, szukają dróg
                  porozumienia,to daje przyszłość i nadzieję na pracę, wyższy poziom zycia, i
                  czas na przemyślenia których tak bardzo ci brakuje.
                  • Gość: . [...] IP: *.range81-156.btcentralplus.com 26.10.04, 23:56
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • Gość: TRicky Re: Ja chce wskrzesic? Biedny Downie - to to sie IP: *.net.flashnet.pl 27.10.04, 18:15
                  Już raz żeście nas obronili w 1939, specjaliści od sitzkriegu. Druga równie
                  udana obrona nie jest nam potrzebna.
              • Gość: . PS: w jednym masz racje - UK powinna wyprosic IP: *.range81-156.btcentralplus.com 26.10.04, 20:30
                wszystkich Ukraicow i pozamykac kluby etniczne za hate crimes.
                • Gość: zbig Re: PS: w jednym masz racje - UK powinna wyprosic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 22:56
                  wyprosic to powinni ciebie kolego. cokolwiek mowic o angolach mocno do nich nie
                  pasujesz - sprawiasz wrazenie glupiego pajacyka, ktorego watpliwym dowodem
                  przynaleznosci do cywilizacji jest ( zapewne ) bialy kolor skory. I sadzac z
                  tresci twoich wypowiedzi jest to twoj jedyny zyciowy atut
                  • Gość: . Nie masz racji: kilka tryzubowych klubow JUZ IP: *.range81-156.btcentralplus.com 26.10.04, 23:50
                    zamknieto - w tym kraju nie ma miejsca na hate crimes.Nb. atakowali Polakow...
          • Gość: . [...] IP: *.range81-156.btcentralplus.com 26.10.04, 20:11
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • Gość: obs [...] IP: *.dhcp.kabelnettet.dk 26.10.04, 20:35
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: . Jestem Anglikiem i slawista,pracujacym dla wywiadu IP: *.range81-156.btcentralplus.com 26.10.04, 20:38
                od wielu lat, w tym 6 lat pobytu w Polsce. Kropli krwi polskiej, zydowskiej czy
                rosyjskiej nie mam - mam za to wiedze i rozum. A kolegow moze i mam, ale w FSB,
                tumanie. BEZ ODBIORU.
                • Gość: Ukrainiec Re: Jestem Anglikiem i slawista,pracujacym dla wy IP: 195.150.224.* 26.10.04, 20:41
                  BEZ ODBIORU... Ha-ha-ha. Pewnie my sie limit skonczyl za splacony prszez FSB
                  Internet
                • Gość: Gbur koles jakbys mial rozum to bys takich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 21:14
                  > Kropli krwi polskiej, zydowskiej czy
                  >
                  > rosyjskiej nie mam - mam za to wiedze i rozum.

                  bzdur nie pisal. Niczego nie mozesz byc do konca pewien. Znasz historię
                  swojego "rodu" nawet 1000 lat wstecz ??? ;)))
                  • Gość: . Od XVII wieku ponad wszelka watpliwosc...Lepiej? IP: *.range81-156.btcentralplus.com 26.10.04, 23:58
                    • sadrysta chyba jednak nie masz rozumu 27.10.04, 17:57
                      od XVII wieku - czyli jakies 400 lat, 400 lat to jakies 11-15 pokolen. 11-15
                      pokolen to daje nam liczbe od kilku tysiecy do kilkunastu tysiecy ludzi,
                      ktorych krew plynie teraz w Twoich zylach. Jestes pewny pochodzenia kazdej z
                      tych osob ?
                • Gość: z boku Re: Jestem Anglikiem i slawista,pracujacym dla wy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 23:00
                  kretyno - dupek jestes , niestety - polskojezyczny. Pisz po angielsku - niech
                  twoja glupota zapisywana bedzie na rachunek innych nacji. Please.
                  • Gość: . Wykaz mi moja glupote przy pomocy argumentow nieco IP: *.range81-156.btcentralplus.com 27.10.04, 00:01
                    innych niz bezsilne argumenta ad personam. Stac cie na to? Mysle, ze nie -
                    potrafisz ujadac w zgodnym chorze pod batuta rozowych i przefarbowanych od
                    okraglego stolika, ale nie umiesz samodzielnie myslec.
                    • Gość: z boku Re: Wykaz mi moja glupote przy pomocy argumentow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 00:16
                      kolego : poniewaz przedstawiles sie w kretynsko-dupkowaty sposob jako agent
                      brytyjskiego wywiadu ( mam nadzieje, ze tylko wstrzasniety i nie zmieszany )-
                      czuje sie zwolniony od wszelkiej merytorycznej polemiki. agentow wywiadu -
                      jakiegokolwiek, nawet Papui - Nowej Gwinei - udzieajacych sie w internecie
                      uwazam za kretyno-dupkow. Sorry, but that's the way it is. Nie wnikam w to czy
                      tak naprawde podajesz hamburgery w fastfoodzie czy tez zajmujesz sie czyms
                      innym - byc moze jestes strazakiem albo kontrolerem biletow w kinie, obojetnie -
                      tak czy owak naprawde moj drogi, bo takim entree jakie zrobiles nie widze
                      powodu aby z toba powaznie dyskutowac.
                      • Gość: . Moje pytanie nadal aktualne, bo CZYTAC nie umiesz: IP: *.range81-156.btcentralplus.com 27.10.04, 00:28
                        gdzie sie przedstawilem jako AGENT wywiadu, mowilem o pracy dla wywiadu a to
                        bardzo powazna roznica - taka praca jest w Polsce np. praca w Osrodku Studow
                        Wschodnich, koncentujacym sie w 90% wlasnie na tzw. bialym wywiadzie (iw
                        ukonujacym "islugowke" min. dla UK).
                        Najgorzej, jak jakies dziecie od razu ma przed slipkami Janesa Bonda... Albo i
                        Rambo.
          • Gość: ziggy SWINIE ZAWSZE OBRAZAJA INNYCH. IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.04, 21:09
        • xr67 WOŁYŃ 27.10.04, 10:03
          http://kresowianie.prv.pl/

