stefan4
24.07.22, 12:29
Wątek o końcu świata bardzo spuchł, w dodatku zagubił sens w przygodzie jakiejś papużki, więc pozwalam sobie tutaj.
boomerang:
> Skoro CO2 nie wypuszcza ciepła z atmosfery ziemskiej (efekt cieplarniany)
> to tak samo blokuje dopływ ciepła ze słońca na ziemię.
NIe wiem, czy naprawdę tego nie rozumiesz, czy tylko żartujesz. Na wszelki wypadek (i nie tylko dla Ciebie) powtarzam elementarz. Naprawdę elementarz, fizycznie to jest trochę bardziej skomplikowane.
Otóż nie ma żadnego dopływu ciepła (w sensie drgania cząsteczek) ze Słońca na Ziemię, ani odwrotnie, bo po drodze jest próżnia. Ciepło nie ,,płynie'' (jak płynął t.zw. Teoria flogistonu) i nie można go ,,wypuścić'', ani ,,zablokować'', tak jak nie można zablokować ruchu drogowego na środku oceanu, bo go tam nie ma.
Ze Słońca na Ziemię dochodzi promieniowanie elektromagnetyczne i pod jego wpływem Ziemia sama produkuje sobie ciepło. Dla większości promieniowania słonecznego atmosfera Ziemi jest nieprzejrzysta, więc ono do powierzchni Ziemi nie dociera. Dla promieniowania widzialnego jest przejrzysta (przy braku chmur) i nie ma na to wpływu CO2 — to znaczy promieniowanie widzialne przechodzi przez atmosferę zarówno w jedną stronę (i dlatego widzimy np. Marsa) jak w drugą (i dlatego Marsjanie też nas widzą).
Promieniowanie widzialne jest pochłaniane przez rośliny i daje im energię do rozkładu CO2 na potrzebny im węgiel i bezużyteczny tlen. Ale także powoduje drgania ziemi, skał itp., które podgrzewają powietrze; dlatego nisko, bliżej Ziemi, jest cieplej niż wysoko, bliżej Słońca. To podgrzewanie składa się z
• unoszenia ciepła — cząsteczka uderza o cząsteczkę i przekazuje drgania; oczywiście w ten sposób ciepło nie może opuścić atmosfery ziemskiej;
• elektromagnetycznego promieniowania, które może opuścić Ziemię i zagubić się w Kosmosie.
Ale to promieniowanie to już nie jest światło widzialne tylko promieniowanie podczerwone (byłoby widzialne, gdyby skały, piasek itp. rozgrzały się ,,do czerwoności'' albo jeszcze bardziej). Atmosfera Ziemi jest dla niego nie całkiem przezroczysta, to zależy od jej składu. Im więcej gazów cieplarnianych (pary wodnej, metanu, dwutlenku węgla), tym bardziej jest nieprzejrzysta. W tym sensie gazy cieplarniane ,,zatrzymują'' ciepło — nie wypuszczają go w Kosmos. Energia wchodzi w postaci promieniowania widzialnego, a wyjść próbuje w postaci podczerwonego, a tu siurpryza, nie da się.
Jak wygląda bilans energii otrzymywanej ze Słońca i oddawanej w Kosmos? Otóż w sytuacji równowagi musi być zerowy: tyle samo bierzemy, co oddajemy. Kiedy równowaga zostaje naruszona, np. zatrzymujemy ,,za dużo'' (np. z powodu zmiany składu atmosfery), to rośnie temperatura. Wzrost temperatury powoduje, że znowu zaczynamy oddawać więcej i bilans znowu robi się zerowy — ale już na poziomie wyższej temperatury Ziemi i jej atmosfery.
Zanim człowiek przyłożył swoje niszczące łapsko do ziemskiego klimatu, ustaliła się równowaga na pewnym poziomie temperatur, a życie ziemskie wyewoluowało dostosowane do tej równowagi. Jeśli spowodujemy przyhamowanie odpływu ciepła w kosmos, to ustali się inna równowaga na wyższym poziomie temperatur. I z tym wyższym poziomem temperatur Ziemia sobie poradzi, życie ziemskie zapewne również. Ale mogą sobie nie poradzić gatunki bardziej wyspecjalizowane do aktualnych warunków. W tym takie przez nas ulubione, jak chmiel, pszenica, krowa domowa, człowiek ,,rozumny''...
- Stefan