forresty
15.02.05, 07:34
Wszystkie znaki na ziemi i niebie pokazują że Kwaśniewski jedzie do Maskwy na
obchody zakończenia wojny światowej. Każdy kto choc trochę zna historię wie
jak to wyzwalanie wygladało, więc zakładając że każdy coś o historii wie nie
będę się rozpisywał. Przyszłosć może wyglądać natomiast tak: Ot podczas
defilady na Placu Czerwonym, na trybunie honorowej zebrali się europejscy
przywódcy. Na honorowym miejscu stoi marszałek - Putin, obok alianci - ktoś z
USA po jednej stronie i z W Brytanii po drugiej. Obok nich już miejscówki
grzecznosciowe z 60 lat owocnej współpracy. Więc Chirac obok Powella (Rice)
jako zwierzchnik militarnej potęgi - Francji co to powstanie zaczęła jak
Amerykanie wleźli już do Paryża. Po drugiej stronie - obok Blaira stoi
Berlusconi - wierny drug marszałka. Kto by tam pamiętał o jakimś krągłym
Benitto. No igość honorowy imprezy - kanclerz Niemiec. Ponoć się zastanawia
czy jechać. Po powitaniu w Warszawie gwizdami też bym się zastanawiał. Wierny
drug Władymir dla otuchy weźmie go pod ręke. W samiusienki środek.
Tradycją spotkań na trybunie placu jest to że zawsze stoja dwa rzędy. Ten
tylny dla poślednich gości służył. Ot jakiś generał, dowódca Armii czy szef
NKWD a także ci którzy nie byli w stanie "łaski uświęcającej" kremlowskiego
dwora. No i tu wedle ceremoniału, w tylnym rzędzie, oglądajac plecy Chiraca
siedział będzie eprezentant Olek gryząc z nerwów paznokcie. Obok niego pewnie
posadzą Czechów i Słowaków a może i Finów z Norwegami. Juszczence dadza gdzieś
miejsce obok Łotyszy i Litwinów. Niech wie że rodziny zdradzać nie wolno.
Ot i będzie impreza.
Panie Rotfeld, ty sprawdź Pan lepiej czy dostaliście dobre bilety na to
przedstawienie. Sorry, ale już raz oglądaliśmy defiladę z poziomu bruku. To
było w 45 jak Stalin nie dopuścił polskich wojsk w defiladzie zwycięstwa. A
maszerowali Francuzi, Czesi itd.