Gość: Roxie
IP: *.putnamlovellnbf.com
24.11.04, 17:12
Na Ukrainie bylem tylko pare razy ale tylko Kijow, Lwow, Czerkasy, Kamieniec,
itp itd, nigdy w rejonach Janukowyczowskich. Czy rejony pomaranczowe i
niebieskie cos na prawde laczy? Czy wiekszosci zamieszkujace te dwie czesci
sa nawet etnicznie zblizone do siebie bardziej niz np. Czesi i Slowacy albo
Austriacy i Niemcy? Rozumiem ze rozpad nie jest dobry ze wzgledu na grozbe
wojny, ale gdyby byla mozliwosc rozpadu "aksamitnego," to czy nie
zaspokojonoby obu grup (tzn. poza ukrainska "grupa trzymajaca wladze")? I
dzieki temu Ukraina po trosze stracilaby znaczenie "strategiczne" i dwa nowe
panstwa powstale w jej miejscu moglyby sie rozwijac jak inne mniejsze panstwa
a la Wegry, Rumunia, czytez Lotwa.