Rosjanie dyskutują o tym, czy Kaliningrad powin...

09.03.05, 17:38
Przede wszystkim trzeba zmienić tę kretyńską nazwę "kaliningrad". To jest
miasto Kanta, Królewiec (Koenigsberg) więc po rosyjsku może być Kienigsbierg,
ewentualnie Koroliewiec. Już są w Królewcu zwolennicy przywrócenia nazwy
grodu, który do dziś nosi imię tej stalinowskiej szmaty, tj. Kalinina.
    • zigzaur Rosjanie dyskutują o tym, czy Kaliningrad powin... 09.03.05, 17:38
      Nie widzę żadnego prawnego uzasadnienia okupowania przez Moskwę Królewca.
      • meerkat1 To jest dopiero KANT! ;-(((((((((((((((((((((((((( 09.03.05, 17:51
        Wiekszy nawet niz Immanuel! :-)))

        No ale ruskie od kantow - specjalisty!
      • lolo11 Re: Rosjanie dyskutują o tym, czy Kaliningrad pow 09.03.05, 18:13
        Ma takie same uzasadnienie jak przez polakow Prus i Pomorza
      • kut1 Re: Rosjanie dyskutują o tym, czy Kaliningrad pow 09.03.05, 18:20
        igzaur napisał:

        > Nie widzę żadnego prawnego uzasadnienia okupowania przez Moskwę Królewca.

        Posun sie dalej i wyjasnij prawne uzasadnienie okupacji przez Warszawe
        Wroclawia,Opola,Szczecina i bedziesz mial odpowiedz na watpliwosci!
        • wuk4 Re: Rosjanie dyskutują o tym, czy Kaliningrad pow 09.03.05, 19:30
          kut1 napisał:

          > Posun sie dalej i wyjasnij prawne uzasadnienie okupacji przez Warszawe
          > Wroclawia,Opola,Szczecina i bedziesz mial odpowiedz na watpliwosci!

          Jeśli chodzi o ścisłość, to Opole i Wrocław założyli Polacy. Średniowieczni
          biskupi wrocławscy nazywali się Żyrosław czy Przecław z Pogorzeli, a nie
          Zschiroslaus albo Prschetzlaus von Pogorellen. Niemcy by tego nie wymówili.

          Inna jest sytuacja ze Szczecinem. Tam mieszkali słowiańscy Wieleci, rządzili
          nimi Gryfici, dynastia, która była niechętna rządom Piastów i szybko uległa
          germanizacji (o wiele szybciej niż Dolny Śląsk).

          A Opolszczyzna zachowała mimo germanizacji żywioł polski. Te opolskie dziouchy
          chyba po niemiecku nie godoły... Ale, jak widać kut1 musi od wiejskich dziewuch
          z Opolszczyzny pobierać lekcje z historii. To Polska właśnie - nikt nie zna
          ojczystej historii. Niedługo ktoś w Polsce wymyśli, że Poznań jest miastem
          niemieckim...

          Królewiec ma się do Moskwy jak pięść do nosa. Powinien był się trafić Litwie.
          Niemcy ten teren też przejęli byli prawem kaduka, bo to tereny należące dawniej
          do wytępionych i zgermanizowanych bałtyjskich Prusów. Ale teraz mieszkają tam
          Rosjanie, i pokój im, niech mieszkają, ale niech nie zapominają o historii tej
          ziemi i o nazwach miast.
          • synziemi Re: Rosjanie dyskutują o tym, czy Kaliningrad pow 09.03.05, 19:56
            wuk4 napisał:

            > Jeśli chodzi o ścisłość, to Opole i Wrocław założyli Polacy.

            Dokladnie. Niestety, pamiec co niektorych ogranicza sie tylko do tego co bylo przed 1939 rokiem...

            > Królewiec ma się do Moskwy jak pięść do nosa. Powinien był się trafić Litwie.
            > Niemcy ten teren też przejęli byli prawem kaduka, bo to tereny należące dawniej
            >
            > do wytępionych i zgermanizowanych bałtyjskich Prusów. Ale teraz mieszkają tam
            > Rosjanie, i pokój im, niech mieszkają, ale niech nie zapominają o historii tej
            > ziemi i o nazwach miast.

            Znowu sie zgadzam. Krolewiec ma pecha przypadac panstwom niezwiazanym z tym terenem. Najpierw mieli go oddaleni setki kilometrow Niemcy a teraz maja go Rosjanie... Prawnie to terytorium powinno nalezec do Litwy lub Polski. Niemniej trzeba pamietac, ze w dniu dzisiejszym zamieszkuje tam ludnosc rosyjska i tylko lamanie praw czlowieka i przymusowe przesiedlenia w stylu niemieckim lub sowieckim moglyby to zmienic. Dlatego tez ta ziemia pozostanie pod zwierzchnictwem rosyjskim bo po prostu mieszkaja tam Rosjanie. Zmiany przynaleznosci panstwowej nie bedzie.
          • zigzaur niezupełnie 09.03.05, 23:57
            W dawnych Prusach Książęcych, lennie polsko-litewskiej Rzeczypospolitej,
            mieszkają potomkowie ludzi wypędzonych przez Stalina z ich rodzinnych stron, nad
            Wołgą, Kamą czy Oką, i przypędzonych nad Bałtyk.
            Tym ludziom należy się prawo do powrotu w rodzinne strony swych przodków.
          • bohemian1 Re: Rosjanie dyskutują o tym, czy Kaliningrad pow 10.03.05, 12:03
            ...mylis se polsky priteli, Wroclav-Breslau-Vratislav zalozil cesky knize
            Vratislav a mesto dodnes nese JEHO jmeno.
            ...Mesto Königsberg se jmenuje podle ceskeho krale = dt. "König", Premysla
            Otakara II...
            Mesto Vratislav nejdelsi cast sve historie bylo soucasti ceske koruny, co mi
            ted povis...
            • krystian71 Re: Rosjanie dyskutują o tym, czy Kaliningrad pow 10.03.05, 17:07
              a JA ti ted powim bieri jewo , towo konigsberga, bede mial blizej na piwo.
              • naf-naf Re: Rosjanie dyskutują o tym, czy Kaliningrad pow 10.03.05, 17:32
                Ucz sie ruskiego, chlopcze.Narazie zle ci wychodzi...
                • krystian71 Re: Rosjanie dyskutują o tym, czy Kaliningrad pow 10.03.05, 18:06
                  he,he brachu , to mialo byc po czesku
            • synziemi Re: Rosjanie dyskutują o tym, czy Kaliningrad pow 10.03.05, 18:36
              bohemian1 napisał:

              > ...mylis se polsky priteli, Wroclav-Breslau-Vratislav zalozil cesky knize
              > Vratislav a mesto dodnes nese JEHO jmeno.
              > ...Mesto Königsberg se jmenuje podle ceskeho krale = dt. "König", Premysla
              > Otakara II...
              > Mesto Vratislav nejdelsi cast sve historie bylo soucasti ceske koruny, co mi
              > ted povis...

              I to byloby najlepsze wyjscie, oddac Krolewiec Czechom! Nasi bracia z poludnia
              zyskaliby dostep do moza a lepiej miec konkretnych Czechow za sasiadow z dwoch
              stron niz spazmatycznych Niemcow czy Rosjan. :)
              • naf-naf Re: Rosjanie dyskutują o tym, czy Kaliningrad pow 10.03.05, 18:38
                polacy dobieraja sobie sasiedzi! ciekawie...
                • krystian71 Re: Rosjanie dyskutują o tym, czy Kaliningrad pow 10.03.05, 18:55
                  a co , nie wolno?Bohemianek zglosil pretensje do Krolewca, wiec niech go sobie
                  bierze.Biedak nie zdaje sobie sprawy , jaka go rekultywacja czeka.Ale Czesi to
                  pracowity narod.
                  • naf-naf Re: Rosjanie dyskutują o tym, czy Kaliningrad pow 11.03.05, 13:00
                    Prosze bardzo! Ale moze zapomniales kawalu o Rosji, ktora "graniczy z kim chce"? Np. z Niemcami...
    • kacap_z_moskwy Rosjanie dyskutują o tym, czy Kaliningrad powin... 09.03.05, 17:53
      A o czym dyskutujemy, jeszcze raz prosze? O Kaliningradzie? To chyba kilka
      ludzi w mieszcze cos powiedzieli a jusz GW ma tekst. Jak szybko.

      A realnie, sa teraz batalje wlasznie nie o Kaliningradzie, lecz o strefach
      wolnego hadlu bez cla i z minimum podatkow. Ale niedlugo, chyba, jak nie
      dogadajasie o tranzycze, granica bedzie zamknieta. Tylko promem czy avionem
      do Rosji, Niemec czy Szwecji. Ale nie do Litwy czy Polski.

      I jakie to euro z EU Kaliningrad dostaje?

      I jeszcze pytania - co robia tam 500 polskich firm? Chyba cos pomylili!
      Przyjaczeli Polski sa gdies indziej! A tu tylko "barbarzyncy"!

      To co plujemy, a potem to idziemy po zyski jak by nic? Myszle ze nedlugo tak
      bedzie...

      A taki tekst - "Nie jest to pierwsza próba przejęcia przez Moskwę kontroli
      nad lokalną gospodarką. Pięć lat temu rząd zakwalifikował produkcję
      sprowadzaną z obwodu do Rosji jako import i tylko weto prezydenta uchroniło
      Kaliningrad przed gigantycznymi cłami i podatkiem VAT"

      Co znaczi "przejęcia przez Moskwę kontroli nad lokalną gospodarką"? Czy mamy
      rozne panstwa? Czy jedno? Mamy jedyne panstwo i jedyne ustawe federalna.
      Wszystkie federalne ustawe maja pierwszenstwo nad mejscowymi. Wiec zawsze
      Moskwa ma kontrole. Nie muszi nic przejmowac...

      Przepraszam za bledy.

      • naf-naf Re: Rosjanie dyskutują o tym, czy Kaliningrad pow 09.03.05, 18:29
        Klebanow we wlasciwym sobie zydowsko-oligarchicznym ztylu stara sie o sprzedanie Obwodu UE. Pani redaktor oburza sie na propozycje "zdalnego sterowania" czesci wlasnego terytorium przez Rosje.Zgadzam sie, sterowanie ma byc bezposrednie! Zdaje sie, ze zupelnie na czasie byloby zrekonstruowac tamtejsza baze marynarki wojennej.
        • borrka Ruina Kanta. 09.03.05, 19:54
          W interesie Polski, Litwy i Umiii, bylaby pelna izolacja tego gniazda kontrabandy, utrzymujacego sie z oszustwa podatkowego, przemytu alkoholu i papierosow.
          Matuszka Ry nie wykazuje ZADNEGO zainteresowania rejonem kaliningradzkim i mrzonki o strwfie wolnoclowej smiesza kazdego, kto choc raz widzial Kaliningrad.
          To juz dawno nie jest miasto Kanta, lecz zalosna pustynia o stopniu zniszczenia nieznanym nawet w rdzennej Rosji.
          To argument dla wszelskic twierdzen o cywilizacyjnej nizszosci Rosjan, tak popularnych w Niemczech.

          "Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie."
          • kamyk39 Re: Ruina Kanta. 09.03.05, 21:11
            > "Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie."

            Kant sie pomylil.

            > To argument dla wszelskic twierdzen o cywilizacyjnej nizszosci Rosjan, tak
            popularnych w Niemczech.

            Kultury/cywilizacje sa zwykle inne, a czy gorsze lub nizsze?
            ("Im kultura nie zabrania robic takie polowania..")
            • borrka Re: Ruina Kanta. 09.03.05, 21:17
              Celowo nie pisze o kulturze, bo to zawsze dyskusyjne.
              Pisze o CYWILIZACJI, tzn. brudnych WC, zaplutych ulicach, AIDS w afrykanskich proporcjach.
              Otoz twierdze, iz tak rozumiana cywilizacja enklawy kaliningradskiej jest zdumiewajaco bliska Somalii i rownie zdumiewajaco obca Europie, nawet wschodniej.
              • naf-naf Re: Ruina Kanta. 09.03.05, 22:44
                zeby byc do konca uczciwym, dodac ci radzilbym drobnostke: to sa skutki cywilizacyjnego wplywu dzisiejszego Zachodu.S wiadomej kompanii informacyjnej, celowo powodujacej degradacje...
                • j-k naf, nie rob jaj, dobrze...? 09.03.05, 22:57
                  pisalem juz tu nie raz, ze co 2 lata bywam sluzbowo w Kaliningradzie...

                  kto ten rejon "zdegradowal" - Zachod?
                  (a jest tam obecnie gorzej, niz w "rdzennej" Rosji)

                  smieszysz Twoja ignorancja,
                  lub nieudolnym manipulactwem w wielko-ruskim stylu.

                  dobranoc.
                  • naf-naf Re: naf, nie rob jaj, dobrze...? 10.03.05, 00:36
                    Alez, Profesorze, hiv przynajmniej jest konsekwencja przyslowiowej "otwartosci" i deprawacji przez media, system ochrony zdrowia byl zdemontowany wg wytycznych WB i MWF, i td... Zmuszasz mnie do pisania banalow.
                    • j-k nerwowo zmieniasz temat 10.03.05, 12:09
                      pytalem , kto zdegradowal Kaliningrad, ze jest tam obecnie gorzej,
                      niz w rdzennej Rosji.?

                      znasz odpowiedz?

                      To Ci ja zapodam: w calej Rosji rzadzila partia komunistyczna...
                      z wyjatkiem Kaliningradu.

                      Podobnie jak Kuryle, Kaliningrad to byl wojskowy okreg specjalny i rzadzila
                      tam Armia Radziecka.

                      jasne juz?
          • zigzaur Re: Ruina Kanta. 09.03.05, 23:59
            Rosję ten teren interesuje tylko jako wojskowa baza wypadowa na Polskę.
    • debilka007 Re: Ja proponuje ku.., zeby Polska tez miala tery 09.03.05, 21:23
      Ja proponuje ku.., zeby Polska tez miala terytorium zamorskie i oglosila takim
      terytorium Uznam i Wolin. Wtedy mozna bedzie tam zniesc podatki oraz utworzyć
      specjalne strefy ekonomiczne i ruszyć gospodarkę do pr zodu.
      Inna sprawa, ze departamenty zamorskie i kolonie z reguły po jakimś czasie
      wybierają niepodległość, ale mieszkańcom Wolina łatwo skopać dupy, więc nie ma
      problemu.
    • rolandhau Königsberg czy Kaliningrad 09.03.05, 22:18
      Dwa lata temu do pewnego tygodnika po doniesieniach z angielskiej prasy
      napisałem artykuł.
      Sporo się spełniło, sporo też jeszcze nas czeka.
      Wobec umierania Rosji (zarówno biologicznego, jak i politycznego <podczas
      przedśmiertnych konwulsji nawet Rzym trząsł sie o Brytanię, czy ówczesną Albanię
      (dzisiejszy Azerbejdzan), które musiał przed zgonem opuścić; tak też i rosja
      czyni ze woją "Albanią" Czecznią, jak i z Królewcem, zapraszam do lektury i zadumy.

      KALININGRAD CZY KÖNIGSBERG?

      Czy jednak brytyjska gazeta "Daily Telegraph" pisała prawdę o niemieckich
      ekonomicznych zakusach królewieckich, czy jesteśmy świadkami rosyjskich
      machinacji mass-medialnych mających na celu zdysharmonizowanie stosunków
      wewnątrznatowskich dowiemy się, o ile w ogóle, w przyszłości po faktach lub ich
      braku.
      Nie będąc Polakiem, choć obywatelem polskim, zajmując się historią i
      polityką, z nad Renu obserwuję w Rzeczpospolitej poruszenie jak w mrowisku po
      wetknięciu kija. W numerze Wprost przeczytałem, że w Okręgu Królewieckim
      mieszkają sami Rosjanie. Nic bardziej mylącego, gdyż prócz Rosjan sporo tam
      Ukraińców, garsteczka Polaków, niemało Litwinów (znam niektórych osobiście), o
      Białorusinach, a nawet Azerach nie wspominając. Wcześniej Helmut Kohl dyskutował
      z Gorbaczowem na temat przesiedlenia Niemców nadwołżańskich nad Pregołę. Jednak
      plany te spełzły na niczym. Dlaczego wtedy Polacy się nie denerwowali? Brytofil
      Schröder ma jednak gorsze stosunki z Putinem aniżeli Antoni Blair. Putin w
      Niemczech jest nielubiany, wręcz bojkotowany przez dziennikarzy niemieckich, co
      tu jest niemal namacalne. Szpiegowską przeszłość prezydenta Rosji, który niegdyś
      biegał reńskim nadbrzeżnym pasażem w Bonn oraz drezdeńskim pasażem nadłabskim,
      znają tu wszyscy. To, że Putin mówi po niemiecku nie wydaje się Niemcom jego
      atutem. Nawet to, iż dzieci jego chodzą do niemieckiej szkoły w Moskwie i
      Hamburgu, rodzi obawy czy nie wychowuje on przyszłych szpiegów w domu rodzinnym.
      Rosyjski paramonarcha budzi tu niemal tylko niechęć.
      Faktem jest, że Rosja razem z długami radzieckimi winna jest grubo ponad 30
      miliardów dolarów Republice Federalnej. Faktem jest, niedostrzeżonym przez wielu
      w Polsce, że rosyjskie długi mają być najprawdopodobniej zamienione na akcje
      rosyjskich przedsiębiorstw. RFN ostrzy zęby na przemysł paliwowy oraz atrakcyjne
      fabryki w Rosji, która oferuje za długi tylko podupadające, niemal zdechłe,
      przedsiębiorstwa. Najnieprawdopodobniej w obliczu tego brzmi doniesienie
      angielskiej gazety wychodzące naprzeciw polskim fobiom. Schröder prowadzi w
      Niemczech kajającą się, lecz w rzeczywistości odcinającą się od przede wszystkim
      chwalebnej niemieckiej przeszłości, politykę. Tak, tak, chwalebna historia
      Niemiec też bywała, dla przykładu podać można biskupa Jordana, biskupa Brunona
      czy Ottona, chrystianizujących polskie dzisiaj ziemie.
      PRUSY KATOLICKIE (czyli historia z grubsza nakreślona)
      Na Nizinę Pruską zaprosił rycerzy krzyżowych polski Konrad Kujawski, Mazowieckim
      powszechnie zwany. Palili się rycerze niemieccy tak bardzo do nowych zdobyczy,
      iż wystawili w 1228 roku aż ośmiu(!) krzyżowców do walki z Prusami. Ósemka owa
      założyła miasto Toruń i począwszy od tego miasta budowała kulturę pośród
      mazurskich jezior z różnym sukcesem i spektakularnością. Krzyżaków, których
      bywało zazwyczaj około 300 (maksymalnie do 1000 zakonników) nie cechowała
      sienkiewiczowska żądza siania grozy, lecz inteligencja polityczna. Konrad
      Mazowiecki chciał upiec dwie pieczenie ma jednym ogniu i nie tylko uchronić się
      przed pruskimi najazdami, ale i nie swoimi siłami wyzyskać dla siebie ogromną
      połać będącą w przyszłości ewentualnym argumentem w walce o piastowski tron.
      Zapomniał jednak, że papież rządził światem duchowym, a cesarz rzymski ziemskim.
      Ten to władca świata podarował nowe zdobycze zakonowi. Dochodziło oczywiście do
      nawet krwawych starć osadników i ludnością rodzimą (swoją drogą bardzo
      nieliczną) w Prusiech, ale czynili to nie zakonnicy lecz i nowoprzybyli Niemcy,
      i nowoprzybyli Polacy. Te dwie nacje skolonizowały, a później zdominowały pruski
      świat jezior i przepięknych borów. Język niemiecki okazał się dominujący, choć i
      polski, i pruski gdzie niegdzie zachowały się w endemicznych swych formach. Nie
      germanizowano nikogo w Prusach na siłę, a nawet do osiemnastego wieku wydawano
      modlitewniki w języku staropruskim i polskim. Czy na niegdysiejszej Jaćwierzy
      Polacy podobnie chronili mowę odwiecznych mieszkańców lasu? By być zgodnym z
      faktami pożogę w Prusiech siali rycerstwo koronne i hołota innowiercza w drodze
      do Jodłowej Góry, gdzie rozegrała się jedna z największych bitew średniowiecza.
      W 1410 roku po stronie chrześcijańskiej było blisko dwa razy mniej wojów niż w
      obozie sprzymierzonych agresorów. Nikt przecież nie zaprzeczy, że bitwa pod
      Grunwaldem ze strony Polskiej była głównym elementem zaczepnej wojny przeciwko
      przebiegłej i inteligentnie prowadzonej do dominacji polityki Zakonu
      Najświętszej Maryi Panny. Sprzymierzeńcy pogańsko-muzułmańscy rozgromili
      chrześcijańskie wojska zrzeszone. Nie było to, jak chciałby Sienkiewicz, wojsko
      zakonu, lecz koalicja wielonarodowa kultury zachodniej, w której mniej niż 5%
      stanowili zbrojni mnisi. Nie brakło po stronie krucjaty i szlachty polskiej.
      Miecz rozsądził, wojska Zachodu już nigdy nie wsparły rycerzy Zakonu
      Szpitalnego. Jagiellonowie kwitli i gnuśnieli zarazem. Żądny blichtru,
      przesławny w historycznych bajdach litewskiego pochodzenia król Zygmunt, w 1625
      roku uwił bicz na polski grzbiet, który stał się jedną z przyczyn zgonu
      Rzeczpospolitej. Hołdem Pruskim Zygmunt Stary nie tylko inkubował jajo
      tyranozaura, ale od Świętego Kościoła Rzymskiego oderwał ogromną połać
      katolickiej ziemi (co najprawdopodobniej było też spoiwem przyszłej najkrwawszej
      w dziejach wojny, zwanej trzydziestoletnią) i cudem uniknął ekskomuniki
      papieskiej, jako że czasy były niepewne i kacerska wiara eksplodowała wieloma
      wulkanami w Europie.
      PRUSY PROTESTANCKIE (ale nie zupełnie)
      Prusy wychowane na polskim łonie w osobie Fryderyka naprawdę Wielkiego doszły do
      potęgi, niemal całkowitego upadku, następnie z pomocą rosyjskiego cara znów do
      ogromnej chwały. Prusy to nie było państwo, to była idea, jak później na Nowej
      Ziemi Stany Zjednoczone. Nikt nie pytał o narodowość (nacjonalizm obudzony
      został przez ohydną rewolucję francuską), nikt nie dociekał pochodzenia
      Prusaków. Byli wśród nich mówiący po niemiecku, nawet i francusku, po polsku w
      ogromnej mierze, byli i tacy, którzy nie zapomnieli jeszcze pruskiego prajęzyka.
      Wszystkich spajała wizja pionierskiej, w zawrotnej szybkości rozwijającej się i
      sięgającej blasku, nowopaństwowosci pod rządami starodawnego rodu z grodu Zollern.
      Patrząc przez pryzmat dzisiejszego pojmowania narodów i państw, nie jesteśmy w
      stanie dobrze ocenić tego, co działo się w XVIII i XIX stuleciu. Każde ze
      spojrzeń jest nietrafne. Rzeczpospolita nie upadła z winy trójki Niemców
      (Fryderyka, Katarzyny ze Szczecina i Marii Teresy), albowiem już od Sejmu
      Niemego stawała się coraz bardziej rosyjskim protektoratem. To, iż król
      Stanisław August, iluminata z poglądów, mniej lub bardziej ochoczo, podpisem
      rozprawił się z polską państwowością, niewiele naprawdę zmieniło w układzie sił
      na starym kontynencie.
      Niechlubnie w historię Niemiec wpisały się Prusy swymi sojuszami z bandyckim
      reżimem zachłannego Korsykańczyka i naraziły się Rzeszy; a choć zrehabilitowały
      się dając mu później łupnia, z rezerwą reszta narodu patrzyła na
      Hohenzollernowski niezbyt budujący wkład w jedność państwa.
      W Prusiech nie kwitło się Polakiem będąc, lecz i nie marniało, jak to wśród
      głównych rabusiów polskiej ziemi - Rosjan, często bywało. Gdyby też nie
      zmierzająca do rozpadu idei niemieckiej polityka Bismarcka (wyparcie
      habsburskiej Austrii z rodziny państwa niemieckiego) i jego junkierska
      zapalczywość Kulturkampfu (antykatolicyzm i nie pro-polonizm) pomieszana z
      odcieniami socjaliz
      • rolandhau Re: Königsberg czy Kaliningrad c.d. 09.03.05, 22:21
        . Gdyby też nie zmierzająca do rozpadu idei niemieckiej polityka Bismarcka
        (wyparcie habsburskiej Austrii z rodziny państwa niemieckiego) i jego junkierska
        zapalczywość Kulturkampfu (antykatolicyzm i nie pro-polonizm) pomieszana z
        odcieniami socjalizmu postaci pierwotnej, wspominano by Prusy z miłym
        westchnieniem. Bismarck odszedł, przyszli następni jemu mniej lub bardziej podobni.
        BOLESNE UMIERANIE
        Po wojnie nie wywołanej przez pomniejszoną Rzeszę Niemiecką, koalicja z
        Republiką Francuską na czele nie zważając na przyszłość postanowiła jak
        najbardziej rozproszyć i zgnieść wszystko co niemieckie. Zniszczono monarchię i
        starano się wyrugować wszystko, co konserwatywne, oddano pole barbarzyństwu,
        przyczyniając się drenowaniem wycieńczonego kraju do narodzin socjalizmu
        narodowego.
        Przyznać muszę, że dostęp do morza dla Rzeczpospolitej był krokiem otwierającym
        przed Polakami nowe horyzonty, ale konia z rzędem temu, który pokazałby mi jedną
        jedyną chociaż najmniejszą nadmorską wioskę z ludnością polską. Nie uważam
        Kaszubów za nie Polaków, w obywatelskim i tradycyjnym rozumieniu tego słowa.
        Jest ten mały naród ludem nie lechickim, lecz wieleckim, co potwierdzi każdy
        poważny lingwista. Leksykalnie na przykład Słowakom bliżej jest do języka
        polskiego. Prący ku Polsce Kaszubi nie byli jednak na swej ziemi jedynym
        narodem. Słysząc dziś głośne dreszcze na temat tak zwanego "polskiego korytarza"
        dochodzę do wniosku, że piewcy lęku nie mają zielonego pojęcia, o co przed II
        wojną światową chodziło. Abstrahując od wojnolubności Hitlera, po pierwsze tak
        zwany korytarz miałby być nie pasem niemieckiej ziemi w państwie polskim, ale
        drogą, torami, przejeżdżając którymi nie płaciłoby się cła jadąc z Berlina do
        Tylży. Podobnie dziś jeździ się z Gazy do Jerycha, z Przemyśla do Ustrzyk
        Dolnych. Przed wojną nie wymyślono jeszcze zasady transportu towarów ujętej
        krótko pod nazwą TIR i podczas ekonomicznej wojny między Polską a Niemcami
        polskie służby celne dawały się we znaki swemu sąsiadowi.
        Wracając do pruskości, niejaki Adolf Hitler, wychowany właśnie w antypruskości
        zlikwidował już przed szaleńczą wojną Prusy zastępując dziwacznym podziałem
        administracyjnym Gau-NSDAP. Trudnym do zrozumienia jest ponowne, pieczętujące
        poczynania Hitlera, rozwiązanie pruskiej tożsamości przez koalicję Trójki
        Zwycięskiej. Zachodnie Prusy ostały się przy Polsce, podobnie i część południowa
        Prus Wschodnich. Czemu dziś nie nazywa się Mazur (słowo: "Mazur" historycznie
        rzecz ujmując oznacza mieszkańca Mazowsza) dumnie Prusami, POLSKIMI PRUSAMI?
        (Śląskowi czy Pomorzu nie zmieniono nazw) Północna część nadpregolska dostała
        się jak padlina w paszczę krwawego wilkołaka Stalina. Ten też Józef
        Wisarionowicz do 50-tych lat zachował nazwę startego na popiół miasta Emanuela
        Kanta, lecz w gruzińskiej przewrotności zamienił później Königsberg na
        Kaliningrad, czyniąc z tego terenu niezatapialny atomowy lotniskowiec. Na
        terenach po spalonych domach postawiono namioty, później kwadratowe bloki, w
        których zamieszkali ludzie radzieccy, czyli: żołnierze, żołnierze, ... i
        żołnierzy rodziny. Bestia sowiecka padła, ale okręg królewiecki nie dostał się
        ani Litwie, ani Polsce, ani nawet Białorusi. Rosja pozostała na zatrutej
        mazutem, uranem, wypalonej cierpieniem ziemi razem ze swymi rdzewiejącymi
        rakietami. Rola stracha na wróble (dzisiejsze "potęgi" europejskie to naprawdę
        wróble) nie sprzyjała zasobności wielonarodowych Rosjan-Kaliningradców.
        DZISIEJSZE OBAWY I MOJE NIEZROZUMIENIA
        Polska w NATO, wkrótce Litwa, i aby dotrzeć do jedynego niezamarzającego portu
        rosyjskiego będzie może, po wchłonięciu Polski Litwy i Łotwy do UE, trzeba
        starać się o wizy "jewrejpejskie"(sic!). By tego uniknąć Putin korzystając z
        doniesień podrzędnych gazet amerykańskich o rakietach z głowicami jądrowymi pod
        Królewcem przypomniał o dostępie Rosji do Bałtyku. Później dyplomaci moskiewscy
        rozmawiali z "europuniami" na temat dojazdu Rosjan do swej exklawy (nie zaś jak
        w "NCz!" 4/2001 enklawy) oraz jakimkolwiek rozwoju ekonomicznym między Pregołą a
        Niemnem. Może i o tym rozmawiał Włodzimierz Putin na początku stycznia z
        Gerardem Schröderem? Może i o tym nie rozmawiał? Hipotetycznie wybierając
        wariant pierwszy pytam się, czy jeśli Polska uważa Niemcy za ewentualnie
        potencjalnego wroga oraz, co z historii wynika, Rosję również, nie lepiej byłoby
        sąsiadować tylko z jednym z dwóch nieprzyjaciół? Bo Niemcy nie zażądają zapewne
        korytarza między Berlinem a Królewcem, mają przecież sięgające ponad biliona
        marek kłopoty z zespoleniem ziem między Odrą a Łabą. Republika Federalna nie ma
        broni atomowej jaką jest straszona z zachodu (Francja) i rosyjskiego wschodu.
        Żaden z Niemców nie odważyłby się wypędzić z domu, nawet swego niegdyś własnego,
        nikogo, albowiem jedna trzecia tego narodu zaznała wygnania i rozdarcia
        ucieczki. Jeśli nawet mogliby się odważyć, to ich na to nie stać, to mają dość i
        przeżyli dość by się bać.
        Na miejscu Rzeczpospolitej byłbym nawet rad, gdyby rosyjski towarzysz z
        odbezpieczoną bronią sąsiadem być przestał, choć nie jest to realne. Takiej
        sytuacji i szansy nie miała Polska od z górą sześciuset lat. Prawdopodobieństwo
        zaś, że Rosja zażądać może w przyszłości od miękkiej (niestety coraz miększej)
        Europy prawdziwego (nie w niemieckim rozumieniu) korytarza jest o wiele większe.
        Jednocześnie silna obecność rosyjska w królewieckim okręgu przy zewnętrznej
        izolacji tegoż, sprzyjałaby ujednopaństwowieniu ZBiR'u (realnego wchłonięcia
        Białorusi przez Rosję). Wtedy dopiero Moskwa potrafiła, mogłaby, byłaby żądała
        kanału dostępu do piławskiego portu. Byłoby wówczas obojętne, czy los padłby na
        Litwę, czy polską Suwalszczyznę. Rosja kocha przecież wrzeszczeć o swoich
        żywotnych interesach, ostatnio przede wszystkim. Gdyby zaś Polska z Rosją nie
        graniczyła, bezpiecznie mogłaby nawet rozglądać się za przychylnością i z nią
        sojuszami, jak to ma miejsce na Słowacji. Polska i Rosja miałyby wspólne cele i
        niewspólne zagrożenia. W myśl zasady, iż sąsiad mojego sąsiada (czytaj: wróg
        mojego wroga) jest moim przyjacielem stosunki polsko - rosyjskie mogłyby
        wreszcie utrzymywane być na zdrowych, przyjaznych zasadach. Niemcy zaś
        ugrzęzłyby w wydatkach związanych z rezurekcją postsowieckiej pustyni. Snadź
        jednak Polakom milsze rosyjskie rakiety i niedożywieni żołnierze. I tego nie
        mogę pojąć. Chyba brak mi tego romantycznego, budzącego się tylko w obliczu
        zagrożeń (poszukującego może jednocześnie bodźców do pobudki lub pobudzeń)
        spojrzenia na świat.
        Roland Hau
        • naf-naf Re: Königsberg czy Kaliningrad c.d. 09.03.05, 22:58
          A moze, Mein Herr, wymienmy Koenigsberg na w 60%-ch przeciez rosyjska Ryge /z otaczajacym i laczacym z Rosja terenem! Miasto Kanta- do macierzy! A i Ryge na wlasciwe miejsce wrocic. Wrzasku bedzie w Polen! A doda to tylko zabawie wdzieku! Nazwijmy to prztmierze Ryskie.Bedzie cool, nie?!!
          • zigzaur inny pomysł 10.03.05, 00:04
            W mieście Moskwa mieszka tak wielu Czeczenów, że z tego miasta przydałoby się
            wykroić enklawę i połączyć eksterytorialną autostradą i linią kolejową z
            Czeczenią na Kaukazie.
            • naf-naf Re: inny pomysł 10.03.05, 00:26
              A to sproboj....
        • synziemi Re: Königsberg czy Kaliningrad c.d. 10.03.05, 19:05
          Wybacz ale jezeli ktos mysli, ze Rosja kiedykolwiek odda Krolewiec to sie
          potwornie ludzi. My Polacy tez mozemy miec mrzonki i snuc marzenia o powrocie
          kresow do Polski. Niemniej to sie nigdy nie zdarzy. Tam juz, poza pewnymi
          wyjatkami, nie ma Polakow a w Krolewcu nie ma Niemcow. RFN dostal NRD bo tam
          byli Niemcy; do Krolewca tego typu logika nie ma zastosowania. W Europie
          przewiduje jeszcze tylko dwie zmiany granic: rozpad Serbii i Czarnogory (w
          najblizszym czasie) i zjednoczenie Irlandii (w dalszej perspektywie). W obydu
          tych przypadkach zadecyduje glos wiekszosci mieszkajacej na danym terenie a nie
          politycy. W Krolewcu zadno referendum nie przyznaloby tego terenu Niemcom.
      • wuk4 Re: Königsberg czy Kaliningrad 09.03.05, 22:53
        Wypowiedź powyższa pełna jest absurdów, których nie chce mi się roztrząsać.
        Jako lingwista (a konkretnie filolog-slawista) muszę jednak zabrać głos.

        rolandhau napisał:


        > Nie uważam Kaszubów za nie Polaków, w obywatelskim i tradycyjnym rozumieniu
        tego słowa. Jest ten mały naród ludem nie lechickim, lecz wieleckim, co
        potwierdzi każdy
        poważny lingwista.

        Nie, nie potwierdzę. Grupa zachodniosłowiańska słowiańskiej rodziny językowej
        dzieli się na trzy podgrupy: 1) czesko-słowacką (języki: czeski i słowacki), 2)
        łużycką (języki: górnołużycki i dolnołużycki) oraz 3)lechicką (języki: polski,
        kaszubski oraz wymarły język połabski).

        Nie istnieje podgrupa wielecka. Wymarłe dziś dialekty wieleckie, obodrzyckie,
        drzewiańskie, słowińskie należały, jak języki polski i kaszubski, do grupy
        lechickiej.
        To potwierdzi każdy poważny lingwista.

        • rolandhau Lechici 11.03.05, 12:38
          Przyznaję rację i poprawiam się odnośnie lechickości.
          W zagalopowaniu się wysłałem nie artykuł lecz jego szkic, więc i lapsusów jak ten
          jest i niejeden.
          Kaszubi i Polacy, jak i do końca XIX w mieszkańcy Rugii są (byli) Lechitami.
          Racja bezsprzeczna.
          Nie znaczy to jednak, że Rugiowie, Obodrzyce, Wieleci, czy Kaszubi byli
          kiedykolwiek polskiej narodowości.
          Notabene właśnie ten kaszubski wątek był, jako ślepa uliczka artykułu, cały do
          wywalenia.
          Pozdrawiam serdecznie i obiecuję, że po północy nie bedę słał komentarzy.
          Roland Hau
      • 1ja Re: Königsberg czy Kaliningrad+ 09.03.05, 23:45
        >>>>>>><<<Wobec umierania Rosji (zarówno biologicznego, jak i politycznego
        <podczas
        przedśmiertnych konwulsji nawet Rzym trząsł sie o Brytanię, czy ówczesną Albanię
        (dzisiejszy Azerbejdzan), które musiał przed zgonem opuścić; tak też i rosja
        czyni ze woją "Albanią" Czecznią, jak i z Królewcem, zapraszam do lektury i
        zadumy.>>>>>>>>>>>>>>>

        Wyjasnij:"czy ówczesną Albanię (dzisiejszy Azerbejdzan"
        • synziemi Re: Königsberg czy Kaliningrad+ 10.03.05, 20:15
          Ten "artykulik" mial jednak wiele niedociagniec... ;)
          • rolandhau Oczywiście 12.03.05, 02:42
            Oczywiście, że miał, zważywszy na to, że zamiast artykułu wysłałem szkic,
            a poza tym i tak idzie o to, by pozbyć się Rosji z polskich granic.
            A) najlepiej zagospodarować przez Rzeczpospolita i Litwę ten teren.
            B) choć nie aż tak różowo, ale uwalić chociażby Niemcy w długi związane z
            restytucją pustyni.
            C) Przyglądać się, jak Niemcy i Francja gra Polską i Litwą o względy Rosji.
            A gdyby nie było Rosji nad Pregołą nikt nie mógłby zagrywać, tylko Polska.
            Oto chodzi, a reszta to szczegóły.
            Pozdrawiam
            • naf-naf Re: Oczywiście 12.03.05, 14:12
              Zapomniales malego szczegolu.A w jaki sposob? Przez gwalt, czy na wymiane?
        • rolandhau Albania 11.03.05, 12:57
          Albania, kraj biały w starożytnosci nazywał sie kraj białych skał nad morzem
          Kaspijskim, "miasto" Albana niedaleko dzisiejszego Baku było zamieszkałe przez
          Legów, lud wybity później przez turańskich Azerów.
          Dzisiejsza Albania nazywała się kiedyś Iliria.
          Albańczycy nazywaja siebie Szkipetar (mieszkańcy skał), a nazwa Albania dla
          kraju na Bałkanach pierwszy raz pojawiła się w 1559 roku.
          • naf-naf Re: Albania 11.03.05, 13:03
            Dorzuce do tego ewora wiedzy, ze Albania jest czescia Dagestanu. Potomkowie Albanow ,zywe i zdrowe, sa jednym z ludow tego kraju.
    • rattler Re: Rosjanie dyskutują o tym, czy Kaliningrad pow 10.03.05, 17:28
      A Alaska panie Szeremietiew ? He, he - Czyzby jeden z tych, ktorzy ciagle nie
      moga strawic tej transakcji ? :)))

      narazie

      --------------------------------------------------

      Rosja nigdy nie miała zamorskich kolonii jak Wielka Brytania czy Belgia - mówi
      Borys Szeremietiew z przedstawicielstwa rosyjskiego MSZ w Kaliningradzie.
    • marych NIech nam oddadzą Mierzeję Wiślaną!! 23.03.05, 18:20
      Zabrali nam kilka km naszej ziemi, a teraz blokują ruch statków z naszej zatoki
      na pełne morze.
      I nie ma na nich siły. Moze odkupimy jak Amerykanie Alaskę?? Rosja jest pazerna
      na pieniachy...
      • de_oakville Re: Niech nam oddadza Mierzeje Wislana 23.03.05, 18:47
        A moze lepiej nie zmieniac zadnych granic? Jak my zaczniemy krzyczec "niech nam
        oddadza", to inni tez moga od nas chciec, zebysmy "im oddali" i zacznie sie od
        nowa to czego ludzie w 1945 mieli "powyzej uszu". Najlepiej wszystkim wszystko
        pooddawac i zaczac budowac od nowa na dziewiczym terenie (tundra, bezludne dotad
        obszary). Wtedy wszystko bedziemy zawdzieczac tylko sobie i nikt nam nie bedzie
        "wytykal palcem" np. wroclawskiego ratusza z pretensjami, ze to jego. Ale to
        raczej nierealne, ludzie przesiedleni kiedys z innych terenow musza gdzies
        mieszkac. Lepiej ich nie ruszac.
        Mowiac "oddajcie nam Mierzeje Wislana" mozemy uslyszec za jakis cas
        "oddajcie nam <<die Frische Nehrung>>"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja