dokowski
05.04.05, 20:07
Jeszcze w niedzielę ambasador upierał się, że nie opuścić flagi do połowy, bo
w Rosji nie ma żałoby po Papieżu. Ale powiedzieli mu, że istnieje coś takiego
jak protokół dyplomatyczny. Facet zajrzał i zobaczył, że tak stoi jak wół, że
można spuszczać flagi do połowy także wtedy, gdy obowiązuje żałoba w kraju
gospodarza. Wczoraj więc Rosjanie pospuszczali flagi w swoich palcówkach w
Polsce.
Zadziwiające jest, jakich dzikusów Rosja posyła na ambasadorów.
Najdziwniejsze jest, że taki attaché ambasady Andrzej Karbowski nie próbował
nic kręcić, że niby czekali na jakieś oficjalne zawiadomienie strony polskiej
o żałobie narodowej, albo że czekali ta pisemną prośbę strony polskiej czy
jakiś wymóg proceduralny, ale po prostu przyznał, że chodziło o uznanie
protokołu dyplomatycznego. „Uznaliśmy, że protokół dyplomatyczny pozwala
opuszczać flagę również wtedy, gdy żałoba ogłoszona jest w kraju, w którym
pracujemy”.
Czyżby to oznaczało przełom w rosyjskiej dyplomacji i polityce? Czy Rosjanie
już próbują się ucywilizować? Przynajmniej zaczynają czytać.