Noam Chomsky - kanapowy anarchista imperializmu

IP: *.dmn.com.au 12.07.02, 15:06
Tak jak najsłabsze skały są odsłaniane jedynie przez niskie fale, tak samo
tylko dzisiejszy niski poziom walki klasowej umożliwia prominentnemu naukowcowi
z Bostonu Noamowi Chomskiemu, lewicowcowi strojącemu się w anarchizujące szaty,
jawienie się studentom jako swego rodzaju przyciągający ich “radykalny”
biegun. Chomsky jest bardzo dumny z siebie z powodu swej niewiarygodnej odwagi,
przejawiającej się w publikowaniu krytyki bardziej krwawych ekscesów wojskowej
i zagranicznej polityki Stanów Zjednoczonych, oraz nie kończących się wyjaśnień
jego zdumiewającego odkrycia, że tak naprawdę to politycy kłamią. Ale wiele się
zawsze wybacza tym, którzy tak jak Chomsky, równają szeregi z własną klasą
panującą w kluczowym dla Amerykanów teście lojalności: lepiej nienawidzić
czerwonych, jeśli chcecie iść naprzód. Nęcący czerwienią profesor i jemu
podobni plują na każdą rewolucję społeczną, z kierowaną przez Lenina i
Trockiego rewolucją bolszewicką włącznie. “Jeśli rozumieć lewicę jako
obejmującą bolszewizm, to ja stanowczo odcinam się od takiej lewicy. Moim
zdaniem Lenin był jednym z najgorszych wrogów socjalizmu”, mówi antykomunista
Chomsky.
A to bolszewicy z Leninem na czele sprawili, że marksizm przestał być
tylko teorią, przyoblekli go w ciało i krew, tworząc pierwsze w świecie państwo
robotnicze, znosząc kapitalistyczny wyzysk i zastępując go skolektywizowaną,
planową gospodarką, co było historycznym zwycięstwem o wymiarze
ogólnoświatowym. Młode rewolucyjne państwo było znakiem nadziei i natchnieniem
dla uciskanych ludów świata; było znienawidzone przez imperialistów, którzy
usiłowali je zniszczyć; nie tylko przez bezpośrednią inwazję, lecz z gorliwą
pomocą ówczesnych “Chomskych”, jak np. renegat Karl Kautsky, który podobnie
płakał i zgrzytał zębami z powodu zniszczenia przez bolszewików “demokracji”,
przez którą oczywiście rozumiał “demokrację” burżuazyjną, czyli dyktaturę
klasy kapitalistów.
Dziś Chomsky łączy się z imperialistyczną burżuazją, witając z
zadowoleniem kapitalistyczną kontr-rewolucję, która pogrążyła b. ZSRR w
nieszczęściach, w bratobójczym rozlewie krwi, i twierdzi: “Moja reakcja na
koniec radzieckiej tyranii była podobna do mojej reakcji na klęskę Hitlera i
Mussoliniego. We wszystkich tych wypadkach było to zwycięstwo ludzkiego ducha".
(Red & Black Revolution Nr 2 z 1996 r.) Faszyzm był desperacką próbą zachowania
burżuazyjnego porządku w Europie, utopienia we krwi walki klasowej i pokonania
rewolucji rosyjskiej z 1917 r., którą Chomsky tak gardzi. I to Armia Czerwona,
chociaż źle dowodzona przez stalinowców, pokonała Hitlera i wyzwoliła
nazistowskie obozy śmierci, takie jak Auschwitz. Ta próba zrównania komunizmu z
faszyzmem, odwiecznie powtarzana za reakcyjnymi apologetami burżuazji,
faktycznie trywializuje unikatowe i niewypowiedziane zbrodnie hitlerowskiego
holokaustu, kiedy zamordowano miliony ludzi w obłędnym dążeniu do zniesienia
całych narodów z powierzchni ziemi. Ale to zdaje się nie niepokoić Chomskiego,
który, jak wielu innych lewicowych też-fachowców na początku lat
osiemdziesiątych XX w. publicznie bronił apologety nazistowskiego holokaustu,
francuskiego naukowca Roberta Faurissona. Kiedy francuska lewica krytykowała
Chomskiego za to podłe stanowisko, on pytał, kto za tym stoi i twierdził, że
krytykuje go ona dlatego, że znajduje się ”pod wielkim wpływem leninizmu”.
