borrka
18.02.21, 15:18
Jakoś przypadkiem obejrzałem ostatni fragment ciut zapleśniałego hitu "Westside Story".
I mimo pisiego terroru i obciachu po raz n-ty błogosławię swą decyzję sprzed 30 lat, czyli powrót do wolnej Bolandy.
Środowisko emigranckie stanowi moją antytezę życiowego sukcesu.
Wręcz zaprzeczenie normalnego życia.
Wiem, że to uproszczenie i po 50 latach "aklimatyzowałbym się" na dolnosaksońskiei wiosce.
Ale nie - ja zdecydowanie nie chcę być ani Portorykiem, ani Polacke, ani z Ostblocku.
Ja za swój osobisty sukces uważam pewną integrację z Poznaniem, gdzie spędzam tak z 50% danego mi czasu.
Ale jednak Wilsoniak to jest to!