ruski bohater

IP: 195.205.152.* 15.05.02, 08:48
piwinni tego skurwiela powiesic za jaja za to, ze zgwalcil i zabil te
czeczenke......, a wczesniej wsadzic do wiezienia razem z pedalami zeby mu
przetrzepali dupe......, powinni tez zrobic to samo ze wszystkimi ruskimi
ktorzy go popieraja......
    • Gość: Andrej Re: ruski bohater IP: *.dialup.access.telecore.net.ru 15.05.02, 11:04
      Gość portalu: aa napisał(a):

      A co trzeba zrobic z polakami, popierajacymi szlachetmych czeczenskich handlarzy
      niewolnikami i narkotikami...

      • Gość: Misza Wlasnie! IP: *.ic.ru / *.ic.ru 15.05.02, 21:06
        Gość portalu: Andrej napisał(a):

        > Gość portalu: aa napisał(a):

        Budanoiw bez watpienia popelnil zabojstwo, ale ta Czeczenka tez nie byla niewinna-
        byla snajperka...

        > A co trzeba zrobic z polakami, popierajacymi szlachetmych czeczenskich handlar
        > zy
        > niewolnikami i narkotikami...
        >

        • cornio Re: Wlasnie! 15.05.02, 21:50
          Gość portalu: Misza napisał(a):

          > Gość portalu: Andrej napisał(a):
          >
          > > Gość portalu: aa napisał(a):
          >
          > Budanoiw bez watpienia popelnil zabojstwo, ale ta Czeczenka tez nie byla niewin
          > na-
          > byla snajperka...
          >
          > > A co trzeba zrobic z polakami, popierajacymi szlachetmych czeczenskich ha
          > ndlar
          > > zy
          > > niewolnikami i narkotikami...
          > >
          >



          Misza ,jak nie ma powodow do obrony to lepiej przemilczec! Wojna jest dla
          wszystkich ,i dla normalnych i dla niezdyscyplnowanych. Nikt nie wie jak sie
          ktos zachowa w sytuacjach ekstremalnych. Wojna demoralizuje i tylko na filmach
          pelno jest szlachetnych bajcow.pozdrawiam
          • Gość: Misza Re: Wlasnie! IP: *.ic.ru / *.ic.ru 15.05.02, 22:09
            cornio napisał(a):

            > Misza ,jak nie ma powodow do obrony to lepiej przemilczec!

            Nie bronie Budanowa - tylko chce powiedziec ze ta czeczenka nie byla niewinna...
            Dlatego uwazam wynik sadu za prawidlowt - Budanow nie dawal sprawe z tego co
            robi - dzialal w stanie affekta

            Wojna jest dla
            > wszystkich ,i dla normalnych i dla niezdyscyplnowanych. Nikt nie wie jak sie
            > ktos zachowa w sytuacjach ekstremalnych. Wojna demoralizuje i tylko na filmach
            > pelno jest szlachetnych bajcow.

            Racja - zobacz film "Wojna" www.ctb.ru/war - spodoba ci sie...

            POzdrawiam
            Misza

    • Gość: Misza Psyhofilozoficzny traktat ;-)) IP: *.ic.ru / *.ic.ru 16.05.02, 00:51
      Czesc!
      Dlugo myslalem czy warto pisac ten list, ale w koncu postanowilem ze tak.
      Nie znam wystarczajaco dobrze polski jezyk i moge pisac w sposub niezrozumialy
      i zbyt skomplikowany, ale mam nadzieje ze chociaz sprobujecie mnie zrozumiec...
      Slyszalem tutaj na forum opinije ze Budanow jest zimnym morderca,
      gwalcicielem a nawet KJL.. Nie bede mowil ze Budanow nie jest winny, sprobuje
      tylko wyjasnic dlaczego tak postapil. Dziewczyna, ktora zabil Budanow, byla
      snajperka. A stress pod celownikiem snajpera - jest najbardziej traumatyczny
      dla psychiki. Obraz wroga-snajpera staje sie wskutek jego nieosiagalnosci jakby
      irrelanym w swiadomosci zolnierzy i oficerow. Snajper-morderca jest wszedzie i
      nigdzie. On podle strzela w plecy i zza rogu. Zolnierz czeka na kule caly
      czas. Od kul snajperskich gina jego przyjaciele... A wroga niema! Ale gdzies
      tam on jest?! Ten smiertelny dualizm rodzi skrajnie ciezkie uczucia w calym
      ciele i przezycia w dusze... U niektorych zolnierzy pojawia sie neurotyzm...
      Smierc grozi caly czas, kazda sekunde. Emocjonalny stres nie tylko meczy
      zolnierzy i oficerow, ale rowniez przywodzi do chorob stresowych (podwyzszone
      cisnienie arterialne, bol w sercu itd.). Wskutek ciaglego nerwnego napiecia
      powstaja konflikty miedzy zolnierzami, klotnie, podejrzenia utd...
      Moze pokaze sie dziwnym, ale stale niebezpieczensktwo przesuwa sie ze
      swiadomosci w podswiadomosc. O snajperze jego potencjalne ofiary prawie nie
      przestaja myslec. Kazdy nowy dzien przynosi smierc przyjacieli i znajomych.
      Wiele zolnierzy chodzi okolo blok-postu tak, ze ich jest dobrze widac z
      czeczenskich wiosek. Snajperzy, jakby nie chca zabic jak najwiecej zolnierzy, a
      tylko jak najbardziej przestraszyc wszystkich, zabijajac tylko niektorzych -
      cich co "spodoba". Zeby strach zparalizowal "federalow", ich wole i sprawnosc
      bojowa. Zeby oni ryzykowali soba bezcelnie i bezmyslnie.
      Zolnierze w rozmowach nie lubia przypominac snajperow - robia wrazeniae
      jakby z trudem o nich przypominali. Niektorzy opowiadaja ciekawa (jakby
      smieszna) historie-bajke o czeczenskim snajperze, opisujac rezultaty jego
      strzelania: "Pierwsza pula zerwala z radisty kask. Ale sie chlopak
      przestraszyl! Druga - w radiostacje. Cala "poszla", a radistowi - nic a nic!."
      Takie frontowe bajki leczas strach, bronia przed emocjonalnym napieciem.
      Unikanie rozmow o strasznem, tzn. niezdolnosc opowiedziec o swych emocjach
      (psycholodzy nazywaja to "aleksytimija") oraz niepotrzebna brawura - to
      wszystko przyklady tego jak u wielu zupelnie zdrowych ludzi na wojnie powstaja
      psychologiczne zmiany...Ale to jeszcze nie wszystko. Stress pod celownikiem
      snajpera rodzi zjawisko, w psychologii zwane "zamiana", "przesunieciem": obraz
      wroga przesuwa sie z nieosiagalnego snajpera na dowolne inne realne,
      nieprzyjemne czynniki. Przeciwko nich czesto niespodziewanie wylewa sie zloba i
      agressja.
      Jezeli wrogi snajper jest zlapany, to "zmagazynowany" podswiadomy strach
      smierci i nienawisc do jego zrodla przejawia sie wybuchem agrssji. Przechodzi
      to zawsze przy "amniejszonna" swiadomoscia - jak zaciekle dazenie, bez wzgledu
      na wszystko, ukarac, zniszczyc wroga. Coz, ta emocjonalna agresja da sie
      wytlumaczyc, w bojowej sytuacji ona nawet jest potrzebna - bo zapewnia szybkosc
      i sile reakcji...
      Opisana psychologyczna sytuacja znacznie sie komplikuje, jesli pojmanym
      snajperem okazuje sie kobieta. W bojowej sytuacji, gdzie panuje smierc, kobita
      postrzega sie emocjonalnie ostro: ona - potencjalna matka, ktora moze rodzic
      nowych ludzi zamiast zabitych. Ale jezeli przed meszczyzna na wojnie pojawia
      sie kobieta, ktora systematycznie, z zimna krwia zabija go przyjacieli i
      podwladnych - to ona postrzega sie zupelnie inaczej. Ona wciela sie w
      skomplikowany obraz matki-ktora zabija dzieci.
      Mala dygresja: ja przez dwa lata dowodzilem plutonem zolnierzy. I kazdy moj
      zonierz byl dla mnie jednoczesnie jako brat i jako syn. Mimo malej roznicy
      wiekowej oni widzeli we mnie czlowieka ktory za nich odpowiada. Co prawda nie
      przyszlo mi sie walczyc na tehj wojnie, ale jednak jeden z chlopakow zginal
      przez tragiczny przypadek.. :( Pomyslalem ze jezeli zaproponuja wyjechac do
      CZeczni to wyjade (w glebi duszy nawet mial taka nadzieje, bo jestem fatalista -
      wiele razy bylem na grani zycia i smierci i, po prostu wiem, ze nie umarl bym
      na tej wojnie), ale nie wyslali... A na wojnie jak w przypadku z plk.
      Budanowym, jego zolnierz, zabici przez snajperow - to sa jego dzieci - podle
      zabici synowie. U nas w armii jest taka niepisana tradycja - na wojnie dowodcow
      batalionow / pulkow zolnierze i podwladni nazywaja "Batjania" (po
      polsku "Tatus"). Dla zolnierzy prawdziwy "kombat" (dowodca batalionu) jest
      jednoczesnie mama i tata. [A propos - Budanow uratowal zycie swemu rannemu
      zolnierzowi - wyniosl jego na swych plecach spod ognia...] Polk Budanowa
      wyroznial sie malymi stratami i przemyslnie i madrze przeprowadzanymi
      walkami. Budanow zawsze byl skierowany na to zeby na tej wojnie uratowac zycie
      swym zolnierzom.
      W podswiadomosci oficera kobieta na wojnie rodzi assocyacje z jego wlasna
      zona, matka jego dzieci. I jezeli ta kobieta - snajper, to on podswiadomie
      widzi w niej nie "zwykla" zabojce swych "synow-zolnierzy", ale njeszcze
      kobiete, ktora zdradzila jego samego... Psyhika dowodcy w podobnej sytuacji
      doznaje duzego "przeciazenia". POwstaje gniew przeciwko "kobirty-detoubijcy" -
      zadza mesci za zabitych przez nia synow-zolnierzy i za zdrade jej kobiecego,
      macierinskiego przeznaczenia... Ten stress, kieruje go do natychmiastowej
      eliminacji zrodla takiej zbrodni. Przy tym dzialania po likwidacji "detoubijcy"
      przestawia sie zupelnie podstawnymi i koniecznie potrzebnymi. Wowczas wszystkie
      pomysly i dzialania czlowieka sa skierowane do czegos jednego. Wszystko
      pozostale wokol - jest jakby w polmrokie. A po wyjsciu z affekta czesto
      nastepuje amnezja - czlowiek nie pamieta nic z tego co robil. Wlasnie w takiej
      sytuacji znajdowal sie plk. Budanow.
      Wazno zrozumiec rowniez to, ze opisane powyzej czynniki psyhologiczne, ktore
      sprowadzili plk. Budanowa do zabojstwa, realizowali sie na tle stanu
      tzw. "bojowego nastroju". Taki stan powstaje, kiedy czlowiek na wojnie jest
      gotow do stalego niebezpieczensywa. O bojowym nastroju nie podejrzewaja i nawet
      sobie nie wyobrazaja ludzie pod czas pokoju. U nich podczas strzalow nie
      przelatywali mysli: "Jesli zostane ranny - przezyje!". Swiadomosc zolnierza
      koncentruje sie na tym, co dzieje sie "dzis i teraz". O przeszlosci nie mysli
      sie. Ono jest wazne tylko tym, co zebralo dla przetrwania teraz. Przyszlosc
      jest wirtualna i efemerna, wniego trzeba "przecisnac sie" przez
      waskie "gardlo" dannej chwili. W stanie bojowego nastroju u prawdziwych
      zolnierzy powstaje bardzo silna chec zachowac, uratowac zycie przyjacielom,
      nawet z ryzykiem dla siebie. Jest to psychologyczna podstawa zjednoczenia,
      sprawnosci bojowej druzyny, jednostki.. calej armii. Taka sila kierowala w
      walce plk. Budanowym. Dlatego on mial male straty. Ta sama sila wladala nim
      rowniez przy spotkaniu ze snajpersza. Moralno-psychologiczne napiecie komandera
      wyzwane jeszcze tym ze dowodca wysyla swych zolnierzy w walke, tzn. kogos z
      nich na smierc. U oficerow podczas walki czesto powstaje ostre, nieutrzymana
      chec samemu isc do ataku, zeby zabijac wrogow i nie dac im zabic, ranic swoich
      malcziszek... Plk. Budanow chodzil do ataku...
      Obraz nieuchwytnego snajpera wyrywa sie z podswiadomosci zolnierzy i nabiera
      pewna nowa tajnosc. Pogloski staja sie legendami. W reportazach z CZeczni
      kiedys pokazywali zlapana snajpersze: wysoka dziwczyne-blondynke, ktora
      wynajela sie bojownikiem i strzelala do naszych. Po pewnym czasie w roznych
      jednostkach zolnierze, przypominajac ten reportaz, opowiadali, ze niby w koncu
      jedna noge tej snajperszy przywia
      • Gość: Misza Re: Psyhofilozoficzny traktat ;-)) Ciag dalszy IP: *.ic.ru / *.ic.ru 16.05.02, 00:52
        Obraz nieuchwytnego snajpera wyrywa sie z podswiadomosci zolnierzy i nabiera
        pewna nowa tajnosc. Pogloski staja sie legendami. W reportazach z CZeczni
        kiedys pokazywali zlapana snajpersze: wysoka dziwczyne-blondynke, ktora
        wynajela sie bojownikiem i strzelala do naszych. Po pewnym czasie w roznych
        jednostkach zolnierze, przypominajac ten reportaz, opowiadali, ze niby w koncu
        jedna noge tej snajperszy przywiazali do jednego BTR a druga do drugiego i
        rozerwali.. Slyszalem rozne "wersje" tej kazni, ale tak naprawde to tylko
        kolejna bajka dla podtrzymywania morale... W podobnem "folklorze" jest pewien
        seksualny poddtekst. Obiektywne badania pokazali, ze seks, nawet mowienie o
        nim, sluzy mocnym "odtruciem" przeciw strachu i stressu. Dlatego zolnierze
        ludbia opowiadac sobie rozne bajki z takim podtekstem...
        Musze rowniez powiedziec ze podobne zachowanie zolnierzy i oficerow nie jest
        czym specjalnym "made in Russia - tak samo bylo we VietNamie, Indochinach
        itd... Tylko w Czecznie pojawil sie dodatkowy czynnik - to jest wojna w pewnym
        sensie domowa - jeszcze kilkanascie lat temu spokojnie zylismy razem - nadal
        mam przyjacieli wsrod rosyjskich Czeczenow... Na tej wonie rozmawiaja po
        rosyjsku - Widzialem BWP z duzym napisem po rosyjsku "Nie strzelaj - chce do
        domu wrocic", czesto w przerwach miedzy walkami terrorysci wychodza na nasze
        czestotliwosci radiowe i rozmawiaja - oni opowiadaja o sobie, nasze zolnierze o
        sobie - snajperzy po obu stronach czesto znaja siebie po imonach i naznaczaja
        miejsca "spotkan" dla proby sil... POtem omawiaja szczeguly - to taki
        wojskowy "chat" miedzy zolnierzami obu stron... W styczniu 2000 roku podczas
        walk w Argunie w namiocie radystow plku N byla mniej wiecej taka rozmowa:
        Nasz radysta: - Hej mala, sluchaj mnie - jutro cie napewno dorwiemy i wyruchamy
        caly plutonem!
        Snajperka: - Nie boj cie ise chlopaki... na Bozenarodzenie ja wam huje nie beda
        odstrzeliwac (dla cich kto nie wie - snajperzy w CZeczni strzelaja najpierw w
        zone pod brzuchem - zeby zonierz meczyl sie i krzyczel - to doprowadza do
        paniki pozostalych zolnierzy...)... W kolana bede celowac. Rozwale - to
        wrocicie zywymi do domu...
        Co mozna zrobic zeby zmniejszyc stress, wyzwany oczewkiwaniem na smierc od
        kuli snajpera? Sa oficerowie co chodza ze Specnazowcami ochotnikami w gory
        zeby zabijac terrorystow i tak rozladowac swoj stres, a sa oficerowie, ktorzy
        sadystycznie mecza jencow-czeczenow... Strach czesto rodzi sadyzm...