          "... Urodziłam się 16 grudnia 1936 roku w miejscowości Hurby, gmina Buderarz,
          powiat Zdołbunów, województwo Wołyń. Z domu nazywam się Ostaszewska, córka Jana
          i Marii (z domu Zielińskiej).
          Byłam zbyt mała, aby się bronić i zbyt duża, żeby zapomnieć tragiczny dzień
          2 czerwca 1943 roku. Wieczorem tego krytycznego dnia, mama całą piątkę dzieci
          przygotowywała do snu. Byliśmy w samych koszulkach (dla porządku podaję imiona
          i wiek mojego rodzeństwa: najstarszy brat, Marcel - 12 lat, siostra Lodzia - 10
          lat, Irena - 6,5 roku, siostra Stasia - 4 lata, brat Tadzio - 1,5 roku).
          Mieszkaliśmy dość daleko od innych gospodarstw i tego dnia ktoś nas
          powiadomił, że wiele domów pali się i że banderowcy napadli na Hurby. Wtedy
          ojciec zdecydował, aby mama z dziećmi uciekła do pobliskiego lasu. Tak też się
          stało. Marcel wziął na plecy Stasię, Mama najmłodsze z dzieci na ręce, ja zaś
          trzymając się sukienki Mamy i Lodzia - uciekałyśmy. Dołączyło do nas wielu
          sąsiadów, wszyscy biegli w kierunku lasu. Ojciec został w domu, aby wynieść
          cenniejsze rzeczy i trochę żywności.
          Uszliśmy może ze 150 metrów, kiedy Mama zauważyła kilku młodych mężczyzn
          wychodzących z lasu. Każdy miał w ręku siekierę. Mama zaczęła krzyczeć
          przeraźliwie, abyśmy się chowali. Rozbiegliśmy się wszyscy w zboże na tyle już
          duże, że pozwalało nam ukryć się. Brat Marcel z siostrą Stasią odbiegł od nas,
          siostrę Lodzię pociągnęła za sobą jedna z naszych sąsiadek, a ja zostałam z
          Mamą.
          Rozpoczęła się rzeź. Banderowcy uderzali na oślep siekierami i nożami kogo
          dopadli. Kilku z nich nadjechało na koniach i tratując w poszukiwaniu ofiar
          zboże - mordowali znalezionych. Kilku banderowców podbiegło do mojej mamy i
          jeden z nich uderzył ją w głowę siekierą. Mama upadła i wypuściła z rąk brata
          Tadzia, a ja z przerażenia krzyczałam. Na całym polu był ogromny wrzask i
          lament, ludzie błagali swoich oprawców o darowanie życia, no bo przecież ich
          znali. Oprawcy byli jednak bezwzględni. Mama czołgając się, przygarnęła do
          siebie płaczącego Tadzia i zakrwawionemu dała pierś.
          Po niedługiej chwili banderowcy ponownie dobiegli do mojej Mamy i podcięli
          jej gardło. Jeszcze żyła kiedy zdarli z niej szaty i poodcinali piersi. Ja
          leżałam przytulona do ziemi, chyba ze strachu nawet nie oddychałam. Mama i
          Tadzio strasznie się męczyli, Mama powyrywała sobie długie włosy z głowy, była
          strasznie zmieniona, bałam się jej, prosiła o wodę. Jak trochę się uspokoiło
          pobiegłam na nasz ogród i na listku kapusty przyniosłam trochę wody, ale nie
          podałam bo już nie jęczała i bałam się jej. W pewnym momencie zobaczyłam
          straszny ogień i wycie zwierząt, to paliły się nasze zabudowania, bydło i konie
          chodziły po ogrodzie, a trzoda i drób paliły się razem z budynkami. Przerażona
          przesiedziałam do rana przy zwłokach Mamy i brata. Zobaczyłam też inne trupy,
          bardzo się bałam, było mi zimno, byłam tylko w koszulce. Rano postanowiłam
          pójść do swojej cioci - Marii Terlickiej - myśląc w swej naiwności, że to tylko
          nas spotkało takie nieszczęście. Jej budynek, nowy, murowany, kryty blachą stał
          niezniszczony. Na podwórku było dużo koni, ale kiedy usłyszałam głośne rozmowy
          po ukraińsku uciekłam stamtąd do mojej koleżanki, Stasi Materkowskiej. Jej
          budynek, nowy, też nie był spalony, a na podwórku także zobaczyłam dużo koni.
          Weszłam na ganek i chciałam wejść do mieszkania, gdy nagle usłyszałam pijackie
          krzyki, a jeden z Ukraińców krzyknął: mała Laszka! Strylaj! Wybiegłam do dobrze
          znanego mi ogródka i weszłam w krzak jaśminu. Siedziałam cichutko i
          obserwowałam, jak pijani banderowcy wybiegli na podwórko. Nie szukali mnie,
          powsiadali na konie i ze śpiewem odjechali.
          Długo siedziałam w tym krzaku, płakałam i bawiłam się lalką, gałgankową,
          którą zabrałam ze sobą. Było bardzo gorące południe co zmusiło mnie, by wyjść
          szukać wody i ludzi. Bałam się wracać do domu, którego już nie było. Wyszłam na
          drogę i w pewnym momencie zauważyła mnie moja ciocia, Helena Ostaszewska, która
          zaopiekowała się płaczącym dzieckiem. Opowiedziałam jej, co przeżyłam przez
          ostatnią noc.
          Powoli ze zboża i innych kryjówek zaczęli wychodzić mieszkańcy Hurbów.
          Znalazła się moja siostra Lodzia, która też została przygarnięta przez ciocię.
          Stojąc w grupie zauważyliśmy, że z lasu biegnie jakiś mężczyzna. Zaczęliśmy się
          chować - każdy myślał, że to banderowiec - a to był mój Ojciec. Opowiedział,
          jak całą noc uciekał przed banderowcami. Uciekł z płonącego domu przez okno i
          ukrył się pod jakimś mostkiem w lesie. Bardzo rozpaczał na miejscu kaźni Mamy i
          brata, niedaleko leżał nieżywy brat Marcel i ciężko ranna siostra Stasia. Miała
          ona dwie dziury w głowie oraz dwie, kłute nożem, dziury w brzuchu. Było widać
          jelita, jęczała i wołała Mamusię. Pozostali mieszkańcy Hurbów zaczęli grzebać
          zwłoki najbliższych w miejscu ich śmierci. Ojciec pogrzebał Mamę, dwóch braci i
          sąsiada w naszym ogrodzie. Mężczyźni połapali swoje konie, było tez kilka wozów
          i bryczek, które się nie spaliły i zaczęliśmy się szykować do ucieczki, do
          Mizocza. Na naszym dużym wozie jechał Ojciec, Lodzia, opatulona ranna Stasia,
          oraz sąsiadka Wasylkowska z dziećmi. Wyjechało kilka furmanek w godzinach
          wczesnego popołudnia. Ojciec ciągle nas uspokajał, abyśmy nie płakały bo w
          lesie mogą być banderowcy. Po przebyciu przez nas kilku kilometrów, leśną drogę
          zastąpili banderowcy krzycząc: "Siuda jidut Lachy". Padły strzały, Tatuś
          krzyknął abyśmy uciekały, lecz sam nie mógł zejść z wozu, był chyba ranny.
          Wszyscy rozbiegli się po lesie, ja też usiłowałam biec za siostrą Lodzią i
          innymi ludźmi, ciągle płacząc i potykając się o gałęzie, które były zbyt duże
          (a może ja byłam zbyt mała), aby podołać w przerażeniu walce o ocalenie.
          Zgubiłam uciekających ale w zasięgu moich oczu były wozy z końmi, do których
          zbiegli się banderowcy, i ja pobiegłam do Tatusia i widziałam, jak go strasznie
          bili, a ja stałam przy krzaku i niemiłosiernie krzyczałam. Widziałam jak naszej
          sąsiadce Wasylkowskiej odrąbywali na pieńku głowę. Mój krzyk był tak
          przerażający, że jeden z banderowców podbiegł do mnie i z rozmachem wbił mi nóż
          troszeczkę poniżej gardła, a ja dalej krzyczałam i ze strachu nie mogłam się
          ruszyć z miejsca.
          Banderowcy byli zajęci mężczyznami i dobytkiem, krzyczeli po imieniu do
          Ojca, Ojciec też po imieniu błagał Iwana, aby darował mu życie. Ja też znałam
          tego Iwana, bo ciągle przychodził do naszego Tatusia jako przyjaciel. Ojca bili
          po głowie i twarzy, zdarli z niego ubranie, a kiedy mnie po raz drugi ujrzeli,
          postanowili skończyć ze mną raniąc prawą dłoń nożem i przebijając ją na wylot,
          a lewą rękę raniąc przed łokciem dwa razy. Upadłam. Jeden z banderowców chwycił
          mnie za skórę na plecach, tak jak się łapie kota, i tyle ile miał w garści
          odciął nożem, potem jeszcze dwa razy ugodził mnie nożem w łopatki i wrzucił w
          ogromny kopiec mrówek. Chyba straciłam przytomność, jak się ocknęłam był dzień,
          bardzo byłam obolała, a mrówki tak mnie pogryzły, że byłam bardzo opuchnięta a
          mrówki były w buzi, w nosie i w tych okropnych ranach. Wyczołgałam się z tego
          mrowiska, chciało mi się pić. Czołgając się zrywałam zielone jeszcze jagody i
          tak doczołgałam się do drogi i z przerażeniem zobaczyłam obdartego ze skóry,
          przywiązanego do drzewa człowieka, a to był mój Ojciec. Odrąbana, i leżąca obok
          głowa sąsiadki Wasylkowskiej pokryta była mrówkami. Po jakimś czasie usłyszałam
          nadjeżdżające furmanki, bałam się, ale nie miałam siły aby się ukryć. Leżałam
          przy drodze. Pamiętam jak podniósł mnie żołnierz (niemiecki) a ja prosiłam,
          żeby mnie nie zabijał. Coś mówił, ale nie rozumiałam. Po chwili zobaczyłam przy
          mnie mojego wujka Aleksandra Warnawskiego, który tłumaczył Niemcom, że mnie
          zna, bo wcześniej poznali na drzewie mojego Ojca. Niemcy zaopiekowali się mną
          układając na wozie i pojąc bardzo słodką kawą, której smak będę p
      • Gość: fritz Re: Rozwiązanie siłowe na Ukrainie? IP: *.adsl.solnet.ch 26.10.04, 20:05
        brawo!
        • Gość: observer Z DEFILADY NA FRONT ?? STAN WOJENNY ???!!!!!! IP: *.internal / 167.206.198.* 26.10.04, 23:48
          moze kuczma chcial
          sie dowiedziec od kwacha
          cos o stanie wojennym ...

          w kazdym razie wydaje sie
          ze putin ma przyzwolenie zachodu
          na swe poczynania z ukraina
    • hpl Oby zwyciężyła sprawiedliwość... 26.10.04, 19:53
      ...która musi być po naszej stronie ;)
      • Gość: Batiar Re: Oby zwyciężyła sprawiedliwość... IP: 195.150.224.* 26.10.04, 19:57
        Oni juz sa skasowani prszez historie. Wiekszosc normalnych mlodych na Ukrainie
        wybiera demokracje a nie bandytow Janukowicza. Bandytow do wienzienia!
    • Gość: ZEUS jak narazie to najbardziej atmosfere podgrzewają IP: *.bardo-slaskie.sdi.tpnet.pl 26.10.04, 19:57
      nasze media.. widzą wiecej niz widac i słyszą wiecej niz slychac.. wiekszosc
      ukrainców chce miec swiety spokój.. tzw opozycje popiera moze polowa a z tego
      umierac za nią jest gotowe moze 5%..
      • Gość: Batiar Re: jak narazie to najbardziej atmosfere podgrzew IP: 195.150.224.* 26.10.04, 20:00
        Disiaj we Lwowie pod rada miasta bylo 15 tus. studentow. W kijowie na wiecu 100
        tys. Zamalo? Proponuje zajzec na www.pravda.com.ua
        • Gość: . Coz, to CALA opozycja; na 40+ mln - malo! IP: *.range81-156.btcentralplus.com 26.10.04, 20:07
          W Londynie pare lat temu byl na demonstracji milion, tydzien temu - ze
          100.000, co uznano za WSTYD i KOMPROMITACJE (sic!), a Blair dalej rzadzi i
          wojsk UK w Iraku nie ubywa...Wiecej: Labour zapewne dalej bedzie rzadzic z
          braku sensownej konkurencji.
          Czemu o tym wspominam? Bo populacja Ukrainy nie tak znow duzo nizsza.
          • Gość: Batiar Re: Coz, to CALA opozycja; na 40+ mln - malo! IP: 195.150.224.* 26.10.04, 20:09
            Liepjej 100 tys. bohaterow aniz milion martwych lwow
            • Gość: . To na Ukrainie za darcie pyska medale za odwage IP: *.range81-156.btcentralplus.com 26.10.04, 20:15
              sie dzisiaj daje? Nie obrazaj lepiej tych ludzi swa glupota...Dla nich jescze
              nie czas...
              • Gość: Batiar Re: To na Ukrainie za darcie pyska medale za odwa IP: 195.150.224.* 26.10.04, 20:18
                NA Ukrainie za "darcie pyska" sie zabija. Naprszyklad Gongadze. Czas ludzie i
                okazja jest zawsze tam gdzie jest prawda.
                • Gość: . I dlatego mowie: sa za slabi. Wiecej moze ZYWY, IP: *.range81-156.btcentralplus.com 26.10.04, 20:22
                  niz ten na cmentarzu...
                  • Gość: BAtiar Re: I dlatego mowie: sa za slabi. Wiecej moze ZYW IP: 195.150.224.* 26.10.04, 20:24
                    Zobaczymy...
                    • Gość: . Liczysz na rycerzy uspionych w Giewoncie? IP: *.range81-156.btcentralplus.com 26.10.04, 20:31
                      • Gość: Batiar Re: Liczysz na rycerzy uspionych w Giewoncie? IP: 195.150.224.* 26.10.04, 20:35
                        Licze na moje sily i moich prszyjacieli. Licze na narod ukrainski ktory mimo
                        wszystko prszetrwal i da sobie rade.
                        • Gość: . W ten wasz narod to ja wierze , ale ...za slabi. IP: *.range81-156.btcentralplus.com 26.10.04, 20:40
                          Dzisiaj. Powtarzam: dzisiaj - demokracji i ten wasz narod musi miec czas sie
                          nauczyc. Polacy go nie mieli.
                          • Gość: Batiar Re: W ten wasz narod to ja wierze , ale ...za sla IP: 195.150.224.* 26.10.04, 20:42
                            I dla tego nektuzy jestescie slabi duchem....
                            • Gość: . Nie mam nic wspolnego z Ukraina, nawet nie chcialo IP: *.range81-156.btcentralplus.com 26.10.04, 20:55
                              mi sie jezyka uczyc (co dla slawisty problemem nie jest), jezdzilem po Ukrainie
                              troche w czasie wczesnej pieriestrojki, z ludzmi zylem...To prawda, co mowie
                              baranowi wyzej o swej skromnej osobie.
                              Mysle poza tym, ze jestem wystarczajaco silny duchem - wole porzadnych
                              Ukraincow widziec zywymi, nizli martwymi, macie czas by wygrac... Rosjanie w
                              jednym maja racje: Tisze jedziesz, dalsze budiesz. A obalenie wladzy nie
                              oznacza jeszcze demokracji - Polska najlepszym przykladem.
          • Gość: Gbur zle myslisz kropa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 21:31
            Londyn ma kilka razy wiecej mieszkancow niz Kijow to i nie dziwne
            ze wiecej ludzi sie na demonstracji pojawilo. Liczba mieszkancow calego kraju
            tak bardzo sie nie liczy. Z Croydon czy z West Ham łatwiej na demonstrację
            londyńską dojechac niz z takiego na przyklad Lwowa do Kijowa.
            • Gość: . Z Lwowa do Kijowa?Podac ci rozklady jazdy i lotow? IP: *.range81-156.btcentralplus.com 27.10.04, 00:21
              Nie mow o Greater London, mow lepiej o Manchesterze, bo w Londynie bylo b.
              wiele osob wlasnie z Midlands - odleglosc podobna.
              • Gość: Gbur podaj jeszcze ceny biletow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 18:52
                i ilu ludzi na Ukrainie stac na taki lot,

