Dzień Zwycięstwa w Moskwie bez Juszczenki

28.03.05, 18:19
Za to Aleksander K. jedzie tam czym prędzej. To niewazne, że będzie siedział w
drugim rzędzie i prawdopodobnie nie dopuszczą go do głosu. Równiez niewazne,
że Rosjanie uważają jałte jako błogosławieństwo dla Polski a Mołotowa chwalą
za racjonalizm. Również nieważne jest nieudostępnienie nam akt katyńskich oraz
uznanie, że tak naprawdę żadnego ludobójstwa tam nie było (ot kilku oficerów
zastrzelono podczas ucieczki chyba). Niewazne również, że na jubileuszowym
pomniki zabrakło miejsca dla naszych zołnierzy a zamiast tego mamy zołnierzy
francuskich, kórzy akurat zbyt dużej roli w II wojnie światowej nie odegrali.

Tak naprawdę ważne jest....no właśnie co?
    • naf-naf Re: Dzień Zwycięstwa w Moskwie bez Juszczenki 28.03.05, 18:48
      Mniej obludy- swiezsze powietrze...
      • seawolfie Re: Dzień Zwycięstwa w Moskwie bez Juszczenki 28.03.05, 20:55
        Mniej obłudy? Cała ta impreza ocieka obłudą i fałszem.

        Putin, Czyrak, Schroeder, Zapatero ( a ten tam z jakiej okazji?) dostarczą jej
        całe kubły. No i nasz żałosny prezio...

        Coraz mniej chętnych do udziału w tej szopce, może w związku z tym Kwaśniewski
        dopcha się do drugiego rzędu, zamiast do trzeciego, by oddac wiernopoddańczy
        hołd.
        • maruda.r Re: Dzień Zwycięstwa w Moskwie bez Juszczenki 29.03.05, 13:41
          seawolfie napisał:

          > Mniej obłudy? Cała ta impreza ocieka obłudą i fałszem.
          >
          > Putin, Czyrak, Schroeder, Zapatero ( a ten tam z jakiej okazji?) dostarczą jej
          > całe kubły. No i nasz żałosny prezio...

          ********************************

          Dlaczego nie wymieniłeś Busha i Blaira, którzy również będą?

          Chyba sam ociekasz obłudą i fałszem.

          • ethebor Re: Dzień Zwycięstwa w Moskwie bez Juszczenki 29.03.05, 22:27
            Blair wcale nie koniecznie. O ile wiem to jeszcze nie zdecydowane.
            A Bush powie i tak co chce.


            maruda.r napisał:

            > seawolfie napisał:
            >
            > > Mniej obłudy? Cała ta impreza ocieka obłudą i fałszem.
            > >
            > > Putin, Czyrak, Schroeder, Zapatero ( a ten tam z jakiej okazji?) dostarcz
            > ą jej
            > > całe kubły. No i nasz żałosny prezio...
            >
            > ********************************
            >
            > Dlaczego nie wymieniłeś Busha i Blaira, którzy również będą?
            >
            > Chyba sam ociekasz obłudą i fałszem.
    • b-52 Re: Dzień Zwycięstwa w Moskwie bez Juszczenki 28.03.05, 19:02
      Ty ciota podpowiem ci,najbardziej liczy sie dobre gadanie
      gospodarka i dwa lotniskowce.
      Co do francuskich zolnierzy,to mozna tylko sie usmiac.
      Wytlumacz mi tylko jak sie na swiatowa potege wygadali !!!!
      • nieomylny ? 28.03.05, 22:10
        ..co ma gadanie i gospodarka do pomnika upamiętniającego II wojne? A co do
        żołnierzy to eurociota ma racje; Francuzi mają mniej więcej taki sam wkład
        podczas II wojny jak armia czeska.
        • ethebor Re: ? 29.03.05, 22:29
          No nie... mieli przeciez dluuuuuga tradycje ruchu oporu. Tak dluga, ze niektorzy
          zapisywali sie do Resitance w latach 50tych.
      • ethebor Re: Dzień Zwycięstwa w Moskwie bez Juszczenki 29.03.05, 22:36
        Bylo to na reke Amerykanom. Nawet umundurowali francuskie wojska okupacyjne w
        Niemczech...
        Ale z ta potega swiatowa to chyba przesada.

        b-52 napisał:
        > Wytlumacz mi tylko jak sie na swiatowa potege wygadali !!!!
    • markspruce Re: Dzień Zwycięstwa w Moskwie bez Juszczenki 28.03.05, 19:26
      i bez Stalina, jego spuscizne bedzie Putin starannie chowal pod czerwonym
      dywanem po ktorym przejda prezydenci wielu krajow
    • tomekjeden Re: Dzień Zwycięstwa w Moskwie bez Juszczenki 28.03.05, 22:20
      "Rosyjscy dyplomaci twierdzą, że bojkot ogłoszony przez prezydentów Litwy i
      Estonii jest mało znaczący wobec udziału George'a Busha i Jacques'a Chiraca."

      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

      To właśnie obecność Busha, Chiraca, czy Blaira doda znaczenia bojkotowi Litwy i
      Estonii. Jaka szkoda, że Pan Kwaśniewski nie może się zdobyć na zbojkotowanie
      uroczystości, które nie będą przecież święcić zwycięstwa nad totalitaryzmem w
      Europie. Obecność Pana Kwaśniewskiego w Moskwie 9-ego maja przyniesie tylko
      Polsce duży wstyd.
    • marian.kaluski Wyzwoliciele czy niszczyciele Polski? 29.03.05, 09:50


      W pierwszym kwartale br. minęła jeszcze jedna rocznica w historii Polski, na
      którą nikt nie zwrócił uwagi – 60 rocznica zdobywania na Niemcach i niszczenia
      przez sowiecką Armię Czerwoną niemieckich terenów leżących na wschód od Odry i
      Nysy Łużyckiej, które od 1945 roku stanowią integralną część Polski. Tereny te
      to prastare ziemie polskie: Warmia i Mazury, Gdańsk, Pomorze Zachodnie, Ziemia
      Lubuska, Górny i Dolny Śląsk, które odzyskane przez Polskę po kilkusetletnim
      panowaniu niemieckim nazwaliśmy Ziemiami Odzyskanymi, a następnie Ziemiami
      Zachodnimi i Północnymi.
      Polski rząd emigracyjny w Londynie za napaść Niemiec hitlerowskich na Polskę
      we wrześniu 1939 r. i krwawą i niszczycielską okupację ziem polskich domagał
      się rekompensaty terytorialnej od Niemiec - przyłączenia do Polski całego
      Górnego Śląska, Gdańska i całych Prus Wschodnich, a więc także i Królewcem,
      dziś należącego do Rosji i przezwanego Kaliningradem.
      Dyktator Związku Sowieckiego Józef Stalin miał jednak inne zamiary
      terytorialne wobec Polski. Na tajnej naradzie w Teheranie w listopadzie-grudniu
      1943 r. Stalin uzyskał zgodę od prezydenta USA F. Roosevelta i premiera
      Wielkiej Brytanii W. Churchilla na oderwanie od Polski Ziem Wschodnich (Lwów,
      Wilno) i włączenie ich do Związku Sowieckiego w zamian za co Polska miała być
      zrekompensowana na zachodzie – miała otrzymać jeszcze bliżej wtedy nieokreślone
      tereny do Odry. Dopiero na konferencji tych samych polityków w Jałcie 4-11 II
      1945 Stalin zasugerował zachodnią granicę Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej,
      ale bez Królewca, co formalnie przyjęto na konferencji w Poczdamie 17 VII – 2
      VIII 1945.
      Toteż kiedy 13-14 stycznia 1945 r. rozpoczęła się nowa ofensywa sowiecka na
      ziemiach polskich (rozpoczętą w czerwcu 1944 r. ofensywę w kierunku na Polskę
      Stalin wstrzymał po wybuchu Powstania Warszawskiego 1 sierpnia 1944, tak aby
      Niemcy mogli zdławić powstanie, które było nie na rękę Sowietom), wiadomym już
      było, szczególnie Stalinowi, że ziemie niemieckie do Odry i Nysy Łużyckiej będą
      należały do Polski. Tymczasem Stalin wydał rozkaz niszczenia wszystkiego co
      jest na tych ziemiach. Niszczono celowo miasta i wsie oraz całą infrastrukturę,
      a co ocalało podczas tej niszczycielskiej nawałnicy miało być wywożone do
      Związku Sowieckiego. Polska miała otrzymać zniszczoną i ogołoconą z wszystkiego
      ziemię. Należy zwrócić przy tym uwagę, że w świetle postanowień jałtańskich
      niszczono już nie terytoria niemieckie, a polskie!
      Że tak było potwierdza to, że zdobywane przez Armię Czerwoną ziemie polskie
      między Wisłą a przedwojenną granicą polsko-niemiecką nie uległy aż tak dużemu
      zniszczeniu, jakiemu uległy Ziemie Zachodnie i Północne. Skala zniszczeń na
      Ziemiach Zachodnich i Północnych była kilkakrotnie większa. A walki na ziemiach
      etnicznie polskich były niemniejsze od tych na jakie miały miejsce na terenach
      poniemieckich. Wszak tylko do 24 stycznia, a więc po 10 dniach ofensywy, Niemcy
      stracili w walce 3000 czołgów i 86 000 jeńców (Witold Supiński „Od Westerplatte
      do Hiroszimy” Warszawa 1960). Niewiele miast na etnicznych ziemiach polskich
      uległo poważnemu zniszczeniu w wyniku walk, jak np. Warka, skąd wyszła
      ofensywa. Nawet Rawicz w Wielkopolsce nie uległ znaczącemu zniszczeniu, chociaż
      w jego rejonie 24 stycznia okrążono i zniszczono większe zgrupowanie
      niemieckie. Ogółem na 51 miast Polski centralnej liczących w 1939 r. ponad 20
      000 mieszkańców tylko 9 uległo zniszczeniu powyżej 20 procent (Marian
      Kałuski „Sowieckie niszczenie i eksploatacja Polski w latach 1944-45” Tygodnik
      Polski, Melbourne, nr 32-37 1975).
      Tymczasem na ziemiach poniemieckich Armia Czerwona dokonała prawdziwej rzezi
      (dosłownie!) miast i miasteczek. Spotkałem ludzi jeszcze przed wyjazdem z
      Polski, mieszkających na terenach przy przedwojennej granicy polsko-
      niemieckiej, którzy mówili, że oficerowie sowieccy pytali się ich gdzie
      przebiegała granica i natychmiast po jej przekroczeniu niszczono artylerią
      wszystkie zabudowania. Koncentracja artylerii dochodziła do 250 dział na
      kilometr frontu (W. Supiński, j.w.). W ten sposób zniszczono 147 800
      nieruchomości miejskich o kubaturze 305 085 tys. m 3 i 123 800 zagród na
      Ziemiach Odzyskanych. Zniszczone nieruchomości miejskie na Ziemiach Odzyskanych
      stanowiły aż połowę zniszczeń w miastach dokonanych podczas całej II wojny
      światowej, wliczając w to zniszczenie prawie całej Warszawy („Polska 1944-1955”
      Warszawa 1966).
      Oczywiście zrozumiałe jest zniszczenie Wrocławia w 70%, Piły w 75%,
      Kołobrzegu w 90%, Głogowa w 95%, Kalisza Pomorskiego w 90% czy Kostrzyna w 92%.
      O miasta te toczyły się wielodniowe walki, w czasie których przechodziły z rąk
      do rąk (np. Kostrzyn 6 razy). Jednak zniszczenia innych miast trudno zrozumieć
      i zaakceptować, szczególnie na Warmii i Mazurach.
      Z kalendarza zdobywania miast na Ziemiach Zachodnich i Północnych widać
      wyraźnie, że wiele miast i miasteczek było bardzo szybko zdobytych, prawie bez
      walk, a pomimo tego zostały bardzo zniszczone. Ogółem na 30 miast Ziem
      Zachodnich i Północnych liczących w 1939 r. ponad 20 000 mieszkaćców aż 23
      uległo zniszczemiu powyżej 20%, z tego aż 16 miast powyżej przeciętnej
      wynoszącej dla tych ziem 54% zniszczenia. Poza wyjątkami, prawie wszystkie
      miasta i miasteczka. Ziem Zachodnich były bardzo zniszczone. Jednakże
      najbardziej planowanemu dziełu zniszczenia zostały poddane miasta i miasteczka
      byłych Prus Wschodnich, a więc Warmii i Mazur. Przeciętne zniszczenia
      tamtejszych miast wynosiły aż 60%. Na 52 tamtejsze miasta i miasteczka, które
      zostały przyznane Polsce, aż 13 zostało tak zniszczonych, że w 1945 r. utraciły
      prawa miejskie. Były to: Barciany, Biskupiec Iławski, Dąbrówno, Gardeja,
      Kisielice, Miłakowo, Miłomłyn, Młynary, Pasym, Pieniężno, Sępopol, Srokowo i
      Wielbark. Poza tym 18 miast uległo zniszczeniu powyżej 54% (tj. powyższej
      średniej przeciętnej dla Ziem Odzyskanych), a dalszych 15 miast, w tym m.in.
      Olszytyn, o którego nie toczyły się walki, uległo zniszczeniu w około 50% (M.
      Kałuski, j.w.).
      Zniszczenie to nie było tylko wynikiem obstrzału artyleryjskiego, ale także
      systematycznego palenia miast przez Armię Czerwoną po ich zajęciu. Mój ojciec,
      który jako farmaceuta był skierowany na Pomorze Zachodnie w celu otwierania tam
      aptek, mówił mi, że jeszcze wiele tygodni po zajęciu Szczecina Armia Czerwona
      paliła miasto. Tak samo było z Gdańskiem i wielona innymi miastami.
      W 1989 r. upadła w Polsce władza komunistyczno-sowiecka. Jednocześnie żyjemy
      w okresie komputerów i internetu. Chyba wszystkie miasta, miasteczka i gminy w
      Polsce mają swoją stronę internetową, na której jest podawana m.in. historia
      danego miasta czy miejscowości. Z podawanych tam historii miast dowiadujemy się
      o zniszczeniach jakie zadali danej miejscowości żołdacy Armii Czerwonej. I tak
      strona internetowa miasta Sępopola (odzyskał prawa miejskie w 1973 r.)
      informuje nas, że: „Wojska rosyjskie zajęły Sępopol w dniu 2 lutego 1945 roku
      opuszczony przez mieszkańców - pozostały nieliczne osoby. Miasto nie stawiało
      oporu... (Czerwonoarmiejcy) „Chodzili od domu do domu i podpalali je
      oczyszczając przedtem z co cenniejszych przedmiotów. I w ten sposób z bardzo
      ładnego miasteczka pozostały wypalone mury 80% zabudowy; Iławy że „Rosjanie
      systematycznie niszczyli miasto... (a) efektem tych działań były zniszczenia
      szacowane na 75%”; a Węgorzewa, że miasto zostało „Spalone już po zakończeniu
      wojny przez Armię Czerwoną, a następnie wyburzone (szczególnie śródmieście) -
      80% strat zabudowy”. Z historii Żmigrodu dowiadujemy się, że tamtejszy ładny
      zamek zniszczyli czerwonoarmiejcy już po zajęciu miasta. Natomiast z historii
      Gorzowa Wielkopolskiego dowiadujemy się, że: „oddziały Armii Radzieckiej
      spaliły stare
      • marian.kaluski Re: Wyzwoliciele czy niszczyciele Polski? C.d. 29.03.05, 09:52
        miasto”. Z kolei historyk Kętrzyna pisze: Dopiero po zajęciu Kętrzyna przez
        wojska radzieckie w końcu stycznia 1945 r. zamek i większa część staromiejskiej
        zabudowy miasta zostały spalone. Itd., itd.
        A jak danego miasta nie palono to ogołacano je z wszelkich ruchomości, które
        wywożono do Zwiąuku Sowieckiego. W historii Elbląga czytamy: „W pierwszych
        miesiącach 1945 r. jedyną władzę w mieście stanowiło radzieckie dowództwo
        wojskowe, tzw. komendantura. W ciągu kilku powojennych miesięcy doszło do
        demontażu i wywózki w głąb Związku Radzieckiego maszyn i wyposażenia elbląskich
        fabryk. Były to działania niezgodne z ustaleniami mocarstw oraz umowami
        dwustronnymi. Na ich mocy majątek na tzw. Ziemiach Odzyskanych miał pozostać do
        dyspozycji nowych gospodarzy, a wtedy było już wiadomo, że Elbląg wróci do
        Polski. Straty spowodowane wywozem majątku przemysłowego były o wiele wyższe od
        strat spowodowanych działaniami wojennymi”.
        Że takie postępowanie radzieckich władz wojskowych nie dotyczyło tylko
        Elbląga dowodzi fragment pisma Zarządu Miejskiego w Tolkmicku: "...ustalono, że
        50% zniszczonych obiektów jest dziełem Armii Czerwonej, która spaliła je po
        działaniach wojennych. Wszystkie budynki zostały ogołocone przez nich z mebli i
        innych urządzeń mieszkaniowych" czy chociażby historia Drawska Pomorskiego:
        Miasto „zostało zdobyte 4 marca 1945 r. przez żołnierzy polskich z 4DP im.
        Jana Kilińskiego”. Jednak w mieście usadowiły się „oddziały radzieckie (które)
        dokonały znacznej dewastacji budynków oraz wywiozły wartościowsze maszyny i
        urządzenia z fabryk i zakładów pracy”.
        Przez stalinowską politykę „spalonej ziemi”, która wypływała z nienawiści
        Stalina do Polski i Polaków, przy wyzwalaniu poniemieckich ziem polskich naród
        polski otrzymał z rąk wyzwolicieli celowo zniszczone i spalone oraz ograbione
        miasta i wsie, zamki, pałace i kościoły.
        Armia Czerwona na pewno wyzwalała Polskę spod opkupacji niemieckiej, ale
        jednocześnie niszczyła nasz kraj jak najgorsi Wandale i barbarzyńcy! I ten fakt
        powinien być i pamiętany i rozliczony, chociażby tylko moralnie przez Rosję.
        Szczególnie kiedy Rosja mówi dzisiaj o niewdzięczności Polaków za to
        wyzwolenie, które spowodowało 45-letnią niewolę komunistyczno-sowiecką i
        wielkie zniszczenie i ograbienie Polski. A jak do tego dodamy słynne przez swą
        masowość gwałcenie przez czerwonoarmiejców kobiet i dziewcząt – to mamy pełny
        obraz naszego „wyzwoliciela”.
        Tymczasem postkomunistyczny prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski
        zachowuje się tak, jak gdyby nigdy nic złego się nie stało jedąc do Moskwy 9
        maja br. nie tylko na obchody rocznicy zakończenia wojny nad faszyzmem, ale
        także triumfu Armii Czerwonej, która wyrządziła Polsce i narodowi polskiemu
        niemniej zniszczenia i krzywdy od hord hitlerowskich.

        Marian Kałuski
        • philipp_k Re: Wyzwoliciele czy niszczyciele Polski? C.d. 29.03.05, 10:37
          Zniszczenia towarzysza kazdej wojny. Dokonywali ich nie tylko Sowieci i nie
          tylko na terenach ziem odzyskanych - przypomnijmy sobie bombordowania przez
          aliantow niemieckich miast, nie mowiac juz o akcjach USA w Japonii.
          Rzeczywiscie nalezy mowic o ciemnych stronach polityki ZSRR w tym czasie,
          jednak skupienie sie wylacznie na krzywdach doznanych od Rosjan wydaje mi sie
          przesada. Cala sprawa ze zniszczeniami wyglada jak drobne porachunki - pol
          Rosji wtedy lezalo w ruinach.
          Odmowa w przyjezdzie do Moskwy n 9 maja moim zdaniem prowadzi do wykluczenia ze
          wspolnej europejskiej historii pisanej przez Francje, Niemcy, Rosje, Polske i
          inne kraje.
          • jankbh Re: Wyzwoliciele czy niszczyciele Polski? C.d. 29.03.05, 17:48
            Zniszczenia towarzysza kazdej wojnie. Ale te zniszczenia, jakich dokonala Armia
            Czerwona byly wojna sama w sobie. Mozna bylo ocalic Kraków i wieczna pamiec
            radzieckim dowódcom, którzy tego dokonali. Ale palenie miast po zakonczeniu
            dzialan bojowych, gdy przeciwnik nie stawia oporu, gdy mieszkancy uciekli i gdy
            ustanowiono juz radziecka wladze na tym terytorium Polski - jest niezwyklym
            barbarzynstwem, porównywalnym jedynie ze zniszczeniem Warszawy przez Niemców po
            upadku Powstania. A przeciez Sowieci byli podobno naszymi sojusznikami,
            wyzwolicielami. Zgroza ogarnia, gdy czyta sie opublikowane wspomnienia polskich
            gdanszczan z dni wyzwolenia. I nie jest to o zwyklych okrucienstwach wojny, ale
            zaplanowanej akcji niszczenia terenu i upodlania mieszkanców, którzy dlugie
            lata czekali na wolnosc. Nic dziwnego, ze potem wielu Polaków i Kaszubów z
            Pomorza przy pierwszej nadarzajacej sie okazji uciekalo do...Niemiec. A ze nie
            byla to spontaniczna akcja rozwydrzonych soldatów, czy sluszna zemsta na
            Giermancu swiadczyc moze, ze niektóre budynki w tych miastach ocalaly. O dziwo
            ocalaly obiekty mogace stanowic najoczywistszy cel: siedziby hitlerowskich
            organów represji. I tak na terenie calkowicie zniszczonego starego miasta w
            Gdansku ocalaly zupelnie nienaruszone budynki siedziby policji. Najwyrazniej te
            byly wazne dla naszego wyzwoliciela, a nie dziedzictwo kulturowe tysiacletniego
            miasta.
        • naf-naf Re: Wyzwoliciele czy niszczyciele Polski? C.d. 29.03.05, 23:29
          Nie wiem,czy wszystkie Pana zarzuty sa zasadne.Lecz nawet przy czesciowej ich zasadnosci czy trudno zrozumiec,ze Rosjanie mieli zasadne powody do zemsty i nienawisci wobec Niemcow?A dziwic sie warto raczej powsciagliwosci rosyjskiej reakcji. To co Niemcy robili w Rosji jest poprostu nie do odwzajemnienia.
    • justyn3 Juszczenko chce odznaczyć ostatniego 29.03.05, 10:47
      komendanta UPA orderem Bohatera Ukrainy. Ale ten się wzbrania, póki władze
      Ukrainy nie uznają UPA jako organizacji biorącej udział w Wojnie Ojczyźnianej,
      na równi z Armią Czerwoną. Stąd już niedaleko do uznania rzezi wołyńskiej, jako
      historycznie usprawiedliwionego wyrównania "rachunku krzywd".

      www.izvestia.ru/world/article1470180
      • bazyliszek_i_jego_pies przecież to pomysł Kuczmy... 29.03.05, 18:07
        www.peoples.ru/military/commander/kuk/index.html
    • che.guevara buuuuuuuaaahahahahahahaha!!!!! NIE MOGĘ!!! ;-D 29.03.05, 16:37
      "Rosyjskie MSZ stara się ostatnio bagatelizować kłopoty związane z Dniem
      Zwycięstwa."
      Jakie to KŁOPOTY ma na myśli GW??? ;-)
      Nieobecność prezydentów dwóch neonazistwoskich mikropaństewek i rozszczekane
      głąby z nad Wisły, to mają być te kłopoty????? ;-D
    • varvara Re: Dzień Zwycięstwa w Moskwie bez Juszczenki 30.03.05, 07:50
      Nasze delo priglasit - Wasze otkazatsia.
      Naszczescie macie Aleksandra a nie Juszczenko!
    • samsone Przystojnie i bezbolesnie sie wykrecil----- 30.03.05, 12:38
      Innym watroby brakuje.
Pełna wersja