wojo1111
20.01.05, 20:54
Kapuściński: wnet islamizacja Europy
Ryszard Kapuściński przewiduje, że jeszcze w tym stuleciu Europa zatraci swój
chrześcijański charakter i stanie się chrześcijańsko-muzułmańska. Na naszym
kontynencie mieszka, według różnych szacunków, od 25 do 33 milionów
muzułmanów, a ich liczba rośnie na skutek imigracji i wysokiego przyrostu
naturalnego. Odwrotnie jest wśród rdzennych Europejczyków, których
społeczeństwa kurczą się i starzeją.
Poza tym większość muzułmanów w Europie nie poddaje się sekularyzacji, lecz
pozostaje wierna swojej religii. W niektórych krajach, np. w Holandii czy w
Norwegii, zajmują oni pierwsze miejsce pod względem liczby praktykujących
wiernych, wyprzedzając katolików i protestantów. W Niemczech, stanowią
zaledwie 3,4 proc. mieszkańców, i zarazem 25proc. praktykujących spośród
wyznawców wszystkich religii. Włoska pisarka i reporterka Oriana Fallaci
uważa, że muzułmanie mają w sobie żarliwość i pasję, które większość
Europejczyków już utraciła.
Imigracja z krajów muzułmańskich ma charakter nie tylko ekonomiczny, lecz
również misyjny. Wiele rodzin islamskich przybywa do Europy po to, by szerzyć
swoją religię. Budują meczety, otwierają medresy, zakładają wspólnoty.
Znakomicie wykorzystują przy tym obowiązujące w Europie prawo. Na przykład w
Belgii islam został uznany za jedną z pięciu oficjalnych religii, a rząd w
Brukseli od trzech lat przeznacza co roku 20 milionów euro na utrzymanie
około trzystu meczetów oraz opłacenie nauczycieli islamu w szkołach. Jak
doniósł dziennik "Le Soir", w ostatnich latach przeszło na tę wiarę około 20
tysięcy Belgów.
W islamie nie istnieje podział na sacrum i profanum - wszystkie dziedziny
życia mają charakter sakralny, także polityka. Dlatego muzułmanin ma
obowiązek dążyć do podporządkowania nakazom religii całej przestrzeni
publicznej.
Mahometanie dzielą świat na dwie części: dar al Islam (dom islamu - czyli
tereny pod kontrolą muzułmańską) oraz dar al Harab (dom niewiernych -
wszystkie pozostałe kraje). Tam, gdzie wyznawcy Allacha żyją w mniejszości,
mogą podporządkować się panującym powszechnie prawom, ale mają obowiązek
dążyć do tego, by stać się większością i narzucić pozostałym swoje prawo
religijne - szarijat. Z tego nakazu nie mogą zrezygnować nigdy.
Warto w tym kontekście przytoczyć słowa, jakie skierował katolicki arcybiskup
Izmiru Giuseppe Bernardini w liście do II Synodu Biskupów Europy: "Świat
islamu zaczyna dominować w Europie dzięki pieniądzom pochodzącym ze sprzedaży
ropy naftowej. Petrodolary są wykorzystywane w celu zintegrowania
społeczeństw muzułmańskich w krajach europejskich. To dobrze przygotowany
program rekonkwisty". Arcybiskup zacytował słowa, jakie usłyszał od jednego z
przywódców muzułmańskich: "Dzięki waszym demokratycznym przepisom podbijemy
was. Dzięki waszemu prawu do wolności religijnej zdominujemy was. Można
wierzyć lub nie, ale dominacja już się rozpoczęła".
Podobne zapowiedzi padają zresztą ze strony autorytetów muzułmańskich. We
wrześniu 1998 roku szejk Omar Bakri w wywiadzie dla dziennika "La Repubblica"
powiedział: "Po Konstantynopolu przyjdzie kolej na Rzym. Żaden muzułmanin nie
ma wątpliwości, że Włochy ulegną islamizacji, a sztandar islamu powiewać
będzie nad kopułą św. Piotra".