Amerykanie idą na wojnę (znowu)?

18.02.05, 21:50
Prezydent USA George W. Bush powiedział w piątek telewizji belgijskiej, że
nie wyklucza akcji militarnej przeciwko Iranowi.

Myślę że niektórzy uznają, skoro jedni mogą to i inni też mogą - np. sezon
łowiecki na świecie na osoby legitymujące się paszportem USA. Nie żartuję p.
Bush jr. chce otworzyć Puszkę Pandory - za która znowu zapłacą zwykli
Amerykanie.
A co tam w temacie nielegalnie posiadanej broni masowego rażenia przez
Izrael? Świat Islamu nie lubi Amerykanów a teraz hipokryzja. Ponadto czy
Amerykanom można wierzyć? No gdzie te statki irackie krążące po morzach
świata z rakietami (BMR) zdolnymi do uderzenia w ciągu 45 minut? Kiedy p.
Bush kłamie a kiedy mówi prawdę?
    • stranger.pl Ciekawe czy Kwach wyśle znowu Polaków bez zgody 18.02.05, 21:59
      Sejmu - tak jak było z awantura iracką? Czy wyobrażacie sobie jakie wygibasy
      będą w mediach (polskojęzycznych) by uzasadnić kolejną brudną wojnę i ew.
      udział Polski? Bo przecież pierwszy lizus RP odpowie pozytywnie na wezwanie
      (wszystko co sobie życzy Ameryka, ma wprawę kiedyś robił wszystko co sobie
      życzyła Moskwa) - "potrzebujemy waszej obecności". Będziecie "liskiem figowym"
      sprawiającym wrażenie akcji międzynarodowej.
      • worst Wojny nie będzie - jak już to zbombardują 18.02.05, 23:33
        irńskie reaktory atomowe do fundamentów i przesuną tym samym ich projekty
        nuklearne na kolejną dekadę :) Co do Izraela, posiadającego atom, to nie ma się
        czym podniecać. Wszyscy to wiedzą od dawna, Arabowie najlepiej. Bomba A w
        rękach Żydów to skuteczny straszak na tych co bardziej napalonych żeby Izrael
        zepchnąć do morza. A kwestie, czy ta broń jest legalna czy nie, nie mają
        żadnego znaczenia. Izrael bowiem nie wymachuje atomem przed Iranem grożąc, że
        go zmiecie z powierzchni globu. Zachowują się racjonalnie-użyliby go w
        ostateczności jako obrony.
    • kosel_maruwi Re: Amerykanie idą na wojnę (znowu)? 18.02.05, 23:02
      stranger.pl napisał:

      > Prezydent USA George W. Bush powiedział w piątek telewizji belgijskiej, że
      > nie wyklucza akcji militarnej przeciwko Iranowi.
      >
      >

      Przestal juz wyglupiac sie wyszukiwaniem pretekstow takich jak szukanie BMR,
      walke z terroryzmem, obalanie tyranow czy wprowadzanie demokracji.
      Nareszcie powiedzial jasno to co i tak wszyscy wiedzieli.


      Bush will auf Europareise über Strategie für Iran-Politik sprechen

      Washington - US-Präsident George W. Bush will auf seiner anstehenden
      Europareise eine gemeinsame transatlantische Strategie gegenüber Iran finden.
      Dies sei «ein Grund» für seine Reise, sagte Bush in Washington. Ziel bleibe es
      zwar, die Iraner auf diplomatischem Weg zu überzeugen, auf nukleare Waffen zu
      verzichten. Allerdings brauche es auch Antworten, was geschehen soll, wenn
      diese Bemühungen scheiterten, so Bush.


      Er habe Verständnis für die Sicherheitssorgen Israels angesichts iranischer
      Feindseligkeiten.





      You're a pretty bright boy, aren't you?
    • dokowski Nareszcie 18.02.05, 23:55
      stranger.pl napisał:

      > Prezydent USA George W. Bush powiedział w piątek telewizji belgijskiej, że
      > nie wyklucza akcji militarnej przeciwko Iranowi.

      Bez pomocy Iranu i Syrii terroryzm musi upaść
      • stranger.pl Re: Nareszcie 19.02.05, 00:34
        Wierzysz w to co napisałeś? Zawsze będzie następny wróg - to państwo już nie
        może bez tego istnieć. Urojony czy rzeczywisty nie ma znaczenia.

        A tak przy okazji, USA same stworzyły sobie w świecie Islamu wroga i robią
        wszystko by powiększyć jego grono. Wyszkoliły Osamę bin Ladena (by walczył za
        nich w Afganistanie z Sowietami), według Osamy bin Ladena wszystko zmieniło się
        za sprawą CIA, które zamordowały jego brata, dziś USA są zbrojnym ramieniem
        jednej strony konfliktu na Bliskim Wschodzie - niedobrze, bo stały się
        zakładnikiem cudzej polityki. Takim brytanem spuszczanym ze smyczy gdy Pan
        karze. Kto za to zapłaci - zwykli Amerykanie i mieszkańcy krajów, gdzie
        Amerykanie walczyć będą dla (ich) dobra - pozbawiając ich tych dóbr.
        • j-k Stranger, jak lubisz Hash, vel Maryske 19.02.05, 00:43
          to mam swoje kanaly...

          jak bedziesz dalej tego towaru potrzebowal

          zawsze moge Ci w Maastricht odpowiednia dzialke zalatwic...
          • stranger.pl Re: Stranger, jak lubisz Hash, vel Maryske 19.02.05, 00:48
            Dzięki - ale wystarczą mi moje dotychczasowe nałogi - tytoń i morze
            imperialistycznej "Pepsi":)
            W Holandii byłem kilka razy - język coś... okropnego (ni to niemiecki, ni to
            pies ni to wydra), kobiety (lepiej nie mówić), obyczaje dno etc.
      • kyle_broflovski Re: Nareszcie 19.02.05, 00:38
        po upadku terroryzmu przyjdze czas na rozprawe z UFO
        teorii permanetnej walki ludzkosc przerabia od zarania dziejow
        • ghotir Re: Nareszcie 19.02.05, 12:17
          'teorii permanetnej walki ludzkosc przerabia od zarania dziejow'.
          --------
          ale po raz pierwszy mocarstwo ma tak olbrzymie srodki. na dodatek, teraz te
          srodki zagrazaja nie tylko niektorym krajom, ale calej ludzkosci. pozycja w
          wiezy z kosci sloniowej jest mila ale nie wtedy kiedy masz dzieci i wnuki. ja
          mam i boje sie jak cholera.
          • manny_ramirez do ghotir 19.02.05, 14:27
            badzmy szczerzy

            teraz te
            srodki zagrazaja nie tylko niektorym krajom, ale calej ludzkosci.

            chyba tej tezie naprawde nie wierzysz?:))

            P.S
            Przyjalem "forumowa" forme zwracania sie wedle Twoich wskazowek:))
            • ghotir Re: do ghotir 20.02.05, 04:11
              manny_ramirez napisał: 'badzmy szczerzy "teraz te srodki [militarne] zagrazaja
              nie tylko niektorym krajom, ale calej ludzkosci." chyba tej tezie naprawde nie
              wierzysz?:))'

              nie chce wierzyc tej tezie. jednak...

              do tej pory albo nasze srodki niszczenia innych zagrazaly zyciu na planecie w
              malym stopniu (przed rozwojem broni jadrowej) albo uzycie tych srodkow bylo
              niemozliwe ze wzgledu na obawe przed odwetem (zimna wojna). od niedawna, stany
              moga wyslac bombe gdziekolwiek bo nie tylko maja dobry system obrony przed
              odwetem, ale takze moga liczyc na funkcjonalne milczenie rosji, chin i europy
              zach. ze wzgledu na zaleznosci ekonomiczne. taka sytuacja powoduje (1)
              rozprzestrzenianie sie technologii nuklearnej, czesto jako sposob odstraszenia
              stanow od zastosowania sily wobec tych krajow, ale nie tylko; (2) mozliwosc
              zastosowania limitowanego uzycia broni jadrowej przez stany. W pierwszym
              przypadku zwieksza sie ryzyko lokalnego zastosowania bomby. W drugim,
              administracja nie ukrywa ze zamierza zastosowac male bomby. gorzej, zwazywszy na
              nastroje w stanach i zwiekszajacy sie chaos na swiecie, istnieja male szanse na
              to ze nastepna administracja zmieni polityke zagraniczna stanow.

              wiem, imputowanie jakiemukolwiek rzadowi ze zmierza do zaglady zycia na ziemi
              brzmi jak szalenstwo. jednak uzycie broni jadrowej lokalnie to przyspieszanie
              zniszczenia warunkow niezbednych do utrzymania zycia na naszej planecie.
              zbombardujemy kilku partyzantow w podziemnych bunkrach iranu ale to wplynie na
              warunki naturalne na calej planecie. ktos inny uzyje amerykanska akcje jako
              usprawiedliwienie dla rozprawienia sie atomowo z sasiadem; znowu, lokalny zasieg
              ale z globalnymi konsekwencjami. pozostawiam fizykom i innym naukowcom odpowiedz
              na pytanie ile takich lokalnych wybuchow nasza planeta moze tolerowac ale nie
              mam watpliwosci ze istnieje tu pewien limit. kto moze mi zareczyc ze taki limit
              nie zostanie przekroczony?

              oczekiwalbym takiego zareczenia od supermocarstwa ale nie ludze sie w sytuacji
              kiedy nasz rzad federalny zmusza naukowcow do falszowania wynikow badan.
              niedawno ogloszono wyniki 'survey' wsrod naukowcow pracujacych dla rzadu. ponad
              polowa z nich przyznala, ze albo byla zmuszona 'zlagodzic' swoje raporty albo
              zna przypadki takich wymuszen (te dwa pokrywaja sie wiec nie znamy rzeczywistego
              rozmiaru wymuszen, przynajmniej z artykulu w the manchester guardian, ale trend
              jest niepokojacy). jakis rok temu steven krasner, doradca administracji przez
              rok lub dwa lata, stwierdzil ze byl zaskoczony 'information deficit displayed by
              the administration' (r. clarke ma podobne spostrzezenia). od tego czasu ta
              niewiedza poglebila sie bo administracja krzaczka zdaje sie usuwac ludzi
              niewygodnych ideologicznie (popatrz na cia, n.p.). sposob w jaki administracja
              rozgrywa irak i europe zachodnia wskazuje ze ta niewiedza jest bardzo gleboka.
              tak wiec mozemy obawiac sie ze supermocarstwo otworzy te puszke pandory.

              probuje wysmiewac sie z moich obaw, w koncu trzeba jakos zyc, ale wszelkie
              doniesienia prasowe o rozszerzaniu amerykanskich badan nad bomba jadrowa i o
              kolejnych krajach oglaszajacych swoj dostep do tej technologii zdejmuja mi
              usmiech z twarzy. stad moj strach. to tyle o 'bezprecedensowych srodkach stanow
              i zagrozeniu zycia na planecie'. zycze sobie byc falszywym prorokiem. w koncu,
              nie raz zdarzylo sie ze wojna nie wybuchla bo pojawily sie nowe technologie.
              poza tym, istnieje nadzieja ze ludzie dogadaja sie ze soba ponad glowami rzadow
              (optymista habermas). tak wiec, boje sie ale kurczowo trzymam sie nadziei. wnuki
              znowu probuja szabrowac moje studio i, ze wzgledu na nie, mam nadzieje ze albo
              moje rozumowanie jest bledne albo jakos uda sie nam odwrocic te katastrofie.

              ps. ciesze sie ze skutecznosci 'wskazowek'.

              pytanie do ludzi obeznanych z pisownia. z przegladu prasy i ksiazek polskich
              wnosze ze polonisci dogadali sie w sprawie 'nie' w przymiotnikach i
              przyslowkach. czy ktos moglby mi wyjasnic nowa zasade lub odeslac do zrodel
              (niekoniecznie internetowych, kupuje polskie ksiazki)?



              • dragger Re: do ghotir 20.02.05, 12:06
                w skrocie:
                USA JUZ MA BRON ATOMOWA. W ilosci pozwalajacej na zrownanie z Ziemia calej planety.

                USA PRACUJE NAD UDOSKONALENIEM swojej broni. Zeby ajatollahy wiedzialy, ze nie wystarczy zagrzebac 100m pod ziemia fabryczki nuke'ow

                Tarcza antyrakietowa USA jest jeszcze mocno nieskuteczna, wszedzie o tym pisza.

                Nie mow ze Iran w obawie przed USA musi produkowac swojego nuke'a! Wystarczyloby, zeby wpuscili inspektorow, ktorzy pilnowaliby ze ich program nuklearny jest cywilny. Tak wiele? Jak maja czyste intencje to o co chodzi?

                Chodzi o to, ze intencje nie sa czyste! Ajatollahy robia co moga, zeby pokazac ze produkuja nuke'i. Mnie sie wydaje ze po to, zeby jak najwiecej wytargowac za wycofanie sie z programu ;-)
                • ghotir Re: do ghotir 20.02.05, 12:32
                  dragger napisal: 'Tarcza antyrakietowa USA jest jeszcze mocno nieskuteczna,
                  wszedzie o tym pisza'
                  --------------
                  "dobry system obrony przed odwetem" to nie tylko tarcza antyrakietowa.
                  __________

                  bez komentarza pozostawiam reszte wypowiedzi dragger . wiekszosc nie ma nic
                  wspolnego z argumentem ze stany, i panstwa nuklearne generalnie, zagrazaja
                  naszej planecie, jedna czesc stanowi przyznanie ze tak jest.
            • ghotir Re: do ghotir 20.02.05, 04:22
              manny_ramirez napisał: 'badzmy szczerzy teraz te srodki zagrazaja nie tylko
              niektorym krajom, ale calej ludzkosci. chyba tej tezie naprawde nie wierzysz?:))'
              --------
              nie chce wierzyc tej tezie. jednak...

              do tej pory albo nasze srodki niszczenia innych zagrazaly zyciu na planecie w
              malym stopniu (przed rozwojem broni jadrowej) albo uzycie tych srodkow bylo
              niemozliwe ze wzgledu na obawe przed odwetem (zimna wojna). od niedawna, stany
              moga wyslac bombe gdziekolwiek bo nie tylko maja dobry system obrony przed
              odwetem, ale takze moga liczyc na funkcjonalne milczenie rosji, chin i europy
              zach ze wzgledu na zaleznosci ekonomiczne. taka sytuacja powoduje (1)
              rozprzestrzenianie sie technologii nuklearnej, czesto jako sposob odstraszenia
              stanow od zastosowania sily wobec tych krajow, ale nie tylko; (2) mozliwosc
              zastosowania uzycia broni jadrowej przez stany. W pierwszym przypadku zwieksza
              sie ryzyko lokalnego zastosowania bomby. W drugim, administracja nie ukrywa ze
              zamierza zastosowac male bomby. gorzej, zwazywszy na nastroje w stanach i
              zwiekszajacy sie chaos na swiecie, istnieja male szanse na to ze nastepna
              administracja zmieni polityke zagraniczna stanow.

              wiem, imputowanie jakiemukolwiek rzadowi ze zmierza do zaglady zycia na ziemi
              brzmi jak szalenstwo. jednak uzycie broni jadrowej lokalnie to przyspieszanie
              zniszczenia warunkow niezbednych do utrzymania zycia na naszej planecie.
              zbombardujemy kilku partyzantow w podziemnych bunkrach iranu ale to wplynie na
              warunki naturalne na calej planecie. ktos inny uzyje amerykanska akcje jako
              usprawiedliwienie dla rozprawienia sie atomowo z sasiadem; znowu, lokalny zasieg
              ale z globalnymi konsekwencjami. pozostawiam fizykom i innym naukowcom odpowiedz
              na pytanie ile takich lokalnych wybuchow nasza planeta moze tolerowac ale nie
              mam watpliwosci ze istnieje tu pewien limit. kto moze mi zareczyc ze taki limit
              nie zostanie przekroczony?

              oczekiwalbym takiego zareczenia od supermocarstwa ale nie ludze sie w sytuacji
              kiedy rzad federalny zmusza naukowcow do falszowania wynikow badan. niedawno
              ogloszono wyniki 'survey' wsrod naukowcow pracujacych dla rzadu. ponad polowa z
              nich przyznala, ze albo byla zmuszona 'zlagodzic' swoje raporty albo zna
              przypadki takich wymuszen (te dwa pokrywaja sie wiec nie znamy rzeczywistego
              rozmiaru wymuszen, przynajmniej nie z artykulu w the manchester guardian, ale
              trend jest niepokojacy). jakis rok temu steven krasner, doradca administracji
              przez rok lub dwa lata, stwierdzil ze byl zaskoczony 'information deficit
              displayed by the administration' (r. clarke ma podobne spostrzezenia). od tego
              czasu ta niewiedza poglebila sie bo administracja krzaczka zdaje sie usuwac
              ludzi niewygodnych ideologicznie (popatrz na cia, n.p.). sposob w jaki
              administracja rozgrywa irak i europe zachodnia wskazuje ze ta niewiedza jest
              bardzo gleboka. tak wiec mozemy obawiac sie ze stany otworza te puszke pandory.

              probuje wysmiewac sie z moich obaw, w koncu trzeba jakos zyc, ale wszelkie
              doniesienia prasowe o rozszerzaniu amerykanskich badan nad bomba jadrowa i o
              kolejnych krajach oglaszajacych swoj dostep do tej technologii zdejmuja mi
              usmiech z twarzy. stad moj strach. to tyle o 'bezprecedensowych srodkach stanow
              i zagrozeniu zycia na planecie'. zycze sobie byc falszywym prorokiem. w koncu,
              nie raz zdarzylo sie ze wojna nie wybuchla bo pojawily sie nowe technologie.
              poza tym, istnieje nadzieja ze ludzie dogadaja sie ze soba ponad glowami rzadow
              (optymista habermas). tak wiec, boje sie ale kurczowo trzymam sie nadziei. wnuki
              znowu probuja szabrowac moje studio i, ze wzgledu na nie, mam nadzieje ze albo
              moje rozumowanie jest bledne albo jakos uda sie nam odwrocic te katastrofie.

              ps. ciesze sie ze moje 'wskazowki' zadzialaly.

              pytanie do ludzi obeznanych z pisownia. z przegladu prasy i ksiazek polskich
              wnosze ze polonisci dogadali sie w sprawie 'nie' w przymiotnikach i
              przyslowkach. czy ktos moglby mi wyjasnic nowa zasade lub odeslac do zrodel
              (niekoniecznie internetowych, kupuje takze polskie ksiazki)?

            • ghotir Re: do ghotir 20.02.05, 04:23
              to moja trzecia proba wyslania tej wiadomosci.
              manny_ramirez napisał: 'badzmy szczerzy teraz te srodki zagrazaja nie tylko
              niektorym krajom, ale calej ludzkosci. chyba tej tezie naprawde nie wierzysz?:))'
              --------
              nie chce wierzyc tej tezie. jednak...

              do tej pory albo nasze srodki niszczenia innych zagrazaly zyciu na planecie w
              malym stopniu (przed rozwojem broni jadrowej) albo uzycie tych srodkow bylo
              niemozliwe ze wzgledu na obawe przed odwetem (zimna wojna). od niedawna, stany
              moga wyslac bombe gdziekolwiek bo nie tylko maja dobry system obrony przed
              odwetem, ale takze moga liczyc na funkcjonalne milczenie rosji, chin i europy
              zach ze wzgledu na zaleznosci ekonomiczne. taka sytuacja powoduje (1)
              rozprzestrzenianie sie technologii nuklearnej, czesto jako sposob odstraszenia
              stanow od zastosowania sily wobec tych krajow, ale nie tylko; (2) mozliwosc
              zastosowania uzycia broni jadrowej przez stany. W pierwszym przypadku zwieksza
              sie ryzyko lokalnego zastosowania bomby. W drugim, administracja nie ukrywa ze
              zamierza zastosowac male bomby. gorzej, zwazywszy na nastroje w stanach i
              zwiekszajacy sie chaos na swiecie, istnieja male szanse na to ze nastepna
              administracja zmieni polityke zagraniczna stanow.

              wiem, imputowanie jakiemukolwiek rzadowi ze zmierza do zaglady zycia na ziemi
              brzmi jak szalenstwo. jednak uzycie broni jadrowej lokalnie to przyspieszanie
              zniszczenia warunkow niezbednych do utrzymania zycia na naszej planecie.
              zbombardujemy kilku partyzantow w podziemnych bunkrach iranu ale to wplynie na
              warunki naturalne na calej planecie. ktos inny uzyje amerykanska akcje jako
              usprawiedliwienie dla rozprawienia sie atomowo z sasiadem; znowu, lokalny zasieg
              ale z globalnymi konsekwencjami. pozostawiam fizykom i innym naukowcom odpowiedz
              na pytanie ile takich lokalnych wybuchow nasza planeta moze tolerowac ale nie
              mam watpliwosci ze istnieje tu pewien limit. kto moze mi zareczyc ze taki limit
              nie zostanie przekroczony?

              oczekiwalbym takiego zareczenia od supermocarstwa ale nie ludze sie w sytuacji
              kiedy rzad federalny zmusza naukowcow do falszowania wynikow badan. niedawno
              ogloszono wyniki 'survey' wsrod naukowcow pracujacych dla rzadu. ponad polowa z
              nich przyznala, ze albo byla zmuszona 'zlagodzic' swoje raporty albo zna
              przypadki takich wymuszen (te dwa pokrywaja sie wiec nie znamy rzeczywistego
              rozmiaru wymuszen, przynajmniej nie z artykulu w the manchester guardian, ale
              trend jest niepokojacy). jakis rok temu steven krasner, doradca administracji
              przez rok lub dwa lata, stwierdzil ze byl zaskoczony 'information deficit
              displayed by the administration' (r. clarke ma podobne spostrzezenia). od tego
              czasu ta niewiedza poglebila sie bo administracja krzaczka zdaje sie usuwac
              ludzi niewygodnych ideologicznie (popatrz na cia, n.p.). sposob w jaki
              administracja rozgrywa irak i europe zachodnia wskazuje ze ta niewiedza jest
              bardzo gleboka. tak wiec mozemy obawiac sie ze stany otworza te puszke pandory.

              probuje wysmiewac sie z moich obaw, w koncu trzeba jakos zyc, ale wszelkie
              doniesienia prasowe o rozszerzaniu amerykanskich badan nad bomba jadrowa i o
              kolejnych krajach oglaszajacych swoj dostep do tej technologii zdejmuja mi
              usmiech z twarzy. stad moj strach. to tyle o 'bezprecedensowych srodkach stanow
              i zagrozeniu zycia na planecie'. zycze sobie byc falszywym prorokiem. w koncu,
              nie raz zdarzylo sie ze wojna nie wybuchla bo pojawily sie nowe technologie.
              poza tym, istnieje nadzieja ze ludzie dogadaja sie ze soba ponad glowami rzadow
              (optymista habermas). tak wiec, boje sie ale kurczowo trzymam sie nadziei. wnuki
              znowu probuja szabrowac moje studio i, ze wzgledu na nie, mam nadzieje ze albo
              moje rozumowanie jest bledne albo jakos uda sie nam odwrocic te katastrofie.

              ps. ciesze sie ze moje 'wskazowki' zadzialaly.

              pytanie do ludzi obeznanych z pisownia. z przegladu prasy i ksiazek polskich
              wnosze ze polonisci dogadali sie w sprawie 'nie' w przymiotnikach i
              przyslowkach. czy ktos moglby mi wyjasnic nowa zasade lub odeslac do zrodel
              (niekoniecznie internetowych, kupuje takze polskie ksiazki)?
            • ghotir Re: do ghotir 20.02.05, 04:25
              to moja czwarta proba wyslania tej wiadomosci.
              manny_ramirez napisał: 'badzmy szczerzy teraz te srodki zagrazaja nie tylko
              niektorym krajom, ale calej ludzkosci. chyba tej tezie naprawde nie wierzysz?:))'
              --------
              nie chce wierzyc tej tezie. jednak...

              do tej pory albo nasze srodki niszczenia innych zagrazaly zyciu na planecie w
              malym stopniu (przed rozwojem broni jadrowej) albo uzycie tych srodkow bylo
              niemozliwe ze wzgledu na obawe przed odwetem (zimna wojna). od niedawna, stany
              moga wyslac bombe gdziekolwiek bo nie tylko maja dobry system obrony przed
              odwetem, ale takze moga liczyc na funkcjonalne milczenie rosji, chin i europy
              zach ze wzgledu na zaleznosci ekonomiczne. taka sytuacja powoduje (1)
              rozprzestrzenianie sie technologii nuklearnej, czesto jako sposob odstraszenia
              stanow od zastosowania sily wobec tych krajow, ale nie tylko; (2) mozliwosc
              zastosowania uzycia broni jadrowej przez stany. W pierwszym przypadku zwieksza
              sie ryzyko lokalnego zastosowania bomby. W drugim, administracja nie ukrywa ze
              zamierza zastosowac male bomby. gorzej, zwazywszy na nastroje w stanach i
              zwiekszajacy sie chaos na swiecie, istnieja male szanse na to ze nastepna
              administracja zmieni polityke zagraniczna stanow.

              wiem, imputowanie jakiemukolwiek rzadowi ze zmierza do zaglady zycia na ziemi
              brzmi jak szalenstwo. jednak uzycie broni jadrowej lokalnie to przyspieszanie
              zniszczenia warunkow niezbednych do utrzymania zycia na naszej planecie.
              zbombardujemy kilku partyzantow w podziemnych bunkrach iranu ale to wplynie na
              warunki naturalne na calej planecie. ktos inny uzyje amerykanska akcje jako
              usprawiedliwienie dla rozprawienia sie atomowo z sasiadem; znowu, lokalny zasieg
              ale z globalnymi konsekwencjami. pozostawiam fizykom i innym naukowcom odpowiedz
              na pytanie ile takich lokalnych wybuchow nasza planeta moze tolerowac ale nie
              mam watpliwosci ze istnieje tu pewien limit. kto moze mi zareczyc ze taki limit
              nie zostanie przekroczony?

              oczekiwalbym takiego zareczenia od supermocarstwa ale nie ludze sie w sytuacji
              kiedy rzad federalny zmusza naukowcow do falszowania wynikow badan. niedawno
              ogloszono wyniki 'survey' wsrod naukowcow pracujacych dla rzadu. ponad polowa z
              nich przyznala, ze albo byla zmuszona 'zlagodzic' swoje raporty albo zna
              przypadki takich wymuszen (te dwa pokrywaja sie wiec nie znamy rzeczywistego
              rozmiaru wymuszen, przynajmniej nie z artykulu w the manchester guardian, ale
              trend jest niepokojacy). jakis rok temu steven krasner, doradca administracji
              przez rok lub dwa lata, stwierdzil ze byl zaskoczony 'information deficit
              displayed by the administration' (r. clarke ma podobne spostrzezenia). od tego
              czasu ta niewiedza poglebila sie bo administracja krzaczka zdaje sie usuwac
              ludzi niewygodnych ideologicznie (popatrz na cia, n.p.). sposob w jaki
              administracja rozgrywa irak i europe zachodnia wskazuje ze ta niewiedza jest
              bardzo gleboka. tak wiec mozemy obawiac sie ze stany otworza te puszke pandory.

              probuje wysmiewac sie z moich obaw, w koncu trzeba jakos zyc, ale wszelkie
              doniesienia prasowe o rozszerzaniu amerykanskich badan nad bomba jadrowa i o
              kolejnych krajach oglaszajacych swoj dostep do tej technologii zdejmuja mi
              usmiech z twarzy. stad moj strach. to tyle o 'bezprecedensowych srodkach stanow
              i zagrozeniu zycia na planecie'. zycze sobie byc falszywym prorokiem. w koncu,
              nie raz zdarzylo sie ze wojna nie wybuchla bo pojawily sie nowe technologie.
              poza tym, istnieje nadzieja ze ludzie dogadaja sie ze soba ponad glowami rzadow
              (optymista habermas). tak wiec, boje sie ale kurczowo trzymam sie nadziei. wnuki
              znowu probuja szabrowac moje studio i, ze wzgledu na nie, mam nadzieje ze albo
              moje rozumowanie jest bledne albo jakos uda sie nam odwrocic te katastrofie.

              ps. ciesze sie ze moje 'wskazowki' zadzialaly.

              pytanie do ludzi obeznanych z pisownia. z przegladu prasy i ksiazek polskich
              wnosze ze polonisci dogadali sie w sprawie 'nie' w przymiotnikach i
              przyslowkach. czy ktos moglby mi wyjasnic nowa zasade lub odeslac do zrodel
              (niekoniecznie internetowych, kupuje takze polskie ksiazki)?
          • dragger nie dam Ci spokoju ;-) 19.02.05, 17:18
            > ale po raz pierwszy mocarstwo ma tak olbrzymie srodki. na dodatek, teraz te
            > srodki zagrazaja nie tylko niektorym krajom, ale calej ludzkosci. pozycja w
            > wiezy z kosci sloniowej jest mila ale nie wtedy kiedy masz dzieci i wnuki. ja
            > mam i boje sie jak cholera.

            Przed chwila zarzucales mi demagogie - gdzie tutaj jakies poparcie w faktach?

            Skoro tak twierdzisz, to odpowiedz na dwa pytania:
            a. na czy polega to zagrozenie, w jaki sposob USA szkoda swiatu
            b. co powinny USA zrobic (albo co przestac robic) zeby tym zagrozeniem przestac - w Twoich oczach - byc?
      • atp1 Re: Nareszcie 19.02.05, 00:50
        Dlaczego Dokowski, Palnic and company nie chca w takiej wojnie uczestniczyc i
        swoja piers nadstawiac? tylko walesac sie po forum i do wojny podrzegac.
      • ghotir Re: Nareszcie 19.02.05, 12:10
        iran i syria to nastepne punkty agendy krzaczka. proponuje poczekac z gdybaniem
        do chwili opanowania tych krajow przez usa/izrael. obawiam sie, ze wtedy moze
        sie okazac ze to r. clarke mial racje...
    • atp1 Re: Amerykanie idą na wojnę (znowu)? 19.02.05, 00:44
      Nie sadze, oni juz maja dosyc Iraku. Nastepna wojna to dla zydowstwa
      samobojstwo, dolar pewnie kosztowal by zlotowke. Izrael potrzebuje duzo
      dolarow, ktore sa cos warte!
      • captain.america 1 dolar = 1 zloty = Polska bankrut 19.02.05, 03:40
        Jeszcze dwie takie wojny i juro bedzie kosztowalo ze 3 dolary i wtedy bedziecie
        szukali jedzenia na wysypiskach smieci.
        • krystian71 Re: ???, 19.02.05, 10:38
          nie bardzo rozumiem-bezposrednim wynikiem irackiej awantury byl spadek notowan
          dolara i wzrost cen ropy.
          Spadek byl tak powazny , ze wzroct cen ropy,kupowanej za dolary stal sie w
          Europie niezauwazalny,wrecz nastapilo jej wzgledne potanienie
          Z ciekawoscia oczekuje dalszych rewelacji...
          • schlagbaum Re: ???, 19.02.05, 11:17
            krystian71 napisała:

            > nie bardzo rozumiem-bezposrednim wynikiem irackiej awantury byl spadek
            notowan
            > dolara i wzrost cen ropy.
            > Spadek byl tak powazny , ze wzroct cen ropy,kupowanej za dolary stal sie w
            > Europie niezauwazalny,wrecz nastapilo jej wzgledne potanienie
            > Z ciekawoscia oczekuje dalszych rewelacji...

            Czesc Krystian

            ja zrobilem kiedys ten sam blad, ktory Ty teraz robisz.
            Traktujesz powaznie glupawe dziecko.
            Zobacz od jakiego bohatera nik

            www.comics-unlimited.com/news/images/captain-america%20wallpaper.jpg
            To chyba wszystko wyjasnia.
            Moglby byc bratem blizniakiem tego bogusia galaxy.
            • krystian71 Re: ???, hi 19.02.05, 12:03
              moje dzieci ogladaly kiedys te kreskowki,a jak mowi chinskie przyslowie , nawet
              najglupszy w wiosce czlowiek moze ci pokazac droge do szkoly :))))
          • j-k nie 19.02.05, 14:33
            ropa w Europie nie zdrozala, ale...
            poniewaz Euro wzgledem dolara jest przewartosciowane,
            zdrozal europejski eksport.

            ergo: stagnacja gospodarcza w Europie i dalszy wzrost gospodarek opartych
            na dolarze. USA, Chin, Indii etc...
            • kyle_broflovski Re: nie 19.02.05, 16:21
              www.axcessnews.com/business_020605a.shtml
              www.expressindia.com/fullstory.php?newsid=41344
              www.reuters.com/newsArticle.jhtml?type=reutersEdge&storyID=7675288
              www.iht.com/articles/2005/02/18/business/wbmarket19.html
              • j-k rewaluacja yena 19.02.05, 16:49
                jest logiczna konsekwencja ekonomicznego boomu w Chinach.

                a poza tym co zmienia to w fakcie, ze Euro jest wobec dolara przewartosciiowane
                i dlatego mamy stagnacje w Europie?
          • captain.america Benzyna w USA 2 razy tansza niz w EU 19.02.05, 16:27
          • dragger juz tlumacze 19.02.05, 17:25
            Slaby dolar niekonieczne jest zly dla USA a koniecznie jest zly dla UE. Dlaczego?

            USA ma duzy deficyt. Finansuje go obligacjami. Jezeli niemiecka firma ubezpieczeniowa kupila obligacje USA za 1000$ przy relacji dolar-euro 1:1 to wydala na to 1000E. A jak po dwoch latach dolar to 0.5E - USA odda im te 1000 dolcow plus powiedzmy 5% zysku, dzieki temu Helmut bedzie mial.... 550E ? Zamiast 1000 ktory wlozyl? :]

            Do tego naklada sie fakt tego, ze eksport UE->USA sie duzo mniej oplaca, natomiast slaby dolar jest swietnym argumentem za importem USA->UE. Proste? A ropa w USA i tak jest o polowe tansza niz w Polsce, nie mowiac o unii. Dlaczego? Nie, nie dlatgo ze kradna rope z Iraku :D Dlatego, ze u nas ponad 50% ceny benzyny to sa pieprzone podatki i akcyzy. U nich - kilkanascie procent...
            • i-love-2-ski Re: juz tlumacze 19.02.05, 17:32
              dragger napisał:

              > Slaby dolar niekonieczne jest zly dla USA a koniecznie jest zly dla UE. Dlaczeg
              > o?
              >
              > USA ma duzy deficyt. Finansuje go obligacjami. Jezeli niemiecka firma ubezpiecz
              > eniowa kupila obligacje USA za 1000$ przy relacji dolar-euro 1:1 to wydala na t
              > o 1000E. A jak po dwoch latach dolar to 0.5E - USA odda im te 1000 dolcow plus
              > powiedzmy 5% zysku, dzieki temu Helmut bedzie mial.... 550E ? Zamiast 1000 ktor
              > y wlozyl? :]
              >
              > Do tego naklada sie fakt tego, ze eksport UE->USA sie duzo mniej oplaca, na
              > tomiast slaby dolar jest swietnym argumentem za importem USA->UE. Proste? A
              > ropa w USA i tak jest o polowe tansza niz w Polsce, nie mowiac o unii. Dlaczeg
              > o? Nie, nie dlatgo ze kradna rope z Iraku :D Dlatego, ze u nas ponad 50% ceny b
              > enzyny to sa pieprzone podatki i akcyzy. U nich - kilkanascie procent...

              no nastepny cudotworca ekonomiczny. przez 20+ lat wpajano amerykanom,jak to
              dobrze,ze mamy silny dolar, a teraz ty nam wpajasz jak to dobrze,ze on jest slaby.
              a tak na marginesie, moze powiesz co tak amerykanie eksportuja,aby splacic ten
              swoj deficyt handlowy,korzystajac z takiej niskiego dolara. teraz powinnismy
              eksportowac co sie da,aby wyrownac nasz imbalans handlowy i splacic deficyt.
              jakos on ciagle rosnie,moze nie mamy takich dobrych doradcow jak ty, a moze
              poprostu brak nam towarow na eksport?
              • dragger Re: juz tlumacze 19.02.05, 17:55
                > no nastepny cudotworca ekonomiczny. przez 20+ lat wpajano amerykanom,jak to
                > dobrze,ze mamy silny dolar, a teraz ty nam wpajasz jak to dobrze,ze on jest slaby

                Nie skupilas sie - to zalezy od deficytu. Jezeli macie nadwyzke budzetowa, to lepiej miec silna walute. Jezeli macie dziure budzetowa - lepiej miec slaba.

                Niekorzystny balans w handlu zagranicznym tez macie od dawna. Bo USA w duzej czesci importuje surowce, polprodukty i produkty przemyslowe malo zaawansowane technologicznie. A sprzedajecie duzo 'produktow niematerialnych' - technologii, oprogramowania, produktow kultury (muzyka, film) itd.

                Deficyt w USA rosnie z roznych wzgledow - macie problem z systemem social security (UE tez ma) ale Bush potrafi sie wziasc za reforme. Macie koszty operacji w Iraku. Ale z powodu pozycji gospodarki USA na swiecie na wiecej sobie mozecie z deficytem pozwolic :]

                Najlepszy dowod - Greenspan moglby przeciez umocnic dolara podnoszac stopy. Nie robi tego - dlaczego?
                • i-love-2-ski Re: juz tlumacze 19.02.05, 18:03
                  dragger napisał:

                  > > no nastepny cudotworca ekonomiczny. przez 20+ lat wpajano amerykanom,jak
                  > to
                  > > dobrze,ze mamy silny dolar, a teraz ty nam wpajasz jak to dobrze,ze on je
                  > st slaby
                  >
                  > Nie skupilas sie - to zalezy od deficytu. Jezeli macie nadwyzke budzetowa, to l
                  > epiej miec silna walute. Jezeli macie dziure budzetowa - lepiej miec slaba.
                  >
                  > Niekorzystny balans w handlu zagranicznym tez macie od dawna. Bo USA w duzej cz
                  > esci importuje surowce, polprodukty i produkty przemyslowe malo zaawansowane te
                  > chnologicznie. A sprzedajecie duzo 'produktow niematerialnych' - technologii, o
                  > programowania, produktow kultury (muzyka, film) itd.
                  >
                  > Deficyt w USA rosnie z roznych wzgledow - macie problem z systemem social secur
                  > ity (UE tez ma) ale Bush potrafi sie wziasc za reforme. Macie koszty operacji w
                  > Iraku. Ale z powodu pozycji gospodarki USA na swiecie na wiecej sobie mozecie
                  > z deficytem pozwolic :]
                  >
                  > Najlepszy dowod - Greenspan moglby przeciez umocnic dolara podnoszac stopy. Nie
                  > robi tego - dlaczego?
                  >
                  >
                  >
                  no nie myl deficytu handlowego z federalnym. oczywiscie,ze greenspan podnosi
                  stopy procentowe juz od roku,teraz pewnie zacznie to robic bardziej agresywnie
                  bo znacznie wzrosla inflacja. problem jest taki,ze my nie mamy wiele rzeczy do
                  zaoferowania swiatu, a te co mamy nie wystarczaja na wyrownanie imbalansu i
                  spalcenie deficytu. mamy duzy odplyw stanowisk pracy,jak rowniez jestesmy
                  uzaleznieni od wielu krajow w tym Chin,aby zaspokoic nasze potrzeby. chinczycy
                  trzymaja swoja walute sztucznie w stosunku do naszego zielonego,abysmy kupowali
                  ich towary po dobrej cenie. niestety szalony deficyt federalny kladzie nas
                  ogromnie,gdyz wojny jak wiadomo kosztuja,jak rowniez nasze nie konczace sie
                  problemy z SS i opieka medyczna.
                  • dragger Re: juz tlumacze 19.02.05, 18:17
                    > no nie myl deficytu handlowego z federalnym.

                    Nie myle.

                    > stopy procentowe juz od roku,teraz pewnie zacznie to robic bardziej agresywnie
                    > bo znacznie wzrosla inflacja.

                    Ale robi to delikatnie. Moglby przeciez mocniej zwiekszyc stopy, co spowodowaloby wzrost kursu dolara. Ale tego nie robi - dlaczego?

                    > bo znacznie wzrosla inflacja. problem jest taki,ze my nie mamy wiele rzeczy do
                    > zaoferowania swiatu, a te co mamy nie wystarczaja na wyrownanie imbalansu i
                    > spalcenie deficytu.

                    deficyt handlowy to nie kara smierci. Wiadomo - lepiej miec dodatni bilans - ale fakt istnienia ujemnego o niczym nie swiadczy. Przyklad? USA od lat (chyba dziesiecioleci nawet) ma ujemny bilans. Rosja - od wielu lat ma dodatni. I co?

                    Chodzi o to, ze w tym bilansie widac tylko handel towarami. Nie ma tam np. wplywow za patenty, technologie. Nie ma pieniedzy transferowanych z zagranicznych inwestycji.

                    > ich towary po dobrej cenie. niestety szalony deficyt federalny kladzie nas
                    > ogromnie,gdyz wojny jak wiadomo kosztuja,jak rowniez nasze nie konczace sie
                    > problemy z SS i opieka medyczna.

                    Jeszcze 1.5 - 2 lata, wycofacie sie z Iraku, wprowadzicie reforme socjalna - po zrzuceniu tego balastu USA pojdzie w tempie ktore juz nie pozostawi euro-socjalistom zludzen co do tego ktory model gospodarczy jest lepszy :]
                    • i-love-2-ski Re: juz tlumacze 19.02.05, 18:24
                      jestes duzo wiekszym optymista niz wielu naszych ekonomistow. greenspan
                      dostosowuje podnoszenie stopy procentowej do procentu inflacji i szybkosci
                      wzrostu naszej gospodarki, to wiadomo, gdyz w przeciwnym razie nie tylko nie
                      wzrosl by dollar,ale spadla produkcja. a jesli chodzi o zadluzenie to jest ono
                      bardzo niekorzystne dla ameryki,gdyz podatnik jak wiadomo placi wszystko, a ten
                      juz ledwo zipie. jak mowie wojny i inne wydatki rozlozyly nas na dlugie lata,co
                      widac golym okiem po gospodarce.
                      • dragger Re: juz tlumacze 19.02.05, 18:42
                        to ze dlug publiczny jest niekorzystny to nie trzeba nikogo przekonywac - na pewno nie mnie. Natomiast sprawa jest taka, ze troche inaczej patrzyc trzeba na deficyt w USA - z racji bycia najwieksza gospodarka swiata troche mniej drastyczne sa dla was efekty deficytu.

                        No ale nie o tym mowilismy - mowilismy o tym, ze slaby dolar bardziej daje po dupie UE (USA jest najwiekszym, obok Francji, odbiorca eksportu z Niemiec na przyklad - pd 10% ich eksportu idzie do USA i Francji. Teraz dostaja duzo mniej :D) niz samym USA.
                  • jurek28 about China currency 19.02.05, 18:30
                    www.reuters.com/newsArticle.jhtml?type=reutersEdge&storyID=7675288
    • kyle_broflovski Re: Amerykanie idą na wojnę (znowu)? 19.02.05, 00:46
      en.rian.ru/rian/index.cfm?prd_id=160&msg_id=5421851&startrow=1&date=2005-02-17&do_alert=0
    • kyle_broflovski Re: Amerykanie idą na wojnę (znowu)? 19.02.05, 00:51
      www.dailystar.com.lb/article.asp?edition_id=10&categ_id=2&article_id=12706
    • kyle_broflovski Re: Amerykanie idą na wojnę (znowu)? 19.02.05, 00:55
      www.iranmania.com/News/ArticleView/Default.asp?NewsCode=29324&NewsKind=Current%20Affairs
    • kyle_broflovski Re: Amerykanie idą na wojnę (znowu)? 19.02.05, 00:57
      www.mosnews.com/money/2005/02/04/currencybasket.shtml
    • captain.america ZALOBA WSROD LEWAKOW 19.02.05, 03:37
      Znowu wam zabiora kolejnego ulubionego dyktatora, placzcie tak dalej.
      • indris Kłopot z tym... 19.02.05, 15:01
        ...że w Iranie, w przeciwieństwie do Iraku, NIE MA dyktatora w stylu Husajna.
        • neceser Re: Kłopot z tym... 20.02.05, 06:37
          Europa nauczona Irakiem , staje w kolejce witac Busha tym razem. palanci moga
          spoczac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja