dritte_dame
04.03.05, 20:27
Podziwiam Twoj misyjny zapal lecz pragne przy tym nieco przestrzec
ze sila logicznych argumentow spotyka sie czasem z naturalnymi ograniczeniami.
Istnieja tutaj dyskutanci,
dla ktorych fraza "Amerykanie to matoly"
to nie teza
lecz aksjomat.
Taki mianowicie:
PRAWDZIWY Amerykanin - durniem jest!
i basta.
Uzbrojeni w taki pewnik Adwersarze z najwieksza latwoscia,
obala kazdy Twoj argument
o Noblach, paszportach, itp...
i zadna erystyczna gimnastyka nic Ci nie pomoze :)
Amerykanin inteligentny nie jest PRAWDZIWY
lecz: "importowany", "kupiony", "skuszony", "skaptowany", ...
Jesli nie on sam, to jego blizsi lub dalsi przodkowie.
I jesli trzeba - to nawet do przodkow-mysliwych,
ktorzy przeszli po lodzie ciesnine Beringa "skuszeni" widokiem Alaski.
PRAWDZIWY matolkowaty Amerykanin natomiast
"kupuje" uslugi tych madrzejszych i "kusi" ich
przy pomocy pieniedzy, ktore jak ogolnie wiadomo
leza w Ameryce powszechnie na ulicach.
Jak zachowac sie wobec oponentow przyjmujacych takie (i inne,
podobnie "oczywiste") zalozenia?
Moim zdaniem - pojsc za rada juz tutaj nie jeden raz gloszona:
"Z glupota sie nie dyskutuje. Z glupoty sie kpi."
Kolejny erystyczny wilczy dol
to dyskusja z wyznawcami systemow pseudonaukowych:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=14048317&a=14048317
Przypomina mi sie w tym miejscu
ghotir-owa "instytucja naukowa na swoich wlasnych warunkach" :)))
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=20623376&a=20871061
Mimo wszystko - zycze Ci sukcesow w dyskusjach i czerpania z nich
przyjemnosci, dopoki takowa sprawiaja :)
d_d
Ps.
To moj post nr.1001 na FS.
Chyba wystarczy.