Dodaj do ulubionych

Śnieg i marznący deszcz spadły w Santa Catarina

03.11.22, 15:03
"Śnieg i marznący deszcz spadły w Santa Catarina - południowym stanie Brazylii. Tamtejsi meteorolodzy łapią się za głowy, gdyż taka sytuacja nigdy wcześniej się nie zdarzyła. Od kilku dniu w całym kraju utrzymują się niskie temperatury i według przewidywań utrzymają się jeszcze przez najbliższe dni. W Brazylii trwa właśnie astronomiczna wiosna."

Co tam panie dzieje się w klimacie, ano nadchodzi epoka lodowcowa to jest tak samo jakby w południowym Egipcie spadł śnieg, czyli bardzo blisko zwrotnika Koziorożca
Obserwuj wątek
    • stefan4 Re: Śnieg i marznący deszcz spadły w Santa Catari 03.11.22, 16:01
      ivergon:
      > to jest tak samo jakby w południowym Egipcie spadł śnieg

      No, 27° szerokości to, powiedzmy, w środkowym Egipcie. W Hurgadzie, albo w połowie drogi między Kairem a Assuanem, ok. 3 maja.

      - Stefan
      • ivergon Re: Śnieg i marznący deszcz spadły w Santa Catari 03.11.22, 18:33
        stefan4 napisał:

        > ivergon:
        > > to jest tak samo jakby w południowym Egipcie spadł śnieg
        >
        > No, 27° szerokości to, powiedzmy, w środkowym Egipcie. W Hurgadzie, albo w
        > połowie drogi między Kairem a Assuanem, ok. 3 maja.
        >
        > - Stefan
        >

        Tradycyjny historyczny podział Egiptu to Egipt Dolny więc północny, obejmujący w zasadzie deltę Nilu, i Egipt Górny czyli Egipt południowy, wszystko co na południe od delty Nilu w dolinie Nilu. Ale dzięki za te aptekarskie uwagi, na drugi raz napiszę w Górnym północnym Egipcie ;)
    • boavista4 Re: Śnieg i marznący deszcz spadły w Santa Catari 03.11.22, 16:08
      Nic dziwnego , już jest drugi miesiąc wiosny w Brazylii, a co to będzie w lecie! Santa Catarina jest na samym południu Brazylii, więc tak to już jest. Moje miasto Paraty, jest bardziej na północ, tylko 100 km od Paraty są góry Itatiaia i Serra da Mantigueira, tam też czasami lezy śnieg
      Itatiaia bije rekord zimna w kraju z -2,4 stopnia; a Rio ma najzimniejszy dzień w roku!
      o właśnie na wyżynach Parku Narodowego Itatiaia, na południe od Fluminense ( stan Rio de Janeiro), zanotowano w czwartek najniższą temperaturę w kraju. O 1:00 termometry wskazywały minus 2,4 stopnia, z jeszcze niższym odczuciem temperatury minus 10,4 stopnia. Zimno rozprzestrzeniło się po całym stanie Rio de Janeiro, a stolica pobiła dziś rano swój rekord roku, z 11,5 stopniem w Vila Militar, w zachodniej strefie stolicy, o 4 rano w Narodowym Instytucie Meteorologii (Inmet ) stacji. Dodatkowo istnieje możliwość wielkich fali morskich do 4 metrów na wybrzeżu miasta. A u nas w Paraty jest 17 stopni, trochę deszczu, trochę słońca. Jezeli chcecie ciepla, to wzystko na polnoc od stau Espirito Santo jest cieple. Zobaczie Caraiva w Bahia:
      TEMPERATURA

      Minimalna temperatura
      22.
      Maksymalna temperatura
      27.
      DESZCZ


      30mm - 90%
      WIATR

      S - 30km/h
      WILGOTNOŚĆ POWIETRZA

      minimalna wilgotność
      86%
      maksymalna wilgotność
      94%
      TĘCZA

      Nie ma prawdopodobieństwa.

      SŁOŃCE

      04:57 - 17:42

      KSIĘŻYC

      Rozwój
      • ivergon Re: Śnieg i marznący deszcz spadły w Santa Catari 03.11.22, 18:45
        boavista4 napisał(a):

        > Nic dziwnego , już jest drugi miesiąc wiosny w Brazylii, a co to będzie w lecie
        > ! Santa Catarina jest na samym południu Brazylii, więc tak to już jest. Moje
        > miasto Paraty, jest bardziej na północ, tylko 100 km od Paraty są góry Itati
        > aia i Serra da Mantigueira, tam też czasami lezy śnieg
        > Itatiaia bije rekord zimna w kraju z -2,4 stopnia; a Rio ma najzimniejszy dzień
        > w roku!

        Generalnie wszystko to jest południowa półkula, 15 styczna tego roku, był taki gigantyczny wybuch wulkanu Hunga Tonga, pióropusz setki km średnicy, na zdjęciu, na południku 175w i równoleżniku 20s, zastanawiałem czy wywoła jakieś większe ochłodzenie na południowej półkuli, może są to tego efekty, ale na razie nie jakieś bardzo wielkie typu rok bez lata, ale lato to tam dopiero ma być.
        • polski_francuz Polnoc vs. poludnie 05.11.22, 09:25
          ivergon napisał:

          " Generalnie wszystko to jest południowa półkula, 15 styczna tego roku, był taki gigantyczny wybuch wulkanu Hunga Tonga, pióropusz setki km średnicy, na zdjęciu, na południku 175w i równoleżniku 20s, zastanawiał czy wywoła jakieś większe ochłodzenie na południowej półkuli, może są to tego efekty, ale na razie nie jakieś bardzo wielkie typu rok bez lata, ale lato to tam dopiero ma być."

          Cos w tym jest. Grenlandia sie topi a w Australii sa powodzie za powodziami. Arktyka zanika a Antarktyda sie oziebia. Myslisze, ze to wszystko z powodu wulkanu? A co z Afryka, ktora tez w duzej czesci na poludniowej polkuli lezy?

          PF
          • stefan4 Re: Polnoc vs. poludnie 05.11.22, 11:40
            polski_francuz:
            > Arktyka zanika a Antarktyda sie oziebia.

            Oziębia się ?! Wpisz sobie do Google'a np. ,,Antarctica temperature anomalies'' i znajdziesz całą masę doniesień o nadzwyczajnie wysokich temperaturach na Antarktydzie i niezwyczajnie niskim zasięgu lodu szelfowego.

            polski_francuz:
            > Myslisze, ze to wszystko z powodu wulkanu?

            Jakiego wulkanu?...

            Ziemia się ogrzewa i już. Oczywiście nierównomiernie.

            Na przykład kiedy topnieją lody arktyczne, to słodka zimna woda spływa na południe i lokalnie może oziębić powierzchnię oceanu (jest lżejsza niż ciepła słona woda w głębi). Dlatego są miejsca, gdzie może się na jakiś czas zrobić zimniej. Ale to nie zmienia faktu, że ogólnie Ziemia nam się ogrzewa. Zarówno na północy jak na południu.

            - Stefan
            • ivergon Re: Polnoc vs. poludnie 05.11.22, 15:13
              stefan4 napisał:



              > Jakiego wulkanu?...
              >
              > Ziemia się ogrzewa i już. Oczywiście nierównomiernie.
              >
              > Na przykład kiedy topnieją lody arktyczne, to słodka zimna woda spływa na połud
              > nie i lokalnie może oziębić powierzchnię oceanu (jest lżejsza niż ciepła słona
              > woda w głębi). Dlatego są miejsca, gdzie może się na jakiś czas zrobić zimniej

              > - Stefan
              >

              Z Stefanem jest taki problem, że tam gdzie nie trzeba jest bardzo szczegółowy, a tam gdzie trzeba, to fruwa od tematu, na uogólnieniach o rzędy wielkości, od niego. Czy prezentuje jakieś banały, do tematu niewiele wnoszące.
              Czy kiedyś w lecie Grenlandia nie topniała, lody nie topniały? Ziemia się nie ogrzewała?

              Była sobie Mała Epoka Lodowa z której "klimatycznie" wyszliśmy w 1900r. No i komu to przeszkadza? Klimatycznie okres ten trwał (...) do 1900 r. Cechowało go ochłodzenie klimatu półkuli północnej, z temperaturą ok. 1°C niższą niż w XX wieku

              --
              "I nie mówicie tego bo w to wierzycie, po babsku, lecz na podstawie poważnego fizycznego dowodu." ... Inaczej to co myśli i mówi eurolewacka patointeligencja "dziedziczna" to babskie plotki.
            • polski_francuz Re: Polnoc vs. poludnie 05.11.22, 18:39
              stefan4 napisał:


              "Ziemia się ogrzewa i już. Oczywiście nierównomiernie."

              Wiesz Stefan, klimat to jest bardzo wiele czynnikow: wiatry, wody, pary, wydzieliny takich czy innych mieszkancow i i ch produktow...przewidziec klimat jest trudniej niz wydac rozsadna diagnoza lekarska choc organizm tez jest wieloczynnikowy.

              Wiem, jako byly krotkofalowiec, ze sa cykle sloneczne krotkie i dlugie (169 lat o ile pamietam). Czy to o nie chodzi? Czy o nasze, ludzkie grzechy?

              Trudno powiedziec.

              PF
              • stefan4 Re: Polnoc vs. poludnie 06.11.22, 09:22
                polski_francuz:
                > Wiesz Stefan, klimat to jest bardzo wiele czynnikow: wiatry, wody, pary, wydzieliny
                > takich czy innych mieszkancow i i ch produktow...przewidziec klimat jest trudniej
                > niz wydac rozsadna diagnoza lekarska choc organizm tez jest wieloczynnikowy.

                Przewidzieć szczegóły jest trudno. Ale to trochę tak jak z podgrzewaniem czajka z wodą: proces jest turbulentny, nie sposób przewidzieć, która cząsteczka w którą uderzy i gdzie potem poleci. Ale dla przewidzenia, że woda się w końcu zagotuje i będziemy mogli zrobić sobie herbatę, taka szczegółowa wiedzia o ruchach cząsteczek nie jest konieczna. Wystarczy wiedzieć, że dostarczamy ciepła z większą prędkością niż ono ucieka.

                Trudno jest przewidzieć, czy najpierw ogrzeje się Arktyka czy Antarktyka, czy Himalaje; trudno przewidzieć, gdzie chwilowo następi oziębienie, a gdzie huragany. Ale łatwo przewidzieć, że dopóki planeta zatrzymuje więcej ciepła niż go dostaje, to będzie się nagrzewać.

                W pewnym zakresie łatwiej jest przewidzieć przyszły klimat niż pogodę na jutro. Podobnie jak potrafię przewidzieć, że kiedyś umrę, a nie potrafię przewidzieć, czy jutro nie będę kasłał.

                - Stefan
                • polski_francuz Miedzy plusem a minusem 06.11.22, 10:13
                  stefan4 napisał:


                  "Ale łatwo przewidzieć, że dopóki planeta zatrzymuje więcej ciepła niż go dostaje, to będzie się nagrzewać."


                  Pojdzmy za tym bilansem i uproscmy do bolu glowy. Zacznijmy od "plusa": Ziemia dostaje cieplo od Slonca poprzez promieniowanie. Slonce jest zrodlem. I zrodlo moze promieniowac wiecej albo mniej. Sa reakcje jadrowe i czasem jest nowa reakcja a czasem reakcja dochodzi do konca. I promieniowanie (od uv az do ir) dochodzi czasem latwiej - bez chmur a czasem gorzej jak sa chmury. Sa tez dziury promieniowania, tu czy tam, ktore uv przepuszczaja. Jedna tak dziura mi przypalila policzek w AU w latach 80-tych - dziura ozonowa. Stad czapki z daszkiem dla tych ktorzy pracuja w slonecznym blasku, jak ta noszona przez przewidujaca graczke w tenisa.

                  Przejdzmy teraz do minusa. Ziemia wypromieniowuje cieplo. I waznym tematem jest izolacja cieplna, czyli powrot promieniowania ziemskiego odbitego do chmur z pary wodnej czy dwutlenku wegla. Na tym sie ostatnim koncentruje wysilek dziejszych pozytywistow, czyli by zmniejszyc wydzieliny tego dwutlenku.

                  No to wrocmy do poczatku rozmowy. Chodzi u "plus" czy chodzi o "minus"? A wracajac do Twej analogii z dlugoscia zycia. Slonce kiedys zgasnie i zbladnie. I wowczas stracimy calkowicie "plusa" i zziebniemy kompletnie. Ale, to inna skala czasowa niz nasze zycie.

                  PF

                  • stefan4 Re: Miedzy plusem a minusem 06.11.22, 11:27
                    polski_francuz:
                    > Pojdzmy za tym bilansem i uproscmy do bolu glowy. Zacznijmy od "plusa": Ziemia
                    > dostaje cieplo od Slonca poprzez promieniowanie. Slonce jest zrodlem. I zrodlo
                    > moze promieniowac wiecej albo mniej.

                    A dokładniej:
                        Of the ~340 W/m² of solar radiation received by the Earth, an average
                        of ~77 W/m² is reflected back to space by clouds and the atmosphere
                        and ~23 W/m² is reflected by the surface albedo, leaving ~240 W/m²
                        of solar energy input to the Earth's energy budget.


                    Taka jest średnia wieloletnia po całej Ziemi. Coś tam może się wahać, ale średnio dostajemy od Słońca rocznie na każdy metr kwadratowy 2103.84 kWh — czyli więcej, niż nasz rząd uważa za uczciwe zużycie prądu przez przeciętną rodzinę (mieszkającą na powierzchni znacznie przekraczającej jeden metr kwadratowy).

                    Te 240 W/m² jest już po odliczeniu tego, co atmosfera i powierzchnia Ziemie odbija w kosmos. 240 W/m² zostaje z nami (częściowo w gruncie a częściowo w atmosferze) i powiększa temperaturę. Oczywiście po stronie minusa jest jeszcze promieniowanie nagrzanej planety — ale to już po jej nagrzaniu.

                    - Stefan
                    • polski_francuz Re: Miedzy plusem a minusem 06.11.22, 12:12
                      stefan4 napisał:


                      " Te 240 W/m² jest już po odliczeniu tego, co atmosfera i powierzchnia Ziemie odbija w kosmos. 240 W/m² zostaje z nami (częściowo w gruncie a częściowo w atmosferze) i powiększa temperaturę. "

                      Troche malo. Znane mi lasery do obrobki powierzchni maja gestosci mocy ponad 10 MW/m². I dotykasz innego waznego czynnika przy grzaniu przez promieniowanie: wspolczynnika absorpcji. Wiekszego dla ciemnych powierzchni niz dla jasnych. Pewnie tez ten wspolczynnik sie zmienia z zasoleniem wody.

                      PF
                      • stefan4 Re: Miedzy plusem a minusem 07.11.22, 10:04
                        stefan4:
                        > 240 W/m² zostaje z nami

                        polski_francuz:
                        > Troche malo.

                        Mało, żeby co?

                        polski_francuz:
                        > Znane mi lasery do obrobki powierzchni maja gestosci mocy ponad 10 MW/m².

                        I dlatego promieniowanie słoneczne nie wykonuje obróbki powierzchni tak intensywnie jak znane Ci lasery. To chyba dobrze, nie? Co by to było, gdyby zaraz po wschodzie Słońca przestawały istnieć budynki, szosy, schrony, ludzie, skały, ...

                        Globalna światowa produkcja elektryczności ze wszystkich źródeł wynosi około 28 214 TWh/rok, co daje średnią moc około 0.006 W/m² — 38 tysięcy razy mniej niż to, co daje nam słoneczko...

                        - Stefan
                        • polski_francuz Re: Miedzy plusem a minusem 07.11.22, 10:38
                          stefan4 napisał:

                          " Mało, żeby co?"

                          Zeby stopic metal, na ten przyklad

                          " I dlatego promieniowanie słoneczne nie wykonuje obróbki powierzchni tak intensywnie jak znane Ci lasery. To chyba dobrze, nie? Co by to było, gdyby zaraz po wschodzie Słońca przestawały istnieć budynki, szosy, schrony, ludzie, skały,"


                          Stefan, Stefan, budynki to porowata ceramika co ma malo elektronow swobodnych i trudno ja stopic, szosy sa smolowate chyba niezle absorbuja promieniowanie i nietrudno stopic o ludziach niewspomne bom nie masowy morderca. A skaly? ano, maja rozny sklad chemiczny i strukture krystaliczna i trudno uogolnic

                          " Globalna światowa produkcja elektryczności ze wszystkich źródeł wynosi około 28 214 TWh/rok, co daje srednią moc około 0.006 W/m² — 38 tysięcy razy mniej niż to, co daje nam słoneczko..."

                          Ano energia nuklearna. Nic dziwnego, ze idac za slonecznym przykladem PiS poszedl na te energie.

                          Pozdro

                          PF
                        • ivergon Re: Miedzy plusem a minusem 07.11.22, 11:10
                          stefan4 napisał:

                          > stefan4:
                          > > 240 W/m² zostaje z nami
                          >
                          > polski_francuz:
                          > > Troche malo.
                          >
                          > Mało, żeby co?

                          To jest klasyczne skakanie Stefana po rzędach wielkości i epatowanie liczbami, od rzeczy, trzy po trzy para piętnaście.

                          Te "240 W/m² zostaje z nami" co ważne na sekundę, no nie zostaje z nami bo tyle samo wylatuje w kosmos, to się nazwa równowaga radiacyjna.

                          Dlaczego to jest mało, nad 1m² Ziemi, jest 10 ton powietrza, taki słup atmosfery, niech geniusz matematyki powie ile trzeba czasu by podnieść temperaturę tych 10 ton powietrza o 10°C, przy pomocy tych 240 W/m² na sekundę, od razu powiem, że to trwa tygodnie i miesiące, a nie godziny i sekundy. To się nazwa bezwładność cieplna, w tym wypadku atmosfery i to będzie coś do rzeczy.

                          Dzięki tej właściwości fizycznej "bezwładności cieplnej", atmosfera jest gigantycznym akumulatorem ciepła, też grawitacyjną pułapką na ciepło, i temperatury powierzchni nie skaczą nam dzień -> noc o 300°C itd.

                          > ..
                          >
                          > Globalna światowa produkcja elektryczności ze wszystkich źródeł wynosi około 28
                          >  214 TWh/rok, co daje średnią moc około 0.006 W/m² —
                          > 38 tysięcy razy mniej niż to, co daje nam słoneczko...
                          >
                          > - Stefan
                          >

                          Tu mamy coś w skali roku, nie godzin czy dni, czyli 4 rzędy wielkości od sekund, jest to półprawda bo tyle samo co Słoneczko daje to ulatuje w kosmos, czyli te 240 W/m² na sekundę z 1m² Ziemi, dokładnej kuli ziemskiej, czyli tyle wypromieniowuje, a jeszcze dokładniej absorbuje tylko w dzień, od Słońca na półkulę ok 1360W/m² na sekundę, część jest pochłaniana, w atmosferze, część odbijana przez chmury, część przez tzw., białość czyli albedo, czyli tylko 70% jest pochłaniana czyli podnosi temperaturę materii i zmienia się w promieniowanie cieplne.

                          Resumując Stefan nie ogarnia pojęcia nagrzewania i pojemności cieplnych, głównej i najważniejszej właściwości fizycznej atmosfery i co z tego wynika, można powiedzieć na jego pocieszenie jak większość fizyków atmosfery, po których powtarza GW androny.
                          • stefan4 kiedy moc myli się z energią... 07.11.22, 11:40
                            ivergon:
                            > Te "240 W/m² zostaje z nami" co ważne na sekundę

                            Na jaką sekundę?! To jest moc na jednostkę powierzchni, a nie energia na jednostkę powierzchni i czasu!
                                240 W/m² = 240 Wh/m²/h ≈ 0.067 Wh/m²/s
                            — dopiero teraz masz energię na metr kwadratowy i sekundę. Jeśli chcesz mieć na rok (jak piszesz dalej), to nie mąć niekonkretnie, że ,,całe rzędy wielkości'', tylko zwyczajnie pomnóż sobie przez   3600·24·365.25 . Potrafisz, czy mam to zrobić za Ciebie?

                            ivergon:
                            > niech geniusz matematyki powie ile trzeba czasu by podnieść temperaturę tych
                            > 10 ton powietrza o 10°C, przy pomocy tych 240 W/m² na sekundę

                            Jesteś konsekwentny w tym myleniu jednostek, tak więc to nie była literówka... Czy moc blachosmrodu również liczysz w koniach mechanicznych na sekundę? I dalej:

                            ivergon:
                            > czyli te 240 W/m² na sekundę z 1m² Ziemi

                            Dołączyłeś do mianownika jeszcze m²? To teraz masz już 240 W/m^4/s, nie? Oj, chłopcze...

                            ivergon:
                            > jak większość fizyków atmosfery, po których powtarza GW androny.

                            Jasne, fizycy bzdurzą, inżynierowie bredzą, lekarze oszukują, wykształciuchy utrzymują ciemny lud w ciemnocie. Narodzie! — słuchaj tylko Ivre-Garçonów!

                            - Stefan
                            • ivergon Re: kiedy moc myli się z energią... 07.11.22, 11:59
                              stefan4 napisał:

                              > ivergon:
                              > > Te "240 W/m² zostaje z nami" co ważne na sekundę
                              >
                              > Na jaką sekundę?! To jest moc na jednostkę powierzchni, a nie energia na jedno
                              > stkę powierzchni i czasu!

                              Serio "Stała słoneczna (całkowita irradiancja słoneczna) – całkowita energia, jaką promieniowanie słoneczne przenosi w jednostce czasu przez jednostkową powierzchnię ustawioną prostopadle do promieniowania w średniej odległości Ziemi od Słońca (1 j.a.) przed wejściem promieniowania do atmosfery."

                              O jakiej jednostce czasu mówimy. Jednostki czasu znane mi to rok, dzień, godzina, sekunda, i niżej z przedrostkami typu mili-sekunda itd.

                              Średnia wartość stałej słonecznej, zmierzona przez eksperyment SORCE, wynosi 1361 W/m²
                              • stefan4 Re: kiedy moc myli się z energią... 07.11.22, 14:59
                                ivergon:
                                > O jakiej jednostce czasu mówimy. Jednostki czasu znane mi to rok, dzień, godzina,
                                > sekunda, i niżej z przedrostkami typu mili-sekunda itd.

                                Świetnie! Czegoś się jednak nauczyłeś od naukowców. Zapomniałeś tylko o minucie, o wieku, o zdrowaśce i jeszcze o kilku innych. A potrafisz policzyć, ile milizdrowasiek trwa jedno mgnienie oka?

                                Tylko że dzielenie mocy przez czas nie ma żadnego sensu. Ani przez rok, ani przez dzień, ani przez godzinę, ani przez sekundę, ani przez te niżej z przedrostkami. Moc to już jest energia podzielona przez czas.

                                ivergon:
                                > Średnia wartość stałej słonecznej, zmierzona przez eksperyment SORCE, wynosi 1361 W/m²

                                No właśnie: 1361 W/m², a nie 1361 W/m² na sekundę.

                                Stała słoneczna to jeszcze nie jest to, co naprawdę otrzymuje Ziemia od Słońca. Ona bardziej charakteryzuje Słońce oraz odległość ziemskiej orbity od Słońca niż samą Ziemię. Od tego trzeba odjąć to promieniowanie, które atmosfera i powierzchnia Ziemi odbijają ,,nienaruszone'' w kosmos; a potem wziąć poprawkę na to, że Ziemia nie jest dyskiem ustawionym prostopadle do promieni słonecznych (tak się liczy stałą słoneczną) tylko kulą, cokolwiek by Ci na ten temat opowiadali Twoi płaskoziemcy. I wtedy pozostaje ok. 240 W na metr kwadratowy (już nie na sekundę!) zakrzywionej powierzchni Ziemi.

                                Przez ,,pozostaje'' rozumiem, że wykonuje na Ziemi lub w jej atmosferze jakąś pracę; nie jest biernie odbijane w kosmos. Oczywiście Ziemia traci ciepło, ale to jest proces kilkufazowy: najpierw promieniowanie sloneczne powoduje drgania cząsteczek (czyli wzrost temperatury), dopiero potem z tych drgań bierze się promieniowanie, często innej częstotliwości niż oryginalne słoneczne; ono może rozproszyć się w kosmosie, ale może też odbić się od górnych warstw atmosfery i powrócić, albo zostać wchłonięte przez atmosferę, powodując wzrost jej temperatury.

                                - Stefan
                                • ivergon Re: kiedy moc myli się z energią... 07.11.22, 15:55
                                  stefan4 napisał:

                                  > ivergon:
                                  > > O jakiej jednostce czasu mówimy. Jednostki czasu znane mi to rok, dzień,
                                  > godzina,
                                  > > sekunda, i niżej z przedrostkami typu mili-sekunda itd.
                                  >
                                  > Świetnie! Czegoś się jednak nauczyłeś od naukowców. Zapomniałeś tylko o minuc
                                  > ie, o wieku, o zdrowaśce i jeszcze o kilku innych. A potrafisz policzyć, ile m
                                  > ilizdrowasiek trwa jedno mgnienie oka?

                                  Nie wiem to nie ja liczyłem, covidowe dystanse w kościele. Więcej tam było dużych uproszczeń, niedomówień czy rzeczy w domyśle, niż minuta. Nawet nauczyłem od takich naukowców, co to nie żyją z 2000-5000 lat, bo wtedy powstało sporo nauk.
                                  Bijesz pianę i ściemniasz, do rzeczy, sekunda jest w domyśle, dżule są w domyśle. Nawet w LO Turek Ci to zamienili.

                                  fizyka.net.pl/ciekawostki/ciekawostki_wn8.html
                                  "Na każdy metr Ziemi w ciągu sekundy pada średnio 1366 dżuli energii (jest to tak zwana stała słoneczna wynosząca 1366W/m2)." 1 J = 1 W·s

                                  W uproszczeniu 1kg powietrza potrzebuje około 1000 J, by podnieść jego temperaturę o 1°C, a nad 1m2 mamy 10 000kg, ile czasu trzeba przy znanym albedo i propagując tę energię na kulę, czyli przez te 240W/m2, zakładając, że nie ma żadnych strat energii, by ogrzać tę masę o 10°C, typowa różnicę miedzy dniem, a nocą.

                                  Bo jak wiadomo w GW to chodzi o ułamkowe w watach na metr, wymuszenie czy zmniejszenie emisji z Ziemi co ma rzekomo podgrzewać wody i powietrza, czyli to jest słabsze o rzędy wielkości od tych 240W/m2 ze Słońca.
                                  • polski_francuz Cieplo wlasciwe i absorpcja 07.11.22, 16:12
                                    ivergon napisał:


                                    " W uproszczeniu 1kg powietrza potrzebuje około 1000 J, by podnieść jego temperaturę o 1°C, a nad 1m2 mamy 10 000kg, ile czasu trzeba przy znanym albedo i propagując tę energię na kulę, czyli przez te 240W/m2, zakładając, że nie ma żadnych strat energii, by ogrzać tę masę o 10°C, typowa różnicę miedzy dniem, a nocą."


                                    Daj zyc Stefanowi.

                                    Piszesz o cieple wlasciwym powietrza (cp w J/(kg.K)). Ale powietrze to nie garnek z woda na palniku gazowym. I ogrzewanie przez promieniowanie sloneczne to inna para tenisowek. Dlaczego? Ano powietrze slabo absorbuje promieniowanie Slonca a jesli juz absorbuje to pewnie jego dlugofalowa frakcje ir .

                                    A zatem gestosc mocy przejdzie od Slonca przez te warstwe powietrza o ktorej piszesz bez/(czy prawie bez) ogrzewania. Dopiero jakies wydzieliny jak np. para wodna o duzej koncentracji wody spowoduja zwiekszenie absorpcji.

                                    PF
                                    • stefan4 Re: Cieplo wlasciwe i absorpcja 07.11.22, 17:07
                                      polski_francuz:
                                      > Daj zyc Stefanowi.

                                      Dziękuję, nie narzekam na jakość życia...

                                      polski_francuz:
                                      > Piszesz o cieple wlasciwym powietrza (cp w J/(kg.K)). Ale powietrze to nie garnek
                                      > z woda na palniku gazowym. I ogrzewanie przez promieniowanie sloneczne to inna
                                      > para tenisowek. Dlaczego? Ano powietrze slabo absorbuje promieniowanie Slonca

                                      Tak, ale właśnie w tym przypomina garnek. Otóż atmosfera nie nagrzewa się przez pochłanianie promieniowania słonecznego z powodu, który podałeś. Nagrzewa się od ziemi przez przewodnictwo i konwekcję. Tak jak woda w garnku.

                                      Czyli (jak mówisz) promieniowanie słoneczne przechodzi przez suche powietrze aż do powierzchni Ziemi prawie bez strat, ziemia je absorbuje i się nagrzewa, i dopiero od niej nagrzewa się atmosfera. Dlatego w dolinach jest zwykle cieplej niż na wierchach.

                                      - Stefan
                                      • polski_francuz Re: Cieplo wlasciwe i absorpcja 07.11.22, 19:07
                                        stefan4 napisał:


                                        " Tak, ale właśnie w tym przypomina garnek. Otóż atmosfera nie nagrzewa się przez pochłanianie promieniowania słonecznego z powodu, który podałeś. Nagrzewa się od ziemi przez przewodnictwo i konwekcję. Tak jak woda w garnku."

                                        Garnek przez konwekcje a woda przez przewodnictwo od garnka

                                        " Czyli (jak mówisz) promieniowanie słoneczne przechodzi przez suche powietrze aż do powierzchni Ziemi prawie bez strat, ziemia je absorbuje i się nagrzewa, i dopiero od niej nagrzewa się atmosfera. Dlatego w dolinach jest zwykle cieplej niż na wierchach."


                                        Jajn. Jest jeszcze promieniowanie Ziemi, odbijajace sie od chmur i wracajace na Ziemie. A takze parowanie wod (morz, jezior, rzek,...) ktore polepsza absorpcje blisko powierzchni Ziemi. Last but no least, powietrze suche ma kiepskie przewodnictwo cieplne: jakies 0.03 W/(m.K) w temperaturze 300 K. Wiec mechanizm przewodnictwa powierzchnia Ziemi - powietrze jest malawy. Moze wlasnie ogrzewanie przez konwekcje par z wilgotnej powierzchni jest waznym mechanizmem nagrzewania sie powietrza przez Ziemie.

                                        PF
                                  • stefan4 Re: kiedy moc myli się z energią... 07.11.22, 16:58
                                    ivergon:
                                    > sekunda jest w domyśle, dżule są w domyśle

                                    Nie są w żadnym domyśle, skoro w poprzednim wpisie trzykrotnie podkreśliłeś te bezsensowne sekundy, raz nawet tłustym drukiem. Lepiej nie pozostawiaj jednostek w domyśle, bo zaraz zaczniesz liczyć przyrost naturalny w kiloszczyptach na kopiejkę sześcienną, a na próbę zwrócenia Ci uwagi będziesz reagował zarzutem o ,,myleniu rzędów wielkości''.

                                    ivergon:
                                    > Nawet w LO Turek Ci to zamienili.

                                    Chłopcze, powołuj się na źródła, które przynajmniej jednostek nie mylą. LO Turek je myli:

                                    ivergon:
                                    > fizyka.net.pl/ciekawostki/ciekawostki_wn8.html
                                    > "Na każdy metr Ziemi w ciągu sekundy pada średnio 1366 dżuli energii (jest to tak
                                    > zwana stała słoneczna wynosząca 1366W/m2)."
                                    1 J = 1 W·s

                                    Nie na metr, tylko na metr kwadratowy, to nie jest to samo. Pewnie to jest tylko przeoczenie autora artykułu, ale Ty je zacytowałeś bez zawahania, nie zauważyłeś pomyłki. Wiesz, nie na wszystkim, co stoi w internetach, można polegać jak na słowie towarzysza Morawieckiego Matateusza...

                                    Błędem (już nie przeoczeniem) w tym zdaniu jest utożsamianie stałej słonecznej z mocą promieniowania słonecznego otrzymywaną przez metr kwadratowy Ziemi. W poprzednim wpisie Ci to wyjaśniałem; zresztą wyjaśniał również artykuł z Wikipedii, który sam cytowałeś; ale jak grochem... Te dwie wielkości byłyby równe, gdyby Ziemia była płaska i ustawiona prostopadle do promieni słonecznych. Ale jak ona jest wypukła, to ma większą powierzchnię, więc to promieniowanie rozkłada się na większy obszar. Po odliczeniu promieniowania odbitego oraz przeliczeniu powierzchni wychodzi właśnie 240 W/m², a nie 1366W/m². Kumasz już? — mój pies myślał, że to jemu zadałem pytanie, i właśnie potwierdził, że on kuma.

                                    ivergon:
                                    > W uproszczeniu 1kg powietrza potrzebuje około 1000 J, by podnieść jego temperaturę
                                    > o 1°C, a nad 1m2 mamy 10 000kg, ile czasu trzeba przy znanym albedo i propagując tę
                                    > energię na kulę, czyli przez te 240W/m2, zakładając, że nie ma żadnych strat energii,
                                    > by ogrzać tę masę o 10°C, typowa różnicę miedzy dniem, a nocą.

                                    Zaraz, bo nie uważasz. Albedo jest już wliczone; jeśli chcesz je wliczyć jeszcze raz, to musisz wziąć do obliczenia nie 240 W/m² tylko odpowiednio więcej. Różnicę między dniem a nocą też należy zaniedbać, bo mówimy o średniej długookresowej, po wielu nocach i dniach. Ale co to ma być, zagadka dla mnie? Nie podajesz wyniku własnego obliczenia — czy nie umiesz policzyć? Wystarczy Ci ogólne przeświadczenie, że ,,trzeba bardzo dużo czasu''? Że ,,mnóstwo za bardzo'' czasu?

                                    Z podanych przez Ciebie danych wychodzi, że na ogrzanie tego słupa powietrza o 1°C wyłącznie przez promieniowanie słoneczne, ale bez strat, potrzeba ok. 41 tys. sekund, czyli 11 godzin. Chodzi o ogrzanie trwałe, to znaczy średnia roczna temperatury tego słupa powiększy się o 1°C. Jeśli interesuje Cię ogrzanie o 10°C, to pomnóż sobie przez 10, palce przy obu rękach powinny Ci wystarczyć.

                                    Ale to i tak jest wynik całkiem abstrakcyjny, bo (zgodnie z Twoim założeniem) przyjąłem, że nie ma żadnych strat. Gdyby nie było tych strat, to już dawno bylibyśmy usmażeni i zwęgleni.

                                    - Stefan
                                    • ivergon Re: kiedy moc myli się z energią... 07.11.22, 21:22
                                      stefan4 napisał:

                                      > ivergon:
                                      > > sekunda jest w domyśle, dżule są w domyśle
                                      >
                                      > Nie są w żadnym domyśle, skoro w poprzednim wpisie trzykrotnie podkreśliłeś te
                                      > bezsensowne sekundy, raz nawet tłustym drukiem.

                                      Wszystko w pewnym zakresie musi być w domyśle w pamięci, inaczej nie wiesz co mówisz i co liczysz, więc musisz znać też pomiary temperatur, wiedzieć co to jest ciepło i jak się go mierzy i z czego w ogóle wynika, co to jest troposfera, gradient temperatur suchy, wilgotny, konwekcja, co to jest kinetyczna teoria gazu, co to jest ciało doskonale przeźroczyste, i jak reaguje z ciałami świecącymi (widzialnymi), czas też jest w tym istotny i w domyśle.

                                      > ivergon:
                                      > > fizyka.net.pl/ciekawostki/ciekawostki_wn8.html
                                      > > "Na każdy metr Ziemi w ciągu sekundy pada średnio 1366 dżuli energii (
                                      > jest to tak
                                      > > zwana stała słoneczna wynosząca 1366W/m2)."
                                      1 J = 1 W·s
                                      >
                                      > Nie na metr, tylko na metr kwadratowy, to nie jest to samo.

                                      Czepiasz się właśnie było to w domyśle.

                                      >
                                      > Błędem (już nie przeoczeniem) w tym zdaniu jest utożsamianie stałej słonecznej
                                      > z mocą promieniowania słonecznego otrzymywaną przez metr kwadratowy Ziemi. W p
                                      > oprzednim wpisie Ci to wyjaśniałem; zresztą wyjaśniał również artykuł z Wikiped
                                      > ii, który sam cytowałeś; ale jak grochem... Te dwie wielkości byłyby równe, gd
                                      > yby Ziemia była płaska i ustawiona prostopadle do promieni słonecznych.

                                      Ale taki jest uproszczony model ziemi w teoriach fizyki atmosfery czyli płaski m2. A na kulę te 1366W/m2, dzielone jest to przez 4. (aha obecnie nowsze pomiary 1361W/m2)

                                      >
                                      > ivergon:
                                      > > W uproszczeniu 1kg powietrza potrzebuje około 1000 J, by podnieść jego te
                                      > mperaturę
                                      > > o 1°C, a nad 1m2 mamy 10 000kg,

                                      > ie? Nie podajesz wyniku własnego obliczenia — czy nie umiesz policzyć?

                                      No podałem zakres, że będzie to bliższe tygodniom czy miesiącom niż sekundom i godzinom, kiedyś to liczyłem z 10 lat temu, to banalne obliczenia teraz mi wyszło chyba ok 115 godzin.


                                      > Z podanych przez Ciebie danych wychodzi, że na ogrzanie tego słupa powietrza o
                                      > 1°C wyłącznie przez promieniowanie słoneczne, ale bez strat, potrzeba ok. 4
                                      > 1 tys. sekund, czyli 11 godzin. Chodzi o ogrzanie trwałe, to znaczy śre
                                      > dnia roczna temperatury tego słupa powiększy się o 1°C. Jeśli interesuje C
                                      > ię ogrzanie o 10°C, to pomnóż sobie przez 10, palce przy obu rękach powinny
                                      > Ci wystarczyć.
                                      >
                                      > Ale to i tak jest wynik całkiem abstrakcyjny, bo (zgodnie z Twoim założeniem) p
                                      > rzyjąłem, że nie ma żadnych strat. Gdyby nie było tych strat, to już dawno byl
                                      > ibyśmy usmażeni i zwęgleni.
                                      >
                                      > - Stefan
                                      >

                                      Dobra mniejsza o drobiazgi 11 godzin razy 10°C, to 111 godzin, 4,6 dnia bliżej tygodnia, tyle, że to początek zabawy -> obliczeń, oczywiście możemy się ugotować, gdyby tak poczekać bez strat do wzrostu o 100°C czyli 46 dni.

                                      Ale tu chodzi o pewną skalę bezwładności cieplnej atmosfery, średnia "temperatura Ziemi" to 287°K, plus 14°C, no więc ile to się musiało początkowo nagrzewać by się dobić do tej temperatury równowagi 131 dni, sama atmosfera, a mamy oceany w których jest woda i warstwa 2,5m tej wody ma pojemność cieplną jak cała warstwa atmosfery, ocean ma 4km głębokości dla uproszczenia po rozlaniu po ladach niech ma 2,5 km czyli 131, dni razy 1000.

                                      Czyli na sam ocean i atmosferę trzeba 358 lat by nagrzać od 0°K do obecnej temperatury równowagi 287°K, przy której wlatuje te bardziej umowne 240W/m2 i wylatuje w kosmos tyle samo, no to skąd się bierze ta temperatura, z tej początkowej kilkuset letniej fazy nagrzewania, faktycznie też się chłodziło czyli promieniowało, więc nagrzewanie trwało pewnie miliony lat.

                                      Więc jakieś tam urojone wymuszenie z tytułu redbacku CO2, pół wata czy ćwierć wata, około 500 czy 1000 razy mniejsze od tych 240W/m2, nie ma żadnego realnego wpływu na temperatury Ziemi przy takich pojemnościach cieplnych, reakcja czyli nagrzanie się podniesienie temperatur tych gigantycznych akumulatorów ciepła o 1°C wymagałby tysięcy lat.

                                      Przyczyny zmian klimatu są inne związane z wylesieniem, zmianą albedo Ziemi, pompowaniem wód głębinowych generalnie cywilizacją i ilością ludzi, itp. Ale wystarczy jakaś jedna porządna erupcja wulkanu czy kilku w strefie równikowej byśmy trafili do epoki lodowcowej nie z dnia na dzień ale tak w ciągu kilku lat, po tym jak woda wejdzie na Saharę.

                                      ps. Było 1366W/m2, rzekomo błędnie, obecnie nowsze pomiary 1361W/m2, ale ciekawe, że spadło nie wzrosło.
          • ivergon Re: Polnoc vs. poludnie 05.11.22, 14:35
            polski_francuz napisał:

            > ivergon napisał:
            >
            > " [i]Generalnie wszystko to jest południowa półkula, 15 styczna tego roku, był
            > taki gigantyczny wybuch wulkanu Hunga Tonga,

            Chodzi o to, że ze względu na cyrkulację mas powietrza od równika, na północ i południe, powietrze z obu półkul za bardzo się nie mesza. Czyli wybuch z wulkanu który na pewno bilony razy przewyższał znany efekt "uderzenia skrzydeł motyla", oraz domieszał do atmosfery miliony ton gazów, pyłów, kropel wody, czy pary wodnej, może wywołać w jakiejś skali efekt ochłodzenia wulkanicznego, ale na południowej półkuli.

            > Cos w tym jest. Grenlandia sie topi a w Australii sa powodzie za powodziami. Ar
            > ktyka zanika a Antarktyda sie oziebia. Myslisze, ze to wszystko z powodu wulkan
            > u? A co z Afryka, ktora tez w duzej czesci na poludniowej polkuli lezy?
            >
            > PF

            Grenlandia to się topi w lecie w zimie zamarza liczy się bilans w km3, ile więcej się stopi wody w lecie lub zamarznie zimą. Jest coś takiego jak Atlantycka oscylacja wielodekadowa, AMO choć chyba w 2021 zespół mandarynów od klimatu orzekł, że te efekty AMO to przypadek, ale działa grafika rekordów już nie ma zasięgi lodu w Arktyce rosną, a przez ostanie 30 lat( -5 lat), rekordy zasięgów lodów były bite wokół Antarktydy.

            Te pyły wulkaniczne mają wpływ na zwiększenie opadów, bo stanowią w atmosferze zarodki kondesacji chmur, czyli w końcu dla kropli deszczu, a te pyły jak są dość drobne, potrafią się unosić nawet całe lata, czyli to nie jest efekt tylko w godzinach, w zasadzie mamy dwa klimaty zimy wilgotny i ciepły suchy.

            Dzisiejszy zasięg lodów w Arktyce czyli 7.590 milionów km2, jest bliższy średniemu zasięgowi z lat 1980 ok 9 milionów km2, niż rekordowi zamarzania z 2016 ok 5.600 km2, z tej samej daty.
    • petronella.kozlowska Tapiry 04.11.22, 19:58
      Czy tapiry zostaną jako uchodźcy klimatyczni ewakuowane do Niemiec?
      • boavista4 Re: Tapiry 05.11.22, 16:47
        Ie zadne wulkany, a przesuniecie biegunow. Syberia bedzie ciala, USA ,amarznie, brazylia bedzie chlodniejsza.
      • pijatyka Re: Czy tapiry zostaną ewakuowane 06.11.22, 11:38


        Jak na razie to z Sejmu do Europarlamentu ewakuował się tylko pisowski tzw. Gang Tapira
    • yabbaryt Re: Śnieg i marznący deszcz spadły w Santa Catari 06.11.22, 09:56
      to jest bez wątpienia efekt antropogenicznego ocieplenia klimatu.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka