lubat
27.02.21, 21:06
Mam na myśli nie tyle jej praktyczny wymiar, co teoretyczny, chociaż często teoria jest wstępem do praktyki. Otóż Niemcy są "wynalazcami" komunizmu, socjaldemokracji i faszyzmu. Trochę to upraszczam, szczególnie w sprawie faszyzmu, ale to nie jest rozprawa naukowa.
W ciągu ostatnich kilkunastu lat Niemcy dokonali nowego politycznego "wynalazku". Na razie dotyczy to tylko dwóch "postępowych" partii: Zielonych i Die Linke (ekskomuniści). Ich patent polega na tym, że na czele partii stoi nie jedna osoba, tylko tzw. Doppelspitze, czyli szefostwo dwuosobowe. Tak więc Zieloni mają team Annalena Baerbock i Robert Habeck, a Die Linke - Katja Kipping i Bernd Riexinger. Do tej pory pilnowano zasady parytetu - kobieta i mężczyzna. Ale to się zmieniło. Lewica chyba uznała, że parytet damsko-męski już nie wystarcza i wybrali sobie Doppelspitze z dwóch pań. To jest bardziej postępowe. Te panie to: Janine Wissler i Susanne Hennig-Wellsow. Podaję je tak dla formy, chociaż wątpię, by ktoś to zapamiętywał.
Prawdę mówiąc, odczuwam pewien niedosyt. Obie kobiety są białe, rodowite Niemki, a powinna jedna być kolorowa, a jeśli już biała, to choćby Polka, Kosowarka lub inna imigrantka. Nie ma też różnorodności orientacji seksualnej. Pełne zacofanie - obie hetero, chociaż Janine jest panienką, więc jeszcze wszystko przed nią;)
Nie wiem, jak oni wychodzą na tej dwuwładzy w partiach, bo pamiętam z lekcji historii, że dwuwładza zawsze kończyła się walką wewnętrzną, a nawet wojną domową. No ale tym partion nie grozi zdobycie władzy, przynajmniej na razie, więc mogą sobie poeksperymentować.
Szerzej o tej nowej Doppelspitze:
www.zeit.de/politik/deutschland/2021-02/die-linken-janine-wissler-susanne-hennig-wellsow-parteispitze?sort=desc#comments