        Dziekuje wszystkim ludziom, co doczytali do konca moje psyho-filozoficzne
        mysli... ;-)))

        Misza





        • cornio Re: Psyhofilozoficzny traktat ;-)) Ciag dalszy 16.05.02, 01:31

          Pi
          eknie i nie tak zle po polsku.gdzie uczyles sie polskiego? W specnazie?:)

          jak wszystko co ma zwiazek z zabijaniem i wojna ciezko pojac ludziom ,ktorzy
          nigdy nie byli w takiej sytuacji-ilepiej by nie byli.Podobne przypadki byly w
          kazdej wojnie i zbrojnych konfliktach.Kazda armia regularna ma w swoich
          archiwach takie zdarzenia.to oczywiscie nie usprawiedliwia takie
          zachowania.Mozna sie zastanowic kto podnosi najwiekszy krzyk w zakich
          wypadkach.nie mam na mysli rodzine itp.Najwiecej krzycza tzw.pacyfisci,obroncy
          wszelkiego rodzaju praw itd.Ci ludzie skladaja sie glownie z lewackich grup
          naiwnych a wrzaskliwych. zaden z tych pederastow w wojsku nie byl i to sa
          glownie przeciwnicy sluzby wojskowej.wygodnie im tak dyskutowac i
          potepiac ,pouczac i posylac komisje by "dopilnowac"przestrzegania roznych
          konwencji itp.tez przez takich pederastow mentalnych podpisanych.ale jak
          uslysza wybuch granatu to im jakos mokro w majtkach.jakos ludzie majacy
          doswiadczenia z wojny mniej mowia o niezbitej winie zolnierzy za jakies
          wykroczenia.Wojna ma swoje prawa i czasami w TV to zle wyglada.odpowiadaja
          zawsze zywi ,martwym nikt nic nie powie.czasami sie zastanawiam czy los takiego
          co przezyl i musi sie z tego tlimaczyc jesz godnym do
          pozazdroszczenia.pozdrawiam
          • Gość: Misza Dzieki, nie na darmo to bylo.. ;-)) IP: *.ic.ru / *.ic.ru 16.05.02, 12:20
            cornio napisał(a):


            > Pieknie i nie tak zle po polsku.gdzie uczyles sie polskiego? W specnazie?:)

            Na specwydziale DGTU - potem wyslano mi z wydzialu wojskowego do Polski.
            Stracilem dowoctwo platunem, ale kiedy wrocilem to wyslano mi do 20 Gwardyjskiej
            dywizji... Teraz pracuje w DGTU nauczycielem z elektroniki samochodowej.... W
            nast semestrze bede czytal wyklady z ekologii inzeneryjnej.. ale po co ja to Ci
            mowie? Kolesie z FSB nie spia.. ;-)))

            > jak wszystko co ma zwiazek z zabijaniem i wojna ciezko pojac ludziom ,ktorzy
            > nigdy nie byli w takiej sytuacji-ilepiej by nie byli.

            Dlatego nie lubie tych wszystkich globalistow, idealistow, populistow,
            homoseksualistow, anarchistow itd... Nigdy nie brali bron do reku, a mnysla ze
            wszyscy zolnierze sa zbrodniazami...

            Podobne przypadki byly w
            > kazdej wojnie i zbrojnych konfliktach.Kazda armia regularna ma w swoich
            > archiwach takie zdarzenia.to oczywiscie nie usprawiedliwia takie
            > zachowania.Mozna sie zastanowic kto podnosi najwiekszy krzyk w zakich
            > wypadkach.nie mam na mysli rodzine itp.

            Rodznine przekupili dowocy polowe - dali pieniadze na sad - zeby bylo jak
            najwiecej rozglosu...

            Najwiecej krzycza tzw.pacyfisci,obroncy
            > wszelkiego rodzaju praw itd.Ci ludzie skladaja sie glownie z lewackich grup
            > naiwnych a wrzaskliwych. zaden z tych pederastow w wojsku nie byl i to sa
            > glownie przeciwnicy sluzby wojskowej.wygodnie im tak dyskutowac i
            > potepiac ,pouczac i posylac komisje by "dopilnowac"przestrzegania roznych
            > konwencji itp.tez przez takich pederastow mentalnych podpisanych.ale jak
            > uslysza wybuch granatu to im jakos mokro w majtkach.jakos ludzie majacy
            > doswiadczenia z wojny mniej mowia o niezbitej winie zolnierzy za jakies
            > wykroczenia.

            Dpiero co napisalem, podobne slowa! Ciesze sie ze rozumiemy... ;-)) Ja odpisuje
            na posty jak ich czytam - zeby nie tracic czas ;-)

            Wojna ma swoje prawa i czasami w TV to zle wyglada.odpowiadaja
            > zawsze zywi ,martwym nikt nic nie powie.czasami sie zastanawiam czy los takiego
            > co przezyl i musi sie z tego tlimaczyc jesz godnym do
            > pozazdroszczenia.pozdrawiam

            Napewno nie! Budanow odpowiada teraz za przesterpstwa calej Rosyjskiej Armii -
            nie chcialbym byc w jego skirze... :(

            POzdrawiam
            Misza

    • Gość: Misza Russkij Bohater! IP: *.ic.ru / *.ic.ru 18.05.02, 18:03
      Cos w GW zapomnieli napisac ze plk. Budanowa badali 4 rozne komisje lekarzy-
      psychiatrow i ze WSZYSCY powiedzieli ze nie dzialal pod wplywem affektu. I
      jeszcze cos - Budanow ma 4 kontuzje glowy i ma w glowie mdrobne kawalki zelaza...

      Pachnie tu propaganda antirosyjska ;-))
      Misza
      • Gość: Misza oops! Musialo byc dzialal w stanie affektu ;-)) IP: *.ic.ru / *.ic.ru 18.05.02, 18:15
        Gość portalu: Misza napisał(a):

        > psychiatrow i ze WSZYSCY powiedzieli ze dzialal pod wplywem affektu.

        Misza


Pełna wersja