Zniszczenie ZSRR zrodziło podwyższoną międzyimperialistyczną
rywalizację i wojnę: Zapaść skolektywizowanej gospodarki ZSRR była wielką
porażką dla światowej klasy pracowniczej, rezultatem nie ustępującego
kapitalistycznego okrążenia, nacisku, którego produktem była stalinowska
biurokracja – pasożytnicza kasta, która odebrała władzę polityczną klasie
pracowniczej i w końcu pod tym naciskiem skapitulowała.
Chomsky, oczywiście, jest bohaterem dla “tłumów z Seattle”. Te protesty
w Seattle były cyrkiem zdominowanym przez narodowy szowinizm, rasistowski
protekcjonizm i kontr-rewolucyjne ataki na chińskie zdeformowane państwo
robotnicze. I w protestach w Seattle przeciwko Światowej Organizacji Handlowej
(WTO), i w protestach w Waszyngtonie z 15-16 kwietnia przeciwko MFW i Bankowi
Światowemu prokapitalistyczna biurokracja związkowa AFL-CIO dla własnych
reakcyjnych celów: szowinistycznego protekcjonizmu handlowego i
antykomunistycznego walenia w Chiny - manipulowała lewicową młodzieżą
studencką, której troska o globalną nędzę jest pomieszana z iluzjami co
do “demokratycznej” natury amerykańskiego państwa.
Wojna jest kluczowym sprawdzianem dla każdego samozwańczego socjalisty.
Gdy ostatniej wiosny USA i NATO terrorystycznie bombardowały Serbię, to Chomsky
wraz ze swymi zwolennikami z panelu naukowców-socjalistów gorliwie zachował
milczenie w tej sprawie podczas otwartej dyskusji na konferencji tego panelu,
bo tak zarządził przywódca Demokratycznych Socjalistów Ameryki Bogdan Denitch
(który popierał bombardowania). Teraz, po roku, Chomsky już żadnym skrobaniem
nie może zaprzeczyć, że ma chęć być doradcą możnych tego świata. Spekulując
o “nowej wojnie w Kosowie” (patrz: Le Monde Diplomatique, 14 marca 200 r.)
Chomsky doradza, że “poważna troska o ochronę Kosowarów” mogłaby prowadzić do
dalszych negocjacji dyplomatycznych albo nawet sankcji. Narzeka, że “NATO
również podejmuje mało wysiłków na rzecz przeprowadzenia innych, pokojowych
środków; nawet embargo naftowe, rdzeń jakiegokolwiek poważnego reżimu sankcji,
nie było rozważane, aż do końca bombardowań". Tak więc nie sprzeciwia się on
prawdopodobnym celom wojny prowadzonej przez imperialistyczny sojusz wojskowy
NATO, tylko jego metodom. Rzeczywiście, kiedy “pokojowe” siły USA i NATO
wkroczyły do Bośni w 1995 r. pod auspicjami ONZ, Chomsky ogłosił: “Gdybym miał
głosować, to prawdopodobnie głosowałbym za wysłaniem tych oddziałów” (Class
Warfare, 1996).
Co się tyczy Iraku, to Chomsky leje krokodyle łzy nad morderczymi
efektami sankcji ONZ, podpisując (8 stycznia 1999 r.) “Wezwanie do działania
przeciw sankcjom i wojnie, wymierzonej przez Stany Zjednoczone w lud Iraku”.
Ale w 1991 roku poparł on sankcje! Pisał on wtedy: “Gdyby celem Waszyngtonu
było zapewnienie wycofania się Iraku z Kuwejtu, rozwiązanie problemów regionu,
i zmierzanie ku bardziej przyzwoitemu światu, to stosowałby on pokojowe środki,
przepisane przez prawo międzynarodowe: sankcje i dyplomację” (artykuł pt.: "The
Gulf Crisis", w: “Z Magazine”, luty 1991 r.) Lecz przecież sankcje zabijają, a
dyplomacja to tylko wojna prowadzona innymi środkami.
Przez całą krytykę Chomskiego wobec polityki amerykańskiej czerwoną
nicią przewija się tchórzliwe zapewnianie (kogo?), że w Stanach
Zjednoczonych “nie ma wystarczających środków, by stosować przemoc przeciw
relatywnie uprzywilejowanym grupom”, że tamtejsi intelektualiści "nie będą
musieli znosić losu orwellowskiego Winstona Smitha czy jego autentycznych
odpowiedników... Staną raczej w obliczu nieprzyjemności, oczernienia, pewnego
stopnia ryzyka, czasem utraty istotnych przywilejów, ale nie tortur, ścięcia
ani zamknięcia w domu wariatów”, że “cechą amerykańskiej demokracji”
jest “niezdolność państwa do użycia masowej przemocy przeciw własnym
obywatelom”; i że jest to “społeczeństwo, w którym nie ma form przymusu i
karania występujących wszędzie indziej”. Tak więc temu kanapowemu anarchiście
wydaje się, że tylko w paru “totalitarnych” państwach występuje przymus,
podczas gdy amerykańska “demokracja” wymaga jedynie “kontroli ideologicznej”
ludności przez intelektualistów. Cóż za reakcyjny, oczywisty nonsens!
Ten róż
    • Gość: c.d.n Noam Chomsky - kanapowy anarchista imperializmu IP: *.devtest.net / 212.80.166.* 12.07.02, 15:15
      Cóż za reakcyjny, oczywisty nonsens!
      Ten różowy obraz nie jest jedynym, z którym ze zdziwieniem zetknie się
      czarny człowiek, mający doświadczenia z naszym rasistowskim społeczeństwem. Jak
      wiedzą leniniści, a nawet konsekwentni anarchiści, wszystkie państwa są
      narzędziem przymusu, dominacji jednej klasy nad drugą, opierającym się na siłach
      zbrojnych, aby utrzymać nad nią kontrolę. Państwo amerykańskie za fasadą wyborów
      ukrywa machinę ekstremalnej przemocy i terroru, z największym w całym “świecie
      zachodnim” odsetkiem ludności przebywającym w więzieniu. Żeby być uznanym za
      poważnego kandydata na prezydenta, to trzeba entuzjastycznie uczestniczyć w
      legalnym linczowaniu i ustanawiać coraz nowe rekordy w wykonywaniu barbarzyńskiej
      kary śmierci. Amerykańska policja w dzielnicach zamieszkanych przez czarnych czy
      inne mniejszości, przez biedotę, zachowuje się jak armia okupacyjna, jak o tym
      świadczą procesy wytoczone jej przez Abnera Louimę i Rodneya Kinga, których
      torturowała, czy przez rodziców Amadou Diallo, którego zamordowała. Zresztą nie
      chodzi tylko o czarnych, pamiętacie przecież Waco, gdzie z rozkazu Clintona i
      Janet Reno federalni mordercy z BATF i FBI zabili ponad 80 mężczyzn, kobiet i
      dzieci z pewnej komuny integrystów religijnych. Gliniarze regularnie próbują
      także rozbijać pikiety robotnicze. Nawet słynny uzbrojony uciekinier z Bostonu
      Whitey Bulger wiedział o wiele lepiej niż nasz profesor-fantasta, że nasze
      społeczeństwo jest pełne przemocy.
      Chomsky może nawet usprawiedliwić wojnę imperialistyczną, jeśli tylko
      jest ona prowadzona w dobrych intencjach albo przez jakieś mityczne ciało dobrego
      świata, na którym spoczywa “ciężkie brzemię - podejmować się użycia siły
      przeciwko przemocy niszczącej zasady porządku międzynarodowego”. “W realnym
      świecie”, poucza nas Chomsky z jasną twarzą, “jeśli silni nie mają robić
      wszystkiego co chcą”, to musimy im “narzucić swego rodzaju ramy porządku
      światowego, to może być Karta Narodów Zjednoczonych, może być Międzynarodowy
      Trybunał Sprawiedliwości, może jakaś inna instytucja już istniejąca, a może się
      wymyśli coś lepszego, co zyska szeroką akceptację” (The New Military Humanism:
      Lessons from Kosovo, 1999). Wszystko inne, pisze on, jest tylko “abstrakcyjną
      dyskusją”, dobrą może dla “początkujących studentów filozofii”. No dobrze, ale
      przecież to Karol Marks, bicz na Bakunina – ulubionego bohatera Chomskiego –
      podkreślał, że prawo nie może stać ponad materialnymi warunkami, które je
      zrodziły, i że “Wyzwolenie jest aktem historycznym, nie aktem woli, określonym
      przez historyczne warunki”. Dzisiejszy świat - nie licząc pozostałych jeszcze
      zdeformowanych państw robotniczych – jest zdominowany przez konkurujące państwa
      imperialistyczne i ich mniejszych partnerów, czasami sojuszników, czasami wrogów,
      i ich skorumpowane neokolonialne reżimy, wszystkie uzbrojone po zęby i starające
      się nawzajem wykiwać i uzyskać przewagę. Plany ustanowienia “pokoju światowego”
      bez zniszczenia tego systemu są w najlepszym razie marzeniami człowieka
      zamkniętego w wieży z kości słoniowej, w najgorszym – tak jak w wypadku
      Chomskiego – cieniutką osłoną, za którą skrywa się beznadziejność, i listkiem
      figowym dla dalszych imperialistycznych grabieży.
      Rzeczywiście, nasz wybitny uczony ma z Bakuninem wiele wspólnego, nie
      tylko deklamacje skierowane przeciwko “czerwonej biurokracji” i wrogość wobec
      Marksa i Engelsa, ich materialistycznego pojmowania dziejów, wobec tego, że to
      przemysłowa klasa robotnicza jest siłą napędową rewolucji przeciw kapitalizmowi,
      że sukces rewolucji może zapewnić tylko dyktatura proletariatu. Poza tym Bakunin
      był jedynym znanym XIX-wiecznym rewolucjonistą rosyjskim, który nie tylko słał z
      więzienia nędzne petycje do rosyjskiego monarchy absolutnego – cara Mikołaja I,
      ale nawet w 1862 r., w 10 lat po wyjściu z niego, pisał w broszurze: “Powinniśmy
      z największą radością pójść za Romanowem, gdyby Romanow się zmienił, gdyby mógł
      się zmienić... tylko on mógłby przeprowadzić całkowitą i wielką, pokojową
      rewolucję, bez rozlewu choćby kropli rosyjskiej czy słowiańskiej krwi”. Dziś ani
      NATO, ani ONZ, ani WTO, ani Bank Światowy, ani inne agendy imperializmu nie są
      ani trochę bardziej chętne, by “zmienić się”, niż wtedy był car. Tylko tak jak
      partia bolszewicka Lenina i Trockiego, awangardowa partia przewodząca klasie
      robotniczej, która na ruinach samowładztwa zbudowała w Rosji pierwsze w świecie
      rewolucyjne państwo robotnicze, tak samo i dziś tylko rewolucyjna,
      internacjonalistyczna partia awangardowa może poprowadzić walkę o zwycięską
      rewolucję robotniczą przeciw zgniłemu imperializmowi amerykańskiemu.
      • yidele Re: Noam Chomsky - 13.07.02, 02:08
        no i co się po tym nudnym kawałku spodziewasz? Myslisz ze wywołasz burzę
        kontrowersji? Czym Chomski jest wiadomo, ale to że krytykujesz go z pozycji neo-
        trockizmu jest nie tylko smieszne ale i bezpodstawne. Coż tedy biedny Chomski ci
        zawinił? Ot, zapewne ukradł ci paru bardziej rozsądnych słuchaczy dla których
        krwawa swiatowa rewolucja i równanie do najnizszego wspólnego mianownika nie
        brzmi jak socjalistyczny raj. Chomski to złozona osobowość, zaś jego poglądy
        bynajmniej monolityczne nie są. W swoich anty-izraelskich zapędach romansował ze
        znanym "Holocaust denier" P. Faurisson. Generalnie rzecz biorąc, myslę że dopuki
        P N. Chomski pisze i mówi nt. mu znany czyli zagrożenie ze strony tzw. Military
        Industrial Complex ( koncept porzyczony jeszcze od byłego prezydenta) oraz
        Manufacturing Consent - ma swoje momenty. N.Czomski natomiast pada na pysk kiedy
        zaczyna promulgować opinie i teorie oparte o swoja kominternowską pseudo-
        moralność co mozna także powiedzieć o TOBIE, autorze, pierdolący głodne kawałki o
        wielkim eksperymencie czy robotniczym panstwie. Powiem prosto i wezłowato - fakt
        ze bolszewicka rewolucja zdechła w zarodku napawa mnie radością tak jak napawa
        ten fakt radością kazedgo człowieka potrafiącego myśleć bez komitetu komsomołców
        lub politruka. W momencie tzw. rewolucji w rosji wiekszość ludnosći zajmowała się
        uprawą roli, zas prawdziwa rewolucja przemysłowa stała się ciałem PO dojsciu
        krwawych komuchów do władzy. Dyktatura proletariatu reprezentuje większośc tam,
        gdzie do proletariatu zaliczysz chłopów - tych samych których
        bezlitośnie "rozkułaczano", mordowano i głodzono na smierć. Lenin i Stalin
        dokonali największego aktu "manufacturing consent" bowiem stworzyli "panstwo
        robotnicze" bez robotników, rządzone przez "większość" która była mniejszoscią.
        Kochasz się widocznie w wyzutych przez czas i demagogię frazesach propagandowych -
        serwujesz ich bowiem dosyć - ale zapominasz jednak ze tzw. "przemysłowa klasa
        robotnicza" to prawie przeżytek który powoli odchodzi w dal... Porównujesz
        Chomskiego do Bakunina - i w tym pewnie troche racji masz, bo Bakunin za
        Proudhon'em twierdził ze "własność prywatna to kradziez" - ale mylisz sie gdy
        twierdzisz że Marksem i Engelsem pogardza - wszak kazdy monograf Chomskiego jest
        tak naprawde o tym jak "zły amerykanski kapitalizm/dazenie do dominacji rynku
        jest u źrodeł problemu"; wszędzie i zawsze Chomski kładzie nacisk na EKONOMICZNE
        podłoże/motywację. Jak by nie było, Chomski jest unikalnie Amerykanskim tworem,
        pchłą na grzbiecie giganta, ale twoja złość jest naprawdę nie na miejscu bo w
        ameryce nie znajdzesz kupców na swą ideologię mordu i kolektywizacji - nawet
        gdyby Chomskiego tam nie było....Co do twych snow swiatowej rewolucji - módl sie
        do swego panteonu komunistycznych swiętych o to aby się nigdy nie zisciły -
        pamiętaj bowiem że będąc posiadaczem ( nawet miernego) intelektu jestes w
        najlepszym wypadku wrogiem ludu pracujacego, maszerujących idiotów, którzy
        rozprawią się z toba NAJPIERW. W czasie ruskiej rewolucji znany był okrzyk: "bij
        jewo, jewo brat studient"

        polecam lekturę:
        The Marching Morons, by C. M. Kornbluth
        Homage to Catalonia , by Orwell
    • Gość: nik marksista-leninista i twardogłowy kapitalista IP: *.216-194-20-53.nyc.ny.metconnect.net 13.07.02, 22:55
      Jeżeli krytykujesz Chomsky'go z pozycji marksisty -leninisty, to wiele nie
      zyskasz.
      Chomsky to jeden z najwiekszych i najbardziej obiektywnych iniezależnych
      amerykanskich intelektualistów.
      Jeżeli jest antykomunistą, to swiadczy o nim jeszcze lepiej.

      Chomsky'go nienawidzą marksisci-leninisci i "hard core" swiatowej finansjery i
      twardogłowi globalisci-kapitalisci.
      W tej sytuacji widać, jak blisko siebie są te dwa nurty, które udają, że są
      najbardziej zawzietymi wrogami.
      Przecież to finansjera Wall Street finansowała rewolucję bolszewicką, a potem
      budowała potęgę gospodarczą Sowietów.
      Daje to chyba sporo do myslenia...
    • Gość: mirmat CHOMSKY NORMALNYM CZLOWIEKIEM: NIEEEEE!!!!!!!!!!!! IP: *.dialup.eol.ca 14.07.02, 04:34
      Biedny RosTA, jak inne sierotki po komunie z tlumku "usual suspects" szuka
      jakiegos nadchnienia w Marksie a ono nie przychodzi. Zapomnial, ze pociag z
      profesjonalitami od prania mozgow odjechal z przystanku Komunizm i podaza do
      nowego Eldorada despotyzmu zwanego Islamizmem. Dlatego wsrod lunatykow
      Chomskiego mamy bylych marksitow maszerujacych razem z wielbicielami Allaha,
      feministki razem z owinietymi burkami zwolenniczkami kamieniowania kobiet,
      pacyfistow razem z terorystami. Lunatycy zawsze wyrozniali sie orginalnoscia.
      Ale RosTA, WAZNE JEST NIE TO ZA CZYM ONI DEMONTRUJA ALE PRZECIW CZEMU. TAK
      DLUGO JAK NA TYM SWIECIE, BEDA LUDZIE CIESZYLI SIE WOLNOSCIA I BEDA
      ZDECYDOWANIE JEJ BRONIC MOZESZ LICZYC NA PSEUDOINTELEKTUALISTOW TYPU CHOMSKYCH
      TAK JAK W PRZESZLOSCI PODOBNA HOLOTKA LICZYC MOGLA NA STALINA, HITLERA, MAO CZY
      POT POLA. TU CHODZI O TEGO SZATANA AMERYKE, KAPUJESZ?
      • Gość: nik Re: IP: 216.194.20.* 15.07.02, 17:33
        Dla żydowskich szowinistów, Zyd-nie szowinista, nie jest normalny. Bo przecież
        wg nich powinien on być tak samo fanatyczny jak oni.
        A tak to zdrajca.
        • Gość: - Re: Chomsky IP: 168.103.126.* 15.07.02, 18:46
          Jest jednym z tych nielicznych Zydow amerykanskich ktorzy maja sumienie i nie
          kieruja sie krotkowzrocznym interesem swojej grupy etnicznej. Cenimy
          Finkelshteina, Chomsky'iego, Schoenmana i wielu innych. Nawet kiedy ich opinie
          nie pokrywaja sie zupelnie z naszymi. Na tym polega demokracja.
        • Gość: - Re: Chomsky IP: 168.103.126.* 15.07.02, 18:46
          Jest jednym z tych nielicznych Zydow amerykanskich ktorzy maja sumienie i nie
          kieruja sie krotkowzrocznym interesem swojej grupy etnicznej. Cenimy
          Finkelshteina, Chomsky'iego, Schoenmana i wielu innych. Nawet kiedy ich opinie
          nie pokrywaja sie zupelnie z naszymi. Na tym polega demokracja.
        • Gość: - Re: Chomsky IP: 168.103.126.* 15.07.02, 18:46
          Jest jednym z tych nielicznych Zydow amerykanskich ktorzy maja sumienie i nie
          kieruja sie krotkowzrocznym interesem swojej grupy etnicznej. Cenimy
          Finkelshteina, Chomsky'iego, Schoenmana i wielu innych. Nawet kiedy ich opinie
          nie pokrywaja sie zupelnie z naszymi. Na tym polega demokracja.
    • Gość: U Re: Noam Chomsky - kanapowy anarchista imperializ IP: *.gis.net 15.07.02, 21:55
      Noam Chomsky,to jest ktos.Cokolwiek powiesz...............
    • Gość: Fredzio Re: Noam Chomsky - kanapowy anarchista imperializ IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 15.07.02, 22:33
      Gość portalu: RosTA napisał(a):

      ) Tak jak najsłabsze skały są odsłaniane jedynie przez niskie fale, tak samo
      ) tylko dzisiejszy niski poziom walki klasowej umożliwia prominentnemu
      naukowcowi
      )
      ) z Bostonu Noamowi Chomskiemu, lewicowcowi strojącemu się w anarchizujące
      szaty,
      )
      ) jawienie się studentom jako swego rodzaju przyciągający ich “radykalny&
      ) #8221;
      ) biegun. Chomsky jest bardzo dumny z siebie z powodu swej niewiarygodnej
      odwagi,
      )
      ) przejawiającej się w publikowaniu krytyki bardziej krwawych ekscesów
      wojskowej
      ) i zagranicznej polityki Stanów Zjednoczonych, oraz nie kończących się
      wyjaśnień
      )
      ) jego zdumiewającego odkrycia, że tak naprawdę to politycy kłamią. Ale wiele
      się
      )
      ) zawsze wybacza tym, którzy tak jak Chomsky, równają szeregi z własną klasą
      ) panującą w kluczowym dla Amerykanów teście lojalności: lepiej nienawidzić
      ) czerwonych, jeśli chcecie iść naprzód. Nęcący czerwienią profesor i jemu
      ) podobni plują na każdą rewolucję społeczną, z kierowaną przez Lenina i
      ) Trockiego rewolucją bolszewicką włącznie. “Jeśli rozumieć lewicę jako
      ) obejmującą bolszewizm, to ja stanowczo odcinam się od takiej lewicy. Moim
      ) zdaniem Lenin był jednym z najgorszych wrogów socjalizmu”, mówi antykomun
      ) ista
      ) Chomsky.
      ) A to bolszewicy z Leninem na czele sprawili, że marksizm przestał być
      ) tylko teorią, przyoblekli go w ciało i krew, tworząc pierwsze w świecie
      państwo
      )
      ) robotnicze, znosząc kapitalistyczny wyzysk i zastępując go skolektywizowaną,
      ) planową gospodarką, co było historycznym zwycięstwem o wymiarze
      ) ogólnoświatowym. Młode rewolucyjne państwo było znakiem nadziei i
      natchnieniem
      ) dla uciskanych ludów świata; było znienawidzone przez imperialistów, którzy
      ) usiłowali je zniszczyć; nie tylko przez bezpośrednią inwazję, lecz z gorliwą
      ) pomocą ówczesnych “Chomskych”, jak np. renegat Karl Kautsky, który
      ) podobnie
      ) płakał i zgrzytał zębami z powodu zniszczenia przez bolszewików “demokrac
      ) ji”,
      ) przez którą oczywiście rozumiał “demokrację” burżuazyjną, czyli dy
      ) ktaturę
      ) klasy kapitalistów.
      ) Dziś Chomsky łączy się z imperialistyczną burżuazją, witając z
      ) zadowoleniem kapitalistyczną kontr-rewolucję, która pogrążyła b. ZSRR w
      ) nieszczęściach, w bratobójczym rozlewie krwi, i twierdzi: “Moja reakcja n
      ) a
      ) koniec radzieckiej tyranii była podobna do mojej reakcji na klęskę Hitlera i
      ) Mussoliniego. We wszystkich tych wypadkach było to zwycięstwo ludzkiego
      ducha".
      )
      ) (Red & Black Revolution Nr 2 z 1996 r.) Faszyzm był desperacką próbą
      zachowania
      )
      ) burżuazyjnego porządku w Europie, utopienia we krwi walki klasowej i
      pokonania
      ) rewolucji rosyjskiej z 1917 r., którą Chomsky tak gardzi. I to Armia
      Czerwona,
      ) chociaż źle dowodzona przez stalinowców, pokonała Hitlera i wyzwoliła
      ) nazistowskie obozy śmierci, takie jak Auschwitz. Ta próba zrównania komunizmu
      z
      )
      ) faszyzmem, odwiecznie powtarzana za reakcyjnymi apologetami burżuazji,
      ) faktycznie trywializuje unikatowe i niewypowiedziane zbrodnie hitlerowskiego
      ) holokaustu, kiedy zamordowano miliony ludzi w obłędnym dążeniu do zniesienia
      ) całych narodów z powierzchni ziemi. Ale to zdaje się nie niepokoić
      Chomskiego,
      ) który, jak wielu innych lewicowych też-fachowców na początku lat
      ) osiemdziesiątych XX w. publicznie bronił apologety nazistowskiego holokaustu,
      ) francuskiego naukowca Roberta Faurissona. Kiedy francuska lewica krytykowała
      ) Chomskiego za to podłe stanowisko, on pytał, kto za tym stoi i twierdził, że
      ) krytykuje go ona dlatego, że znajduje się ”pod wielkim wpływem leninizmu&
      ) #8221;.
      ) Zniszczenie ZSRR zrodziło podwyższoną międzyimperialistyczną
      ) rywalizację i wojnę: Zapaść skolektywizowanej gospodarki ZSRR była wielką
      ) porażką dla światowej klasy pracowniczej, rezultatem nie ustępującego
      ) kapitalistycznego okrążenia, nacisku, którego produktem była stalinowska
      ) biurokracja – pasożytnicza kasta, która odebrała władzę polityczną klasie
      )
      ) pracowniczej i w końcu pod tym naciskiem skapitulowała.
      ) Chomsky, oczywiście, jest bohaterem dla “tłumów z Seattle”. Te pro
      ) testy
      ) w Seattle były cyrkiem zdominowanym przez narodowy szowinizm, rasistowski
      ) protekcjonizm i kontr-rewolucyjne ataki na chińskie zdeformowane państwo
      ) robotnicze. I w protestach w Seattle przeciwko Światowej Organizacji
      Handlowej
      )
      ) (WTO), i w protestach w Waszyngtonie z 15-16 kwietnia przeciwko MFW i
      Bankowi
      ) Światowemu prokapitalistyczna biurokracja związkowa AFL-CIO dla własnych
      ) reakcyjnych celów: szowinistycznego protekcjonizmu handlowego i
      ) antykomunistycznego walenia w Chiny - manipulowała lewicową młodzieżą
      ) studencką, której troska o globalną nędzę jest pomieszana z iluzjami co
      ) do “demokratycznej” natury amerykańskiego państwa.
      ) Wojna jest kluczowym sprawdzianem dla każdego samozwańczego socjalisty.
      ) Gdy ostatniej wiosny USA i NATO terrorystycznie bombardowały Serbię, to
      Chomsky
      )
      ) wraz ze swymi zwolennikami z panelu naukowców-socjalistów gorliwie zachował
      ) milczenie w tej sprawie podczas otwartej dyskusji na konferencji tego panelu,
      ) bo tak zarządził przywódca Demokratycznych Socjalistów Ameryki Bogdan Denitch
      ) (który popierał bombardowania). Teraz, po roku, Chomsky już żadnym skrobaniem
      ) nie może zaprzeczyć, że ma chęć być doradcą możnych tego świata. Spekulując
      ) o “nowej wojnie w Kosowie” (patrz: Le Monde Diplomatique, 14 marca
      ) 200 r.)
      ) Chomsky doradza, że “poważna troska o ochronę Kosowarów” mogłaby pr
      ) owadzić do
      ) dalszych negocjacji dyplomatycznych albo nawet sankcji. Narzeka, że “NAT
      ) O
      ) również podejmuje mało wysiłków na rzecz przeprowadzenia innych, pokojowych
      ) środków; nawet embargo naftowe, rdzeń jakiegokolwiek poważnego reżimu
      sankcji,
      ) nie było rozważane, aż do końca bombardowań". Tak więc nie sprzeciwia się on
      ) prawdopodobnym celom wojny prowadzonej przez imperialistyczny sojusz wojskowy
      ) NATO, tylko jego metodom. Rzeczywiście, kiedy “pokojowe” siły USA i
      ) NATO
      ) wkroczyły do Bośni w 1995 r. pod auspicjami ONZ, Chomsky ogłosił: “Gdybym
      ) miał
      ) głosować, to prawdopodobnie głosowałbym za wysłaniem tych oddziałów” (Cla
      ) ss
      ) Warfare, 1996).
      ) Co się tyczy Iraku, to Chomsky leje krokodyle łzy nad morderczymi
      ) efektami sankcji ONZ, podpisując (8 stycznia 1999 r.) “Wezwanie do działa
      ) nia
      ) przeciw sankcjom i wojnie, wymierzonej przez Stany Zjednoczone w lud Iraku̶
      ) 1;.
      ) Ale w 1991 roku poparł on sankcje! Pisał on wtedy: “Gdyby celem Waszyngto
      ) nu
      ) było zapewnienie wycofania się Iraku z Kuwejtu, rozwiązanie problemów
      regionu,
      ) i zmierzanie ku bardziej przyzwoitemu światu, to stosowałby on pokojowe
      środki,
      )
      ) przepisane przez prawo międzynarodowe: sankcje i dyplomację” (artykuł pt.
      ) : "The
      ) Gulf Crisis", w: “Z Magazine”, luty 1991 r.) Lecz przecież sankcje
      ) zabijają, a
      ) dyplomacja to tylko wojna prowadzona innymi środkami.
      ) Przez całą krytykę Chomskiego wobec polityki amerykańskiej czerwoną
      ) nicią przewija się tchórzliwe zapewnianie (kogo?), że w Stanach
      ) Zjednoczonych “nie ma wystarczających środków, by stosować przemoc przeci
      ) w
      ) relatywnie uprzywilejowanym grupom”, że tamtejsi intelektualiści "nie będ
      ) ą
      ) musieli znosić losu orwellowskiego Winstona Smitha czy jego autentycznych
      ) odpowiedników... Staną raczej w obliczu nieprzyjemności, oczernienia, pewnego
      ) stopnia ryzyka, czasem utraty istotnych przywilejów, ale nie tortur, ścięcia
      ) ani zamknięcia w domu wariatów”, że “cechą amerykańskiej demokracji
      ) ”
      ) jest “niezdolność państwa do użycia masowej przemocy przeciw własnym
      ) obywatelom”; i że jes
    • Gość: mirmat Noam Chomsky - "ktos" napisalo "cos" IP: *.dialup.eol.ca 16.07.02, 07:48
      U napisal:"Noam Chomsky,to jest ktos.Cokolwiek powiesz......."

      Jezeli Chomsky jest "ktos" to CO to jest "U"




      • Gość: ab Re: Noam Chomsky - IP: 168.103.126.* 16.07.02, 20:43
        jedno pewne U to nie Fredzio, ale zaden z nich nie wyklada na Harvardzie
Pełna wersja