Współpraca AK i WiN z UPA

06.04.05, 18:44
Pierwsze próby nawiązania współpracy polsko-ukraińskiej miały miejsce
bezpośrednio po klęsce wrześniowej. Historyk Henryk Piskunowicz pisze, że po
przegranej wojnie w 1939 r. i okupacji przez III Rzeszę i ZSRR ziem polskich,
dużego znaczenia nabrała sprawa ułożenia stosunków polsko-ukraińskich. Na
posiedzeniu Komitetu Ministrów dla Spraw Kraju (rządu emigracyjnego) zapadła
uchwała o konieczności stworzenia wspólnego polsko-ukraińskiego frontu
zwróconego przeciwko obu okupantom. Przedstawiciele ZWZ nawiązali kontakty i
odbyli szereg rozmów z Ukraińcami i metropolitą Andrijem Szeptyćkim w sprawie
ułożenia stosunków polsko-ukraińskich. Wzajemne oskarżenia i uprzedzenia, a
wreszcie brak zdecydowanej woli politycznej dla osiągnięcia porozumienia
sprawiły, że do współdziałania nie doszło. Kierownictwo i większość działaczy
ruchu ukraińskiego, dążąc do powołania państwa ukraińskiego, opowiedziało się
za współpracą z III Rzeszą.
Jak piszą Grzegorz Motyka i Rafał Wnuk, z rozmów polsko-ukraińskich
prowadzonych w latach czterdziestych, konkretne rezultaty przyniosły - jak
się wydaje - jedynie te, które dot. ograniczenia skutków zabójstwa we Lwowie
przez Kedyw prof. A Łastowećkiego. Został on zastrzelony pod nieprawdziwym
zarzutem nie przyjmowania Polaków na studia medyczne we Lwowie. W odwecie OUN
zamordowała proendeckiego prof. medycyny B. Jałowego. W ośrodkach świata
nauki i kultury powstała panika. Sytuacja stała się groźna i jedynie
przytomność i odwaga Henryka Pohorskiego ("Walery") uratowała sytuację. W
porozumieniu z oficerami łącznikowymi OUN wyjaśnił tło incydentu i
zagwarantował, że sprawa nie powtórzy się. W ten sposób nie dopuścił do
wzajemnego wymordowania ludzi środowisk nauki i kultury Lwowa.
Do porozumienia AK-WIN z UPA jednak dochodziło i to na obszarze całych
Kresów, zarówno w południowo-wschodniej Lubelszczyźnie, na Podlasiu, jak i na
Rzeszowszczyźnie.
Warto do sprawy tej powrócić.
    • wielki_wuj Re: Współpraca AK i WiN z UPA 07.04.05, 14:02
      Razem napadli na Hrubieszów. Co ciekawe, podczas tego ataku była atakowana MO,
      UB i RKKA, LWP zachowało neutralność. Co ciekawsze garnizonem dowodził... ppłk.
      Wojciech Jaruzelski
    • eres2 Porozumienie AK-WIN z UPA w płdn.-wsch. Lubelszcz. 08.04.05, 23:44
      Po stronie polskiej gorącym orędownikiem polsko-ukraińskiego porozumienia był
      komendant AK obwodu Hrubieszów, kpt. Marian Gołębiewski ("Ster", "Irka"),
      żołnierz września, cichociemny. W latach 1943-44 kpt. "Ster" należał do osób,
      które kierowały akcjami przeciwko Ukraińcom. Jednakże po wkroczeniu wojsk
      sowieckich, jesienią 1944 r. "Ster" uznał, iż sytuacja wymaga nowych rozwiązań.
      We wrześniu 1944 r. zwołał odprawę 23 dowódców AK z Chełmszczyzny, na której
      zażądał, by w miejsce walk z Ukraińcami szukać z nimi porozumienia i
      współpracy. Wśród zgromadzonych zapanowała konsternacja, bowiem wielu z nich
      potraciło w walkach z Ukraińcami całe rodziny. "Ster" ich jednak przekonał do
      realizacji tej idei.
      W tym samym czasie wola znalezienia kompromisu dojrzewała również wśród
      Ukraińców. W grudniu 1944 r. we wsi Oliw komendant Lwowskiego Okręgu UPA,
      pułk. "Woronyj" posłał członka swojego sztabu, Jewhena Sztenderę ("Prirwa") do
      Polski z instrukcjami dla kurennego "Zalizniaka" zlecających nawiązanie
      kontaktu z polskim podziemiem niepodległościowym. Strony miały jednak trudności
      z nawiązaniem kontaktów. W wyjściu z trudności obydwu zwaśnionych stron z
      nawiązaniem wzajemnych kontaktów pomogli katoliccy i prawosławni duchowni,
      którzy zaproponowali pośrednictwo. Gotowi byli nawet stanąć jako zakładnicy,
      aby rozwiać obawy przed ew. zasadzką. Dzięki pomocy kapłanów 2.5.1945 r. w
      Rudzie Różanieckiej spotkali się por. AK Marian Warda ("Polakowski") i referent
      II Okręgu OUN - Mykoła N. ("Wyr", "Korniejczuk"). Obie strony skierowały do
      ludności szereg pojednawczych ulotek.
      21.5. doszło w tym samym miejscu do właściwych rozmów. Stronę ukraińską
      reprezentowali "WYR", przedstawiciel UHWR - płk Jurij Łopatyński ("Szejk") i
      Sergiusz Martyniuk ("Hrab"). Stronę polską reprezentowali inspektor M.
      Gołębiowski ("Ster"), jego zastępca Stanisław Książek ("Wyrwa"), komendant
      Obwodu Tomaszów Lubelski, Jan Turowski ("Norbert") i dowódca oddziału leśnego
      NZW, ppor. Franciszek Przysiężniak ("Ojciec Jan"). Na spotkaniu m. in.
      poinformowano się wzajemnie o wydanych rozkazach zakazujących występowania
      przeciwko drugiej stronie. W zawartym porozumieniu rozgraniczono strefy
      wzajemnych wpływów, ustalono sposoby podtrzymywania kontaktów, hasła dla
      oddziałów, a także zasady poruszania się po obszarze kontrolowanym przez drugą
      stronę w wypadku pościgu przez oddziały UB, KBW lub NKWD. Postanowiono
      wymieniać się informacjami wywiadowczymi i wspólnie zwalczać agentów
      komunistycznych. Zdecydowano się także budować i podtrzymywać atmosferę
      wzajemnej przyjaźni i współpracy zarówno we własnych szeregach, jak i wśród
      ludności.
    • ezpa7z9 G..wno prawda 09.04.05, 00:41
      Ale jaja.Komuchy mówili prawdę o porozumieniu karła reakcji (zaplutego) z
      UPA.Autora poje..ło całkowicie.AK i BCh broniły Polaków przed mordercami z
      UPA.I kropka psycholu ,,proeuropejski''.Za chwile napiszesz o polskim śladzie w
      spisku na Hitlera w 1944.I o dobrych SS manach z Litwy i Łotwy mordujących
      Żydów i Polaków bo...,,żli sowieci odebrali im wolność,a dobrzy niemcy im ją
      przywrócili..''.
    • eres2 Porozumienie AK-WIN z UPA na Podlasiu 09.04.05, 17:58
      W czasie II w. św. na Podlasiu działała silna siatka AK, natomiast UPA
      posiadała marginalne wpływy. Dopiero latem 1945 r. pojawiły się tam przybyłe z
      powiatu hrubieszowskiego oddziały UPA. Pierwsze ich akcje skierowane były
      głównie przeciw znienawidzonym kontyngentom. AK-WIN nie mogła jednakże
      tolerować takich akcji, jak rozpoczęty w końcu sierpnia 1945 r. rajd sotni
      Wasyla Krala ("Czaus"), która przez pierwsze 9 dni, maszerując przez
      Chełmszczyznę, bez ustanku udawała oddział poakowski. Polska ludność darzyła
      ich - oczywiście - sympatią i wsparciem. Dopiero po 7. września, po napotkaniu
      ludności ukraińskiej, sotnia ujawniła swoją tożsamość. Później ujawnili się i
      Polakom.
      W tym okresie oddział WIN Edwarda Taraszkiewicza ("Żelazny") dokonywał
      rekwizycji prowiantu we wsiach ukraińskich. W odwecie, oddziały UPA jeździły po
      prowiant do polskich wsi. Wywołało to oburzenie zarówno ludności polskiej, jak
      i ukraińskiej. A jednak na terenie, gdzie najłatwiej było o konflikty polsko-
      ukraińskie, stosunki ułożyły się stosunkowo poprawnie. Wpływ na to wywarło
      dwóch ludzi - Ukrainiec Sergiusz Martyniuk ("Hrab") i Polak Jan Szatyński
      ("Zagończyk"). Martyniuk, mający dobre polskie wykształcenie (Liceum
      Krzemieniecke i częściowe studia na Politechnice Lwowskiej), przybył w roku
      1944 na Lubelszczyznę, gdzie wcześniej brał udział w zawarciu porozumienia UPA
      z AK-WIN. Zyskane tam doświadczenia okazały się pomocne w kontaktach z polskim
      podziemiem na Podlasiu. Major Szatyński natomiast został w 1944 r. dowódcą 27.
      Wołyńskiej Dywizji AK z którą przybył na Podlasie. Wydarzenia na Wołyniu wryły
      mu się głęboko w pamięć, lecz nie zaważyły na jego stosunku do Ukraińców.
      W sierpniu 1945 grupa "Hraba" rozpoczęła na terenie inspektoratu "Zagończyka"
      działalność propagandową na rzecz współpracy polsko-ukraińskiej, poczym "Hrab"
      wystąpił oficjalnym listem do "Zagończyka" z inicjatywą podjęcia rozmów
      (podpisując się pseudonimem "Kryh"). Na podjęcie rozmów z UPA "Zagończyk"
      uzyskała zgodę Komendy Okręgu.
      Do pierwszego spotkania doszło w nocy z 27. na 28.10.1945 r. w kolonii
      Choroszczanka. AK-WIN reprezentowali: Jan Szatyński ("Zagończyk"), szef wywiadu
      okręgu Lublin , kpt. Władysław Wawrzak ("Żuk") oraz komendant rejonu V. obwodu
      Biała Podlaska, Cyprian Wierzchowski ("Norwid", Puszczyk"). Stronę ukraińską
      reprezentował Sergiusz Martyniuk ("Hrab"), który przedstawił się jako dowódca
      oddziału operacyjnego i jego podwładny "Hryhor" (NN). Ochronę spotkania
      zapewniało 65 żołnierzy AK-WIN i 22 z UPA. Na spotkaniu ustalono: sposoby
      zaopatrywania się w prowiant, zwalczanie szpiclów i pospolitego bandytyzmu
      (przy tym podobnie jak na południowej Lubelszczyźnie, strony będą
      powstrzymywały się od wykonywania wyroków na ludności drugiej strony, a zebrany
      materiał dowodowy będą sobie przekazywały, by wyroki na Polakach wykonywała AK-
      WIN, a na Ukraińcach UPA). Ukraińcy podjęli się też przekazywać Polakom raporty
      wywiadowcze o sytuacji za Bugiem. Uzgodniono również sposoby łączności między
      stronami.
      Na spotkaniu dokonano wymiany gazetek organizacyjnych; Ukraińcy otrzymali kilka
      egzemplarzy pisma Inspektoratu Biała Podlaska "Reduta", w zamian Ukraińcy
      ofiarowali Polakom ukraińską "Naszą odpowiedź".
      Na przełomie listopada-grudnia 1945 r. zawarto formalną, szczegółową umowę.
      Umowa weszła w życie i zasadniczo przestrzegano jej przez następne dwa
      lata. "Zagończyk" skontaktował się z Komendą Okręgu Lublin, skąd otrzymał
      zezwolenie na dalszą współpracę z UPA.
      Sporządzony niedługo po zawarciu porozumienia raport wywiadowczy V. Obwodu AK-
      WIN - Biała Podlaska, odnotowywał: "Do czasu obecnego Ukraińcy siedzą cicho.
      Również nie rozgadują o spotkaniu. W kilku wioskach zrobili zebrania zakazując
      kłótni między Polakami a Ukraińcami".
      Porozumienie UPA z AK-WIN na Podlasiu było dużo płytsze niż na Lubelszczyźnie i
      nie zawsze było ono konsekwentnie przestrzegane i to przez obie strony.
    • pijatyka Nikt normalny nie zamierza rozgrzeszać UPA... 10.10.14, 22:07
      ...z ich zbrodni; trudno jednak zaprzeczyć, że - mimo wszystkich czarnych kart - UPA była po prostu ukraińską niepodległościową partyzantką.
      • lech.junosza Przecież my kochamy rezunów. Oficjalna wykładnia. 11.10.14, 15:44
        Kuriozalny stosunek polskich władz tuszujących i przemilczających zbrodnię ludobójstwa dokonaną przez ukraińskich nacjonalistów wynika z mierności moralnej tych ludzi, głupoty i rusofobii.
        Przemilczanie, zacieranie śladów po bestialskich mordach na przeszło 200 tysiącach polskich obywateli jest wyjątkową NIKCZEMNOŚCIĄ.
        • adamusb Re: Przecież my kochamy rezunów. Oficjalna wykła 11.10.14, 15:58
          Rusku, przestań lać te krokodyle łzy, twoi rodacy wymordowali 10 razy tyle Polaków.
          • lech.junosza Re: Przecież my kochamy rezunów. Oficjalna wykła 11.10.14, 17:32
            adamusb 11.10.14, 15:58
            Rusku, przestań lać te krokodyle łzy, twoi rodacy wymordowali 10 razy tyle Polaków.
            Takie ukraińskie ścierwo bez karty pobytu jak ty tylko takie bzdety umie wypisywać. Jesteś moralnym zerem i prymitywem więc nie jesteś partnerem do jakiejkolwiek dyskusji dla Polaka. Olewam cię ciepłym moczem. Nie dziękuj.
            • adamusb Re: Przecież my kochamy rezunów. Oficjalna wykła 11.10.14, 18:34
              Jak masz problemy urologiczne to załóż pampersa, potem zgłoś sie do specjalisty, może będzie mógł ci jakoś pomóc na te problemy z nie trzymaniem moczu.

              Dzięki za wnikliwą genealogię mojego pochodzenia, szkoda tylko że nietrafioną, tak jak 99% twoich opini.

              Dzierżyński też był Polakiem, ale również gnidą i mordercą, twoja osoba potwierdza, że niestety czarne owce w narodzie zdążają się i dzisiaj.
Pełna wersja