Benedykt XVI - władza i serce - komentuje Jan T...

20.04.05, 10:47
Turnau jak zwykle miesza. Co u licha, ma AIDS z antykoncepcją (czyli
sztucznym unikaniem poczęcia)???
    • juras_z_berlina1 Re: Benedykt XVI - władza i serce - komentuje Jan 20.04.05, 12:03
      No proszę, jaki to – w/g Jana Turnała – bałagan pozostawił ten
      poprzedni "ciepły" papież o miękkim sercu, którego jedyny osiągnięciem – w/g
      Jana Turnała – był dialog z judaizmem... Co niesamowitego! Gdzie nie spojrzeć
      zapóźnienia i problemy! A tak się biedny starał!

      Cytat:
      "Można powiedzieć ogólniej - po Soborze Watykańskim II toczy się wciąż wielka
      kościelna debata, jak odpowiedzieć na wyzwania świata, w którym ideałem nie
      jest asceza, a argumentem nie jest po prostu zakaz."

      A może czas już pozastanawiać się, jak świat mógłby najlepiej odpowiedzieć na
      wyzwania Ewangelii? Dlaczego – w/g Jana Turnała – to jedynie Kościół
      Chrystusowy ma odpowiadać na ciągle nowe wyzwania rozpasanego świata? A tak
      przy okazji, jaki to "świat" ma Jan Turnau w ogóle na myśli? Świat
      Drewermann'ów, Küng'ów, świat księży, którzy byli ministrami w zbankrutowanym
      rządzie niejakiego Ortegi, świat zmieniających partnerów jak rękawiczki, nie
      umiejących się przeżegnać "katolików" francuskich?

      Kościół, to nie prostytuująca się partia polityczna, za wszelką cenę próbująca
      powiększyć liczbę członków i gotowa na każdy kompromis, byle by zebrać jak
      najwięcej głosów.

      Tak sobie myślę, że dyżurny teolog Gaazety Wyborczej ma po prostu niemałego
      stracha i woli już zawczasu apelować o "ciepło" (w domyśle – o wspaniałomyślną
      pobłażliwość) u nowego papieża w stosunku do sobie podobnych "uwodzicieli"
      gardzącego ascezą, odrzucającego najrozsądniejsze nawet przestrogi i zakazy,
      liberalizującego się relatywistycznego "świata"...
      A ponieważ teologicznie i intelektualnie nie dorasta się Benedyktowi XVII-mu do
      przysłowiowych pięt, warto już teraz zabezpieczyć się, dmuchając na zimne:

      "Trzeba spajać Kościół nie tylko jasną myślą i silną władzą: także sercem.
      Wytarte słowo dialog wciąż jest receptą uniwersalną."

      Niezłe czasy idą... chyba....

      Pozdrowienia

      Juras
      • kabotyn69 Re: Benedykt XVI - władza i serce - komentuje Jan 20.04.05, 13:49
        No bracie Jerzy z Berlina, widze ze szykuje sie kolejna wyprawa krzyzowa. Gdzie
        tym razem? Ach do Paryza nam sie zachciewa, nauczymy tych "zmieniajacych
        partnerow jak rekawiczki" slimakozercow jak znak krzyza czynic nalezy! Po
        drodze wymordujemy kilka milionow nieochrzczonych Niemcow, zaniesiemy "plomien"
        wiary pod kazda poganska strzeche. Nikt nam pola nie dotrzyma!

        O ile mnie moja pamiec nie zawodzi to od sredniowiecza dzieli nas pare ladnych
        setek lat, nieprawdaz? Panta rei, wszystko plynie, zwlaszcza czas.

        Pozdrawiam

        kabotyn
        • juras_z_berlina1 Wkrótce wyruszam! 20.04.05, 15:57
          kabotyn69 napisał:

          > No bracie Jerzy z Berlina, widze ze szykuje sie kolejna wyprawa krzyzowa.
          Gdzie tym razem? Ach do Paryza nam sie zachciewa, nauczymy tych "zmieniajacych
          partnerow jak rekawiczki" slimakozercow jak znak krzyza czynic nalezy! Po
          drodze wymordujemy kilka milionow nieochrzczonych Niemcow, zaniesiemy "plomien"
          wiary pod kazda poganska strzeche. Nikt nam pola nie dotrzyma!

