wuk4
17.12.04, 11:25
Z jednej strony dobrze, bo papierochy szkodzą i wkurza mię, gdy ktoś w
pociągu czy chociażby na przystanku tramwajowym pali peta a ja mam te smrody
wdychać. Z drugiej strony Bhutan to nie jest normalne państwo tylko izolowane
odjazdowe królewstewko, gdzie nie wolno oglądać telewizji. W takiej realnej
wersji Tiutiurlistanu czy Blablacji (a można do niej porównać Bhutan) walka z
nikotynizmem nie jest troską o zdrowie mieszkańców, ale fantazją panującego
Króla Cynamona czy Króla Baryłki. Lepiej zacząć od wprowadzania do słownictwa
słowa "demokracja" i uczenia, co ono znaczy.