                > Nie mow o Greater London, mow lepiej o Manchesterze, bo w Londynie bylo b.
                > wiele osob wlasnie z Midlands - odleglosc podobna.

                Ale i tak najwiecej ludzi bylo z Londynu zapewne, nieprawdaz ?
    • Gość: Jozef P. polska polityka zagraniczna IP: *.icpnet.pl 26.10.04, 20:11
      polska polityka zagraniczna - jaka byla? czy rzeczywiscie robilismy wszystko by
      wspierac procesy demokratyzacyjne na Ukrainie? Czy zbyt latwo nie
      zaprzepascilismy szans na wolna Ukraine - tak jak w 1920, choc wtedy latwo nie
      bylo?
      • Gość: . Po wystawieniu rufa do wiatru Petlury Ukraina dla IP: *.range81-156.btcentralplus.com 26.10.04, 20:20
        wlasnego dobra nigdy wiecej Polski nie powinna o pomoc prosic...
        A co sie obecnie stalo? Coz, zbyt wiele POLACTWA, powiazanego z tymi na
        polskiej "gorze" (obojetnie zjakiej partii) zbyt dobrze zarabialo z ukrainskimi
        mafiami, by na demokracji moglo im zalezec - rekiny nieczystej finansjery
        najlepiej sie czuja w brudnych wodach.
        • Gość: x Poprosila tez Niemcy podczas II wojny i co ??? IP: *.crowley.pl 26.10.04, 20:36
          Polska i Ukraina powinny trzymac sie razem dla wlasnego dobra!!!!!!
          Na naszych swarach zawsze w historii korzystali nasi wspolni wrogowie!
        • Gość: obs [...] IP: *.dhcp.kabelnettet.dk 26.10.04, 20:43
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: . Znow sie mylisz, tumanie: jestem znacznie blizszy IP: *.range81-156.btcentralplus.com 26.10.04, 20:59
            optyce The Times i Daily Telegraph, z ktorym wspolpracuje. Independent niezly,
            ale...irlandzki. Guardian zrobil sie islamsko-czerwony.
            A mieszkam tam, gdzie sie urodzilem, choc tu masz racje - warto pomyslec o
            jakis inwestycjach w Rosji. Ale nie na Ukrainie.
            • Gość: obs Re: Znow sie mylisz, tumanie: jestem znacznie bli IP: *.dhcp.kabelnettet.dk 26.10.04, 21:08
              Piersza inwestycje. Anglia powinna zrobic ,z ktora sie zgadzam z toba ,to
              zaflancowac czerwonego buraka ruskiego konfidenta w glab Rosji nie daj Boze na
              Ukraine. (mowa oczywiscie o tobie putinku)
          • Gość: . PS: Czy twoja HISTERIA nie jest w Danii uleczalna? IP: *.range81-156.btcentralplus.com 26.10.04, 21:00
    • Gość: Sudowaja Wisznia U nas to nie przejdzie... IP: *.crowley.pl 26.10.04, 20:42
      ...chyba jednak. Mimo wszystko przyjęcie do UE to szansa na stabilność i
      zabezpieczenie przed mieszaniem z Kremla, choć próby oczywiście są i będą. Chyba
      nawet pogromca masonów Romuś G. to zrozumiał i ostatnio zamiast krytykować
      wejście do Unii całkiem sprytnie działa w komisjach, badających właśnie ruskie
      intrygi. To jednak budujące! Osierocony w ten sposób Lepperoid marzy o takim
      głosowaniu, jakie niedawno oglądał, ale to nie przejdzie - biedna begieerka ma
      kłopoty za głupie podpisy...
    • Gość: Czerepacha! POZDRAWIAM ANDRIJA Praporszczyka ze Lwowa :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 20:49
      Owiń sobie rekęjak zwykle :) i będziesz miał z głowy defiladę! :) ChxJ z
      Janukowiczem :) POMARAŃCZOWA ALTERNATYWA ! :)
      • Gość: Batiar [...] IP: 195.150.224.* 26.10.04, 20:54
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: jolka Re: POZDRAWIAM ANDRIJA Praporszczyka ze Lwowa :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 21:03
          Twen Janukowicz czy jak mu tam to zdaje sie jakis kryminalista... gdzies
          czytalam.
          • Gość: Batiar Re: POZDRAWIAM ANDRIJA Praporszczyka ze Lwowa :) IP: 195.150.224.* 26.10.04, 21:05
            Dwa razy siedzial. Byla tez chyba pruba zgwalcenia.
    • Gość: anuszka ;-P IP: *.ha3.agh.edu.pl 26.10.04, 20:55
      ;-PPPP Na forum ludzie jakieś bzdety sadzą, a tymczasem strach patrzeć, co się
      dzieje na Ukrainie. Jeszcze wyjdzie jak na Białorusi, albo co gorszego. Drodzy
      Ukraińcy! Nie dajcie się zastraszyć!
    • Gość: Kaziuk Wybory beda prawidlowe, bardziej niz w UZA IP: *.dip.t-dialin.net 26.10.04, 20:55
      zostanie wybrany demokratycznie, tak jak na Bialorusi prawdziwy przedstawiciel
      narodu ukrainskiego.
      Ukraina z Rosja i Bialorusia forever!!!!
      • Gość: Batiar Re: Wybory beda prawidlowe, bardziej niz w UZA IP: 195.150.224.* 26.10.04, 21:00
        Towazyszu kapitan disiaj macie wolnego od sluzby na polskich forum. Pulkownik
        • Gość: . Mam wrazenie, Ataman,ze nadajesz z ruskiego IP IP: *.range81-156.btcentralplus.com 26.10.04, 21:03
          • Gość: Horodycze City Re: Mam wrazenie, Ataman,ze nadajesz z ruskiego I IP: *.dip.t-dialin.net 26.10.04, 21:17
            to powrot rdzennych ziem slowianskich do matuszki Rassiji, Polakow tez
            zapraszamy i klaniamy sie nisko.
            • Gość: Batiar Re: Mam wrazenie, Ataman,ze nadajesz z ruskiego I IP: 195.150.224.* 26.10.04, 21:31
              Klaniaj sie nizej. Bede nam zreczniej dac wam kopniaka.
            • Gość: . Sadzac z IP,to zapraszasz do slowianskiego Berlina IP: *.range81-156.btcentralplus.com 27.10.04, 00:03
              Propozycja warta przemyslenia...
          • Gość: obs Re: Mam wrazenie, Ataman,ze nadajesz z ruskiego I IP: *.dhcp.kabelnettet.dk 26.10.04, 21:26
            Spytaj sie swoich kolegow z GRU to ci powiedza .
            • Gość: . Mowilem ci wyzej, tumanie, ze jesli wspolpraca to IP: *.range81-156.btcentralplus.com 27.10.04, 00:05
              z FSB - mylisz resorty i dekady...Czy to batdzo boli byc takim intelektualnym
              zerem?
              • Gość: TRicky Re: Mowilem ci wyzej, tumanie, ze jesli wspolprac IP: *.net.flashnet.pl 27.10.04, 18:17
                Tu jest coś o twoich kolegach z FSB:

                serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,2359382.html
                Chyba masz problem w postaci konfliktu lojalności (a może interesów?).
    • Gość: Pol Strach sie bac... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 21:01
      ... jak sie to czyta. Wracaja najmroczniejesze czasy terroru komunistycznego i
      to u naszych sasiadow. Bedzemy budowac mur na granicach czy co?
    • Gość: x POLSKA I UKRAINA TRZYMAC SIE RAZEM!!!!!!!! IP: *.crowley.pl 26.10.04, 21:43
      Na naszych swarach zawsze korzystali nasi wspolni wrogowie.
      • Gość: Baciar Re: POLSKA I UKRAINA TRZYMAC SIE RAZEM!!!!!!!! IP: 195.150.224.* 26.10.04, 21:44
        Popieram
      • Gość: wolny Re: POLSKA I UKRAINA TRZYMAC SIE RAZEM!!!!!!!! IP: 130.161.57.* 27.10.04, 17:31
        Rowniez popieram! Nie zostawiac Ukrainy samej!
    • Gość: cynik Re: Rozwiązanie siłowe na Ukrainie? IP: *.aster.pl 26.10.04, 22:03
      To co dzieje się obecnie na Białorusi i Ukrainie jest straszne, ale, jak się
      wydaje, tylko wzmocni Polskę. Zachód już robi w gacie...
      • Gość: Batiar Re: Rozwiązanie siłowe na Ukrainie? IP: 195.150.224.* 26.10.04, 22:04
        A kto te gacie bede prac?
        • Gość: xxx USA oczywiscie jak zwykle IP: *.crowley.pl 26.10.04, 22:09
          ...euro-lewaki zawsze z nudow zprowokuja jakis pasztet, a potem
          skamla o pomoc USA.
          • Gość: Baciar O niebo! IP: 195.150.224.* 26.10.04, 22:11
            Zeby tylko nie potractowali tego pasztetu jako ukrytej broni biologicznej...
    • Gość: Czerwony Czerwona rewolucja ruszyła,nikt jej nie powstrzyma IP: *.elsat.net.pl / *.elsat.net.pl 26.10.04, 22:29
      Przyjdzie kolej i na was, opluwacze naszych zbawiennych sojuszów ze braćmi ze
      wschodu. Wczoraj Minsk, dzisiaj Kijów a jutro Warszawa - wszyscy odczują powiew
      nowej czerwonej rewolucji. Czego sobie i Wam towarzysze życzę
      • Gość: L. Żeligowski Re: Czerwona rewolucja ruszyła,nikt jej nie powst IP: *.malnet.pl 26.10.04, 23:40
        Czas wyzwolić ludność wschodniej Polski spod władzy czerwonego okupanta.
    • Gość: repre$ I znów żałosna dyskusja. IP: *.osk.enformatic.pl 26.10.04, 22:34
      A ja wiem swoje:
      Bracia Ukraińcy nie pozwolą odebrać sobie wolności, nie pozwolą odebrać sobie
      prawa wyboru. Zobaczycie, że demokracja ukraińska się obroni. Ukraina to nie
      Białoruś (choć tam też ludzie dojrzewają do wolności). Historia długo nie
      przynosiła Ukrainie wolności, ale wolność Ukrainy zawsze była w sercu
      Ukraińców. Różnie walczyli o tę wolność, ale dziś Ukraińcy mogą być pewni, że
      ich wolna ojczyzna ma w Polsce prawdziwego przyjaciela.
      Te dupki, które podgrzewają historyczne fobie, powinny pamiętać, że
      ofiary, Polacy i Ukraińcy, nie chcą zemsty i nienawiści między naszymi
      narodami. Ofiary chcą żeby straszne dzieje już nigdy się nie powtórzyły i
      jesteśmy im to winni.
      Bracia Ukraińcy! wybierzcie to, co dla Was i Waszej ojczyzny najlepsze. Ja
      życzę Wam żebyście szybko przystąpili do Unii Europejskiej, a Polska zrobi
      wszystko co w jej mocy, by Wam drogę do wspólnoty wolnych narodów europejskich
      ułatwić.
      Z całego serca życzę Wam dobrego prezydenta i jestem pewien, że wygracie z
      przeciwnikami Waszego wolnego wyboru.
      • Gość: xyz Re: I znów żałosna dyskusja. IP: *.Moscow.dial.rol.ru 26.10.04, 23:07
        Skoro wlasnie te fobie reprezentujesz i podniecasz, czy jestes dupkiem?
        • Gość: repre$ Pisać cię nauczyli, ale czytać to już nie. IP: *.osk.enformatic.pl 27.10.04, 00:40
      • Gość: . OBRONI? Myslisz o obronie "demokracji" ala Kuczma? IP: *.range81-156.btcentralplus.com 27.10.04, 00:08
        A jest w tym cokolwiek czego warto bronic? Sorki, ja licze, ze Ukraincy
        dorobia sie prawdziwej demokracji, choc nie jutro - ich na to jeszcze nie stac,
        jeszcze sie demokracji nie nauczyli.
      • Gość: Polski Francuz Re: I znów żałosna dyskusja. IP: *.w82-121.abo.wanadoo.fr 27.10.04, 07:21
        Z wyjatkiem jednego zbednego i obrazliwego slowa, podpisuje sie obydwoma rekami
        z tym glosem w dyskusji. Historia polsko-ukrainska jest przed nami a nie za
        nami. I nie ma co sie bac Rosji za bardzo. Demokracja kiedys zapuka do
        rosyjskich drzwi, tak jak zapukaja do nas i puka do drzwi Ukrainy.

    • Gość: studentka zróbmy manifestację pokojową... IP: *.fornet.waw.pl 26.10.04, 22:49
      zorganizujmy manifestację poparcia dla wolności na Białorusi, Ukrainie!!
      • Gość: student Re: zróbmy manifestację pokojową... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 23:24
        zgadzam się. dobrze by było tez wysłać po 2-3 studentow z kazdej uczelni pod
        komisje wyborcza. moznaby takze otworzyc strone z podpisami poparcia dla wolnych
        wyborow bez demonstracji sily itp. Bład byl przy wyborach na Bialorusi oficjalna
        obojetnosc pomogla tylko Łukaszence.Ukraina jest zbyt ważna i dla Polski i dla
        Europy i dla Azji. Jesli zapanuja nad Nia sily ulegle wobec Rosji to bedzie
        koniec wolnej Ukrainy, otwarta droge dla ponownego podporzadkowania bylych
        republik radzieckich i niebezpieczenstwo dla Europy majac na uwadze
        nieobliczalnosc zmian poltycznych w Rosji.Ukraina stanowiła klucz dla budowy
        imperium carskiego i to od momentu przejecia z rąk Korony ziem ukrainskich Rosja
        stała się mocarstwem i rozpocęła podbój na wschod i zachod dzisiaj znaczenie
        Ukrainy jest to samo ale przyczyny inne: położenie dla transportu surowcow,
        wielkosc, rolnictwo,silna armia.Wolna Ukraina oznacza spokoj w Europie
        Wschodniej, Północnej oraz duzej czesci Azji a także w samej Rosji ktora skupi
        sie na rozwoju i wspolpracy a nie urazonych ambicjach odbudowy imperium.Dopoki
        jednak sami Ukraincy tego nie zrozumieja nic sie nie zmieni
        • Gość: . A KIEDY Europa powiedziala, ze Ukraina jest dla IP: *.range81-156.btcentralplus.com 27.10.04, 00:15
          niej wazna? Wskaz mi choc jeden artykul, jedno slowo:

          europa.eu.int/
          • Gość: Marharyta ORGANIZUJEMY MANIFESTACJĘ ZA WOLNĄ UKRAIN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 00:29
            Ę I BIAŁOUŚ
            Kto się chce dołączyć, niech da znać na forum.
            Niech wiedzą, że za zachodnią granicą ktoś o nich myśli i się bardzo przejmuje.
            Mam kontakty.
            Potrzebujemy ludzi.
            Małgosia
            • Gość: x POPIERAM IP: *.ramtel.com.pl 27.10.04, 00:32
              popieram!!!!
              • Gość: . Powiedzcie gdzie i kiedy, podesle ekipe BBC. Serio IP: *.range81-156.btcentralplus.com 27.10.04, 00:36
                • Gość: Marharyta Re: Powiedzcie gdzie i kiedy, podesle ekipe BBC. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 00:58
                  Podaję mój adres mejlowy
                  wolnaukraina@gazeta.pl
                  Kontaktujmy się przez nią.
                  Mamy zamiar przejsc m.in. pod ambasadę Ukrainy,
                  Czas jeszcze nie uzgodniony, choć bliski
                  Bądźmy w kontakcie!!!
                  Pozdrawiam !!!
              • Gość: Marharyta Re: POPIERAM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 01:01
                Dziekujemy!!!
                Kontaktujmy się przez wolnaukraina@gazeta.pl

                Pozdrawiam gorąco!!!
                • Gość: anuszka Re: POPIERAM IP: *.ha3.agh.edu.pl 27.10.04, 08:51
                  Zrobcie w Krakowie, to przyjde!
                  • Gość: Marharyta Re: POPIERAM IP: 217.153.33.* 27.10.04, 09:37
                    Może chcesz się podjąć sama organizacji krakowskiej manifestacji?
                    Już wiem, że taka mannifestacja może dojść do skutku też w Gdańsku!
                    Gdańsk, Kraków, Warszawa - byłoby super!
                    Pozdrawiam ciepło
                    M
    • Gość: VVV BRACIA UKRAINCY-NIE ODDAWAJCIE WOLNOSCI!!! IP: *.ramtel.com.pl 27.10.04, 00:30
      Juz raz poddaliscie sie Rosji ktora was zniszczyla nie robcie tego po raz drugi
    • Gość: Kojarzący fakty To wszystko dlatego bo Rosjanie mają pieniądze IP: *.chello.pl 27.10.04, 00:34
      To nie przypadek, że nagle jest tyle zamieszania na Białorusi, Ukrainie, Litwie
      i w Polsce. Po prostu ropa jest bardzo droga, Rosja ma już 100 mld USD nadwyżki
      w handlu i wydaje te pieniądze na to co lubi najbardziej: wszędzie wzmacnia
      swoją agenturę i grupy dywersyjne. I zamiast uspokajać sytuację, sama sztucznie
      powoduje napięcia (np. w sprawie Jukosu), żeby ją zaogniać i żeby jeszcze
      bardziej tę cenę podbijać. Na złość Amerykanom i całemu cywilizowanemu światu.
      Mam nadzieję, że Bush widzi, jaka fałszywa i wredna jest Rosja. Na Ukrainę
      wysłała chyba setki swoich agentów, tak tam miesza. A ci głupi Chirac,
      Schroeder i Berlusconi są tak przyjaźnie nastawieni do Putina!
      • Gość: . Bush widzi. I mu to nie przeszkadza - Rosja jest IP: *.range81-156.btcentralplus.com 27.10.04, 00:38
        lepszym partnerem dla USA nizli dziesiatki nic nie znaczacych kraikow,co nawet
        ropy nie maja;)
    • Gość: Marharyta ORGANIZUJEMY MANIFESTACJĘ ZA WOLNĄUKRAINĘ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 00:39
      Pokojową manifestację.
      Kto się z Was dołącza?
      Potrzebujemy ludzi.
      Niech Ukraina wie, że nie jest sama...
      Nie można bezczynnie się temu przyglądać
      Nasz rząd nabrał wody w usta.
      Ale kto z Was się z nim dziś identyfikuje?!
      Rząd i prezydent sobie, a my róbmy!!!

      Marharyta
      PS< Czekamy na poparcie
      • Gość: repre$ Daj znać gdzie i kiedy - przyjadę. IP: *.osk.enformatic.pl 27.10.04, 00:48
        Popieram, bo życzę Ukrainie szybkiego przystąpienia do Unii Europejskiej.
        • Gość: Marharyta Re: Daj znać gdzie i kiedy - przyjadę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 01:00
          kontakujmy się przez
          wolnaukraina@gazeta.pl
          miejsce : m.in. Ambasada Ukrainy
          Czas: jeszcze do ustalenia, acz bliski

          Pozdrawiam gorąco
          Bądźmy w kontakcie!
      • Gość: ODPOWIEDZ PIERWSZA MY NIE CHCEMY MANIFESTACJI˛ ZA WOLNA˛UKRAINE!!!! IP: *.dynamic.mts.net 27.10.04, 04:16
        Ukraina to dla nas Polakow ocean przelanej krwi.I na co? I po co?Niech nastepne
        pokolenia Polakow zyja w zjednoczonej Europie, w dobrobycie,i poczuciu wlasnego
        bezpieczenstwa.Ukraincy juz raz wybrali swoj wlasny los ,na zawsze.To jest ich
        sprawa nie nasza.
        • Gość: lwowianin Re: MY NIE CHCEMY MANIFESTACJI˛ ZA WOLNA˛UKRAINE IP: *.fnj1.hawkcommunications.com 27.10.04, 05:44
          "A krew ich na dzieci nasze."
          500 tys wyrznietych kobiet i dzieci polskich...
          Pomniki, ulice, place Bandery, Panteony Chwaly dla banderowcow,
          Wrzaski o "ukrainski" Przemysl i Sanok...
          Juz dawno wybraliscie...
          • panklocek Zgadza sie 27.10.04, 05:57
            Pol rodziny mi wymordowali, reszta uciekala do Lublina. Gotowy bylem wybaczyc,
            ale jak pojechalem do Rownego i zobaczylem pomnik dowodcy UPA na Wolyniu
            Klaczkiwskiego, ktory postawili juz w wolnej Wkrainie, to powiedzialem nie. Tak
            latwo nie wybacze. Potem rozmawialem z dalekimi krewnymi z polsko-ukrainskich
            rodzin, ogladalem ksiazki z ktorych sie ucza w szkole historii i powiedzialem
            sobie nie. Dalej klamiecie i robicie bohaterow z bandytow, wiec nie.
            Ode mnie nie dostana pomocy.
            • Gość: lwowianin Re: Zgadza sie IP: *.fnj1.hawkcommunications.com 27.10.04, 06:10
              Ktos tu wspomnial Petlure, ze niby wystawiony do wiatru.
              Klamstwo lub brak wiedzy historycznej.
              Marzyciel Pilsudski zapragnal miec na wschodzie przyjazna,
              niepodlegla Ukraine.
              Petlura wspolnie z WP zajal nawet Kijow.
              No i co?
              A no to, ze dla Rosji Ukraina jest sprawa zycia lub smierci.
              A no to, ze poszla kontrofensywa bolszewicka i tylko cudem
              uniknelismy likwidacji cudem wskrzeszonej po niewoli Polski.
              Rosja Ukrainy nie odpusci i Zachod to wie lacznie z USA.
              Kto bedzie grzebal w tych sprawach, bedzie smiertelnym wrogiem
              Rosji.
              A Rosja potrafi...
              • borrka Nie. 27.10.04, 08:05
                A myslisz, ze obecna slaba i udajaca "demokratyczna" Rosja, potrafi poradzic sobie z niezwykle silnym nurtem niepodleglosciowym Zachodniej Ukrainy ?
                Moim zdanie nie.
                To nie mala Czeczenia.
                To ludzie, ktorzy od stuleci walczyli o "samostijna" i juz tej wolnosci sprobowalo.
                Nie dadza jej sobie odebrac.
                Ich syrenie spiewy z Kremla nie oszukaja.
                Oni znaja Matuszke R.
                To nie "sowocki" Donieck.
                • borrka Re: Nie. 27.10.04, 08:57
                  Dla pelnej jasnosci.
                  Moj post, to byla jedynie ocena sytuacji na Zachodniej Ukrainie, a nie aprobata dla kultu UPA i OUN.
                  Niezdolnosc do powiedzenia prawdy, to cecha Wschodu.
                  Rownie silne jest to u Rosjan.
                  • Gość: xyz Re: Nie. IP: *.Moscow.dial.rol.ru 27.10.04, 22:06
                    Nie przejmuj sie ,Borreczku, Galicja Wschodnia, kraj nedzy wieczystej, nikogo nie obchodzi.Niech bedzie problemem Polski.
    • Gość: grobo Re: Rozwiązanie siłowe na Ukrainie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 09:16
      Dzicz i tyle!!!
    • xr67 TO ZA WOŁYŃ 27.10.04, 09:59
      Poczytajcie sobie relację ofiary z Wołynia: (z http://kresowianie.prv.pl/)