          O ile mnie moja pamiec nie zawodzi to od sredniowiecza dzieli nas pare ladnych
          setek lat, nieprawdaz? Panta rei, wszystko plynie, zwlaszcza czas.

          Pozdrawiam

          kabotyn

          A żebyś wiedział, brachu, że wyruszę! Narazie trochę zimo, ale niech no tylko
          się nieco ociepli, biorę zaległy i nowy urlop i wyruszam ewangelizować
          dekadencki Zachód!
          Zacznę od mojego sąsiada, który zamiast Zmartwychwstałego, na Wielkanoc szuka
          po okolicy jajek...

          Ale "Spaß bei Seite" – jak powiadają zrozpaczeni ziomkowie nowego papieża.

          Naturalnie średniowiecze mamy za sobą i oświecony okres z przed i po Rewolucji
          Francuskiej i przeróżniste "-izmy" i tysącletnie rzesze, obozy koncentracyjne i
          wiele, wiele różnych epok, systemów i pomysłów coraz mądrzejszej ludzkości... A
          Kościół Katolicki jakoś dziwnie NIE PRZEMIJA; mało tego w skali światowej nawet
          ROŚNIE... I dzięki swej nadprzyrodzonej opiece i niezwykłej roztropności w
          nieuleganiu aktualnym modom i trendom, jest to ciągle ten sam Kościół, na
          którego czele jego Założyciel postawił Piotra-Skałę, a którego następcą jest
          właśnie wybrany Benedykt XVII.

          A teraz może, dla porównania przyjrzyjmy się może innym chrześcijańskim
          związkom wyznaniowym, których zbuntowani twórcy uznali, że najwyższy czas na
          przystosowanie Boga do naszych własnych potrzeb.
          Kościoły te odrzuciły wszystkie dogmaty, "uprościły" liturgię, zniosły
          celibat, wyświęcają kobiety, błogosławią związki partnerskie, nawet te
          niekoniecznie zdolne do prokreacji, skasowały sakramenty, w tym oczywiście ten
          najbardziej "zniewalający", czyli spowiedź, wyzwoliły się spod prymatu papieży
          i... rozproszyły po świecie, tworząc różnobarwną mozaikę towarzystw wzajemnej
          adoracji, coraz bardziej zatracających religijny charakter...
          Nic więc dziwnego, że świątynie tych "zakładów opieki społecznej"
          (Sozialeinrichtungen) – jak nazwał je pewien ewangelicki filozof, świecą
          jeszcze wiekszymi pustkami, niż te "rygorystyczne" katolickie.
          Po jakiego grzyba, zarywając niedzielę, chodzić do ogołoconej z jakiegokolwiek
          wystroju świątyni, w której nie ma już nic z Tajemnicy? Poklepać po ramieniu i
          zapewnić, że Bóg jest tak dobry, iż bez względu na to co się zrobi i tak
          człowiekowi wszystko wybaczy, może przecież kumpel w pracy, żona czy szukający
          jajek sąsiad...

          Więc może to jednak nie kwestia rozwadniania kościelnego dobrego starego "wina"
          reformatorską "wodą", aż zatraci ono całkowicie swój charakter, smak, bukiet, o
          duchowym "upojeniu" nawet nie wspominając?

          I to właśnie tego nie są w stanie (lub nie chcą) zrozumieć, spanikowani rzekomą
          surowością nowego papieża, mądrale z Gazety Wyborczej...

          Pozdrowienia

          Juras
          • kabotyn69 Re: Wkrótce wyruszam! 21.04.05, 00:27
            Jerzy!

            Slowa ostre niczym szpady szpic z ust Twoich plyna, dziwi mnie nieco fakt z
            jaka latwoscia ci to przychodzi. Cieszy mnie twoja gleboka wiara w kosciol jako
            instytucji stojacej na strazy naszej cywilizacji bo szanuje ludzi, ktorzy w cos
            mocno wierza. Rozumiem takze twoje zdanie w kwestii "rozpasania" zachodu, jako
            mieszkaniec Regensburga mam z tym na codzien do czynienia a najlepszy przyklad
            stanowi niemiecka telewizja, odzwierciedlenie gustow i pogladow naszego
            goscinnego narodu, ktora mam za nic. Dno.

