Rozmowa telefoniczna dwóch wielkich tego świata

10.02.05, 02:43
Dryyyn, dryyyn ..
[Aleksander Kwasniewski] Jurek? Sorki, ze o tak poznej
porze - nie spisz??
[George Bush] Mama??
[AK] Nie, nie - to ja - Olek.
[GB] Aaa ... Olek - siemanko! Co slychac moj rosyjski
przyjacielu?
[AK] Eeee ... polski. Jest w porzadalu tylko zimno troche.
Sluchaj Jurek, dzwonie bo mam interes.
[GB] Go on Olek, co tylko chcesz! Ameryka nie zapomina o
przyjacielach!
[AK] No wiec Jurek, wiesz ... przyciskaja mnie o te wizy. Teraz jeszcze te
wprowadziliscie odciski i w ogole. Chodzi o to, ze moze moglbys cos z tym
zrobic?
[GB] Olek, buddy ja dla ciebie wszystko morda! Ale co ja tu moge? No powiedz
mi, co ja tu moge?
[AK] No nie wiem ... jestes prezydentem, moze da sie to jakos tak ... no
wiesz?
[GB] Prezydentem? Aaaa rzeczywiscie. No ale sam wiesz jak
jest? Tu jest senat - ja nie decyduje.
[AK] No tak ale moze moglbys jakos wplynac, w koncu pomagamy wam w Iraku.
[GB] Olek - don´t worry. Jesli chodzi o ten Irak to rozlozymy to na raty i
dodamy do F16 - spokojnie to splacicie w 20 years.
[AK] Ale Jurek - jakie raty? Raty to maja byc za F16 a nie za Irak.
[GB] Hold on Olek - wezme ta umowe na moj computer. Wez ja w hand i czytaj ze
mna - zacznijmy od razu od tych malych letters na dole.
[AK] O w morde Jurek! Nie zauwazylem tego wczesniej. Ale zaraz - tu jest
napisane, ze w zamian za pomoc w Iraku zobowiazujemy sie do dobrowolnej
wplaty 20 mld dolarow dla rzadu USA!!!
GB] Olek - morda ty moja! Wiesz ile byscie zaplacili za taki advertisement w
najlepszym pasmie reklamowym? Sluchaj bro, to jest interes, na ktorym jeszcze
zarobicie w przyszlosci! Bedzie cool!
[AK] Ja cie piernicze Jurek ale skad my wezmiemy tyle kasy!!??
[GB] My tu o wszystkim pomyslelismy. Niedlugo damy wam namiar na te rakiety
co sie teraz produkuja i co je niedlugo znajdziecie na desert w Iraku.
Tylko Olek - morda ty moja - nie robcie nothing na wlasna reke bo znowu
wykopiecie nie te co trzeba.
[AK] Ale Jurek po cholere nam te rakiety?
[GB] No tez prawda ... wlasciwie to nie wiem. W kazdym razie ktos je musi
wykopac. Jak juz je wykopiecie to wam umorzymy czesc tego dlugu i wszystko
bedzie git.
[AK] Cholera Jurek - ty to masz leb!Genialne! A swoja droga kiedy wyslecie
nam te F16?
[GB] Jeszcze troche time, Olek. Czekamy na pozwolenie Glownego Dyrektora
Muzeum Wojska. Wiesz jak jest - w koncu zabytkowego obrazu tez ot tak nie
wywieziesz za border.
[AK] Eeee ... no tak ... Dobra Jurek - to ja bede konczyl bo dzwonie z karty.
[GB] Nie ma za co Olek. My tez was love! Ameryka wam tego nie zapomni. Peace!
Zadzwon jeszcze kiedys moj rosyjski przyjacielu!
[AK] Eeeee ... polski. Siemanko Jurek.
    • i-love-2-ski Re: Rozmowa telefoniczna dwóch wielkich tego świa 10.02.05, 02:45
      :))))
      ale co ty o tak poznej godzienie robisz przed kompem? podobno masz zone:)))
      • stranger.pl Re: Rozmowa telefoniczna dwóch wielkich tego świa 10.02.05, 02:57
        Dobre pytanie:) - męczę się z tłumaczeniem pewnego tekstu - mam termin do
        soboty.
      • stranger.pl Re: Rozmowa telefoniczna dwóch wielkich tego świa 10.02.05, 03:04
        A co powiesz o tym - "Podróż Bin Ladena po Polsce"

        Poniedziałek 7:00
        Allah Akbar Cały świat się o nas dowie. Dziś zamach na okupantów z Polski. Tym
        razem na ich ziemi. Cel - Okęcie. Tradycyjnie porwiemy samoloty - cztery. Jeden
        spadnie od razu, trzy sparaliżyją pozostałe porty lotnicze. Zwycięstwo jest
        nasze!!!
        Poniedziałek 17:00
        Cały czas nie możemy znaleźć bagaży. Nici z ataku, na dodatek możemy już stąd
        nie wyjechać... To nic - jutro atak na Balice - tam musi się udać!
        Wtorek 7:00
        Dziś bracia wyjechali do Balic. Nie mamy bagaży, ale sterroryzujemy obsługę
        plastikowymi nożami i widelcami. Będzie dobrze.
        Wtorek 18:00
        Bracia talibowie wrócili - śmierdząca sprawa: kazano im zapłacić za autostradę,
        a jak byli przy lotnisku (15 minut później) kazali im zapłacić znowu.
        Wycofaliśmy się żeby nie budzić podejrzeń. Zresztą podobno i tak w polskich
        samolotach nie dają sztućców, bo je się tylko
        kanapki. PS Jutro atakujemy siedzibę polskiego rządu.
        Środa 8:00
        Dziś atak na polski parlament - mamy już dwa autobusy z przyczepami załadowane
        karbidem. Trotyl ukradli nam w poniedziałek na lotnisku, nic innego nie dało
        się skombinować. Autobusy wyjeżdzają o 8:30 -
        godziny wyjazdu przyczep jeszcze nie znamy - tajemnica. Plan jest prosty -
        przejeżdzamy przez warszawę i pierdut. Allach jest wielki!!!
        Środa 17:30
        Znów coś poszło nie tak. Bez problemów dotarliśmy do celu, ale droga była
        zablokowana przez samochody. Na wszystkich biało-czerwone wstążki. W każdym
        jeden kierowca-samobójca. Chyba przewidzieli nasz atak i wystawili swoich
        żołnierzy (prawie sami faceci, żadnych starców i dzieci - elita). PS Te dziury
        po drodze to chyba też nie przypadek - czyżby planowali zaminować drogę? Jutro
        zmiana planów - cel: Pałac kultury. Tymczasem wycofamy się pod Warszawę...
        Czwartek 7:00
        Wstaliśmy rano bo plan wymaga szybkich posunięć, poza tym
        zadekowaliśmy się pod Warszawą. Wyjazd o 7:10, prejazd przez Janki, Raszyn,
        wysadzamy Pałac Kultury Nauki i (na) Sztuki, po czym pryskamy do Klewek, gdzie
        bracia talibowie podstawią helikoptery. BUŁKA Z MASŁEM.
        Czwartek 17:30
        Oddam życie za bułkę z masłem. Stoimy od rana w Raszynie. Jakieś pacany w biało-
        czerwonych krawatach w kółko chodzą po pasach. Nie da sie przejechać -
        próbowaliśmy ich staranować, na szczęście Ahmed zauważył leżące po drugiej
        stronie odwrócone brony. Dobrze że nie szarżowaliśmy - nie byłoby jak wrócić do
        Janek do McDonalda... PS Tym razem rzucili przeciwko nam starców i baby -
        widocznie nas lekceważą. Ale my mamy plan - wrócimy w nocy
        Piątek 6:30
        Wreszcie przechytrzyliśmy wroga - przyjechaliśmy w nocy. Siedzimy przed
        stadionem Legii (X-ciolecia był większy, ale jakieś męty się kręciły).
        Piątek 7:30
        Super wiadomość - namówiliśmy na akcję jakąś wycieczkę - przyjechała autokarami
        i od razu zgodziła się na akcję. Mają nawet własne siekiery, materiały
        wybuchowe i transparenty. Idzie nam jak z płatka. Allach nam sprzyja.
        Piątek 16:30
        Nie, noooo. Co za ludzie - nie dość, że sami dostali pałami, to
        jeszcze pobili naszych braci talibów. LUDZIE JAK KTOŚ MA BRODĘ TO JESZCZE NIE
        ZNACZY ŻE JEST ŻYDEM. Żydzi mają PEJSY!!!!! Patrzcie trochę uważniej... Mam
        tego dość. Kit z Polską. Jutro atakujemy SALWADOR!
        Sobota 1:30
        Jak podaje rzecznik Straży Granicznej, niedaleko przejścia granicznego w
        Kołbaskowie zatrzymano grupę wychudzonych, obdartych i głodnych starców. Umyto
        ich i ubrano. Na migi prosili, żeby nie strzyc bród. Niestety - nawet tłumaczom
        z ośrodka dla zbiegłych rumunów nie dało się ze starcami dogadać. Tyle tylko
        wiadomo, że chcieli jechać do Ameryki z jakąś "pracą". Zapewne to kolejna grupa
        Pakistańczyków z
        jakiejś ubogiej wioski. Odsyłamy ich dziś LOT-em. Wyglądają na wzruszonych.
        • abe_ltd :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD 10.02.05, 03:18
        • i-love-2-ski Re: Rozmowa telefoniczna dwóch wielkich tego świa 10.02.05, 03:29
          he,he ten trotyl to nieglupi pomysl,zeby jeszcze tak dobrze ,wybiorczo zadzialal:)))
          a jak masz cos tlumaczyc to sie nie rozpraszaj,bo inaczej wschod slonca
          zobaczysz:))pozdr,bo na mnie czas,ja chodze spac z kogutami:)))
    • bam_buko Re: Rozmowa telefoniczna dwóch wielkich tego świa 10.02.05, 03:41
      swietne ,ze Ciebie humor nie opuszcza o 3 nad ranem??
Pełna wersja