nowy.oszolom.z.radia.maryja
08.11.04, 18:08
Proletariusze wszystkich krajów nie mogą się nadziwić. Apele "New York
Timesa" i "Washington Post" nie zdały się na nic. Nie pomogły ani filmy
Michaela Moore'a, ani miliony dolarów wydane przez George'a Sorosa. Pupil
światowej lewicy, John Kerry, przegrał wybory prezydenckie w USA! "Coś się
musiało stać" - niedowierza wynikom wyborów jeden z felietonistów "Polityki".
Jak to możliwe, że lewicowy kandydat na prezydenta USA, wzbudzający
zachwyt "autorytetów" medialnych całego świata, przegrał z George'em Bushem?
Czy Kerry nie dość często przypominał o swej "postępowości"? Czy nie dość
wyraźnie popierał żądania zgłaszane przez stowarzyszenia homoseksualistów i
organizacje proaborcyjne? Lewicowym "autorytetom" nawet nie przyjdzie do
głowy, że właśnie fanatyczna "postępowość" Kerry'ego zadecydowała o jego
porażce... Jeszcze Ameryka nie zginęła!