Kreml patrzy na Ukrainę

02.12.04, 19:55
putin w strachu.poco jedzie do schrodera?
    • Gość: ro duck Rosja się udusi IP: *.betanet.pl 02.12.04, 20:21
      taka polityka nie sprzyja rozwojowi gospodarczemu, pewnego dnia Rosja dogoni
      Białoruś i będziemy tam jeździć na wycieczki agro-turystyczne :D

      gorzej, jeśliby zamiast skansenu powstał tam narodowy obóz koncentracyjny, jak
      w Korei Północnej...
    • Gość: jarek-Zyd ne telus Putin z calym kremlem boi sie "zarazy" ktorz IP: *.fastres.net 02.12.04, 21:23
      na Ukrainie moze sie rozwinie i tez Rosjanie beda chcieli demokratyczne3 otwarte
      na Europe panstwo, teraz , kiedy tam w Rosji dziekujac wysokim cenom na surowce
      wszyscy( prawie) juz na jedzenie maja i zaczynaja o inne wartosci sie starac.
      Okolo 4 mil Rosjan( ktorzy po 1991 roku wyemigrowali) zyje poza Rosja i tez oczy
      i uszy maja.
      Mozez mnie Matt.K wytlumaczy, dlaczego Rosjanie bez paszportu w Estoni zyja i
      nie wroca do macierzy, bo w Estoni wieksze mozliwosci maja, po ludzku zyc.
    • Gość: Travel Miesiące dyktaury w Rosji też są policzone... IP: *.acn.waw.pl 02.12.04, 23:57
      Dziś Ukraina, jutro Białoruś, pojutrze Rosja...
      • zawacki.and.zawacki Re: Miesiące dyktaury w Rosji też są policzone... 03.12.04, 00:10
        Gość portalu: Travel napisał(a):

        > Dziś Ukraina, jutro Białoruś, pojutrze Rosja...

        W krajach ciemności jeszcze noc głucha,ale oto miłość ogniem zionie,.........
        A.Mickiewicz

        Za 5 lat w Moskwie na Pl.Kremlowskim.
        • rappaport Re: Miesiące dyktaury w Rosji też są policzone... 03.12.04, 00:12
          zawacki.and.zawacki napisała:

          > Gość portalu: Travel napisał(a):
          >
          > > Dziś Ukraina, jutro Białoruś, pojutrze Rosja...
          >
          > W krajach ciemności jeszcze noc głucha,ale oto miłość ogniem zionie,.........
          > A.Mickiewicz
          >
          > Za 5 lat w Moskwie na Pl.Kremlowskim.

          Bez wątpienia ,Putin jest ostatnim watazką wybranym przez poprzednika.
Pełna wersja