            Natomiast bardzo rozdraznily mnie twoje Twoje ataki na kosciol po reformacji,
            wrecz rozsierdzily. Niezapominaj prosze o tle historycznym, o przyczynach dla
            ktorych Luter przybil swoich 95 tez o naprawie kosciola. To co osiagnal a takze
            to czego dokonali jego wpolwyznawcy wieki pozniej wymaga szacunku. Basta.

            Dobranoc

            kabotyn
            • juras_z_berlina1 Re: Wkrótce wyruszam! 21.04.05, 11:45
              kabotyn69 napisał:

              > Jerzy!

              > Slowa ostre niczym szpady szpic z ust Twoich plyna, dziwi mnie nieco fakt z
              > jaka latwoscia ci to przychodzi.

              To skutek kompletnego rozdrażnienia!
              Pracuję w instytucji naukowej (Stiftung Wissenschaft und Politik) i po wyborze
              Benedykta XVI spodziewałem się po moich inteligentnych niemieckich koleżankach
              i kolegach, że chociaż na chwilę pozbędą się charakterystycznej ich nacji
              sztywniackiej maski i będą się choćby trochę cieszyć z wyboru ich rodaka na tak
              eksponowane przecież stanowisko. Pośpieszyłem z samego rana z gratulacjami, ale
              bardzo szybko zorientowałem się, że ci biedacy myślą, iżbym z nich sobie kpił,
              co bardzo mnie zirytowało...

              Znając kard. Ratzingera z lektur jego książek, niezliczonych wywiadów i w ogóle
              z mojego aktywnego zaangażowania w sprawy Kościoła, naprawdę uważam go za
              absolutnie najlepszego na obecne czasy następcę św. Piotra! Jego wybór, który z
              cała rodziną przyjęliśmy z wielkim entuzjajmem, stał się dla mnie osobiście
              jeszcze jednym dowodem nadprzyrodzonej opieki Opatrzności nad Kościołem
              Katolickim, który mimo postępującej sekularyzacji tzw. Zachodu, w czasie z
              przed i po śmierci nieodżałowanego Jana Pawła II-go aż po wybór Benedykta XVII,
              przeżywa niesamowite wręcz przebudzenie. Jestem przekonany, że nowy papież
              zaskoczy nas jeszcze nie jeden raz; wiem, że skończy się np. pobłażanie dla
              różnych nadgorliwców, tak tych radykalnych reformatorów, jak i zaprzysiężonych
              integrystów. Także seksualnych dewiatów dni są raczej policzone (vide
              rozważania Drogi Krzyżowej w Wielki Piątek).
              Jego teologiczne przygotowanie, niezwykła osobowość, inteligencja, a przy tym
              głęboka wiara, skromość i wierność Kościołowi, bardzo szybko zostanie
              dostrzeżona i doceniona! Niemcy nie miały jeszcze tak błyskotliwego teologa, ja
              nawet uważam, że cały Kościół Chrystusowy nie miał wielu podobnych Benedyktowi
              XVI teologów, przynajmniej od czasu wielkiego Akwinaty...

              Reakcje Polaków, pomijając niepoważnych głupoli, bełkoczących coś tam o
              Hitlerjugend i innych polsko-niemieckich rozdźwiękach, były na ogół pozytywne,
              ale naturalnie laicka GW, mimo obszernych komentarzy, ubezpiecza sobie tyły,
              dopuszczając do głosu ludzi, którzy wynik konklawe dosłownie przeraził! Ludzie
              ci wypisuja więc podsłuchane na zdegustowanym Zachodzie głupoty, czasem wręcz
              zgodne z ich własnym, dość dziwnie pojmowanym "katolicyzmem":

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=22949332&a=22979081
              Stąd więc moje, może rzeczywiście pozbawione miłości bliźniego, posty (będę
              musiał się z nich wyspowiadać i przyrzec poprawę!).

              > Natomiast bardzo rozdraznily mnie twoje Twoje ataki na kosciol po reformacji,
              > wrecz rozsierdzily. Niezapominaj prosze o tle historycznym, o przyczynach dla
              > ktorych Luter przybil swoich 95 tez o naprawie kosciola. To co osiagnal a
              > takze to czego dokonali jego wpolwyznawcy wieki pozniej wymaga szacunku.
              Basta.

