Maz Terry Schiavo zalozyl juz nowa rodzine

21.03.05, 00:36
Czytalam pare artykulow o tej rodzinie. Maz Terri ma nowa partnerke z ktora
ma 2 dzieci. Terri od 15 lat jest sztucznie podtrzymywana przy zyciu. Jej
rodzice chca aby za wszelka cene ich corka zyla. Ja to rozumiem. To oni
opiekuja sie corka. Maz od lat walczy w sadzie aby odlaczyc urzadzenia gdyz
w gre wchodzi dosc wysoka polisa ubezpieczeniowa jaka jemu i jego nowej
rodzinie przypadnie po smierci Terri. Jest tu wiec konflikt interesow.
Sadze, ze ten czlowiek nie ma moralnego prawa mowic w imieniu Terri. Jesli
rodzice maja takie zyczenie i srodki finasowe, powinno im sie pozwolic
utrzymywac sztucznie corke przy zyciu tak dlugo jak starczy im sily aby to
znosic. Uwazam takze, ze sztuczne podtrzymywanie przy zyciu osob, ktore nie
rokuja szans na poprawe jest niemoralne, jesli blokuje to srodki finansowe na
ratowanie innych chorych. Niestety wszystko na tym swiecie ma swoje koszty.
Ta sprawa jest dosyc rozdmychana, wiekszosc pacjentow jest dyskretnie
odlaczana (eutanazja, milosierdzie ?) i tak chyba jest najlepiej dla nas
wszysktich. Wkrotce postep w technologi medycznej doprowadzi ze mozna bedzie
podtrzymywac umierajacych staruszkow przez wiele lat na urzadzenia i nie dac
im normalnie umrzec zgodnie z prawami natury. Pytanie : tylko po co?
Oczywiscie jesli ktos ma zycznie wegetowac na tym padole zamiast isc do nieba
do Pana Boga gdy nadejdzie jego czas, i stac go na to finansowo, to jego
sprawa.
    • sceptyk14 Re: Maz Terry Schiavo zalozyl juz nowa rodzine 01.04.05, 01:16
      Przegladam stare opinie. Ta jak na tamten okres chyba byla wywazona, chociaz
      teraz juz w kilku punktach nalezaloby ja sprostowac.
    • scept89 fakty -> drobna poprawka 01.04.05, 07:02
      > 6. Terri jest w stanie przelykac I moglaby sama jesc.

      Ona nie byla w stanie przelykac chyba niczego poza wlasna slina. Wszystko inne
      mialo szanse wyladowac w plucach i oskrzelach.

      > Fakt. Nawet gdyby Terri byla w stanie przelknac jedzenie czy plyny, to >nie
      jest w stanie ich trawic.

      Tu sie chyba mylisz -> ona miala klopoty z trawieniem (kamienie zolciowe i
      operacja usuniecia woreczka) ale trawic papke to sadze ze trawila.
    • furry Re: Forum "Wiadomości" - nie zajmuję stanowiska - 01.04.05, 17:13
      pytanie: dlaczego mozemy decydowac o odlaczeniu od respiratora/sondy osoby,
      ktorej mozg nie jest sprawny (swiadomy). czy niemowlaki tez podpadaja pod tego
      typu "nieswiadomosc"? czy tak zamo mozemy "odlaczac" osoby powaznie umyslowo
      uposledzone? ladne slowo "odlaczac", prawda :)

      pytanie: gdzie przebiega granica miedzy "jest nadzieja" i "nic juz z niej nie
      bedzie"? kto podejmuje ta decyzje? rodzina czy lekarz? i skad wiemy ze lekarz
      podejmuje decyzje obiektywnie (bo przeciez nie rodzina)

      pytanie: czy pieniadze ktore ida na utrzymanie osoby nie rokujacej zadnych
      nadziei nie moglyby pomoc innym (jesli to moje pieniadze, to moge robic z nimi
      co chce. np przeznaczyc je na ratunek ofiar wypadkow

      pytanie: czy jesli osoba ludzka traci nieodwolalnie kontakt ze swiatem, staje
      sie jak to mowicie "roslina", traci tez prawo do zycia? dlaczego?

      fr
      • sceptyk14 Re: Forum "Wiadomości" - nie zajmuję stanowiska - 01.04.05, 22:10
        furry napisał:

        > pytanie: dlaczego mozemy decydowac o odlaczeniu od respiratora/sondy osoby,
        > ktorej mozg nie jest sprawny (swiadomy). czy niemowlaki tez podpadaja pod tego
        > typu "nieswiadomosc"? czy tak zamo mozemy "odlaczac" osoby powaznie umyslowo
        > uposledzone? ladne slowo "odlaczac", prawda :)
        Odpowiedz. Niemowlaki daja nieomal 100 % szansy wyleczenia, doroslym lekarze
        zostawiaja 5 lat czasu, po ktorych rokuja szanse minimalne.
        >
        > pytanie: gdzie przebiega granica miedzy "jest nadzieja" i "nic juz z niej nie
        > bedzie"? kto podejmuje ta decyzje? rodzina czy lekarz? i skad wiemy ze lekarz
        > podejmuje decyzje obiektywnie (bo przeciez nie rodzina).
        Odpowiedz: lekarz. Jezeli nie jestesmy pewni obiektywizmu lekarza, przywolujemy
        innych lekarzy.
        >
        > pytanie: czy pieniadze ktore ida na utrzymanie osoby nie rokujacej zadnych
        > nadziei nie moglyby pomoc innym (jesli to moje pieniadze, to moge robic z nimi
        > co chce. np przeznaczyc je na ratunek ofiar wypadkow
        Odpowiedz: nie komentuje.

        > pytanie: czy jesli osoba ludzka traci nieodwolalnie kontakt ze swiatem, staje
        > sie jak to mowicie "roslina", traci tez prawo do zycia? dlaczego?
        Odpowiedz: ze wzgledu na ekonomie zycia ktorej uczy nas natura. Np. w
        miejsce "rosliny" mozna umozliwic na swiecie zycie czlowiekowi pelnosprawnemu.

        W sumie zgadzamy sie?
      • scept89 dla furry 01.04.05, 22:14
        > pytanie: dlaczego mozemy decydowac o odlaczeniu od respiratora/sondy osoby,
        > ktorej mozg nie jest sprawny (swiadomy).

        Nie mowimy o samym braku swiadomosci. Nie przestajesz byc czlowiekiem kiedy
        anestezjolog czasowo "wylaczy" Twoja swiadomosc do operacji -> wszystko co bylo
        potrzebne do tejze swiadomosci zaistnienia dalej jest i funkcjonowac normalni
        bedzie jak tylko narkotyk sie wyplucze.

        Podobnie z mozgu "niesprawnoscia". Istnieje cala masa chorob neurologicznych
        ktore to niewatpliwie pod "niesprawnosc mozgu" podpadaja od banalnych (np.
        anosmia -> zanik wechu) po ciezkie (zaawansowany parkinson, epilepsje) ale nikt
        przy zdrowych zmyslach nie rzuci epileptyka na pastwe losu i pozwoli mu umrzec
        (* z drobnym wyjatkiem kiedy to napady epileptyczne staja sie ciagle, nie ida na
        leki, nie rokuja poprawy i kazdy z nich wskutek niedotlenienia jeszcze bardziej
        mozg uszkadza).
        W jej przypadku niezalezni lekarze stwierdzili nieodwracalny, rozlegly zanik kory.

        > pytanie: gdzie przebiega granica miedzy "jest nadzieja" i "nic juz z niej nie
        > bedzie"?
        Widzialem kiedys pacjenta ktory to po dwoch latach od rozpoznania raka trzustki.
        mimo ze byl chudy jak szczapa, zolty jak cytryna i obolaly paskudnie to
        mentalnie funkcjonowal calkiem OK (zwykle nie masz szans przezycia wiecej niz
        6miesiecy i sa to zdecydowanie najgorsze miesiace Twojego zycia). Tyle ze jest
        to przypadek pewnie jeden na tysiac i nie mam pojecia czy nie umarl dnia
        nastepnego.

        W skrocie -> to jest zawsze statystyka i liczenie kosztow (nie koniecznie
        materialnych). Jesli masz dwudziestolatka po wypadku to warto zrobic prawie
        wszystko aby go uratowac. Inaczej jesli mamy do czynienia z 80latkiem
        (Altzheimer + nowotwor) -> pozwolmy mu umrzec.

        >skad wiemy ze lekarz podejmuje decyzje obiektywnie
        jesli rzeczywiscie mamy takowe watpliwosci zatrudniamy kilku niezaleznych
        lekarzy /prosimy o konsultacje. Jeli patolog B nie wiedzac o opinii patologa A
        patrzy na ten sam zestaw szkielek i stwierdza ze to naciakajacy nowotwor
        zlosliwy to nie jest to przypadek zapewne.

        > pytanie: czy pieniadze ktore ida na utrzymanie osoby nie rokujacej zadnych
        > nadziei nie moglyby pomoc innym
        Oczywiscie.

        > pytanie: czy jesli osoba ludzka traci nieodwolalnie kontakt ze swiatem, staje
        > sie jak to mowicie "roslina", traci tez prawo do zycia? dlaczego?

        mieszasz dwa pojecia:
        1) locked-in syndrome (jest kora Jana, jest swiadomosc Jana ale nie ma polaczen
        pomiedzy kora a efektorami -> Jan nie moze sie z nikim w zaden sposob porozumiec
        nawet mruganiem). Prawdziwa utrata kontaktu ze swiatem.
        web.sfn.org/content/Publications/BrainBriefings/locked-in.html
        2) PVS (Pesisten Vegetative State) -> masowy zanik kory. Wszystko co sprawia ze
        na mentalnym poziomie Jan roznil sie od Piotra zaniklo. Jana jako takiego
        nigdzie nawet teoretycznie nie ma i nawet w przyszlosci przy jakis
        fantastycznych postepach medycyny byc nie moze.

        Z punktem 2 nie mam klopotu -> osoby takie staly sie nie-osobami, sens
        utrzymywania ich przy zyciu jest taki sam jakbysmy usilowali utrzymac przy zyciu
        odizolowana reke czy noge niezyjacego juz Piotra. Po co?

        Z locked-in syndrome tez w zasadzie prosto (swiadomosc jest zachowana, Jan jest).

        O ile pacjent:

        a) NIE wyrazil wyraznej woli na pismie aby go w takim stanie NIE utrzymywac
        albo

        b) NIE mamy do czynienia z pacjentem u kresu zycia (np. syndrom badacy wynikiem
        wylewu u schorowanego 70 latka)

        c) NIE ZACHODZI ograniczonosc srodkow (np. pacjent wymaga respiratora ktory jest
        konieczny dla innych z duzo lepszym rokowaniem)

        to NALEZY Jana z locked-in syndrome UTRZYMYWAC przy zyciu choc nie wszelkimi
        mozliwymi srodkami (nie tak jak np. w przypadku rodzicow Terri co to zgodzilaby
        sie jesli to byloby konieczne na poczworna amputacje i operacje na otwartym
        sercu).




    • ale-jajaja Re: Forum "Wiadomości" - nie zajmuję stanowiska - 01.04.05, 17:26
      Key dates in Terri Schiavo story
      April 1, 2005 TUBE0401.TIME


      • Feb. 25, 1990: Terri Schiavo collapses in her home from possible potassium
      imbalance, temporarily stopping her heart and cutting off oxygen to her brain.

      • November 1992: Schiavo's husband, Michael, wins more than $1 million in a
      malpractice suit.

      • July 29, 1993: Upset over Terri Schiavo's care and the lawsuit money, her
      parents, Mary and Bob Schindler, try to have Michael removed as Terri's
      guardian. The case is later dismissed.

      • Feb. 11, 2000: Circuit Judge George Greer approves Michael Schiavo's request
      to have Terri's feeding tube removed.

      • April 2001: State and U.S. Supreme courts refuse to intervene, and Terri
      Schiavo's tube is removed, but another judge orders it reinserted two days later.

      • Nov. 22, 2002: After hearing medical testimony, Greer finds no evidence that
      Terri Schiavo has any hope of recovery and again orders the tube removed.

      • Oct. 15, 2003: The tube is removed for second time.

      • Oct. 21, 2003: Florida Gov. Jeb Bush signs a bill, called "Terri's Law,"
      allowing him to intervene, then orders the tube reinserted.

      • Dec. 2, 2003: Independent guardian finds "no reasonable medical hope" that
      Schiavo will improve.

      • Sept. 23, 2004: The Florida Supreme Court strikes down "Terri's Law" as
      unconstitutional.

      • Feb. 25, 2005: Greer gives permission for the tube removal at 1 p.m. March 18.

      • March 18: The feeding tube is removed. Greer rules against congressional
      Republicans who had tried to put off the tube removal by seeking her appearance
      at hearings.

      • March 20: The Senate passes a bill, agreed to by leaders of both parties, that
      would allow the tube to be reconnected while a federal court reviews the case.
      But Democrats in the House delay passage.

      • March 21: The House passes the bill in an early morning vote. President Bush
      signs it outside his White House bedroom.

      • March 22: U.S. District Judge James Whittemore refuses to order the
      reinsertion of the tube, saying the Schindlers failed to establish a
      "substantial likelihood of success" on the merits of their arguments.

      • March 23: The 11th Circuit Court of Appeals declines to order the reinsertion
      of the tube.

      • March 24: U.S. Supreme Court declines to hear the case.

      • March 25: Attorneys for the Schindlers again ask Greer to intervene, saying
      Schiavo tried to say, "I want to live."

      • March 26: Greer rules against the motion. Florida Supreme Court declines to
      intervene.

      • March 31: Thirteen days after the feeding tube is removed, Terri Schiavo dies
      in a Pinellas Park, Fla., hospice.

      www.startribune.com/stories/484/5323726.html
      • horsefish Re: Forum "Wiadomości" - nie zajmuję stanowiska - 01.04.05, 23:01
        Tego sedziego Greera zamurować bez jedzenia i wody przez 13 dni. Jak przeżyje
        to będzie mógł opowiedzieć co doświadczył i czy słusznie skazał Terri na
        śmierć. Terii może jest "roślinką" jego można nazwać kołkiem-to gożej niż
        roślina, bo to martwe drzewo.
      • wtc2004 Re: Forum "Wiadomości" - nie zajmuję stanowiska - 01.04.05, 23:10
        April 1

        Michael Szczawo robi rodzicom Terri zart na prima aprilis zarzadzajac ze "...
        once the autopsy is complete, her body will be cremated in Florida and her
        ashes interred in a Schiavo family plot outside Philadelphia - a site to be
        kept secret from her parents".

Pełna wersja