piotr.kraczkowski
03.04.05, 17:35
Przylaczam sie do zaloby
po tak wspanialym czlowieku.
Przewodniczacy Episkopatu Niemiec,
Kardynyl Lehmann upomnial by
byc wiernym poslaniu papieza.
To bardzo wazne.
Charakterystycznym jest, ze rozni
politycy podkreslaja "swoj" punkt
ciezkosci papieskiego poslania:
Kofi Anan widzi Papieza jako
poslanca pokoju, Bush i Kwasniewski
jako poslanca "wolnosci", reprezentanci
innych kosciolow przypominaja jego
dzialania ekumeniczne, w RFN wspomina sie
jego zaslugi dla Zjednoczenia Niemiec
i obalenia komunizmu itp. itd.
Ciekawie wspomnial Papieza w izraelskim radiu
byly ambasador Izraela w Watykanie, Josef Landa,
okreslajac Papieza posmiertnie jako "polskiego
nacjonaliste", ktory jako taki mogl
"zrozumiec zydowski nacjonalizm, syjonizm".
Tak nie jest. Papiez byl tak samo nacjonalista,
jak nacjonalista byl Jesus Chrystus.
Robienie z papieza, ktorego poslaniem bylo
miedzynarodowe braterstwo, ktory caly Pontyfikat
zyl wsrod ludzi calego swiata, ktory calowal
ziemie nalezaca do innych narodow, ktory co
roku publicznie myl nogi Nie-Polakom,
"polskiego nacjonalisty", jest klasycznym
przykladem syjonistycznej propagandy. To proba
wykorzystania papieza do usprawiedliwienia
syjonistycznych celow i metod:
wymordowania, przepedzenia i terroryzowania
Palestynczykow i zalozenia Izraela na ich
koszt, w Azji, przez syjonistow zyjacych
od blisko 2000 lat w Europie.
Ciekawe kiedy Bush i Kwasniewski
powiedza, ze Papiez popieral
wolnosc, a zatem takze zbrodnicza napasc
Polski, Izraela, GB i USA na Irak...
W kazdym badz razie nie zdziwilbym sie,
gdyby Papiez zdecydowal, ze zostanie
pochowany w Polsce. Paiez bardzo
godnie i madrze wykorzystal nawet swe
umieranie by nas czegos nauczyc, by
przekazac swe poslanie. Pochowek
w Polsce bylby kontynuacja papieskiego
poslania ponad smiercia samego Papieza
Tysiaclecia, bo zwracalby uwage swiata na
kulture, z ktorej przyszedl, kulture,
ktora wydala bardzo wielu wspanialych ksiezy.
Jednoczesnie zobowiazywalby nas tym do jeszcze
wiekszych wysilkow, by byc wiernym jego
poslaniu.