              O.k. - kilka słów o Reformacji.
              Otóż ja nie pisałem źle o Lutrze czy Kalvinie, tylko próbowałem (być może i
              niezbyt udolnie) udowodnić, że daleko idące reformy raczej nie zapełnią pustych
              kościołów, że to chyba rodzaj fatamorgany, podążanie za którą mogłoby mieć dla
              KK katastrofalne skutki. Już teraz w niemieckich katolickich parafiach nie
              świątynia, ale budynki przykościelne nazywane są PFARRZENTRUM, tak jakby kółko
              majsterkowiczów czy jakieś odbywające się tam spotkania przy kawie, stanowiły
              CENTRUM życia religijnego!
              A w gminach protestanckich jest to, niestety, REGUŁA! Nie mam nic przeciwko
              spotykaniu się ludzi, ale co to ma wspólnego z uprawianiem kultu, z
              uwielbianiem Boga, do którego zostaliśmy przecież stworzeni?
              Nie chcę się tutaj rozpisywać, ale możesz mi wierzyć, że wiem o czym mówię!
              W ramach różnych ekumenicznych spotkań poznałem trochę naszych braci
              ewangielików, często z nimi dyskutowałem, a niektórych było mi nawet zal!
              Nigdy np. nie zapomnę wspaniałej pani pastor, która kiedy tylko mogła
              przystępowała do Komunii św. w naszym kościele (wielu katolików nawet nie wie,
              że zgodnie z nauką KK, sformułowaną w nowym katechiźmie, jest to jak
              najbardziej dopuszczalne) i która tak bardzo zachwycała się bogactwem naszej
              liturgii... Często zwierzała mi się, że TĘSKNI za SAKRUM, którego jej, pani
              pastor(!), brakowało po prostu w jej własnym kościele!

              Na koniec Cie zaskoczę.
              Reformacja była potrzebna, już chociażby ze względu na fatalny stan Kościoła w
              tamtych czasach; dzieki Lutrowi Kościół musiał otrząsnąć się, co przyniosło
              zbawienną wręcz odnowę!
              Moim zdaniem błąd reformatorów polegał jednak na ich absolutnym radykalizmie;
              wydawało im się, że burząc dosłownie wszystko, uda im się zbudować coś
              wspanialszego, czystszego. Nie więli przy tym pod uwagę ludzkiej ułomności;
              niestety ludzie pozbawieni duchowego przywództwa (szczególnie w tamtych
              czasach), pozostawieni samym sobie z tym luterańskim "solo", stworzą religijną
              mozaikę zgodnie z własnym (solo) pojmowaniem religii, praktyk, modlitwy itd.
              Jeśli dodać do tego ludzkie wygodnictwo, lenistwo, fałszywych proroków,
              postępowych uwodzicieli, to bardzo szybko religia PRZESTAJE być KULTEM, a staje
              się spotkaniem przy kawie...

              No cóż, tak ja to widzę...

              Jako głęboko, ale i trochę konserwatywnie wierzący (i to nie tylko w świętość
              Kościoła!) katolik, obawiam się po prostu nowinek, które mogłyby pozbawić mnie
              Tajemnicy, strywializować praktyki religijne i kult¸ a także pozbawić mnie
              możliwości OFIARY i duchowego wzrastania, także poprzez nieraz i trudne
              posłuszeństwo przykazaniom i naukom mojego wymagającego Kościoła...

              Pozdrowienia

              Juras

    • milis2 Re: Benedykt XVI - władza i serce - komentuje Jan 20.04.05, 12:49
      A o prezerwatywach nie slyszales? "Sztuczne unikanie poczecia" + ochrona przed
      AIDS
    • aaaaaby Re: Benedykt XVI - władza i serce - komentuje Jan 20.04.05, 12:51
      To nie jest tak trudne do zrozumienia jak ci się wydaje. Jeżeli sam na to nie
      wpadłeś, poczytaj sobie trochę, to bardzo wzbogaca. Proponuję na www.google.pl
      wklepać
      +AIDS +profilaktyka +prezerwatywa.
    • 48matrix Re: Benedykt XVI - władza i serce - komentuje Jan 20.04.05, 13:38
      UFFFFFFF! Bawarscy Niemcy zawsze mieli ciepły stsosunek do Żydów, ponieważ Ci
      ostatni byli łatwopalni.....
    • pepperoni_prawdziwy A Turnau znów o swojej obsesji 20.04.05, 15:18
      Żydzi, Żydzi, wszędzie Żydzi. Można odnieść wrażenie, że to GW ma obsesję
      żydowską, a nie nasi antysemici. Nic zatem dziwnego, że kwestia relacji jednego
      miliarda katolików z kilkoma milionami Żydów urasta w GW do rangi jednego z
      najważniejszych problemów Kościoła (oczywiście: tylko Kościoła, bo dla kilku
      milionów Żydów w grucie rzeczy problem dialogu z miliardem katolików jest
      problemem trzeciorzędnym, ale tego nie wolno przecież głośno zauważyć). Kiedy
      oglądałem relacje ze świata, pokazujące reakcje ludzi na wiadomość o śmierci
      papieża, jedno mnie zadziwiło: katolicy, protestanci, muzułmanie, ateiści i
      agnostycy zawsze odnosili się czy to pozytywnie, czy negatywnie do
      uniwersalnych elementów nauczania i działalności JP II, jego wpływu na
      duchowość ludzi, na świat. A Żydzi jak jeden mąż potrafili powiedzieć
      tylko "Był dobry / za mało dobry / zły dla nas Żydów". I nic więcej nie byli w
      stanie z siebie wydusić.
    • ollgivanna Re: Benedykt XVI - władza i serce - komentuje Jan 20.04.05, 18:10
      AIDS i "sztuczne unikanie poczęcia", jak to określiłeś, mają za wspólny
      mianownik prezerwatywę, zwaną też kondomem. Gdyby ludzie w Afryce nie byli
      ciągle przekonywani przez misjonarzy, aby nie stosowali antykoncepcji, być może
      AIDS nie rozprzestrzeniałoby się w tak zastraszającym tempie.
      • togho Re: Benedykt XVI - władza i serce - komentuje Jan 20.04.05, 22:09
        wyjaśnienie:
        kościół sprzeciwia się stosowaniu antykoncepcji przez małżonków.
        Kontakty seksualne pozamałżeńskie (niezależnie, z antykoncepcją czy bez) są
        potepiane przez Kosciół bo są łamaniem 6 przykazania.
        AIDS rozprzestrzenia się głównie przez seks pozamałrzeński.
        Wspierając rozpowszechnianie prezerwatyw w krajach trzeciego świata kościół
        dawałby niejako przyzwolenie na cudzołóstwo.
    • tom1003 Re: Benedykt XVI - władza i serce - komentuje Jan 20.04.05, 18:49
      Nie jestem głęboko wierzacy, ale kiedy zdarza mi się od czasu do czasu np.
      upić, nie oczekuję, że Kościół sformułuje dogmat o pijaństwie jako dobrym
      uczynku. Logika ludzi z Gazety Wyborczej jest jednak inna. Kimże są ci ludzie ,
      ze chcą zmieniać doktrynę Kościoła katolickiego. Proponuję jednak Gazecie iśc
      dalej, przecież możnaby domagać się rewolucji obyczajów, zwyczajów i norm także
      od innych religii. Np niech np żydzi zrezygnują z obrzezania, zakaz jedzenia
      wieprzowiny w judaizmie też jest konserwatywny, a przecie mogliby zarabiać na
      chodowli świń. Swoją drogą buddyści mogliby zacząć wyznawać jakiegoś Boga
      osobowego, bo przecie łatwiej dogadaliby się z monoteistami, a to byłoby
      korzystne dla pokoju
      • prune Re: Benedykt XVI - władza i serce - komentuje Jan 20.04.05, 20:05
        nie jestem wierząca, ale wiem przynajmniej tyle, ze dogmat dotyczy wiary a nie
        moralności...
    • marco35 Benedykt XVI nie jest następcą Jana Pawła II !!!! 20.04.05, 21:15
      Benedykt XVI nie jest następcą Jana Pawła II!!!!!!!!! Każdy papież jest
      następcą św Piotra. Większość mediów popełnia ten błąd.....
      • telemann Re: Benedykt XVI nie jest następcą Jana Pawła II 26.04.05, 17:35
        Ponoć autorem tego lub komentarza jest Adam Michnik?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja