borrka
07.03.05, 08:56
To zapewne nie jest do konca zdecydowane, lecz wiele wskazuje na fascynujacy i nieoczekiwany fenomen.
Globalizacja produkuje rosnaca mase odpadow.
Odpadow w sensie ogolnym.
Starych technologicznie towarow, jak komputery z powolnymi procesorami, ludzi po piecdziesiatce, ktorzy przestali byc potrzebni, KONTYNENTOW, na ktore mowiac brzydko polozono "lache" (przepraszam za zwrot), co wyraznie widac w wypadku Afryki.
Wydaje sie, iz panoszaca sie TINA, ideologiczna religia globalizacji
(There Is NO Alternative), znalazla nowa, doprawdy niecodzienna ofiare.
Pierwsze ATOMOWE SUPERMOCARSTWO, ktore nagle przestalo byc komukolwiek potrzebne.
Nie tylko jest niepotrzebne.
Usiluje nieudolnie przeciwstawiac sie TINIE, a TINA tego nie wybacza.
Rozpad polityczny i polityczna marginalizacja Rosji sa juz faktem dokonanym.
Restrukturyzacja w kierunku "afrykanskim" dokonuje sie na naszych oczach - dwa, trzy duze, BOGATE osrodki administracyjne, koordynujace eksploatacje surowcow (TINA straszliwie marnuje surowce, wiec potrzebuje ich duzo)
i ... CALKOWICIE wylaczona z zycia reszta kraju, wegetujaca w snie mocarstwowych wspomnien.
Wszystko dlatego, ze TINA znalazla nowego faworyta - Chiny.
Swego ukochanego pupilka i nadzieje wszystkich Krewnych i Znajomych Krolika - TINY.
Na nim koncentruje obecnie swe uczucia i jemu daje codziennie cukierki.
Nawet, gdy bogaty wujek znad Potomaku, poucza, ze go rozpuszcza.
TINA tak naprawde olewa rowniez bogatego wujka.
PS. Dla jasnosci - ja nie jestem wcale przekonany, ze to dobrze dla Europy.