ania9949
21.03.05, 00:36
Czytalam pare artykulow o tej rodzinie. Maz Terri ma nowa partnerke z ktora
ma 2 dzieci. Terri od 15 lat jest sztucznie podtrzymywana przy zyciu. Jej
rodzice chca aby za wszelka cene ich corka zyla. Ja to rozumiem. To oni
opiekuja sie corka. Maz od lat walczy w sadzie aby odlaczyc urzadzenia gdyz
w gre wchodzi dosc wysoka polisa ubezpieczeniowa jaka jemu i jego nowej
rodzinie przypadnie po smierci Terri. Jest tu wiec konflikt interesow.
Sadze, ze ten czlowiek nie ma moralnego prawa mowic w imieniu Terri. Jesli
rodzice maja takie zyczenie i srodki finasowe, powinno im sie pozwolic
utrzymywac sztucznie corke przy zyciu tak dlugo jak starczy im sily aby to
znosic. Uwazam takze, ze sztuczne podtrzymywanie przy zyciu osob, ktore nie
rokuja szans na poprawe jest niemoralne, jesli blokuje to srodki finansowe na
ratowanie innych chorych. Niestety wszystko na tym swiecie ma swoje koszty.
Ta sprawa jest dosyc rozdmychana, wiekszosc pacjentow jest dyskretnie
odlaczana (eutanazja, milosierdzie ?) i tak chyba jest najlepiej dla nas
wszysktich. Wkrotce postep w technologi medycznej doprowadzi ze mozna bedzie
podtrzymywac umierajacych staruszkow przez wiele lat na urzadzenia i nie dac
im normalnie umrzec zgodnie z prawami natury. Pytanie : tylko po co?
Oczywiscie jesli ktos ma zycznie wegetowac na tym padole zamiast isc do nieba
do Pana Boga gdy nadejdzie jego czas, i stac go na to finansowo, to jego
sprawa.