      "...Urodziłam się 16 grudnia 1936 roku w miejscowości Hurby, gmina Buderarz,
      powiat Zdołbunów, województwo Wołyń. Z domu nazywam się Ostaszewska, córka Jana
      i Marii (z domu Zielińskiej).
      Byłam zbyt mała, aby się bronić i zbyt duża, żeby zapomnieć tragiczny dzień
      2 czerwca 1943 roku. Wieczorem tego krytycznego dnia, mama całą piątkę dzieci
      przygotowywała do snu. Byliśmy w samych koszulkach (dla porządku podaję imiona
      i wiek mojego rodzeństwa: najstarszy brat, Marcel - 12 lat, siostra Lodzia - 10
      lat, Irena - 6,5 roku, siostra Stasia - 4 lata, brat Tadzio - 1,5 roku).
      Mieszkaliśmy dość daleko od innych gospodarstw i tego dnia ktoś nas
      powiadomił, że wiele domów pali się i że banderowcy napadli na Hurby. Wtedy
      ojciec zdecydował, aby mama z dziećmi uciekła do pobliskiego lasu. Tak też się
      stało. Marcel wziął na plecy Stasię, Mama najmłodsze z dzieci na ręce, ja zaś
      trzymając się sukienki Mamy i Lodzia - uciekałyśmy. Dołączyło do nas wielu
      sąsiadów, wszyscy biegli w kierunku lasu. Ojciec został w domu, aby wynieść
      cenniejsze rzeczy i trochę żywności.
      Uszliśmy może ze 150 metrów, kiedy Mama zauważyła kilku młodych mężczyzn
      wychodzących z lasu. Każdy miał w ręku siekierę. Mama zaczęła krzyczeć
      przeraźliwie, abyśmy się chowali. Rozbiegliśmy się wszyscy w zboże na tyle już
      duże, że pozwalało nam ukryć się. Brat Marcel z siostrą Stasią odbiegł od nas,
      siostrę Lodzię pociągnęła za sobą jedna z naszych sąsiadek, a ja zostałam z
      Mamą.
      Rozpoczęła się rzeź. Banderowcy uderzali na oślep siekierami i nożami kogo
      dopadli. Kilku z nich nadjechało na koniach i tratując w poszukiwaniu ofiar
      zboże - mordowali znalezionych. Kilku banderowców podbiegło do mojej mamy i
      jeden z nich uderzył ją w głowę siekierą. Mama upadła i wypuściła z rąk brata
      Tadzia, a ja z przerażenia krzyczałam. Na całym polu był ogromny wrzask i
      lament, ludzie błagali swoich oprawców o darowanie życia, no bo przecież ich
      znali. Oprawcy byli jednak bezwzględni. Mama czołgając się, przygarnęła do
      siebie płaczącego Tadzia i zakrwawionemu dała pierś.
      Po niedługiej chwili banderowcy ponownie dobiegli do mojej Mamy i podcięli
      jej gardło. Jeszcze żyła kiedy zdarli z niej szaty i poodcinali piersi. Ja
      leżałam przytulona do ziemi, chyba ze strachu nawet nie oddychałam. Mama i
      Tadzio strasznie się męczyli, Mama powyrywała sobie długie włosy z głowy, była
      strasznie zmieniona, bałam się jej, prosiła o wodę. Jak trochę się uspokoiło
      pobiegłam na nasz ogród i na listku kapusty przyniosłam trochę wody, ale nie
      podałam bo już nie jęczała i bałam się jej. W pewnym momencie zobaczyłam
      straszny ogień i wycie zwierząt, to paliły się nasze zabudowania, bydło i konie
      chodziły po ogrodzie, a trzoda i drób paliły się razem z budynkami. Przerażona
      przesiedziałam do rana przy zwłokach Mamy i brata. Zobaczyłam też inne trupy,
      bardzo się bałam, było mi zimno, byłam tylko w koszulce. Rano postanowiłam
      pójść do swojej cioci - Marii Terlickiej - myśląc w swej naiwności, że to tylko
      nas spotkało takie nieszczęście. Jej budynek, nowy, murowany, kryty blachą stał
      niezniszczony. Na podwórku było dużo koni, ale kiedy usłyszałam głośne rozmowy
      po ukraińsku uciekłam stamtąd do mojej koleżanki, Stasi Materkowskiej. Jej
      budynek, nowy, też nie był spalony, a na podwórku także zobaczyłam dużo koni.
      Weszłam na ganek i chciałam wejść do mieszkania, gdy nagle usłyszałam pijackie
      krzyki, a jeden z Ukraińców krzyknął: mała Laszka! Strylaj! Wybiegłam do dobrze
      znanego mi ogródka i weszłam w krzak jaśminu. Siedziałam cichutko i
      obserwowałam, jak pijani banderowcy wybiegli na podwórko. Nie szukali mnie,
      powsiadali na konie i ze śpiewem odjechali.
      Długo siedziałam w tym krzaku, płakałam i bawiłam się lalką, gałgankową,
      którą zabrałam ze sobą. Było bardzo gorące południe co zmusiło mnie, by wyjść
      szukać wody i ludzi. Bałam się wracać do domu, którego już nie było. Wyszłam na
      drogę i w pewnym momencie zauważyła mnie moja ciocia, Helena Ostaszewska, która
      zaopiekowała się płaczącym dzieckiem. Opowiedziałam jej, co przeżyłam przez
      ostatnią noc.
      Powoli ze zboża i innych kryjówek zaczęli wychodzić mieszkańcy Hurbów.
      Znalazła się moja siostra Lodzia, która też została przygarnięta przez ciocię.
      Stojąc w grupie zauważyliśmy, że z lasu biegnie jakiś mężczyzna. Zaczęliśmy się
      chować - każdy myślał, że to banderowiec - a to był mój Ojciec. Opowiedział,
      jak całą noc uciekał przed banderowcami. Uciekł z płonącego domu przez okno i
      ukrył się pod jakimś mostkiem w lesie. Bardzo rozpaczał na miejscu kaźni Mamy i
      brata, niedaleko leżał nieżywy brat Marcel i ciężko ranna siostra Stasia. Miała
      ona dwie dziury w głowie oraz dwie, kłute nożem, dziury w brzuchu. Było widać
      jelita, jęczała i wołała Mamusię. Pozostali mieszkańcy Hurbów zaczęli grzebać
      zwłoki najbliższych w miejscu ich śmierci. Ojciec pogrzebał Mamę, dwóch braci i
      sąsiada w naszym ogrodzie. Mężczyźni połapali swoje konie, było tez kilka wozów
      i bryczek, które się nie spaliły i zaczęliśmy się szykować do ucieczki, do
      Mizocza. Na naszym dużym wozie jechał Ojciec, Lodzia, opatulona ranna Stasia,
      oraz sąsiadka Wasylkowska z dziećmi. Wyjechało kilka furmanek w godzinach
      wczesnego popołudnia. Ojciec ciągle nas uspokajał, abyśmy nie płakały bo w
      lesie mogą być banderowcy. Po przebyciu przez nas kilku kilometrów, leśną drogę
      zastąpili banderowcy krzycząc: "Siuda jidut Lachy". Padły strzały, Tatuś
      krzyknął abyśmy uciekały, lecz sam nie mógł zejść z wozu, był chyba ranny.
      Wszyscy rozbiegli się po lesie, ja też usiłowałam biec za siostrą Lodzią i
      innymi ludźmi, ciągle płacząc i potykając się o gałęzie, które były zbyt duże
      (a może ja byłam zbyt mała), aby podołać w przerażeniu walce o ocalenie.
      Zgubiłam uciekających ale w zasięgu moich oczu były wozy z końmi, do których
      zbiegli się banderowcy, i ja pobiegłam do Tatusia i widziałam, jak go strasznie
      bili, a ja stałam przy krzaku i niemiłosiernie krzyczałam. Widziałam jak naszej
      sąsiadce Wasylkowskiej odrąbywali na pieńku głowę. Mój krzyk był tak
      przerażający, że jeden z banderowców podbiegł do mnie i z rozmachem wbił mi nóż
      troszeczkę poniżej gardła, a ja dalej krzyczałam i ze strachu nie mogłam się
      ruszyć z miejsca.
      Banderowcy byli zajęci mężczyznami i dobytkiem, krzyczeli po imieniu do
      Ojca, Ojciec też po imieniu błagał Iwana, aby darował mu życie. Ja też znałam
      tego Iwana, bo ciągle przychodził do naszego Tatusia jako przyjaciel. Ojca bili
      po głowie i twarzy, zdarli z niego ubranie, a kiedy mnie po raz drugi ujrzeli,
      postanowili skończyć ze mną raniąc prawą dłoń nożem i przebijając ją na wylot,
      a lewą rękę raniąc przed łokciem dwa razy. Upadłam. Jeden z banderowców chwycił
      mnie za skórę na plecach, tak jak się łapie kota, i tyle ile miał w garści
      odciął nożem, potem jeszcze dwa razy ugodził mnie nożem w łopatki i wrzucił w
      ogromny kopiec mrówek. Chyba straciłam przytomność, jak się ocknęłam był dzień,
      bardzo byłam obolała, a mrówki tak mnie pogryzły, że byłam bardzo opuchnięta a
      mrówki były w buzi, w nosie i w tych okropnych ranach. Wyczołgałam się z tego
      mrowiska, chciało mi się pić. Czołgając się zrywałam zielone jeszcze jagody i
      tak doczołgałam się do drogi i z przerażeniem zobaczyłam obdartego ze skóry,
      przywiązanego do drzewa człowieka, a to był mój Ojciec. Odrąbana, i leżąca obok
      głowa sąsiadki Wasylkowskiej pokryta była mrówkami. Po jakimś czasie usłyszałam
      nadjeżdżające furmanki, bałam się, ale nie miałam siły aby się ukryć. Leżałam
      przy drodze. Pamiętam jak podniósł mnie żołnierz (niemiecki) a ja prosiłam,
      żeby mnie nie zabijał. Coś mówił, ale nie rozumiałam. Po chwili zobaczyłam przy
      mnie mojego wujka Aleksandra Warnawskiego, który tłumaczył Niemcom, że mnie
      zna, bo wcześniej poznali na drzewie mojego Ojca. Niemcy zaopiekowali się mną
      układając na wozie
      • Gość: Monika Re: TO ZA WOŁYŃ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 10:12
        o Boże, jak źle, nie ma słów,
        jest jedno rozwiązanie: zaniechać zemsty i mówić prawdę
    • xr67 WOŁYŃ - NIE ZAPOMNIMY!!!!!!!!! 27.10.04, 10:01
      http://kresowianie.prv.pl/

      "... Urodziłam się 16 grudnia 1936 roku w miejscowości Hurby, gmina Buderarz,
      powiat Zdołbunów, województwo Wołyń. Z domu nazywam się Ostaszewska, córka Jana
      i Marii (z domu Zielińskiej).
      Byłam zbyt mała, aby się bronić i zbyt duża, żeby zapomnieć tragiczny dzień
      2 czerwca 1943 roku. Wieczorem tego krytycznego dnia, mama całą piątkę dzieci
      przygotowywała do snu. Byliśmy w samych koszulkach (dla porządku podaję imiona
      i wiek mojego rodzeństwa: najstarszy brat, Marcel - 12 lat, siostra Lodzia - 10
      lat, Irena - 6,5 roku, siostra Stasia - 4 lata, brat Tadzio - 1,5 roku).
      Mieszkaliśmy dość daleko od innych gospodarstw i tego dnia ktoś nas
      powiadomił, że wiele domów pali się i że banderowcy napadli na Hurby. Wtedy
      ojciec zdecydował, aby mama z dziećmi uciekła do pobliskiego lasu. Tak też się
      stało. Marcel wziął na plecy Stasię, Mama najmłodsze z dzieci na ręce, ja zaś
      trzymając się sukienki Mamy i Lodzia - uciekałyśmy. Dołączyło do nas wielu
      sąsiadów, wszyscy biegli w kierunku lasu. Ojciec został w domu, aby wynieść
      cenniejsze rzeczy i trochę żywności.
      Uszliśmy może ze 150 metrów, kiedy Mama zauważyła kilku młodych mężczyzn
      wychodzących z lasu. Każdy miał w ręku siekierę. Mama zaczęła krzyczeć
      przeraźliwie, abyśmy się chowali. Rozbiegliśmy się wszyscy w zboże na tyle już
      duże, że pozwalało nam ukryć się. Brat Marcel z siostrą Stasią odbiegł od nas,
      siostrę Lodzię pociągnęła za sobą jedna z naszych sąsiadek, a ja zostałam z
      Mamą.
      Rozpoczęła się rzeź. Banderowcy uderzali na oślep siekierami i nożami kogo
      dopadli. Kilku z nich nadjechało na koniach i tratując w poszukiwaniu ofiar
      zboże - mordowali znalezionych. Kilku banderowców podbiegło do mojej mamy i
      jeden z nich uderzył ją w głowę siekierą. Mama upadła i wypuściła z rąk brata
      Tadzia, a ja z przerażenia krzyczałam. Na całym polu był ogromny wrzask i
      lament, ludzie błagali swoich oprawców o darowanie życia, no bo przecież ich
      znali. Oprawcy byli jednak bezwzględni. Mama czołgając się, przygarnęła do
      siebie płaczącego Tadzia i zakrwawionemu dała pierś.
      Po niedługiej chwili banderowcy ponownie dobiegli do mojej Mamy i podcięli
      jej gardło. Jeszcze żyła kiedy zdarli z niej szaty i poodcinali piersi. Ja
      leżałam przytulona do ziemi, chyba ze strachu nawet nie oddychałam. Mama i
      Tadzio strasznie się męczyli, Mama powyrywała sobie długie włosy z głowy, była
      strasznie zmieniona, bałam się jej, prosiła o wodę. Jak trochę się uspokoiło
      pobiegłam na nasz ogród i na listku kapusty przyniosłam trochę wody, ale nie
      podałam bo już nie jęczała i bałam się jej. W pewnym momencie zobaczyłam
      straszny ogień i wycie zwierząt, to paliły się nasze zabudowania, bydło i konie
      chodziły po ogrodzie, a trzoda i drób paliły się razem z budynkami. Przerażona
      przesiedziałam do rana przy zwłokach Mamy i brata. Zobaczyłam też inne trupy,
      bardzo się bałam, było mi zimno, byłam tylko w koszulce. Rano postanowiłam
      pójść do swojej cioci - Marii Terlickiej - myśląc w swej naiwności, że to tylko
      nas spotkało takie nieszczęście. Jej budynek, nowy, murowany, kryty blachą stał
      niezniszczony. Na podwórku było dużo koni, ale kiedy usłyszałam głośne rozmowy
      po ukraińsku uciekłam stamtąd do mojej koleżanki, Stasi Materkowskiej. Jej
      budynek, nowy, też nie był spalony, a na podwórku także zobaczyłam dużo koni.
      Weszłam na ganek i chciałam wejść do mieszkania, gdy nagle usłyszałam pijackie
      krzyki, a jeden z Ukraińców krzyknął: mała Laszka! Strylaj! Wybiegłam do dobrze
      znanego mi ogródka i weszłam w krzak jaśminu. Siedziałam cichutko i
      obserwowałam, jak pijani banderowcy wybiegli na podwórko. Nie szukali mnie,
      powsiadali na konie i ze śpiewem odjechali.
      Długo siedziałam w tym krzaku, płakałam i bawiłam się lalką, gałgankową,
      którą zabrałam ze sobą. Było bardzo gorące południe co zmusiło mnie, by wyjść
      szukać wody i ludzi. Bałam się wracać do domu, którego już nie było. Wyszłam na
      drogę i w pewnym momencie zauważyła mnie moja ciocia, Helena Ostaszewska, która
      zaopiekowała się płaczącym dzieckiem. Opowiedziałam jej, co przeżyłam przez
      ostatnią noc.
      Powoli ze zboża i innych kryjówek zaczęli wychodzić mieszkańcy Hurbów.
      Znalazła się moja siostra Lodzia, która też została przygarnięta przez ciocię.
      Stojąc w grupie zauważyliśmy, że z lasu biegnie jakiś mężczyzna. Zaczęliśmy się
      chować - każdy myślał, że to banderowiec - a to był mój Ojciec. Opowiedział,
      jak całą noc uciekał przed banderowcami. Uciekł z płonącego domu przez okno i
      ukrył się pod jakimś mostkiem w lesie. Bardzo rozpaczał na miejscu kaźni Mamy i
      brata, niedaleko leżał nieżywy brat Marcel i ciężko ranna siostra Stasia. Miała
      ona dwie dziury w głowie oraz dwie, kłute nożem, dziury w brzuchu. Było widać
      jelita, jęczała i wołała Mamusię. Pozostali mieszkańcy Hurbów zaczęli grzebać
      zwłoki najbliższych w miejscu ich śmierci. Ojciec pogrzebał Mamę, dwóch braci i
      sąsiada w naszym ogrodzie. Mężczyźni połapali swoje konie, było tez kilka wozów
      i bryczek, które się nie spaliły i zaczęliśmy się szykować do ucieczki, do
      Mizocza. Na naszym dużym wozie jechał Ojciec, Lodzia, opatulona ranna Stasia,
      oraz sąsiadka Wasylkowska z dziećmi. Wyjechało kilka furmanek w godzinach
      wczesnego popołudnia. Ojciec ciągle nas uspokajał, abyśmy nie płakały bo w
      lesie mogą być banderowcy. Po przebyciu przez nas kilku kilometrów, leśną drogę
      zastąpili banderowcy krzycząc: "Siuda jidut Lachy". Padły strzały, Tatuś
      krzyknął abyśmy uciekały, lecz sam nie mógł zejść z wozu, był chyba ranny.
      Wszyscy rozbiegli się po lesie, ja też usiłowałam biec za siostrą Lodzią i
      innymi ludźmi, ciągle płacząc i potykając się o gałęzie, które były zbyt duże
      (a może ja byłam zbyt mała), aby podołać w przerażeniu walce o ocalenie.
      Zgubiłam uciekających ale w zasięgu moich oczu były wozy z końmi, do których
      zbiegli się banderowcy, i ja pobiegłam do Tatusia i widziałam, jak go strasznie
      bili, a ja stałam przy krzaku i niemiłosiernie krzyczałam. Widziałam jak naszej
      sąsiadce Wasylkowskiej odrąbywali na pieńku głowę. Mój krzyk był tak
      przerażający, że jeden z banderowców podbiegł do mnie i z rozmachem wbił mi nóż
      troszeczkę poniżej gardła, a ja dalej krzyczałam i ze strachu nie mogłam się
      ruszyć z miejsca.
      Banderowcy byli zajęci mężczyznami i dobytkiem, krzyczeli po imieniu do
      Ojca, Ojciec też po imieniu błagał Iwana, aby darował mu życie. Ja też znałam
      tego Iwana, bo ciągle przychodził do naszego Tatusia jako przyjaciel. Ojca bili
      po głowie i twarzy, zdarli z niego ubranie, a kiedy mnie po raz drugi ujrzeli,
      postanowili skończyć ze mną raniąc prawą dłoń nożem i przebijając ją na wylot,
      a lewą rękę raniąc przed łokciem dwa razy. Upadłam. Jeden z banderowców chwycił
      mnie za skórę na plecach, tak jak się łapie kota, i tyle ile miał w garści
      odciął nożem, potem jeszcze dwa razy ugodził mnie nożem w łopatki i wrzucił w
      ogromny kopiec mrówek. Chyba straciłam przytomność, jak się ocknęłam był dzień,
      bardzo byłam obolała, a mrówki tak mnie pogryzły, że byłam bardzo opuchnięta a
      mrówki były w buzi, w nosie i w tych okropnych ranach. Wyczołgałam się z tego
      mrowiska, chciało mi się pić. Czołgając się zrywałam zielone jeszcze jagody i
      tak doczołgałam się do drogi i z przerażeniem zobaczyłam obdartego ze skóry,
      przywiązanego do drzewa człowieka, a to był mój Ojciec. Odrąbana, i leżąca obok
      głowa sąsiadki Wasylkowskiej pokryta była mrówkami. Po jakimś czasie usłyszałam
      nadjeżdżające furmanki, bałam się, ale nie miałam siły aby się ukryć. Leżałam
      przy drodze. Pamiętam jak podniósł mnie żołnierz (niemiecki) a ja prosiłam,
      żeby mnie nie zabijał. Coś mówił, ale nie rozumiałam. Po chwili zobaczyłam przy
      mnie mojego wujka Aleksandra Warnawskiego, który tłumaczył Niemcom, że mnie
      zna, bo wcześniej poznali na drzewie mojego Ojca. Niemcy zaopiekowali się mną
      układając na wozie i pojąc bardzo słodką kawą, której smak będę p
    • xr67 WOŁYŃ - NIE ZAPOMNIMY!!!!!!! 27.10.04, 10:02
      http://kresowianie.prv.pl/

      "... Urodziłam się 16 grudnia 1936 roku w miejscowości Hurby, gmina Buderarz,
      powiat Zdołbunów, województwo Wołyń. Z domu nazywam się Ostaszewska, córka Jana
      i Marii (z domu Zielińskiej).
      Byłam zbyt mała, aby się bronić i zbyt duża, żeby zapomnieć tragiczny dzień
      2 czerwca 1943 roku. Wieczorem tego krytycznego dnia, mama całą piątkę dzieci
      przygotowywała do snu. Byliśmy w samych koszulkach (dla porządku podaję imiona
      i wiek mojego rodzeństwa: najstarszy brat, Marcel - 12 lat, siostra Lodzia - 10
      lat, Irena - 6,5 roku, siostra Stasia - 4 lata, brat Tadzio - 1,5 roku).
      Mieszkaliśmy dość daleko od innych gospodarstw i tego dnia ktoś nas
      powiadomił, że wiele domów pali się i że banderowcy napadli na Hurby. Wtedy
      ojciec zdecydował, aby mama z dziećmi uciekła do pobliskiego lasu. Tak też się
      stało. Marcel wziął na plecy Stasię, Mama najmłodsze z dzieci na ręce, ja zaś
      trzymając się sukienki Mamy i Lodzia - uciekałyśmy. Dołączyło do nas wielu
      sąsiadów, wszyscy biegli w kierunku lasu. Ojciec został w domu, aby wynieść
      cenniejsze rzeczy i trochę żywności.
      Uszliśmy może ze 150 metrów, kiedy Mama zauważyła kilku młodych mężczyzn
      wychodzących z lasu. Każdy miał w ręku siekierę. Mama zaczęła krzyczeć
      przeraźliwie, abyśmy się chowali. Rozbiegliśmy się wszyscy w zboże na tyle już
      duże, że pozwalało nam ukryć się. Brat Marcel z siostrą Stasią odbiegł od nas,
      siostrę Lodzię pociągnęła za sobą jedna z naszych sąsiadek, a ja zostałam z
      Mamą.
      Rozpoczęła się rzeź. Banderowcy uderzali na oślep siekierami i nożami kogo
      dopadli. Kilku z nich nadjechało na koniach i tratując w poszukiwaniu ofiar
      zboże - mordowali znalezionych. Kilku banderowców podbiegło do mojej mamy i
      jeden z nich uderzył ją w głowę siekierą. Mama upadła i wypuściła z rąk brata
      Tadzia, a ja z przerażenia krzyczałam. Na całym polu był ogromny wrzask i
      lament, ludzie błagali swoich oprawców o darowanie życia, no bo przecież ich
      znali. Oprawcy byli jednak bezwzględni. Mama czołgając się, przygarnęła do
      siebie płaczącego Tadzia i zakrwawionemu dała pierś.
      Po niedługiej chwili banderowcy ponownie dobiegli do mojej Mamy i podcięli
      jej gardło. Jeszcze żyła kiedy zdarli z niej szaty i poodcinali piersi. Ja
      leżałam przytulona do ziemi, chyba ze strachu nawet nie oddychałam. Mama i
      Tadzio strasznie się męczyli, Mama powyrywała sobie długie włosy z głowy, była
      strasznie zmieniona, bałam się jej, prosiła o wodę. Jak trochę się uspokoiło
      pobiegłam na nasz ogród i na listku kapusty przyniosłam trochę wody, ale nie
      podałam bo już nie jęczała i bałam się jej. W pewnym momencie zobaczyłam
      straszny ogień i wycie zwierząt, to paliły się nasze zabudowania, bydło i konie
      chodziły po ogrodzie, a trzoda i drób paliły się razem z budynkami. Przerażona
      przesiedziałam do rana przy zwłokach Mamy i brata. Zobaczyłam też inne trupy,
      bardzo się bałam, było mi zimno, byłam tylko w koszulce. Rano postanowiłam
      pójść do swojej cioci - Marii Terlickiej - myśląc w swej naiwności, że to tylko
      nas spotkało takie nieszczęście. Jej budynek, nowy, murowany, kryty blachą stał
      niezniszczony. Na podwórku było dużo koni, ale kiedy usłyszałam głośne rozmowy
      po ukraińsku uciekłam stamtąd do mojej koleżanki, Stasi Materkowskiej. Jej
      budynek, nowy, też nie był spalony, a na podwórku także zobaczyłam dużo koni.
      Weszłam na ganek i chciałam wejść do mieszkania, gdy nagle usłyszałam pijackie
      krzyki, a jeden z Ukraińców krzyknął: mała Laszka! Strylaj! Wybiegłam do dobrze
      znanego mi ogródka i weszłam w krzak jaśminu. Siedziałam cichutko i
      obserwowałam, jak pijani banderowcy wybiegli na podwórko. Nie szukali mnie,
      powsiadali na konie i ze śpiewem odjechali.
      Długo siedziałam w tym krzaku, płakałam i bawiłam się lalką, gałgankową,
      którą zabrałam ze sobą. Było bardzo gorące południe co zmusiło mnie, by wyjść
      szukać wody i ludzi. Bałam się wracać do domu, którego już nie było. Wyszłam na
      drogę i w pewnym momencie zauważyła mnie moja ciocia, Helena Ostaszewska, która
      zaopiekowała się płaczącym dzieckiem. Opowiedziałam jej, co przeżyłam przez
      ostatnią noc.
      Powoli ze zboża i innych kryjówek zaczęli wychodzić mieszkańcy Hurbów.
      Znalazła się moja siostra Lodzia, która też została przygarnięta przez ciocię.
      Stojąc w grupie zauważyliśmy, że z lasu biegnie jakiś mężczyzna. Zaczęliśmy się
      chować - każdy myślał, że to banderowiec - a to był mój Ojciec. Opowiedział,
      jak całą noc uciekał przed banderowcami. Uciekł z płonącego domu przez okno i
      ukrył się pod jakimś mostkiem w lesie. Bardzo rozpaczał na miejscu kaźni Mamy i
      brata, niedaleko leżał nieżywy brat Marcel i ciężko ranna siostra Stasia. Miała
      ona dwie dziury w głowie oraz dwie, kłute nożem, dziury w brzuchu. Było widać
      jelita, jęczała i wołała Mamusię. Pozostali mieszkańcy Hurbów zaczęli grzebać
      zwłoki najbliższych w miejscu ich śmierci. Ojciec pogrzebał Mamę, dwóch braci i
      sąsiada w naszym ogrodzie. Mężczyźni połapali swoje konie, było tez kilka wozów
      i bryczek, które się nie spaliły i zaczęliśmy się szykować do ucieczki, do
      Mizocza. Na naszym dużym wozie jechał Ojciec, Lodzia, opatulona ranna Stasia,
      oraz sąsiadka Wasylkowska z dziećmi. Wyjechało kilka furmanek w godzinach
      wczesnego popołudnia. Ojciec ciągle nas uspokajał, abyśmy nie płakały bo w
      lesie mogą być banderowcy. Po przebyciu przez nas kilku kilometrów, leśną drogę
      zastąpili banderowcy krzycząc: "Siuda jidut Lachy". Padły strzały, Tatuś
      krzyknął abyśmy uciekały, lecz sam nie mógł zejść z wozu, był chyba ranny.
      Wszyscy rozbiegli się po lesie, ja też usiłowałam biec za siostrą Lodzią i
      innymi ludźmi, ciągle płacząc i potykając się o gałęzie, które były zbyt duże
      (a może ja byłam zbyt mała), aby podołać w przerażeniu walce o ocalenie.
      Zgubiłam uciekających ale w zasięgu moich oczu były wozy z końmi, do których
      zbiegli się banderowcy, i ja pobiegłam do Tatusia i widziałam, jak go strasznie
      bili, a ja stałam przy krzaku i niemiłosiernie krzyczałam. Widziałam jak naszej
      sąsiadce Wasylkowskiej odrąbywali na pieńku głowę. Mój krzyk był tak
      przerażający, że jeden z banderowców podbiegł do mnie i z rozmachem wbił mi nóż
      troszeczkę poniżej gardła, a ja dalej krzyczałam i ze strachu nie mogłam się
      ruszyć z miejsca.
      Banderowcy byli zajęci mężczyznami i dobytkiem, krzyczeli po imieniu do
      Ojca, Ojciec też po imieniu błagał Iwana, aby darował mu życie. Ja też znałam
      tego Iwana, bo ciągle przychodził do naszego Tatusia jako przyjaciel. Ojca bili
      po głowie i twarzy, zdarli z niego ubranie, a kiedy mnie po raz drugi ujrzeli,
      postanowili skończyć ze mną raniąc prawą dłoń nożem i przebijając ją na wylot,
      a lewą rękę raniąc przed łokciem dwa razy. Upadłam. Jeden z banderowców chwycił
      mnie za skórę na plecach, tak jak się łapie kota, i tyle ile miał w garści
      odciął nożem, potem jeszcze dwa razy ugodził mnie nożem w łopatki i wrzucił w
      ogromny kopiec mrówek. Chyba straciłam przytomność, jak się ocknęłam był dzień,
      bardzo byłam obolała, a mrówki tak mnie pogryzły, że byłam bardzo opuchnięta a
      mrówki były w buzi, w nosie i w tych okropnych ranach. Wyczołgałam się z tego
      mrowiska, chciało mi się pić. Czołgając się zrywałam zielone jeszcze jagody i
      tak doczołgałam się do drogi i z przerażeniem zobaczyłam obdartego ze skóry,
      przywiązanego do drzewa człowieka, a to był mój Ojciec. Odrąbana, i leżąca obok
      głowa sąsiadki Wasylkowskiej pokryta była mrówkami. Po jakimś czasie usłyszałam
      nadjeżdżające furmanki, bałam się, ale nie miałam siły aby się ukryć. Leżałam
      przy drodze. Pamiętam jak podniósł mnie żołnierz (niemiecki) a ja prosiłam,
      żeby mnie nie zabijał. Coś mówił, ale nie rozumiałam. Po chwili zobaczyłam przy
      mnie mojego wujka Aleksandra Warnawskiego, który tłumaczył Niemcom, że mnie
      zna, bo wcześniej poznali na drzewie mojego Ojca. Niemcy zaopiekowali się mną
      układając na wozie i pojąc bardzo słodką kawą, której smak będę p
    • Gość: Oskar Re: Rozwiązanie siłowe na Ukrainie? IP: 217.8.167.* 27.10.04, 12:48
      Wygląda na to,że nasza polityka wschodnia legła w gruzach!
    • Gość: st Re: Rozwiązanie siłowe na Ukrainie? IP: *.localdomain / *.pool82185.interbusiness.it 27.10.04, 16:13
      Dlaczego te dupki Kwach i Belka sie nie odezwa w sprawie Ukrainy. Od czego jest
      polityka zagraniczna!Dlaczego nie uzogdnic wspolnej noty panstw UE do rzadu
      ukrainskiego? To jest przeciez nasz sasiad!Nie grozic, ale dac do zrozumienia,
      ze wybory maja byc demokratyczne. Tyle, ze te sku..syny wywodza sie przeciez z
      takiej samej kliki jak Janukowicz i Putin!
      • Gość: Darek Re: Rozwiązanie siłowe na Ukrainie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 16:38
        Trzymamy kciuki za wolną Ukrainę. Łączy nas wspólny wróg, zbrodnicza klika
        Putina. Mam nadzieję, że nie dojdzie do rozlewu krwi i wygra Wolność!
        • Gość: . Ten "wspolny wrog" to dla Ukrainy POLSKA. A dla IP: *.range81-156.btcentralplus.com 27.10.04, 16:47
          ukrainskich nacjonalistow - TYM BARDZIEJ POLSKA.

          I nie pytaj, czemu EU sie tu nie wtraca - dla niej Rosja nie jest wrogiem, woli
          w niej widziec partnera, nie zas przeciwnika...
          • Gość: TRicky Re: Ten "wspolny wrog" to dla Ukrainy POLSKA. A d IP: *.net.flashnet.pl 27.10.04, 18:05
            Już raz zrobiliście świetny interes na sojuszu z Rosją oddając jej pół Europy
            za armię kwantuńską. Szykujecie się na drugi podobny?
    • Gość: wolny Re: Rozwiązanie siłowe na Ukrainie? IP: 130.161.57.* 27.10.04, 17:29
      Moze trzebaby wyprobowac 25 tys. sily szybkiego reagowania ktore UE wlasnie
      uaktywnila? Co, bedziemy stac i patrzec jak czolgi w Kijowie rozjezdzaja
      protestantow? Doprawdy wspanialym jestesmy narodem ktory na cos takiego bedzie
      spokojnie patrzyl.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja