wieslaw68
11.05.02, 12:52
Spadkobiercy
Niektorzy narzekaja ze zbyt lekko dzis mozna byc nazwanym antysemita. Czasami
prawda czasami nie, bo wedlug mnie na ogol zasluzone. Ta na szczescie rzadka
odmiana rasisty - ekstermista podnoszacy reke w "Ave Hitler" - wie co robi - on
nie bedzie protestowal gdy nazwiemy go antysemita.
Ta druga a bardziej powszechna odmiana "antisemiticus plugaris" nawet nie wie
ze czyni antysemickie uwagi, broniac sie "no bo przeciez wszyscy tak mowia".
Srednia trzy kawaly o Zydach na statystyczne przyjecie jest przeciez norma bez
ktorej nie moze sie odbyc dobra zabawa. Tata dowcipkowal, mama i ciocia, a
babcia to pamieta jak Zydzi... i tu dokladny i krwawy opis jak Zydzi
produkuja mace.
Gdy w ferworze i irytacji z powodu bzdury nazwe kogos "idiota", otrzymuje
zwykle odpowiedz "sam jestes idiota" - i rozmawiamy dalej. Sa jednak wypadki
gdy slowo "idiota" jak niebianski klucz budzi na nowo historie, wstrzasa
przodkami, otwiera muzea, trzesie pomnikami
- "rzucam" idiota i slysze w odpowiedzi "obraza Pan honor Polaka, Polske Pan
szkaluej"
Okazuje sie bowiem ze nieswiadomie nazywajac Pana Jozka Z. "idiota" obrazilem
czlowieka ktory jest kwintesencja polskiej tradycji, uosobieniem tego co
najlepsze w Polsce i Polakach. Dziwne bo na ogol pare prostych pytan nawet z
Mickiewicza odslaniaja niepokojaca pustke. Nie mam jednak wyboru, mam
doczynienia ze SPADKOBIERCA polskiej martyrologii a w tym:
- Katyn, Sybir, Powstanie Warszawskie, Monte Cassino i Tobruk.
- To spadkobierca Norwida, Kochanowskiego, Sobieskiego pod Wiedniem, walki z
germanizacja, a w szczegolnosci Drzymaly,
- spadkobierca kiedza Skargi i Jagiellonow.
- Jozek Z. to Kmicic, Wolodyjowski i Jagienka w jednej osobie,
- to kolumna Zygmunta, labedzie w Lazienkowskim parku, pszczolka Maja i dropsy.
- To trebacz marjacki, dzwon zygmuntowskiej kaplicy, swieze bulki z maslem i
cud na Nowolipkach.
Czujac ze zaraz zostane okrzykniety "antypolakiem" wycofuje sie rakiem majac
jednak ciagle wrazenie ze jednak rozmawiam z "idiota". Wycofuje sie jednak, bo
z gory wiem, ze wykazanie Jozkowi K. pewnych brakow w rodzimej histori i
literaturze doprowadzi niechybnie do posadzenia mnie nie tylko
o "antypolonizm", ale do znecanie sie nad kotami - "wykrecanie kota ogonem", ze
choc nie jest to polska tradycja Jozek K. wykaze sie nagle swietna znajomoscia
obcej sobie kultury i zamiecie mna podloge posadzajac o "talmudyczene
myslenie".
Kompletnie skonfudowany wycofuje sie przeklinajac sam siebie w duchu zem nie
dojrzal piastowskiej korony i szerbca u boku Jozka K.
Aby uniknac pytania ktore mnie kompletnie pograzy - "Przepraszam czy jest Pan
Zydem" biore ogon pod siebie i dla pociechy zaglebiam sie w socjalizm Wiosny
Ludow - Wybranych Dziel Mickiewicza. Gdzie smrod walki klasowej jak zwykle gdy
chodzi o polskie sprawy, jest tylko zwykla i obca sercu polaka prowokacja
niejakiego Towianskiego. Wieszcz wszak, z wlasnej woli socjalizmem by sie nie
paparal. Towianskiego zreszta od dawna posadzalem o zydostwo.
I tyle by bylo na temat tego europejskiego wariantu Jozka K.
Zgola inaczej wyglada to gdy Jozek K. mieszka w Ameryce, gdzies w Chicago czy
Santa Monica w sasiedzwie Pani Dany Alvi. Amerykanski spadkobierca Polski i
Polskosci to przedewszystkim skarbnica wiedzy o Zydach. To rejestr sadowy
wszystkich Moskow i Ickow, to "obyczajowka" komendy policji "Rzeczpospolitej
Of California" prowadzaca rejestr wszystkich warszawskich zydowskich alfonsow i
prostytutek od roku 1905'tego.
I kto powie ze te dwie kultury sie nie zazebiaja?
Kto bowiem za oceanem nie wiem, kim jest Zyd Stolcman. Pochodzenia Tyrmanda
czy K.K. Baczynskiego juz tak nie obowiazuja, ci dwaj nigdy nie posiadali
legitymacji PZPR i zasluzyli sobie zupelnie slusznie na miano honorowych
Polakow. Nie zasluzyl sobie jednak gen. Jaruzelski, bo gdy polonijne gazety
pisaly "Interpol poszukuje mordecy Zyda Morela", to choc mieszka on do dzisiaj
w Polsce, narodowosc generala pozostala dla amerykanskiego Jozka K. enigma.
Zapewne bowiem z powodu skromnosci, piszac o smierci polskich gornikow podano
krotko i tresciwie - "Jaruzelski winien". Skromnosc dosc zrozumiala bo
tytul "Polak Jaruzelski winien smierci gornikow" moglby ktos uznac za
wystapienie wbrew tradycji - zamiatania wlasnych brudow pod dywan.
Przeczytalem w Wyborczej ze gdyby chciec zaspokoic wszystkie zydowskie zadania
nie starczylo by majatku calej Rzeczpospolitej. Zadumalem sie bo przyszla mi na
mysl alternatywna droga zalatwienia tego drazliwego konfliktu... Coz jest
bowiem wiecej warte niz dusza SPADKOBIRECY Polskiego narodu. Gdyby tak
pozbierac od tych wszystkich spadkobiercow, te klejnoty kultury ktore nosza w
sobie, zapewne Zydzi zrezygnowaliby ze swoich zadan juz na drugi dzien po
zlozeniu propozycji rekompensaty za zydowskie majatki.