negevmc
20.01.05, 17:57
Bóg odrzucił swój lud. Kościół zajął miejsce Izraela - takie było powszechne
przekonanie chrześcijan od początku Kościoła aż do Soboru Watykańskiego II.
Przekonanie nasze, które zbyt drogo kosztowało Żydów w ciągu całej historii
chrześcijaństwa, a zwłaszcza we współczesnym pogaństwie pochrześcijańskim.
Izrael nie został odrzucony - Sobór stwierdził: "Żydzi nadal ze względu na
swych przodków są bardzo drodzy Bogu, który nigdy nie żałuje darów i
powołania. Nie należy przedstawiać Żydów jako odrzuconych ani jako
przeklętych przez Boga, rzekomo na podstawie Pisma Świętego" (Nostra aetete,
4). A przecież chrześcijański antysemityzm tli się jeszcze ciągle i to często
na "podstawie" biblijnej. Teksty biblijne nie są zresztą jednoznaczne i
niełatwo przedrzeć się przez nie do prawdy Objawienia.
Pierwsze z cytowanych przeze mnie stwierdzeń soborowych pochodzi z Listu do
Rzymian 11, 28-29: "gdy jednak chodzi o wybranie, są oni - ze względu na
przodków - przedmiotem miłości. Bo dary łaski i wezwanie Boże są
nieodwołalne". Żydzi są teraz przedmiotem miłości, Bóg nie cofa danego słowa,
dary jego są i pozostaną nieodwołalne. W Rz 9, 4 pisze Apostoł o swoich
rodakach: "do nich należą przybrane synostwo i chwała przymierza i nadanie
Prawa, pełnienie służby Bożej i obietnice". Teza o odrzuceniu nie pasuje
zresztą do całej "logiki" miłości Boga, jak ją poznajemy z Jego
objawienia. "Bo i cóż, jeśli niektórzy stali się niewierni, czyż ich
niewierność miałaby zniweczyć wierność Boga? Żadną miarą!" (Rz 3, 3-4). Teza
o odrzuceniu nie pasuje więc także do Jego Boskiej wierności. "Jeśli my
odmawiamy wierności, On wiary dochowuje, bo nie może się zaprzeć siebie
samego" (Tm 2, 13).
Apostoł mówi tylko o "odsunięciu" Izraela: "Bo jeżeli ich odsunięcie
przyniosło światu pojednanie, to czymże będzie ich przyjęcie, jeżeli nie
powstaniem ze śmierci do życia?" (Rz 11,1). Nie odrzucił. Wątpliwości być nie
może. To prawda: Żydzi potknęli się o Jezusa Chrystusa (por. Rz 9,
32). "Pytam jednak: Czy aż tak się potknęli, że całkiem upadli? Żadną miarą!"
(Rz 11, 11). Żadną miarą.
Zbawcza rola Izraela
Ta odpowiedź Pawła, ten jego głośny okrzyk, za słabo jeszcze rozlega się z
polskich ambon i sal katechetycznych. A przecież w tym Pawłowym pytaniu i
jego odpowiedzi chodzi nie tylko o udział Izraela w końcowym zbawieniu, ale
także o jego stałą, także dzisiejszą funkcję zbawczą wobec świata. Pytanie
Apostoła można by więc tak sparafrazować: Czyż Bóg wyrzucił lud swój z jego
roli w historii zbawienia? I trzeba za nim powtórzyć: Zadną miarą!
Przyjecie pogan (nas) do historii narodu wybranego
Izrael stał się rzeczywiście światłością dla świata pogańskiego. Poganie
zostali przyjęci do jego historii wybrania. Zostali uznani za potomstwo
Abrahama (9, 8). Stali się synami Boga żywego (9, 26). Nie byli kochani - a
zostali pokochani, nie byli ludem Bożym - a weszli do niego (9, 25). To
przyjęcie pogan (nas) do historii narodu wybranego wyraża Paweł przy pomocy
znanej alegorii: nawróceni poganie zostali wszczepieni w szlachetną oliwkę
Izraela (11, 17, 24), podtrzymuje ich nieustannie święty korzeń tego drzewa
oliwnego (11, 16, 18), dzięki czemu mają udział w jego sokach żywotnych (11,
17). Nie wynoś się ponad te gałęzie! (11, 18).
Istnieje więc tylko jeden lud wybrany, umiłowany, poświęcony Bogu, nosiciel
historii zbawienia, bo jest tylko jeden Bóg. Lud dramatycznie podzielony z
powodu Chrystusa. Rozdarty na Synagogę i Kościół. Kościcół jest więc
Izraelem - odnowionym i rozszerzonym - ale i Synagoga jest nadal Izraelem,
nadal jest i aż do końca ludem wybranym, bo Bóg nie cofa słowa, nie odbiera
miłości. Wybranie narodu żydowskiego trwa nadal. Żydzi ciągle zachowują swoją
tożsamość, ciągle podtrzymują odpowiedź daną na Boży wybór przed tysiącami
lat. Nawet odrzucenie Jezusa jako Chrystusa może wyrażać i często wyrażało
ich wierność Jedynemu, bo jest to czasem odrzucenie z powodu naszych
grzechów. Odrzucenie Jezusa przez Jego lud uprzytamnia nam naszą niewierność
Jezusowi. Ale to nie jedyna misja tego ludu wobec nas i świata. Umacnia on
nas przeciwko nieustannej pokusie bałwochwalstwa, przeciwko pokusie
ideologizacji wiary, przeciwko zaprzestaniu czekania i czuwania... Lud ten
nadal i nieustannie "święci Imię" Boga, nosi je wysoko wśród narodów
pogańskich i chrześcijańskich, dźwiga w swym łonie nieustanną nadzieję, którą
tyle razy próbowano w nim zabić, jest po prostu ludem teoforycznym i
eschatologicznym.
-------------------------
A teraz Moi Drodzy Strangerowie, ABE-uski, Totylki i kto tam jeszcze
dopytywal sie o znaczenie "wybrania", do roboty.
Powiedzcie, ze nadinterpreuje, ze papiez jest nieomylny tylko w sprawach
wiary a to tu to nie sa jej sprawy.
A jest to Moi Drodzy oficjalne stanowisko KK.
Mi osobiscie wszystko jedno czy jestescie moimi bracmi (siostrami) w wierze
czy tez nie. Wiary bowiem we mnie nie ma.
To Wy sie dopytywaliscie a je obiecalem odpowiedziec.
Jeszcze nie skonczylem, bede Wam jeszcze glosil.
(ba ezrat ha-szem)