W okręgu Donieckim padł rekord frekwencji!!!

29.11.04, 21:56
W jednej z Komisji obwodowych w Donbasie padł rekord frekwencji wyborczej.
Zagłosowało tam 3773% wyboorców.
Napiszę słownie by nie było niedomówień trzy tysiące siedemset siedemdziesiąt
trzy procent wyborców.

By wyjaśnić tą rozbieżność podam, że w tej komisji zarejestrowanych było 53
głosujących, zaś oddano tam 2000 głosów. Z tego cdecydowana większość to
głosy wyborców z zaświadczeniami o czasowym pobycie.
    • emerytka.z.rzeszowa Re: W okręgu Donieckim padł rekord frekwencji!!! 29.11.04, 22:42
      Zatem gratulacje dla Donbasu, widać bardziej dojrzało społeczeństwo Ukrainy do
      demokracji niż my. No, u nas jak zwykle stara spiewka: Janukowycz twój wróg,
      Juszczenko cacy, zupełnie jak w czasach stalinowskich. A kto dziś odważy się w
      Polsce powiedzieć, że ojciec Juszczenki był komendantem obozu koncentracyjnego
      w latach 1941-45? Okrzyknięty zostanie oszołomem, zupełnie jak na początku lat
      90-tych. Miarą zastraszenia ludzi jest to, iż nawet na Ukrainie wątek rodzinny
      Juszczenki poruszany był niezwykle rzadko. A co jeśli z całego kraju zostanie
      uczyniony taki obóz? Cóż, całe szczęście, że jeszcze Putin jest w Moskwie, a
      Łukaszenka w Miensku. Giertych w Polsce, Juszczenka na Ukrainie, Orban na
      Wegrzech, a w Niemczech NPD i CDU. Ciekawie nam się zapowiada ta "Europa"!
      • Gość: Minius Re: W okręgu Donieckim padł rekord frekwencji!!! IP: *.smrw.lodz.pl / *.smrw.lodz.pl 29.11.04, 22:46
        To, że czyjś ojciec był kimśtam nie oznacza, że również dzieci (a może i
        wnuki?!) należy wysłać do gazu.
        To było po pierwsze.

        Po drugie zaś, to kto będzie rządził na Ukrainie to nie nasza sprawa, lecz
        sprawa narodu Ukraińskiego WYŁĄCZNIE.
        My jedynie powinniśmy obserwować i wspomagać ten naród by uczciwie go
        traktowano.
        A, że przy okazji jego głos jest dość zbierzny z naszą polityką zagraniczną, to
        jeszcze lepiej.
        • Gość: ivan Re: W okręgu Donieckim padł rekord frekwencji!!! IP: *.mpm.net.pl / *.mpm.net.pl 30.11.04, 01:26
          No niekoniecznie.
          Ukraina jest dużym partnerem gospodarczym dla całej Unii, a zwłaszcza dla
          Polski. Jeśli tam doszedłby do władzy jakiś świr, to ucięłyby się pieniążki.
          Chyba nie zdajesz sobie sprawy jak wielkie są zależności gospodarcze między nami
          a nimi. Po wejściu do unii cały wschód stał sie potężnym rynkiem, z Ukrainą na
          czele. Więc jest to także nasza sprawa. Teraz tam się robi kasę. Myślisz, że
          francuskie ciuchy szyje się we Francji??? Ich i nasze interesy są ZBIEŻNE.
    • Gość: Mars czyli tak jak w Ohio i na Floridzie IP: *.177.251.3.adsl.snet.net 30.11.04, 01:34
      tam tez byly okregi gdzie Bush dostal wiecej glosow niz bylo wyborcow.
      eh ta technika 21 wieku..
      • emerytka.z.rzeszowa Re: czyli tak jak w Ohio i na Floridzie 30.11.04, 20:44
        Gość portalu: Mars napisał(a):

        > tam tez byly okregi gdzie Bush dostal wiecej glosow niz bylo wyborcow.
        > eh ta technika 21 wieku..

        Tak. Zresztą wybory sfałszowano również na Florydzie, w Teksasie i Minnesocie,
        wszystko na korzyść Busha. Cóż, bogata, wpływowa jeszcze od czasów śp. Adolfa
        Hitlera rodzina może sobie załatwić wybory, nie tylko w USA, ale i w Polsce,
        Węgrzech czy na Łotwie (patrz sukcesy faszystów łotewskich z SS-Lettland w
        ostatnich wyborach czy wzrastające notowania PO w Polsce).

        Pozostaje dodać, że (domniemane) fałszerstwo na Ukrainie wynosiło 750 tyś.
        głosów, na Białorusi 165 tyś., Rosji 80 tyś. Polsce 12 tyś. (na korzyść AWSP i
        UW w 2001 roku, czytaj w Kłos i Młotek, 12 listopada 2001). W USA z kolei
        sfałszowano ca. 4,4 mln głosów wyborców. I kto tu jest największym fałszerzem?

        Powoli zaczyna się sprawdzać biblijna przypowieść: ostatni będą pierwszymi.
        Uśmieję się, jak Łukaszenka uczyć będzie demokracji beton partyjny z KC
        Republikanie w USA. A jest to człowiek dość wytrwały, nie taki mięczak jak
        Kwaśniewski, Medgyessy czy Adamkus. Życzymy sukcesów w demokratyzacji USA, sama
        objęłabym chętnie strefę stabilizacyjną w USA (np. Boston), gdyby nie dające
        się od paru lat we znaki żylaki. Ale to już osobna historia...
Pełna wersja