W Jałcie stanie pomnik Stalina, Roosevelta i Ch...

    • Gość: AAA GDYBY TEN CAŁY JUSZCZENKO MIAŁ JAJA, IP: *.block.alestra.net.mx 19.01.05, 19:35
      TO BY SIE NA TO NIE ZGODZIL. Widac, chlop jak dab, jaja jak zoledzie...
    • Gość: zandy Re: W Jałcie stanie pomnik Stalina, Roosevelta i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 19:37
      To okropne. Mam nadzieję, że Ukraińcy opamiętają się.
    • Gość: boob Re: W Jałcie stanie pomnik Stalina, Roosevelta i IP: *.ny325.east.verizon.net 19.01.05, 19:49
      Oszukano nas nawet na t.zw. linii Cursona. Prawdziwa linia Cursona przydzielala
      Polsce Lwow i pola naftowe. Takich to mielismy "przyjaciol". W czsie wojny
      Polska nazywana byla natchnieniem narodow, a po wojnie wiarolomni Anglicy nie
      zaprosili Polakow do udzialu w paradzie zwyciestwa! Bezwstydni Anglosasi
      zhanbili sie po czubki glow.
    • yurek11111 Re: W Jałcie stanie pomnik Stalina, Roosevelta i 19.01.05, 20:08
      ()Proponuję zastanowienie się nad ewentualną alternatywą dla realizowanej
      przez ekipę sanacyjną polityki zewnętrznej Rzeczypospolitej w latach 1938-1939.



      Niewątpliwie rację mają ci, którzy twierdzą, że błąd Piłsudskiego i jego
      następców (w tym przede wszystkim Becka) polegał na niewłaściwym rozeznaniu
      kluczowego znaczenia dla nas Czechosłowacji. Problem polega jednak na tym, że w
      momencie rozbioru naszego południowego sąsiada właściwie żadne znaczące
      środowisko polityczne w Polsce nie przejęło się tym groźnym dla Państwa
      Polskiego faktem. Przeciwnie, tragedię Czechów wyzyskaliśmy w sposób niecny
      zajmując (w atmosferze, a jakże, ogólnonarodowego uniesienia) Zaolzie.
      Bezpieczeństwo Polski zamieniliśmy na kilka kopalń, hutę w Trzyńcu i bodajże
      zakład produkujący nieznane szerzej w II RP mleko w proszku. Nikt nie słuchał
      kilku osamotnionych realistów (oddajmy należny hołd Jędrzejowi Giertychowi)
      wskazujących, że wydanie we wrześniu 1938 r. wojny Niemcom w sojuszu z
      Czechosłowacją mogło zapobiec nieszczęściu, które dopadło nas rok później.
      Typowy to dla wielu moich rodaków optymizm z gatunku "jakoś to będzie".
      Optymizm - dopowiedzmy - powtarzalny od Konfederacji Barskiej po współczesność.
      Ale, cóż, stało się. W roku 1939 stanęliśmy "saute" wobec Niemców, to
      jest "zbrojni" w egzotyczne gwarancje anglo-francuskie z jednej strony oraz
      więcej niż pewną perspektywę uderzenia z kierunku wschodniego z drugiej
      (oczywiście nasze czynniki decyzyjne nie wyciągnęły konsekwencji z podpisanego
      23 sierpnia paktu Ribbentrop-Mołotow ). Cóż, taka to była klasa polityczna.
      Inteligentny, ale i arogancki (fatalne połączenie w polityce "bez asa w
      rękawie") Beck, stetryczały Prezydent Mościcki (ostatnie próby Jego ponownego
      brązowienia w programie "Rewizja nadzwyczajna" przypominały ględzenie babuni
      przy trzaskającym kominku tudzież staromodny "harlequin"), zupełny dyletant
      polityczny, specjalista od "sanitariatów wolno stojących", premier Sławoj-
      Składkowski oraz to nasze prawdziwe nieszczęście wymachujące buławą na zjazdach
      podtatusiałych legionistów z IV Brygady - Wódz Naczelny Śmigły-Rydz
      (bohaterowie p. Prezydenta Kwaśniewskiego oraz naszych niezawodnych socjal-
      antykomunistów zwalczających SLD poselską śliną). Jednakże, czy nawet w tej
      beznadziejnej - zdawało by się - sytuacji, na "5" minut przed wybuchem wojny,
      nie istniała szansa na uratowanie Polski, na oszczędzenie dużemu, ludnemu, jako
      tako uzbrojonemu i przecież już nie najbiedniejszemu w Europie państwu losu,
      jaki stał się naszym udziałem kilka miesięcy czy tygodni później ? Myślę, że w
      zaistniałych okolicznościach, przy spodziewanym braku realnej pomocy wojskowej
      ze strony Francji oraz wyraźnie prowokującej Polskę do wojny Anglii (interesy
      Anglii są wieczne, a sojusznicy się zmieniają) oraz perspektywie uderzenie ze
      wschodu, należało jednak - póki to było możliwe, a było jeszcze w sierpniu 1939
      r. - wycofać się z wojny między mocarstwami, czyli przyjąć, okresowo i
      taktycznie, postawę życzliwej neutralności w stosunku do Niemiec. W jej ramach
      mieściłoby się między innymi: włączenie Gdańska do Rzeszy, przeprowadzenie
      (choćby i 10!) eksterytorialnych autostrad przez polskie Pomorze, zdecydowane,
      w razie konieczności wręcz brutalne, wyciszenie propagandy antyniemieckiej w
      Kraju (trudno, Ojczyzna jest ważniejsza od d...kracji) , regularne dostawy
      żywności dla III Rzeszy, być może dostarczenie na potrzeby Wehrmachtu jakiejś
      polskiej ochotniczej mutacji hiszpańskiego "Division Azul" (z przeważającym
      wszelako udziałem mniejszości narodowych: Niemców i Ukraińców; strzeżonego Pan
      Bóg strzeże!) oraz... konsekwentne i bezczelne wymuszanie od Niemców dostaw
      pełnowartościowego sprzętu wojskowego na przyszłą (oczywiście nigdy nie braną
      poważnie przez Polaków pod uwagę) "krucjatę antybolszewicką" na Wschodzie. Nim
      przejdziemy do wyimaginowanego rozwoju wojennych wydarzeń oraz ich konsekwencji
      dla Polski, odpowiedzmy sobie na pytanie, czy Adolf Hitler zaryzykowałby taki
      układ? Otóż, w odróżnieniu od 95% Polaków uważam, że był to wprawdzie polityk
      wyjątkowo brutalny, cierpiący do tego na antyslawizm (bardziej jednak w
      odniesieniu do Czechów niż Polaków - spuścizna po austriackiej części C.K.
      monarchii, gdzie się urodził i wychował) , ale jednak nie wolny od swoistego
      (gdyż wybiórczego) realizmu i umiarkowania, które zresztą od czasu do czasu nie
      opuszczały go w latach ostatniej wojny (propozycje pokojowe wobec Anglii,
      tolerowanie "szczwanego lisa", marszałka Petain, "miękka" okupacja Danii bez
      przesuwania granicy na płw. Jutlandzkim, stosunkowo "lekkie" przymuszanie gen.
      Franco do udziału w wojnie itd.). Myślę zatem, że propozycję Polski by przyjął,
      gdyż - po pierwsze i ostatnie - miałby zapewniony spokój na Wschodzie przed
      ofensywą na Zachodzie oraz perspektywę (zresztą złudną) udziału 50-60 dywizji
      polskich w wojnie przeciwko ZSRR. Proszę przy tym zwrócić uwagę na pozycje
      wyjściowe "koalicji niemiecko-polsko-jakiejś tam" : linia od Połocka na północy
      (plus być może państwa bałtyckie) po niemal Kamieniec Podolski na południu, nie
      zaś, jak to miało miejsce w 1941 r., linia Bugu, Sanu itd. Tak, dla Hitlera
      lepiej było graniczyć w 1939 r. z "przyjazną", "sposobiącą się do wojny po
      stronie Niemiec" i obiektywnie słabszą Polską niż tolerować z musu
      szwendających się na granicy Prus Wschodnich, czy w Przemyślu żołnierzy równie
      brutalnego (i stanowiącego wielką niewiadomą) Józefa Stalina. W takim układzie
      spodziewany rozwój wydarzeń wyglądałby moim zdaniem następująco. Po
      pokojowym "spacyfikowaniu" Polski Hitler uderza na sprzymierzoną z Anglią
      Francję... i tu czeka go pierwsza przykra niespodzianka. Francuzi i Anglicy
      biją się z ogromną determinacją (Anglicy oczywiście uprzedzają niemiecką
      inwazję Norwegii, co fatalnie odbija się na produkcji wojennej III Rzeszy),
      gdyż zdają sobie sprawę, że w razie zdecydowanego sukcesu Hitlera nie mogą
      liczyć (ani nawet zakładać, jak to miało miejsce w roku 1940), iż
      zupełnie "wyautowana" Rosja niedługo przystąpi do gry (Stalin, rzecz jasna,
      nawet nie śni o wkroczeniu do wschodnich rejonów RP obsadzonych przez mrowie
      dozbrojonych przez Niemcy polskich jednostek wojskowych ; poza tym od strony
      Chin szachują go Japończycy).Opór aliantów nadto tężeje po stosunkowo szybkich
      i obfitych dostawach amerykańskiego sprzętu wojskowego (międzynarodowa
      finansjera nie może sobie pozwolić na absolutną przewagę w Europie
      Niemiec "tego zwariowanego i nieobliczalnego ").W konsekwencji front
      zastyga "gdzieś we Francji".Nie ma zdecydowanego przełomu w działaniach
      wojennych. "Im Westen nicht Neues". Jednocześnie alianci coraz częściej zerkają
      w stronę neutralnej Polski, dając jej niedwuznacznie do zrozumienia, że jej
      ewentualne wejście do wojny przeciwko Niemcom byłoby jak najbardziej pożądane.
      Polacy, owszem, godzą się, ale stawiają określone postulaty terytorialne. Mają
      ku temu podstawy: Kraj jest niezniszczony, rząd , dajmy na to, p. premiera
      Studnickiego rządzi z Warszawy (bardziej to komfortowa sytuacja od wycierania
      parysko-londyńskich hotelowych posadzek przez biedniutko-szlachetnych
      emigrantów ), natomiast nasz atut podstawowy, Wojsko Polskie, zdolne jest
      wykonać na ograniczoną skalę ofensywę. Wzięte w dwa kleszcze Niemcy kapitulują
      (Hitler w tym momencie jest już zapewne politycznym niebytem). Na konferencji
      pokojowej polska delegacja żąda Śląska Opolskiego wraz z przyległościami
      (zapewne po Kotlinę Kłodzką ; w geście dobrej woli przekazujemy jej południowo-
      zachodnią część naszym naturalnym sojusznikom - Czechom), ziem tzw. pogranicza
      (Babimojszczyzna, Wschowa, Milicz, zachodnie skrawki historycznej Wielkopolski,
      Złotów, zapewne Wałcz itd.) oraz istotnego rozszerzenia na zachód w kierunku
      Pomorza Środkowego (Bytów, Lębork, tereny aż po jezioro Łebsko oraz Słupsk do
      Polski). Ponadto bezdyskusyjnie otrzymuje
    • Gość: igor yurek0000 sie nie zalapal? A Gucio - tez walczy. IP: *.detroit-20rh16rt.mi.dial-access.att.net 19.01.05, 20:25
    • Gość: boob Re: Jurek11111 IP: *.ny325.east.verizon.net 19.01.05, 21:03
      Nie zgadzam sie z Toba w kwestii Zaolzia. Oryginalna granica ustalona przez
      komisje polska i Narodny Zemsky Vybor (Czechoslowacja) byla zgodna z granica
      etniczna. Praga wystapila pozniej z obiekcjami, bo chciala miec stacje wezlowa
      w Boguminie oraz zloza weglowe. Najpierw zazadali plebiscytu. Wiedzieli, ze
      przegraja. Dlatego w konferencji w Spa doprowadzili do podpisamia czeku "in
      blanko" przez Polakow (w tym czasie armia bolszewicka byla pod Warszawa).
      Polacy podpisali ... i Zaolzie znalazlo sie w Czechoslowacji. Byl to
      najczystszej wody szwindel, ktory zatrul stosunki polsko-czeskie na cale 20-
      lecie. Pilsudski, z kolei, byl niepoczytalny. Sowiety skladaly Polsce oferty
      ustalenia granicy poksko-sowieckiej, ktora obejmowala nawet tereny na wschod od
      granicy Traktatu Ryskiego. Pilsudski oferty te odrzucal, bo marzyla mu sie
      federacja Polski, Litwy i Ukrainy. Polska nie miala sily aby te megalomanie
      zrealizowac. Potem wiemy co bylo - sowiecki noz w plecy 17 wrzesnia. kto wie
      czy dostalibysmy ten noz w plecy, gdyby Pilsudski wykazal wiecej rozsadku?
      Jesli ktos dokona scislej analizy Miedzywojnia, to wyraznie musi dojsc do
      wniosku, ze to wlasnie Pilsudski byl glowna przyczyna naszej tragedii w 1939r.
      • Gość: xyz Re: Jurek11111 IP: *.Moscow.dial.rol.ru 19.01.05, 21:16
        Fantastycznie!!!! -doslownie! A noz w plecy? Coz, trzeba byc zwroconym do Rosji usmiechnieta buzia! A zreszta, coraz czesciej mozna uslyszec, ze Polska rzeczywiscie sprowokowala Hitlera przez swoja arogancka nieustepliwosc.
        • Gość: boob Re: xyz IP: *.ny325.east.verizon.net 19.01.05, 22:33
          Nie jestem rusofilem ani tez germanofilem. Przeciez napisalem: "kto wie...".
          Trudno, a wlasciwie to niemozliwe jest do przewidzenia, co Swiety zrobilyby w
          1939r. gdyby Polska nie zaatakowala ich w 1920r.? Mozna jednak smialo
          powiedziec, ze 17 wrzesien 1939r. byl dla sowietow slodkim rewanzem za rok
          1920. Poza tym, chce jeszcze tu przypomniec, ze bitwa warszawska kierowal i ja
          wygral gen.Rozwadowski a nie Pilsudski - jak to temu ostatniemu powszechnie sie
          przypisuje. Po przewrocie majowym Pilsudski praktycznie rozbroil polska armie i
          zniszczyl nasze lotnictwo (jedno z najlepszych w swiecie przed 1927r.). Po
          smierci Pilsudskiego bylo zbyt malo czasu na zmodernizowanie armii oraz
          lotnictwa. Poza tym: dlaczego hilerowcy pelnili warte honorowa nad grobem
          Pilsudskiego na Wawelu po pokonaniu Polski w 1939? I dlaczego Hitler
          nieustannie powtarzal: "gdyby zyl Pilsudski, to nie doszloby do wojny niemiecko-
          polskiej"? Cos w tym jest. Pilsudski musial obiecac niemcom ustepstwa
          terytorialne Polski na korzysc Niemiec...
    • Gość: che guevara PRZEPRASZAM WSZYSTKICH IP: *.crowley.pl 19.01.05, 22:51
      przeanalizowałem zródła, przemyślałem swoje tezy i wycofuję się ze wszystkich
      wczesniejszych wypowiedzi. Jednoczesnie wielkie apologie dla tych, ktorych w
      zaslepieniu i glupocie zdarzylo mi sie tu obrazic
      jeszcze raz przepraszam:)
    • Gość: J.G. W Jałcie ,a może w Katyniu,Charkowie... IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 20.01.05, 06:18
      Nie zdziwi mnie już nawet chyba,gdy dekretem Łukaszenki w Ponarach,w Mińsku,na
      grobach dziesiątków tysięcy pomordowanych stanie pomnik Stalina.
    • Gość: he he Wara NARESZCIE CHE GUEVARA PRZESTANIESZ IP: *.block.alestra.net.mx 20.01.05, 10:27
      BYĆ FORUMOWYM GŁUPKIEM.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja