lechu1
02.03.05, 05:51
Islam jak zwykle ladodny
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050302/swiat/swiat_a_7.html
Tragiczna sytuacja mniejszości etnicznych w Kosowie
Dla Serbów nie ma powrotu
Serbowie żyją w Kosowie w ciągłym strachu. Nadal dochodzi do incydentów na tle
etnicznym. Atmosfera jest tak napięta, że dzieci wozi się do szkół pod eskortą
wojskową.
- Chociaż stan bezpieczeństwa przedstawicieli mniejszości narodowych
zamieszkujących Kosowo znacznie poprawił się od wybuchu zamieszek w marcu 2004
roku, ich swoboda poruszania się nadal jest ograniczona - ocenił sekretarz
generalny ONZ Kofi Annan w raporcie sporządzonym dla Rady Bezpieczeństwa.
Podkreślił, że Serbowie i przedstawiciele innych mniejszości nadal borykają
się z wieloma problemami.
Mieszkają w enklawach, zmuszeni są podróżować specjalnymi transportami pod
wojskową eskortą. Na ogół przemieszczają się wyłącznie z jednej enklawy do
drugiej, co znacznie ogranicza ich dostęp do instytucji publicznych i
ewentualnych pracodawców.
Kamieniami w konwój
Według międzynarodowych sił stabilizacyjnych KFOR w każdym tygodniu dochodzi
do kilku zajść o podłożu etnicznym. Konwoje, którymi przewożeni są Serbowie i
przedstawiciele innych mniejszości, obrzucane są kamieniami. Nie jest
przestrzegane prawo mniejszości do używania języka ojczystego. Tablice na
urzędach są wyłącznie po albańsku. Serbskie dzieci z północnej części
Prisztiny i Obilicia do szkół dowozi wojsko. Opuszczone przez Serbów budynki
są regularnie plądrowane. Na wielu pojawiły się hasła w języku albańskim w
rodzaju: "Dla Serbów nie ma tu powrotu!", podpisane przez Albańską Armię Narodową.
Rzecznik praw obywatelskich w Kosowie Marek Antoni Nowicki w jednym z raportów
zwrócił uwagę, że większość serbskich rolników użytkuje zaledwie niewielki
procent należącej do nich ziemi. Część nie ma nawet takiej możliwości. W grę
wchodzą nie tylko względy bezpieczeństwa. W wielu przypadkach ich ziemię
nielegalnie przywłaszczyli sobie albańscy sąsiedzi.
Zdaniem Kofiego Annana niechęć przedstawicieli mniejszości do opuszczania
enklaw i komunikowania się ze społecznością albańską jeszcze pogłębia
istniejące podziały, natomiast brak poczucia bezpieczeństwa i brak perspektyw
skutecznie odstraszają innych przed powrotem do Kosowa.
Strach jest wszędzie
W wyniku gwałtownych zamieszek, które w marcu zeszłego roku ogarnęły całe
Kosowo, około czterech tysięcy osób musiało porzucić domy. Do dziś wróciło
zaledwie 1800. Wielu obawia się powtórki marca. Wprawdzie odbudowano 847 z 897
zniszczonych podczas zamieszek domów, ale wiele stoi pustych. Ich właściciele
mieszkają w kontenerach w specjalnie utworzonych osiedlach dla uchodźców,
niektórzy na terenie bazy KFOR.
- W Obiliciu nie ma już ani jednego Serba. Byłem tam, aby zobaczyć jak
naprawiają mój dom. Albańczycy powiedzieli: wróć, nikt ci nic nie zrobi, ale
jak mogę im wierzyć? 18 marca szły ich na nas trzy tysiące. Mieli kamienie i
broń. Nawet jeśli odbudują mój dom, nie zwrócą mi tego, na co pracowaliśmy z
żoną przez całe życie. Dwóch lodówek, dwóch telewizorów, pralki... - skarżył
się reporterowi serbskiego dziennika "Politika" siedemdziesięcioletni Vidosav
Stolić, Serb z Obilicia, obecnie mieszkający w osiedlu dla uchodźców w
Graczanicy koło Prisztiny.
Pusta jest także wioska Svinjare. Do odbudowanych domów wróciło zaledwie kilku
Serbów. Jednym z nich jest Sibin Drobnjaković. - Albańczycy chcą niezależności
bez Serbów, ale miejsca wystarczy tu dla wszystkich - powiedział agencji Reuters.
Serbowie stracili zaufanie
Z raportów wynika, że niektórzy Serbowie sprzedają swoje nowe domy i
opuszczają Kosowo. - Skoro nikt nie może zagwarantować im bezpieczeństwa, nic
dziwnego, że postanawiają wyjechać - mówi Drobnjaković. - Stracili zaufanie do
NATO.
Szacuje się, że od 1999 r. Kosowo opuściło ponad 200 tys. Serbów i
przedstawicieli innych mniejszości. W ubiegłym tygodniu władze wezwały ich do
powrotu. Podkreślały, że sytuacja w regionie znacznie się poprawiła i nie ma
powodów do obaw. Nie wierzy w to Slobodan Petrović, przewodniczący jednego ze
stowarzyszeń zrzeszających Serbów wygnanych z Kosowa. - Z doświadczenia wiem,
że to tylko demagogia. Głównym problemem jest brak bezpieczeństwa - powiedział
BBC. - Jeśli władze chcą, by Serbowie wrócili, powinny przede wszystkim
zapewnić normalne życie tym, którzy pozostali w Kosowie -dodał.
Magdalena Szulc