Dodaj do ulubionych

100 dni i ponad 30000 zabitych bandytów

03.06.22, 08:11
Dziś mija 100 dni od bandyckiego najazdu hord putlerowskich na Ukrainę, Bandytów, którzy równają wszystko z ziemia, burzą przedszkola, szkoły, szpitale i budynki mieszkalne. Jak by tego było mało to gwałcą kobiety, a nawet i dzieci, w tym niemowlęta, poza tym kradną i rabują wszystko co się tylko da, ta dzicz kradnie nawet ...sedesy!
Jedynym pocieszenie jest to, że ci bandyci płacą też za to własną krwią i statystycznie ginie ich ponad 300 dziennie.
Obserwuj wątek
        • stefan4 Re: 100 dni i ponad 30000 zabitych bandytów 03.06.22, 08:59
          mienkiszon:
          > zawsze tak jest jak się walczy z cywilami.

          Czyli w każdej wojnie. Były czasy, kiedy wojna składała się z bitew, w których pajace w zbrojach mordowały się wzajemnie, a ludność cywilną tylko rabowały i gwałciły. Ale to już minęło i nie wróci. Od przynajmniej 200 lat wojny polegają na mordowaniu cywilów przez wojsko.

          Zbombardowanie miasta jest łatwiejsze i przynosi przeciwnikowi większe straty niż wyrżnięcie mu pułku szwejów. Bo wymordowanie cywilów rujnuje mu produkcję wszystkiego, co jego wojsku jest potrzebne; a likwidowanie żołnierzy zmniejsza mu tylko bezużyteczny balast, który trzeba karmić i leczyć.

          - Stefan
          • tbernard Re: 100 dni i ponad 30000 zabitych bandytów 03.06.22, 13:14
            Armie oraz policję łączy z cywilami relacja podobna do agencji ochroniarskich i chronionych przez te agencje. Gdy cywile powiedzą swojej armii, że nie jest ona potrzebna i nie będą więcej jej utrzymywać, to:

            1. Pojawią się obce armie, które zechcą "zaopiekować" się takim terytorium.
            2. Niezadowoleni wojacy którym nie dano zatrudnienia-utrzymania utworzą zorganizowaną przestępczość i zajmą się rozbójnictwem lub po prostu zaoferują swoje usługi obcym armiom.

            Te obce armie raczej nie dadzą sobie wmówić, że są niepotrzebni. Cywile na podbitych lub przejętych bez walki terenach mają w tej sprawie najmniej do gadania i będą musiały utrzymywać wojactwo, czy im się to podoba czy nie.
            • stefan4 Re: 100 dni i ponad 30000 zabitych bandytów 03.06.22, 19:09
              tbernard:
              > 1. Pojawią się obce armie, które zechcą "zaopiekować" się takim terytorium.

              Nie rozumiem podziału armii na ,,swoje'' i ,,obce''. Widziałeś kiedyś jakiegoś ,,swojego'' żołnierza? Takiego, który byłby wykształcony w szacunku dla nas, cywilów, gotów był służyć społeczeństwu i miał dość honoru, żeby dać w mordę oficiurowi, który mu kazał zastrzelić bezbronnego?

              No, jestem trochę niesprawiedliwy. Niedawno napotkałem jednego takiego mundurowca, który chronił ludzkość przed pandemią w ten sposób, że stał na posterunku przy bramce mierzącej temperaturę wchodzącym do przychodni . Pilnował, żeby nikt nie wszedł z pominięciem bramki. To znaczy, żeby nikt nie wdrapał się na parapet i nie wykonał akrobatycznego skoku ponad bramką, bo inaczej nie mógłby się przemknąć. Gdyby na miejscu tego szwejątka postawili cywila, to szybko by skapował, że posterunek jest całkiem zbędny i poszedłby gdzieś indziej ratować ludzkość. Od żołnierza tyle nie wymagam, a ten przynajmniej dobrze chciał.

              Ale poza takimi wyjątkowymi przypadkami, wszystkie armie są obce. Różnią się tylko tym, jak skutecznie są trzymane na wodzy przez cywilne władze.

              > 2. Niezadowoleni wojacy którym nie dano zatrudnienia-utrzymania utworzą zorganizowaną
              > przestępczość i zajmą się rozbójnictwem

              Oczywiście. Próba natychmiastowej likwidacji wojska skończyłaby się wojskowym zamachem stanu — a nikt nie zdoła tak zdewastować ojczyzny jak zawodowi patrioci. To trzeba robić bardzo powoli i stopniowo.

              Na razie nie mamy technicznych możliwości, żeby ich wywieźć na Marsa, żeby tam staczali sobie heroiczne boje bez szkody dla normalnych ludzi. Więc muszą pozostać na Ziemi i wobec tego muszą mieć kasę, dziwki, wyżerkę i (najważniejsze!) wypitkę, wszystko na nasz koszt. Jednak możemy stopniowo wymieniać im tak zwaną ,,broń'' na coraz mniej zabójczą. Możemy zapewniać im cyfryzację ich działań przez programy symulacyjne, na których będą mogli wywoływać swoje ulubione wybuchy i radośnie śledzić walące się budynki. To powinno się dziać na dużych panoramicznych ekranach i powinno być uzupełnione dźwiękami, zapachami i wstrząsami. Przy tym należy ich ciągle awansować. Raz na, powiedzmy, 10 lat każdy zerżant powinien zostawać porutnikiem, każdy jajor — spółkownikiem, a każdy degenerał — zmurszałkiem. Oczywiście trzeba będzie wymysleć nowe, jeszcze wyższe stopnie wojskowe.

              Najważniejsze jest, żeby zatrzymać napływ młodzieży w ich szeregi. Niech sobie żyją w radości i dobrobycie w swoim własnym gronie, bez kontaktu z cywilami — aż wymrą naturalną śmiercią...

              - Stefan
              • tbernard Re: 100 dni i ponad 30000 zabitych bandytów 04.06.22, 00:57
                Problem w tym, że to co postulujesz, to możliwe jest do zrealizowania tylko w utopijnym świecie, gdzie wszędzie w tym samym czasie calusieńka ludzkość będzie pozbywać się armii aby odtąd żyć w wiecznej szczęśliwości. No jeszcze tylko zaapelować do całej ludzkości, aby nawet z lokalnej przestępczości zrezygnowała i powinno się udać. Bo jak na lokalną nawet skalę przestępczość pozostanie tu i ówdzie to stopniowo zaczną się ekspansje stref wpływów, wykształci się na nowo rycerstwo i potem wojactwo i wróci do tego samego.
                A podział na swoi i obcy ma sens tylko taki, że obcy chce większe obciążenia nałożyć i od czasu do czasu poswawolić bez konsekwencji.
                • stefan4 Re: 100 dni i ponad 30000 zabitych bandytów 04.06.22, 09:24
                  tbernard:
                  > Problem w tym, że to co postulujesz, to możliwe jest do zrealizowania
                  > tylko w utopijnym świecie, gdzie wszędzie w tym samym czasie
                  > calusieńka ludzkość będzie pozbywać się armii

                  W mniej więcej tym samym czasie. Wysiłek powinien być zsynchronizowany, ale niekoniecznie zsynchronizowany co do milisekundy.

                  Kiedyś nie wyobrażano sobie, że możliwe jest istnienie państwa bez profesjonalnych katów, specjalistów od łamania kołem, odcinania kończyn po centymetrze, czy choćby zrywania paznokci. Ale okazało się, że wiele państw zrezygnowało z tego rodzaju zbrodni — i nadal istnieją, choć nie odbywało się to wszędzie jednocześnie. Może innych rodzajów państwowych zbrodni też możemy się wyzbyć i przetrwać?

                  tbernard:
                  > No jeszcze tylko zaapelować do całej ludzkości, aby nawet z lokalnej przestępczości
                  > zrezygnowała i powinno się udać.

                  Jesteś maksymalistą... Ja proponuję wyzbyć się tej najgrubszej państwowej zbrodni: szkolenia, utrzymywania i czczenia zorganizowanych zbirów, którzy potrafią wyłącznie mordować. Policja niech na razie pozostanie, ona przydaje się do różnych celów i z jej strony mniej nam zagraża krwawy zamach stanu.

                  tbernard:
                  > podział na swoi i obcy ma sens tylko taki, że obcy chce większe obciążenia
                  > nałożyć i od czasu do czasu poswawolić bez konsekwencji.

                  W wojnach gangów miejskich często obowiązuje zasada, że nie bije się ludzi z własnej ulicy, chociaż nie ma litości dla tych z innych ulic. Czy ta zasada stanowi wystarczający powód, żeby pielęgnować i czcić gangsterstwo?

                  Nie ma takiego automatyzmu, żeby przestępcy ,,swoi'' (czyli wyszkoleni, zaopatrzeni i utrzymywani naszym kosztem) stanowili mniejsze obciążenie niż przestępcy ,,obcy'' (czyli wyszkoleni, zaopatrzeni i utrzymywani na koszt sąsiadów).

                  Na przykład jedną z przyczyn klęsk XIX-wiecznych powstań na ziemiach polskich było to, że poważna większość zamieszkującego je społeczeństwa nie chciała powrotu do bezlitosnego wyzysku ze strony rodzimych właścicieli. A Królestwo Polskie nadrobiło dużą część wielowiekowego zacofania dopiero w ciągu półwiecza po upadku Powstania Styczniowego — dzięki zniesieniu polskiej pańszczyzny i otwarciu granic celnych do Rosji. Oto obca dłoń przekreśliła ojczyste rachunki krzywd (wbrew słowom poety).

                  Bardzo dyskusyjna byłaby również teza, że obcy Amerykanie nakładali na Afganistan większe obciążenia niż swoi talibowie.

                  Problem nie jest łatwy. Z wojskiem jest jak z nowotworem: nie można go po prostu wyciąć i wyrzucić do kubła. Skutkiem byłyby szkody dla organizmu, przerzuty itp., przed którymi słusznie ostrzegasz. Potrzebna jest skomplikowana i delikatna operacja, połączona z zaawansowaną chemią i dobrze wcelowaną radioterapią. I zawsze pozostanie resztka niepewności, czy gdzieś w organizmie świata nie uchowała się jakaś niedobita komórka wojskowego raka.

                  Ale to lepsze niż nieprzerwane jawne rakowacenie całej ludzkości.

                  - Stefan
                  • tbernard Re: 100 dni i ponad 30000 zabitych bandytów 05.06.22, 08:46
                    stefan4 napisał:

                    > tbernard:
                    > > Problem w tym, że to co postulujesz, to możliwe jest do zrealizowania
                    > > tylko w utopijnym świecie, gdzie wszędzie w tym samym czasie
                    > > calusieńka ludzkość będzie pozbywać się armii
                    >
                    > W mniej więcej tym samym czasie. Wysiłek powinien być zsynchronizowany,
                    > ale niekoniecznie zsynchronizowany co do milisekundy.
                    >
                    > Kiedyś nie wyobrażano sobie, że możliwe jest istnienie państwa bez profesjonaln
                    > ych katów, specjalistów od łamania kołem, odcinania kończyn po centymetrze, czy
                    > choćby zrywania paznokci. Ale okazało się, że wiele państw zrezygnowało z teg
                    > o rodzaju zbrodni — i nadal istnieją, choć nie odbywało się to wszędzie j
                    > ednocześnie. Może innych rodzajów państwowych zbrodni też możemy się wyzbyć i
                    > przetrwać?

                    Tortury i egzekucje stanowiły swego rodzaju widowisko i stopniowo dało się ludzkości od
                    tego oderwać, gdy wymyślono masę innych możliwości zaspokojenia tego typu "potrzeb".
                    Ale walka o zasoby jest czymś o wiele bardziej pierwotnym i ciężkim do wyrugowania.
                    Zawsze będzie dla ambitnych pokusa aby panować nad znacznie większymi zasobami niż im
                    są potrzebne i aby implikowało to niedobór zasobów u innych, którzy będą w ten sposób uzależnieni.
                    Dlatego od niepamiętnych czasów trwa walka o tytuły do coraz większych obszarów. Ambitnemu
                    ciągle jest za mało i uwiera go myśl, że sąsiadowi za dobrze się żyje.


                    > tbernard:
                    > > No jeszcze tylko zaapelować do całej ludzkości, aby nawet z lokalnej prz
                    > estępczości
                    > > zrezygnowała i powinno się udać.
                    >
                    > Jesteś maksymalistą... Ja proponuję wyzbyć się tej najgrubszej państwowej zbro
                    > dni: szkolenia, utrzymywania i czczenia zorganizowanych zbirów, którzy potrafią
                    > wyłącznie mordować. Policja niech na razie pozostanie, ona przydaje się do ró
                    > żnych celów i z jej strony mniej nam zagraża krwawy zamach stanu

                    Policja jak nie nauczy się skutecznie posługiwać bronią (czyli jak zajdzie potrzeba to zabijać), to lokalny
                    bandzior zmusi taką policję aby dla niego pracowała i zaczną stopniowo budować państwo jakiego
                    większość normalnych ludzi nie chce. Armia też zostanie stworzona, aby "chronić swój obszar"
                    przed obcymi bandami.

                    .
                    >
                    > tbernard:
                    > > podział na swoi i obcy ma sens tylko taki, że obcy chce większe obciążeni
                    > a
                    > > nałożyć i od czasu do czasu poswawolić bez konsekwencji.
                    >
                    > W wojnach gangów miejskich często obowiązuje zasada, że nie bije się ludzi z wł
                    > asnej ulicy, chociaż nie ma litości dla tych z innych ulic. Czy ta zasada stan
                    > owi wystarczający powód, żeby pielęgnować i czcić gangsterstwo?

                    Możemy powywieszać plakaty z informacjami, że działalność gangów jest nielegalna. Albo można policji
                    zlecić aby zajęła się tym problemem i dobrze wiemy, że samym dobrym słowem zdziała niewiele.

                    >
                    > Nie ma takiego automatyzmu, żeby przestępcy ,,swoi'' (czyli wyszkoleni, zaopatr
                    > zeni i utrzymywani naszym kosztem) stanowili mniejsze obciążenie niż przestępcy
                    > ,,obcy'' (czyli wyszkoleni, zaopatrzeni i utrzymywani na koszt sąsiadów).

                    Czyli tu mamy kwestię na kogo ma społeczeństwo płacić haracz. Na swoją armię, czy obcą.

                    >
                    > Na przykład jedną z przyczyn klęsk XIX-wiecznych powstań na ziemiach polskich b
                    > yło to, że poważna większość zamieszkującego je społeczeństwa nie chciała powro
                    > tu do bezlitosnego wyzysku ze strony rodzimych właścicieli. A Królestwo Polski
                    > e nadrobiło dużą część wielowiekowego zacofania dopiero w ciągu półwiecza po up
                    > adku Powstania Styczniowego — dzięki zniesieniu polskiej pańszczyzny i ot
                    > warciu granic celnych do Rosji. Oto obca dłoń przekreśliła [b]ojczyste[
                    > /b] rachunki krzywd (wbrew słowom poety).
                    >

                    Niestety muszę się zgodzić, że niewolnictwo zwane pańszczyzną było wielką hańbą i przyczyną upadku.
                    Z drugiej strony w Rosji poddaństwo jeszcze bardziej przypominało niewolnictwo klasyczne, gdzie nawet
                    na sztuki chłopami handlowano, a u nas przypisanie do ziemi powodowało, że tylko z całą wioską można było
                    być sprzedanym. Mimo to Rosja stała się potęgą która innym narzucała zwierzchnictwo. Ale faktem jest,
                    że jednak zniesienie niewolnictwa Polacy zawdzięczają zaborcom.

                    > Bardzo dyskusyjna byłaby również teza, że obcy Amerykanie nakładali na Afganist
                    > an większe obciążenia niż swoi talibowie.

                    Kobiety mieszkające tam mogą mieć inne zdanie, gdy pomału zamieniane są w inwentarz pozbawiony praw.

                    > Problem nie jest łatwy. Z wojskiem jest jak z nowotworem: nie można go po pros
                    > tu wyciąć i wyrzucić do kubła. Skutkiem byłyby szkody dla organizmu, przerzuty
                    > itp., przed którymi słusznie ostrzegasz. Potrzebna jest skomplikowana i delik
                    > atna operacja, połączona z zaawansowaną chemią i dobrze wcelowaną radioterapią.
                    > I zawsze pozostanie resztka niepewności, czy gdzieś w organizmie świata nie u
                    > chowała się jakaś niedobita komórka wojskowego raka.
                    >
                    > Ale to lepsze niż nieprzerwane jawne rakowacenie całej ludzkości.
                    >

                    Rozbrajanie ludzkości musi rozpocząć się od rozbrojenia tych najagresywniejszych o których wiadomo z góry, że chętnie wykorzystali by sytuację, gdy sąsiedzi się rozbroili wcześniej. Może kiedyś uda się tych najagresywniejszych rozbroić samym dobrym słowem ale jak dotąd się to nie udało. Gdy w 1939 sojusznicy po wypowiedzeniu Niemcom wojny w ramach pomocy postanowili "zbombardować" agresora ulotkami, to skutków żadnych to nie odniosło. Chyba nie sądzisz, że to z powodu niewłaściwych słów na tych ulotkach i gdyby były inne bardziej przekonujące, to by Niemcy wojska z Polski wycofały i odszkodowania dobrowolnie zapłaciły.
                    • stefan4 Re: 100 dni i ponad 30000 zabitych bandytów 05.06.22, 10:54
                      tbernard:
                      > Tortury i egzekucje stanowiły swego rodzaju widowisko

                      Tylko niewielki ułamek tego uprawiano publicznie. Oprócz widowiska była to ,,słuszna walka z szatanem'', albo ,,karanie w imię boskie''. Oraz (być może przede wszystkim) sposób na zdobycie informacji.

                      tbernard:
                      > Ale walka o zasoby jest czymś o wiele bardziej pierwotnym i ciężkim do wyrugowania.

                      Które z niedawnych wojen jako podstawowy motyw miały walkę o zasoby?

                          • I wojna światowa — zapewne tak.
                          • II wojna światowa — hmmm... pewnie można naciągać interpretacje tak, żeby walka o zasoby stała się jej ukrytym motywem, ale w oczy rzucają się raczej inne powody.
                          • Wojna amerykańsko-wietnamska — związek z zasobami jest tu jeszcze znacznie odleglejszy.
                          • Wojna w Jugosławii — wszystko, tylko nie zasoby.
                          • Napaść USA na Afganistan — pretekstem była żądza zemsty za zamach; w Afganistanie nie było żadnych zasobów oprócz możliwości zaspokojenia tej żądzy.
                          • Napaść USA na Irak — ufff... nareszcie zasoby, Irak ma ropę.

                      Wydaje się, że walka o zasoby jest coraz mniej istotnym powodem wojen. Istnieją skuteczniejsze sposoby zawładnięcia cudzymi zasobami niż ogólnowojskowe niszczenie zbudowanej wokół nich infrastruktury, specjalistów z obsługi, i samych zasobów. Lepiej jest machinacjami finansowymi doprowadzić aktualnego właściciela do bankructwa i przejąć jego majątek.

                      Wojska demolują świat nie dla zdobycia zasobów, tylko dlatego że to jest ich sposób na istnienie.

                      tbernard:
                      > Policja jak nie nauczy się skutecznie posługiwać bronią (czyli jak zajdzie potrzeba to zabijać), to lokalny
                      > bandzior zmusi taką policję aby dla niego pracowała

                      To, że policja morduje ludzi, jest problemem, ale znacznie mniejszym niż zorganizowane eksterminacje przeprowadzane przez wielkie tłumy żołnierzy, uzbrojonych, zaopatrzonych i wyszkolonych w masowym mordowaniu przez cywilnego podatnika. Wojsko jest ciężkim nowotworem na organizmie ludzkości — nadużycia władzy przez policję to przy tym drobny pryszczyk.

                      Czy pokonany (kiedyś w przyszłości) i wyrugowany militarny rak będzie się odradzał i dawał przerzuty? — zapewne tak. Dlatego nie można pozostawić go bez nadzoru. Ludzkość powinna być czujna na rozwój organizacji paramilitarnych, oddziałów ,,samoobrony obywatelskiej'' czy innych ,,związków strzeleckich'' i reagować zanim te nowotwory zezłośliwieją. Nie umiem dokładnie w szczegółach opowiedzieć, jak to ma działać, ale jeszcze nie muszę umieć, to nie jest plan na dzisiaj. Mam nadzieję, że stopniowo dojdziemy do jakiejś terapii. Inną alternatywą jest ciągłe rozwalanie nam życia przez wojskową krwiożerczość, z nieustępującym zagrożeniem całkowitej zagłady.

                      To, co można już dzisiaj robić, to obalanie pomników ,,bohaterów'' wojskowych, takich jak Chrobry, Traugutt, Piłsudski czy Świerczewski; i wpajanie młodzieży przekonania, że niezależnie od ich osobistych motywacji, obiektywnie są oni złoczyńcami.

                      tbernard:
                      > Czyli tu mamy kwestię na kogo ma społeczeństwo płacić haracz. Na swoją armię, czy obcą.

                      Dla normalnego człowieka
                          każda
                          armia
                          jest
                          obca.

                      Więc co za różnica?

                      tbernard:
                      > Rozbrajanie ludzkości musi rozpocząć się od rozbrojenia tych najagresywniejszych

                      Czyli żołnierzy. Policjantów na razie zostawmy w spokoju.

                      - Stefan
          • stasi1 Re: 100 dni i ponad 30000 zabitych bandytów 04.06.22, 12:40
            Trochę bzdury piszesz . nawet w starożytności część miast dla przykładu wyrzynano po zdobyciu a nawet bez przykładu. Co do tego że walka z cywilami ma wiekszy sens niż z wojskiem. W 40 roku niektórzy twierdzą że zbombardowanie cywili uratowało Anglię. Wojsko mogło odetchnąć.
            Teraz w Ukrainie zbombardowali zakłady wytwórcze neptunow po tym jak im moskwe zatopili. Powinni na samym początku. Po miesiącu od wybuchu wojny to pewnie i tak już nic nie złożyli. A bimbardowali cywili
            • stefan4 Re: 100 dni i ponad 30000 zabitych bandytów 04.06.22, 13:19
              stasi1:
              > nawet w starożytności część miast dla przykładu wyrzynano po zdobyciu

              Tak, na przykład Aleksander Wielki kazał w zdobytych Tebach wyrżnąć wszystkich mężczyzn, sprzedać w niewolę wszystkie kobiety i dzieci i spalić miasto. Ale to nie było działanie w celu osiągnięcia bezpośredniego celu wojennego, tylko już po jego osiągnięciu. Im większy ,,wódz narodu'' tym bardziej okrutny i bezwzględny.

              Na przykład po zdobyciu Kartaginy rzymskie szwejstwo sprzedało w niewolę całą pozostałą przy życiu ludność, a miasto nie tylko splądrowało i zburzyło, ale jego szczątki zaorało tak starannie, że i dzisiaj archeolodzy niewiele tam mogą znaleźć. Ale znowu: stało się to dopiero po zdobyciu miasta.

              Takie przypadki spotyka się w historii na każdym kroku. Wojskowe zbydlęcenie nie narodziło się dzisiaj, ma długą i krwawą historię. Jednak rabowanie, mordowanie cywilów dla przyjemności i gwałcenie kobiet stanowiły tradycyjnie nagrodę dla żołnierzy już po zwycięstwie. Stosunkowo niedawno stały się one podstawą działań zbrojnych w trakcie trwania konfliktu.

              stasi1:
              > W 40 roku niektórzy twierdzą że zbombardowanie cywili uratowało Anglię. Wojsko mogło odetchnąć.

              No właśnie. Masowe naloty na miasto w trakcie trwania działań okazały się tańsze, mniej męczące i skuteczniejsze niż operacje przeciwko wrogiemu szwejstwu. Tej nauki świat nie zapomniał. Mordując cywilów, wojska mogą sobie odetchnąć...

              - Stefan
              • stasi1 Re: 100 dni i ponad 30000 zabitych bandytów 05.06.22, 08:25
                Akurat w tamtych czasach ciężko było mordować ludzi przed zdobyciem miasta. Więc nic dziwnego że robili to po. Teraz można to robić przed to też niektórzy tak robią. W Belgradzie ludzie zrobili żywą tarcze na moście i Amerykanie go nie zbombardowali. Rosjanie takie j okazji by nie przepuścili
                • stefan4 Re: 100 dni i ponad 30000 zabitych bandytów 05.06.22, 10:09
                  stasi1:
                  > Akurat w tamtych czasach ciężko było mordować ludzi przed zdobyciem miasta.

                  Tak, ale był również inny powód. Otóż mundurowa banda oblegająca miała dostęp tylko do ludzi spoza miasta, a to im musiała rabować żywność i inne zapasy. Wobec tego gwałciła ich kobiety, ale musiała przy życiu pozostawiać producentów żywności, bo inaczej sama umarłaby z głodu. Dopiero po zwycięstwie napastnicy mogli daś upust ogólnowojskowej żądzy rżnięcia i palenia.

                  Dzisiaj ten czynnik nie ma znaczenia, bo istnieją lepsze metody szybkiego transportu zapasów dla wojska. Dlatego masowe mordowanie cywilów stało się podstawą doktryn wojskowych dopiero stosunkowo niedawno.

                  - Stefan
      • wykrywacz_klamcow da, da towariszcz putinista 03.06.22, 08:45
        krzy-czy napisał:

        > no, ździebko ukrów też chyba poszło do piachu.

        różnica jest taka, że Ukraińcy giną w obronie swoich domów a wy ruscy giniecie jako nazistowska swołocz oraz pomiot hitlerowców i tak zostaniecie zapamiętani
    • wykrywacz_klamcow 100 dni walenia pustym, ruskim łbem 03.06.22, 15:20
      przez 100 dni ruskim nazistom udało się zniszczyć 20% powierzchni Ukrainy

      Od stu dni Rosjanie nie wiedzą co robić ze zdobyczą. Na razie konsekwentnie okradają podbite tereny: zarówno żołnierze, jak i rosyjskie instytucje państwowe. Ale to chyba nie jest część świadomej polityki państwowej, lecz raczej wyraz instynktów imperialnych.

      ruska, nazistowska swołocz nic innego nie potrafi jak niszczyć, grabić i gwałcić
    • wiktor_jerofiejew Re: 100 dni i ponad 30000 zabitych bandytów 04.06.22, 17:14
      mienkiszon napisał:

      > Dziś mija 100 dni od bandyckiego najazdu hord putlerowskich na Ukrainę, Bandytó
      > w, którzy równają wszystko z ziemia, burzą przedszkola, szkoły, szpitale i budy
      > nki mieszkalne. Jak by tego było mało to gwałcą kobiety, a nawet i dzieci, w ty
      > m niemowlęta, poza tym kradną i rabują wszystko co się tylko da, ta dzicz kradn
      > ie nawet ...sedesy!
      > Jedynym pocieszenie jest to, że ci bandyci płacą też za to własną krwią i stat
      > ystycznie ginie ich ponad 300 dziennie.
      >
      >
      Nie ma takie podlosci ktorej by nie zrobil smierdzacy raszysta ,to najbardziej zdziczale plemie na ziemi
      Nigdy nie podam reki zadnemu ruSSzczurowi
    • wykrywacz_klamcow jeden z nazistowskich bandytów zlikwidowany 06.06.22, 10:36
      Ukraiński snajper zabił znanego rosyjskiego żołnierza Władimira Andanowa »Wachę« z Buriacji. Najemnik Grupy Wagnera walczył w Ukrainie i Syrii od 2014 r. W lutym 2015 r. zamordował ukraińskich jeńców wojennych na przedmieściach miasta Debalcewe (którego wtedy broniłem) – napisał na Twitterze dziennikarz Wiktor Kowalenko.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka