Why was America attacked?

04.05.02, 14:34
No one would argue that whatever his motivations, if bin Laden was behind the
horror of the WTC attacks, he deserves punishment for killing so many innocent
people. At the same time, it is vital that we know why bin Laden and millions
of others around the world have come to hate America. Why are so many willing
to risk or even sacrifice their lives to get at us? I certainly hope no one
reading this is so naïve as to believe that the growing millions who hate
America do so because we are “free.” That canard has to be the most ridiculous
notion ever sold to the American people since the pet rock.


To end the threat of terrorism against the American people, we must know the
true reason why we are so hated. Modern technology makes mass murder and
terrorism so ridiculously easy that just about anyone can do it. It cannot be
stopped by military might. In fact, even the brute force we are using in
Afghanistan supposedly to wipe out terror
    • fanka_gelatika Re: Why was America attacked? 26.05.02, 13:32
      • Gość: Osjan Re: Why was America attacked? IP: *.cvx28-bradley.dialup.earthlink.net 30.05.02, 07:12
        Strona 1 z 4

        Obecnie narodowe państwa i narodowe kultury (dorobek materialny i duchowy) są
        niszczone “od wewnątrz” wskutek zapędów totalitarnych żydowskich globalistów
        USA, którzy chcą nas osłabić, m.in. wmawianiem, że państwa narodowe stały
        się “staromodne”. Toteż dylematem naszego pokolenia jest: KTO BĘDZIE MIAŁ
        PAŃSTWA ? My czy Żydzi? Ludzkość, czy jej pasożyty?

        Patrick Buchanan wykazał zestawieniem statystyk ujemnego przyrostu naturalnego,
        że, jeżeli biali, chrześcijańscy Europejczycy nie zbudzą się do życia, to w
        2015 roku w Europie i USA będą żyli inni ludzie. (Zob. “The Death of the
        West”.)
        Francuski filozof Jean Baudrillard określa DUCHA TERRORYZMU zamachów 11
        września, jako pierwiastek niematerialny, rwący się do wyzwolenia od
        skostnienia w materialnej zależności od żydowskiego globalizmu totalitarnego
        USA. (“Der Spiegel” nr 3 z 14.1.02.) “Istnieje uniwersalna alergia na
        ostateczny porządek”, w domyśle: Nowy Porządek Świata – The New World Order.

        “TO JEST CZWARTA WOJNA ŚWIATOWA”
        ___________________________________________________________

        - Spiegel: Panie Baudrillard, Pan obwinił USA o wywołanie nieprzezwyciężalnego
        pragnienia zniszczenia USA z powodu jego nie dającej się ścierpieć
        hegemonialnej przewagi.

        ■ Baudrillard: Ja staram się analizować pewnie process: globalizację, która
        nieograniczonym szerzeniem jej stwarza warunki do własnego zniszczenia.
        Terroryzm? Naturalnie, że są działający aktorzy, ale duch terroryzmu i paniki
        sięga daleko poza nich. Wojna Amerykanów koncentruje się na widzialnych
        obiektach, które chcieliby zdruzgotać. Jednak zdarzenia 11 września nie da się
        wymazać. Bomby na Afganistan są całkowicie niewystarczającym, namiastkowym
        zabiegiem.

        - S: W każdym razie USA zakończyło barbarzyńską opresję i dało afgańskiemu
        narodowi szansę na nowy początek w pokojowych warunkach. Tak widzi to też
        Pański kolega, Bernard-Henri Lévy.

        ■ B: Sytuacja nie wydaje mi się tak jednoznaczna. Triumfalizm jakiegoś Lévego
        jest mi obcy. On stawia na bombowce B-52, jak gdyby one były instrumentami
        ducha świata.

        - S: Sprawiedliwa wojna nie istnieje?

        ■ B: Nie, na to składa się zbyt wiele dwuznaczności.Wojny zaczynano często z
        powodu parcia do sprawiedliwości, to niemal zawsze jest oficjalnym uzasad-
        nieniem. Ale chociaż wojny mogą być usprawiedliwione i prowadzone z naj-lepszą
        intencją, z reguły one nie kończą się tak, jak ich inicjatorzy sobie to
        przedstawiają.

        S: Amerykanie osiągnęli niezaprzeczalne sukcesy. Wielu Afgańczyków może obecnie
        liczyć na lepsze życie.

        ■ B: Niech pan odczeka. Kobiety afgańskie jeszcze nie odłożyły swoich zasłon.
        Międzynarodowa sieć organizacji terrorystycznych al-Quaida wciąż jeszcze
        egzystuje. A Bin Laden, martwy czy żywy, przede wszystkim znikł. To nadaje mu
        mityczną moc, on osiągnął tym sposobem nadnaturalny wymiar.

        S: Czy Amerykanie dopiero wtedy odniosą zwycięstwo, kiedy będą mogli po-kazać w
        telewizji Bin Ladena, albo jego zwłoki?

        ■ B: Byłby to wątpliwy spektakl, ale nawet wtedy ostałaby się jego rola
        męczennika. Wystawienie go na pokaz niekoniecznie by go odczarowało. Chodzi tu
        o większą cenę, aniżeli kontrolę nad pewnym terytorium, ludnością, albo o
        wyłączenie jakiejś organizacji wywrotowej. Akcja bojowa USA stała się już
        nieomal metafizyczna.
        Nawet gdyby chodziło tylko o katastrofę, to i tak utrzymałoby się symboliczne
        znaczenie tego wydarzenia. Tylko tym daje się wytłumaczyć również zafas-
        cynowanie nim. Wydarzyło się coś, co daleko przekracza wolę aktorów. Istnie-je
        uniwersalna alergia przeciwko ostatecznemu porządkowi, przeciwko ostate-cznej
        władzy, a bliźniacze wysokościowce World Trade Center ucieleśniają ten
        ostateczny porządek doskonale.
        System w jego totalnym roszczeniu sam stworzył obiektywne warunki tego
        straszliwego uderzenia odporowego. Szaleństwo tkwiące w globalizacji wydo-bywa
        szaleńców, tak jak niewyrównane społeczeństwo wydaje przestępców i psychopatów.
        Naprawdę jest to tylko symptom choroby. Terroryzm jest wszę-dzie jak wirus. Nie
        potrzebuje on Afganistanu na swoją przystań.
        Ja jestem na mój sposób na wskroś moralistą. Istnieje moralność analizy,
        obowiązek szczerości. Chcę przez to powiedzieć, że niemoralnie jest zamknać
        oczy na prawdę, szukać wymówek, aby “niepopularne” rzeczy kaszetować
        [dopasowywać do “politycznej poprawności” – przyp.tłum.] Musimy widzieć rzeczy
        w przeciwstawności dobra i zła. Ja poszukuję konfrontacji ze zdarzeniem takim
        jakie ono jest, bez dwuznaczności. Kto tego nie potrafi, ten da się nakłonić do
        pisania zafałszowanej historii.

        c.d. poniżej
        • Gość: Osjan Re: Why was America attacked? IP: *.cvx28-bradley.dialup.earthlink.net 30.05.02, 07:13
          Strona 2 z 4
          - S: Ale kiedy terrorystyczny akt rozgrywa się tak jak Pan twierdzi, tj.
          niezależ-nie od sytuacji przymusowej, lub od losu, to czy nie jest on wtedy
          zarazem usprawiedliwiony?

          ■ B: Pojmowanie mojej analizy jest dwuprzekrojowe, z tego zdaję sobie sprawę.
          Słowa mogą być obrócone przeciwko mnie. Ale ja nie wychwalam mordu i zabójstw,
          to byłoby idiotyczne. Terroryzm nie jest jakąś współczesną formą rewolucji
          przeciwko uciskowi i kapitalizmowi. Żadną ideologią, żadną walką za sprawę,
          także muzułmański fundamentalism nie może się na nie powołać.

          - S: Dlaczego globalizm miałby skierować się przeciwko sobie samemu, dlaczego
          miałby dostawać napadów morderczej furii, skoro głosi wolność i szczęście dla
          wszystkich?

          ■ B: To jest pogląd utopijny, w pewnej mierze reklama. System całkowicie
          pozytywny nie istnieje. Ogólnie pozytywistyczne utopie historycznie okazały się
          ekstremalnie mordercze jak faszyzm i komunizm.

          - S: Przecież globalizmu nie może Pan naprawdę porównać z najkrwawszymi
          systemami XX. wieku!

          ■ B: On polega, jak dawniej kolonializm, na potwornie ogromnej przemocy. On
          dostarcza więcej ofiar aniżeli użytkowników, także kiedy świat zachodni więk-
          szościowo profituje. Naturalnie USA może w zasadzie oswobodzić każdy kraj tak
          jak Afhanistan. Ale jakież osobliwe ono jest to oswobodzenie? Przecież ci, co
          mieliby w ten sposób zostać uszczęśliwieni, już by sami, bez “pomocy”,
          wiedzieli jak zabrać się do obrony własnej, a w ostateczności do terroru.

          - S: Pan uważa globalizację za formę kolonializacji, zakamuflowaną na szerzenie
          cywilizacji zachodniej.

          ■ B: Globalizację zachwala się jako punkt końcowy rozwiązania wszystkich
          przeciwieństw. W rzeczywistości ona rozmienia wszystko na wartość wymienialną,
          za którą można zapłacić.
          Proces ten charakteryzuje ekstremalna przemoc, ponieważ on zmierza do ustalenia
          się jako stanu idealnego, w którym wszystko, co unikalne, pojedyń-cze, również
          każda inna kultura [materialny i duchowy dorobek narodu – przyp. tłum.], a
          wreszcie i każda niemonetarna wartość byłyby zniesione. Widzi pan: w tym
          punkcie jestem humanistą i moralistą.

          - S: Czy nie towarzyszą globalizacji także inne uniwersalne wartości jak
          wolność, demokracja i prawa człowieka?

          ■ B: Należy radykalnie rozróżniać globalne od uniwersalnego. Wartości uniwer-
          salne, według tego jak je oświata definiuje, mają transcedentny ideał. One
          konfrontują “ja” z jego wolnością, która jest nieustającym zadaniem i odpowie-
          dzialnością, a nie po prostu prawem. W globalizacji tego zupełnie brakuje, jest
          to operacyjny system totalnego handlu i wymiany [“handełe” – przyp.tłum.].

          - S: Globalizacja nie oswabadza ludzkości, ona czyni ją rzeczą?

          ■ B: Ona udaje, że chce ludzi oswobodzić, a naprawdę ona tylko dereguluje.
          Zniesienie wszystkich reguł, dokładniej: zredukowanie wszystkich reguł do prawa
          rynku jest przeciwieństwem wolności – mianowicie jej złudą. Takie staromodne i
          arystokratyczne wartości jak godność, poszanowanie, wyzwanie, poświęcenie już
          się nie liczą.

          - S: Czy niegraniczone uznanie praw człowieka nie jest godnym zaufania
          bastionem przeciwko procesowi wyobcowania?

          ■ B: Ja wierzę, że prawa człowieka zostały już wintegrowane w process globali-
          zacji i funkcjonują jako alibi. One należą do prawniczej i moralnej nadbudowy –
          krótko: one są werbunkiem.

          - S: A więc zwodzeniem?

          ■ B: Czy to nie paradoks, że zachodnia polityka wykorzystuje jako broń
          przeciwko innym, według motta: Albo podzielacie nasze wartości, albo…?
          Demokrację wprowadza się szantażem i groźbami. Ona tym sabotuje sama siebie.
          Ona już nie dostarcza autonomicznego wyboru wolności, ale staje się globalnym
          nakazem. Jest to w pewnym względzie perwersja kategorycznego imperatywu Kanta,
          który z zasady implikuje SWOBODNE wyrażenie zgody na jego ofertę.
          • Gość: Osjan Re: Why was America attacked? IP: *.cvx28-bradley.dialup.earthlink.net 30.05.02, 07:14
            Strona 3 z 4

            - S: Na tym więc kończyłaby się historia, absolutne panowanie demokracji, no-
            wej formy dyktatury światowej?

            ■ B: Tak, i jest całkiem niemożliwym, aby przeciwko niej nie zaistniała
            gwałtowna reakcja. Terroryzm powstaje wtedy, kiedy niemożliwa jest żadna inna
            obrona. System uważa obiektywnie za terrorystyczne wszystko to, co jemu się
            przeciwstawi. A wartości Zachodu są ambiwalentne [dwuwartościowe – przyp.
            tłum.], one mogą w jednym historycznym momencie pozytywnie oddziałać i
            uskrzydlić postęp, w innym zaś tak wpędzić się w skrajność, że one zafałszują
            same siebie i w końcu obrócą się przeciwko ich własnym postanowieniom.

            - S: Gdyby starcie globalizacja-terroryzm było nierozstrzygalne to jaki sens
            mieliby terroryści?

            ■ B: To, co ich prze do terroryzmu, to nie jest religijne, To podkreślają
            wszyscy eksperci islamu. Zamachowcy 11 września nie postawili żadnych warunków.
            Terroryzm nie ma politycznego zaprojektowania, nie ma skończoności i tak
            widziany jest on wprawdzie realny, ale absurdalny.
            …działanie w pojedynkę może przyjąć wiele form, także formę zła i terrory-zmu.
            Pozostaje ona jednak wytworem sztucznym. (Syjonizmu? – przyp. tłum.]
            Fundamentalizm jest symptomatyczną formą odmowy, jego zwolennicy nie chcą
            osiągnąć czegoś, zrywają się do walki dziko przeciwko czemuś, co odczuwają jako
            zagrożenie ich tożsamości. Prezydent USA Bush próbuje odnaleźć symetrię wróg-
            przyjaciel, on dąży do znalezienia się napowrót na znanym terenie i Amerykanie
            prowadzą tą wojnę jak gdyby musieli bronić się przed Wilkiem Złym [z bajki o
            trzech świnkach – przyp.tłum.]. Ale przeciwko wirusom to nie funkcjonuje, one
            już dawno są w nas. Nie ma już frontu, nie ma linjii demarkacyjnej, wróg tkwi w
            sercu kultury, która go zwalcza. To jest, jeśli kto woli, Czwarta Wojna
            Światowa; już nie między narodami, państwami, systemem i ideologiami, lecz w
            gatunku człowieka z sobą samym.

            - S: W takim razie, zdaniem Pana, wojna ta jest nie do wygrania?

            ■ B: Nikt nie może powiedzieć jak to wszystko się rozegra. Tym razem stawką
            jest przetrwanie ludzkości, nie chodzi o zwycięstwo jednej strony.
            … Kultury są jak języki. Każdy jest nieporównywalnym, zamkniętym dla siebie
            dziełem sztuki. Nie istnieje hierarchia języków. Nie można mierzyć je czymś
            uniwersalnym. Dałoby się teoretycznie wprowadzić globalny język, ale w tej
            redukcji znajdowałoby się absolutne niebezpieczeństwo. Poza tym nie wierzę, że
            są tylko dobre i złe kultury – współzależne odmiany oczywiście – ale nie da się
            rozłaczyć jednego od drugiego. Zło nie maleje, gdy dobro wzrasta. Dlatego
            pojecie postępu poza racjonalnością nauk przyrodniczych jest rzeczywiście
            problematyczne. Montaigne powiedział: “Gdyby usunięto zło w człowieku,
            zniszczonoby podstawowe uwarunkowanie życia”.

            - S: Nie ma nieba bez piekła, ratunku bez potępienia – czy Pańskie dualistycz-
            ne spojrzenie na świat dopuszcza w ogóle coś innego niż pesymizm i fatalizm?

            ■ B: Fatalizm oferuje złą interpretację świata, bo prowadzi do rezygnacji. Ja
            nie rezygnuję, ja pragnę klarowności, przejrzystego uświadomienia sobie bytu.
            Kiedy znamy reguły gry, możemy je też zmienić. W tym zakresie ja jestem tylko
            sprawozdawcą.

            - S: Pańskie poznanie zła nie prowadzi do tego, że Pan je zwalcza?

            ■ B: Nie, ponieważ jest to dla mnie bezsensowne. Zło i dobro są związane z sobą
            nierozłącznie, co jest w gruncie rzeczy naszym przeznaczeniem: częścią naszego
            fatum, naszego losu.
            Zło przemianowuje się na nieszczęście, ponieważ nieszczęście można łatwo
            zwalczyć: ubóstwo, niesprawiedliwość, opresję i tak dalej. To jest humanitarne
            widzenie tych rzeczy, patetyczna i sentymentalna wizja, permanentne współ-
            czucie dla nędzników. Zło jest światem takim jakim jest i był. Nieszczęście
            jest światem, jakim ten nigdy nie powinien był być. Przewalutowanie zła na nie-
            szczęście jest najintratniejszym przemysłem dwudziestego wieku.

            - S: Nieszczęście daje się naprawić, wymaga ono naprawienia krzywd, podczas gdy
            zła nie da się wyegzorcyzmować?

            ■ B: Nieszczęście jest kopalnią, której zasoby są niewyczerpalne. Złemu zaś nie
            można zaradzić jakąś racjonalnością. Uczyniono to iluzją Zachodu: ponieważ
            techniczna perfekcja wydaje się być w zasięgu ręki, wierzy się w możliwość
            wyprodukowania technicznej perfekcji, w niezawodną przyszłość w najlepszym ze
            światów. Wszyscy mają być uratowani – na tym polega współczesny ideał naszej
            demokracji. Wszystko zostanie zmienione genetycznie dla osiągnięcia
            biologicznej i demokratycznej doskonałości ludzkiego rodzaju.

            • Gość: Osjan Re: Why was America attacked? IP: *.cvx28-bradley.dialup.earthlink.net 30.05.02, 07:15

              Str.4 z 4

              - S: Czy żałuje Pan, że Zachód mocno utracił wiarę w ratunek u Boga?

              ■ B: Wie pan, właściwie powinno się odwrócić tę całą debatę. Tym pasjonują-cym
              pytaniem jest nie to, dlaczego zło istnieje. Zło jest wpierw, całkiem natu-
              ralnie. Dlaczego istnieje dobro? To raczej jest kwestią, która zadziwia.

              - S: Czy mógłby Pan to wytłumaczyć, nie trudząc Boga?

              ■ B: Próbowano, Rousseau i inni w 18. wieku, ale niezbyt przekonywująco.
              Najlepszą hipotezą rzeczywiście jest postulować istnienie Boga. Bóg jest jak
              demokracja: najmniej złym, a tym samym najwięcej możliwym ze wszystkich
              rozwiązań.

              - S: Jak się Pana słyszy, to możnaby pomyśleć, że Pan przyłączył się do katarów
              ze średniowiecza.

              ■ B: O tak, ja lubię świat katarów, ponieważ ja jestem manicheistyczny…

              - S: …to znaczy, uważający, że istnieje wieczny, kosmiczny konflikt dobra
              (ducha, światła) i zła (materii, ciemności)…

              ■ B: …tak, katarzy uważali materialny świat za zły i marny, stworzony przez
              demona, ale zarazem pokładali ufność w Boga, zbawienie i możliwość
              doskonałości. Są to o wiele radykalniejsze poglądy, aniżeli te, które w złu
              widzą tylko stopniowo wyżarzającego się satelitę dobra.

              - S: Panie Baudillard, dziękujemy Panu za rozmowę.

              ********************************************************************

              GDYBY ISLAMIZM OPANOWAŁ ŚWIAT, TO TERRORYZM
              ZWRÓCIŁBY SIĘ PRZECIWKO ISLAMIZMOWI.

              ********************************************************************
              Francuski filozof i socjolog, myślący ikonoklasta, JEAN BAUDRILLARD, 72,
              zajmuje się ekstremalnymi zjawiskami i zdarzeniami, które wymykają się każ-dej
              interpretacji. On uznał zamachy w Nowym Jorku za akt oporu użyty w
              ostateczności przeciwko systemowi, który nadużywszy władzy rzucił światu
              nierozstrzygalne wyzwanie: globalizację, utworzenie monolitycznego porządku
              świata, niwelującego różne kultury.

              Jean Baudrillard wywołał we Francji wrzawę i burzę oburzenia swoją rozpra-
              wą: “Duch terroryzmu” (“L’esprit du terrorisme”, wyd. Gallilé, 52 str., 12
              euro).

              Alain Minc (syn Hilarego, niesławnego w PRL-u za junty żydowskiej Jakuba
              Bermana?) nazwał Baudrillarda – z jego “jednako żartobliwym” co i “groteskowym”
              znajdywaniem uciechy w prowokacji – “duchowym terrorystą”.

              W filozoficznym zarachowaniu Baudillarda , który studiował i wykładał nie-
              miecki, znać silny odcisk Nietzschego i jego “Przewartościowania wartości”. Już
              podczas ruchu studenckiego w 1968 Baudillard zdobył opinię najostrzej-szego
              krytyka kulturalnego nowoczesności i społeczeństwa konsumpcyjnego. Od Ameryki
              po Japonię liczy się on jako jeden z najbardziej renomowanych współczesnych
              myślicieli francuskich – jako równie radykalny co i oryginalny krytyk, który
              widzi społeczeństwo nowoczesne uwikłane w śmiertelno-kata-strofalny rozwój
              naszkicowany w jego “Rekwiemie naszych czasów”. Jako fatalistyczny
              przepowiadacz interpretuje on również 11 września 2001: świat przeciwstawia się
              globalizacji na podobieństwo “rewolty przeciwciał”; gdyby islamizm opanował
              świat, to terroryzm zwróciłby się przeciwko islamizmowi.

              Rozmowę przeprowadził Roman Leick
              Tłumaczył Zbigniew Przemuski

              Powyższe jest jedynym tłumaczeniem na polski. Można kopiować i kolportować.


              • Gość: Futuryst Sensacyjne linki IP: *.cvx28-bradley.dialup.earthlink.net 30.05.02, 07:22
                www.papurec.org/
                www.ihr.org/index.html
                pubweb.acns.nwu.edu/%7eabutz/
                www.noontidepress.com/index.html
                www.lebensraum.org/index.html
                www.hoffman-info.com/
                www.revisionism.com/
                codoh.com
                www.normanfinkelstein.com/
                www.blacksandjews.com/
                homepage.mac.com/lsf/
                www2.prestel.co.uk/littleton/irving-v-lipstadt.htm
    • fanka_gelatika Re: Why was America attacked? 29.05.02, 16:02
    • fanka_gelatika Re: Why was America attacked? 30.05.02, 00:30
Pełna wersja