Gość: Ari
IP: *.knurow.sdi.tpnet.pl
24.05.02, 10:08
Do
Andrzeja: '
Witaj.A propos; "Nie ma niewinnych..."
Od razu nawiązuję do Roberta,konkretnie do nalotów dywanowych na
Drezno,Lipsk,Hamburg itd. W takim kontekście w s zy s c y jesteśmy winni.No,
może nie nasze pokolenie, ale pół świata się cieszyło, kiedy tym sposobem
dobijano "niemiecką bestię". A tam na ulicach płonął asfalt, a burza ogniowa
wysysała tlen z całej okolicy.Bombardowali m.i. nasi piloci - i mieli to sobie
za honor, czemu trudno się dziwić.Nie było to konieczne do zwycięstwa, ale
oszczędzilo krwi "naszej" stronie.To samo - z Hiroszimą.
Wszyscy Niemcy byli winni?
Można odpowiedzieć, ze tak.Wybrali sobie Hitlera w demokratycznych
wyborach, uznali,że wojna jest słuszna,więc - jeśli ktoś godzi się na
bombardowanie Warszawy, niech nie ma pretensji o Drezno.
Ale oni mają pretensje! Pamiętacie tę niedawną wystawę o
poczynaniach Wehrmachtu? Wydaje się,że Niemcy "jako masa" jednak nie wiedzieli
o wiekszosci spraw i nie mają w dalszym ciagu zamiaru przyjmowac tego do
wiadomości! Więc - kto dla nich jest winien w sprawie nalotow dywanowych?
Ale "nasza" strona odpowie: dlaczego to my mieliśmy krwawic w
nieskończoność? Nam sie chciało wojny?
Pewnie dlatego nie rozliczono zwycięzców, pominawszy sam fakt, ze
byli zwyciezcami.
Co do Izraelczyków: np.ortodoksi nie chcieli jechac do Palestyny.To
Bog miał oddać Ziemię Swietą - po przyjściu Mesjasza.Mesjasz nie przyszedł, no -
chyba ze za Mesjasza uzna się Rotschilda, który kawałek Palestyny "wymolił" na
Anglikach.Ortodoksi nie słuzą w wojsku /co zresztą jest fajna sprawa dla
niektórych/ i w ogóle - jak to ortodoksi - maja całkiem inne sprawy na
głowie.No więc ? Są winni,czy nie?
Talmud mówi:"Kto pożąda cudzej rzeczy,nie otrzyma tego,o co się
modli,a i to ,co posiada,będzie mu odebrane."/Sota 9/.Czy ziemia nie jest
rzeczą?
Koran mówi:"I niech nienawiśc do ludzi,którzy odsunęli
was od świętego Meczetu,nie popycha was do grzechu"./Sura v,w.11/
No i niech sie znajdzie mędrzec,który roztrzygnie problem winy i
niewinnoSci!
Zeby była jasność: akurat mam te dwie "księgi" pod ręką,broń Boże -
nie jestem teologiem.Po prostu od czasu do czasu zegluję sobie po tych
madrościach.Pozdrawiam