gelatik
06.05.02, 23:19
Izraelscy wojskowi oświadczyli, że żołnierze, którzy zastrzelili wczoraj
palestyńską kobietę i jej dwoje dzieci pod Dżeninem, otworzyli ogień, ponieważ
pomylili odgłosy defektu technicznego czołgu z eksplozją ładunku wybuchowego.
Wojskowi którzy zmienili swoje oficjalne stanowisko w sprawie incydentu,
poinformowali, że na miejscu zdarzenia nie znaleziono pozostałości materiałów
wybuchowych. Natomiast oględziny czołgu wykazały, iż źródłem odgłosów była
awaria jednej z gąsienic.
We wczorajszym oświadczeniu armia podała, że żołnierze otworzyli ogień w
reakcji na eksplozję ładunku wybuchowego, w której lekko ranny został jeden
żołnierz.
Lekarz palestyńskiego pogotowia powiedział, że 32 letnia kobieta oraz jej dwaj
synowie w wieku trzech i czterech lat, zbierali w miejscu zdarzenia liście
winogron.
Izraelskie wojsko wyraziło głęboki żal z powodu śmierci cywilów. W oficjalnym
oświadczeniu poinformowano również, że żołnierze, którzy uczestniczyli w
zajściu, są wciąż na służbie, ponieważ dochodzenie wykazało, iż postąpili
zgodnie z procedurą.
Przedstawiciel izraelskich służb bezpieczeństwa powiedział, że żołnierze mają
rozkaz użycia broni w przypadku eksplozji przydrożnych ładunków wybuchowych.
Często zdarza się bowiem, że napastnicy czekają w ukryciu i strzelają do
żołnierzy po zdetonowaniu ładunków.
Armia oświadczyła, że żołnierze nie widzieli wyraźnie kobiety i jej dzieci.
Otworzyli jednak do nich ogień, gdyż wydawało im się, że to zamachowcy uciekają
z miejsca zdarzenia po podłożeniu bomby.