kozaczek3 10.06.05, 15:24 Dlaczego na tronie Piotrowym nie może zasiąść kobieta???????? Ponoć już raz była Papieżyca Joanna. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
rezurekcja Re: Cesarzem Japonii może być kobieta 10.06.05, 15:35 kozaczek3 napisał: > Ponoć już raz była Papieżyca Joanna. nie bylo. to legenda. Odpowiedz Link Zgłoś
dracek7 Re: Cesarzem Japonii może być kobieta 10.06.05, 15:39 A to ciekawostka. Wykluczono kobiety w 1947, kiedy w Japonii zachodnią kulturę made in USA wprowadzał Wielki Feudalny Demokrata MacArthur. Brawo Ameryka!!! Odpowiedz Link Zgłoś
bux Re: Cesarzem Japonii może być kobieta 10.06.05, 15:40 gliwice.naszemiasto.pl/wydarzenia/485961.html Gdzie jest komendant? Gliwicki magistrat próbuje wyciszyć sprawę wywiezienia kostki brukowej przez szefa Straży Miejskiej. Gdyby nie to, że o bezprawnym wywiezieniu kostki brukowej przez Andrzeja Nowaka, komendanta Straży Miejskiej w Gliwicach i do niedawna kandydata do Sejmu z ramienia PO, napisały media, sprawie ukręcono by łeb już w ubiegły piątek. „Niestety” aferę ujawniono. Teraz w magistracie sztab ludzi zastanawia się, jak uratować wizerunek prezydenta Zygmunta Frankiewicza i co zrobić, żeby Nowak po urlopie mógł wrócić na stanowisko. Sam komendant skutecznie unika dziennikarzy. Andrzej Nowak jest dobrze znany Czytelnikom ∑. W 2004 roku został laureatem „Chrzanu”, niechlubnego wyróżnienia przyznawanego przez naszych dziennikarzy tym osobom publicznym, które lekceważą swoje obowiązki i mają za nic dobro ogółu. zdjęcia: Mikołaj Suchan Kontrola wywołała burzę Dokładnie tydzień temu około godz. 10.00 Leszek Gajdziński, powiatowy inspektor budowlany, kontrolował przebieg prac remontowych na terenie gliwickiego Centrum Ratownictwa (w którym ma także siedzibę Straż Miejska). Zauważył, że kilku robotników ładuje na ciężarówkę granitową kostkę brukową. Nie mieli dokumentów zezwalających na zabranie kostki. Inspektor wezwał policję. Wówczas robotnicy ujawnili, że zabierali kostkę na polecenie komendanta Nowaka, by zawieźć ją na jego działkę. Rozpętało się piekło. – Tak naprawdę komendant Nowak wcześnie rano w piątek przyszedł do dyżurnego Straży Miejskiej i powiedział mu, że koło południa przyjedzie samochód i zabierze kostkę. Gdy strażnik zaczął dopytywać, po co i dokąd, Nowak wrzasnął: „Nie interesuj się! Do budy!”. Traf chciał, że ten strażnik musiał wyjechać w teren. Jego miejsce zajął inny funkcjonariusz, który o poleceniu komendanta nic nie wiedział. Dlatego powiadomił policję i afera ujrzała światło dzienne – opowiada osoba znająca sprawę. Inspektor Gajdziński trafił na dywanik w magistracie. Dostał burę za nadgorliwość. Jego przełożony, prezydent Zygmunt Frankiewicz utrzymuje, że tak nie było. DZ potwierdził jednak tę informację w dwóch źródłach. Andrzej Nowak wyjaśnił policjantom, a także swoim podwładnym, że zgodę na zabranie kostki dostał od szefa Przedsiębiorstwa Remontów Ulic i Mostów Henryka Małysza. Miał to być rzekomo odpad. Owa droga granitowa kostka była składowana na terenie Centrum, a wcześniej koszar, od dwóch lat. Nie była jednak własnością PRUiM. Szef wykonawcy remontu nie mógł więc nią dysponować. W piątek po południu Marek Jarzębowski, rzecznik UM, rozmawiał z Henrykiem Małyszem. Przekazał dziennikarzom, że Małysz zaprzeczył, jakoby komukolwiek dawał zgodę na wywóz lub sprzedaż kostki. – Jeśli zarzuty się potwierdzą, to jak znam prezydenta Frankiewicza, nie popatrzy na to przez palce. Wobec Nowaka zostaną wyciągnięte daleko idące konsekwencje. Powiem więcej – tragiczne dla niego w skutkach – mówił wówczas Jarzębowski. Dymisja bez dymisji W tym czasie komendant Nowak jakby zapadł się pod ziemię. Nikt nie mógł się z nim skontaktować. W sobotę nie przyszedł do pracy. Nie pojawił się także na zawodach Grupy Kolarskiej, którą przed laty sam założył. Nie mogli się z nim skontaktować także jego przełożeni. Odnalazł się dopiero w poniedziałek. Wpadł do gabinetu prezydenta Frankiewicza. Rozmowa trwała kilka minut. Wieczorem około 19.00 na teren Centrum z powrotem trafiła wywieziona cztery dni wcześniej kostka. We wtorek na stronie internetowej gliwickiego magistratu ukazało się oświadczenie Frankiewicza. Prezydent informował w nim, że udzielił Nowakowi nagany, a komendant złożył dymisję. Nie dodał jednak, że owej dymisji... nie przyjął. Zawiadomienia o podejrzeniu przestępstwa nie złożył ani na policji, ani w prokuraturze. Gliwiccy funkcjonariusze prokuraturę musieli powiadomić na podstawie służbowej notatki spisanej po tym, jak wezwano ich do Centrum. – Chcę wierzyć, że cała sprawa jest nieporozumieniem, a nie próbą przywłaszczenia majątku gminy. Niezależnie od rzeczywistych zamiarów postępowanie Andrzeja Nowaka było naganne – napisał prezydent w oświadczeniu na stronie gliwickiego magistratu. Dodał także, że zwrócił się do policji i prokuratury o przekazanie ustaleń z prowadzonych w tej sprawie czynności. Ewentualne dalsze decyzje Frankiewicz uzależnił od informacji przekazanych przez te służby. – Wszyscy tutaj spodziewają się, w jaki sposób afera zostanie zatuszowana. W lipcu Nowak wróci z urlopu i będzie pracował dalej. Jeśli nawet jego dymisja zostanie przyjęta, to w krótkim czasie znajdzie pracę w jakiejś powiązanej z miastem spółce – mówi osoba znająca sprawę. Strażnicy się zdziwili We wtorek po południu w siedzibie Straży Miejskiej zorganizowano spotkanie. Funkcjonariusze, którzy wcześniej przeczytali oświadczenie prezydenta na stronie internetowej, byli przekonani, że dymisja Nowaka została przyjęta. Sądzili, że zostaną poinformowani, komu będą powierzone jego obowiązki. Wpadli w euforię. Kiedy usłyszeli, że Nowak jednak zostaje, wyszli z sali w milczeniu. – Jak media nam nie pomogą, to po powrocie Nowaka z urlopu będzie tu jeszcze większe piekło niż do tej pory. Jakie papiery na Frankiewicza ma komendant, że prezydent kolejny raz ratuje mu tyłek? – spekulowali strażnicy. Andrzej Nowak jest postacią kontrowersyjną. Przed laty pracował w gliwickiej policji (szefował III Komisariatowi, a następnie był oficerem dyżurnym). Odszedł ze służby na emeryturę m.in. dlatego, że skazano go prawomocnym wyrokiem na 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu za lżenie i pobicie strażnika miejskiego na zamku Książ w okolicach Wałbrzycha. W 2000 r. został komendantem gliwickiej Straży Miejskiej. Kiedy trochę później media ujawniły, że ciąży na nim prawomocny wyrok, prezydent Zygmunt Frankiewicz stwierdził, że o wszystkim wie, ale mu to nie przeszkadza. Szukajcie, a nie znajdziecie W oficjalnym liście do Komendy Głównej Policji we wrześniu 2002 roku Frankiewicz pisał, że wie, iż skazany nie może być komendantem. Obiecał odwołać Nowaka, gdy tylko znajdzie dobrego kandydata na jego miejsce. Nie znalazł. A może nie szukał? W końcu od napisania tego pisma minęło dwa i pół roku! Frankiewicz bronił Nowaka także wtedy, gdy jego dwaj podwładni w 2003 roku dotkliwie pobili Pawła Sypnia, mieszkańca Gliwic. Pewnego dnia mężczyzna wyszedł na spacer z psem. Zwierzę nie miało smyczy, a jego właściciel – dokumentów. Sypień został skuty kajdankami i skopany. Frankiewicz zapewniał wtedy, że Nowak jest najlepszym komendantem, jakiego do tej pory miało miasto. Podwładni Nowaka mają fatalne zdanie o komendancie. Kiedy gruchnęła wiadomość o wywiezieniu kostki, skomentowali ją następująco: „Rządził jak szmaciarz i odchodzi jak szmaciarz”. Teraz miny im zrzedły. Opowiadają o tym, jak byli rozliczani z ilości nakładanych mandatów. Gdy któryś nie wykonał normy, dostawał karę dyscyplinarną w postaci upomnienia na piśmie. Taki niepokorny podwładny nie miał szans na nagrody czy premie. Na odprawach strażnicy słyszeli od swojego szefa, że są głupkami i brudasami. Co najmniej dwa razy zdarzyło się, że komendant wzywał strażników do gabinetu i kazał im pisać prośbę o zwolnienie ze służby z powodów osobistych. Na dokumencie nie było daty. Prośbę Nowak chował w biurku i trzymał do „ewentualnego wykorzystania”, gdy pracownik nie będzie pokorny. Odpowiedz Link Zgłoś
mbarszcz Byla 10.06.05, 15:57 ...ale spadla z konia i powila dziecie. Nawet jakis wierszyk o tym byl :) Odpowiedz Link Zgłoś
meerkat1 Re: Byla , Ale chyba, ze dziecie ukryto? 10.06.05, 19:28 "I znow ksiezniczka Anna spadla z konia". :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
mbarszcz Re: Byla , Ale chyba, ze dziecie ukryto? 11.06.05, 15:55 Moze :) Gdzies czytalem w jakichs "zywotach papiezy" czy czyms takim, o papiezycy Joannie, o ktorej ktos wtedy ulozyl cos na ksztalt limeryku po lacinie. Odpowiedz Link Zgłoś
lidziaczek1 Re: Cesarzem Japonii może być kobieta 10.06.05, 16:11 Japonia to wspaniały kraj, z wspaniałymi ludźmi, któych niektózy w Europie postrzegają wciąż przez pryzmat II w.ś. Wystarczy jednak pojechać do Japonii dziś, jutro, do nowoczesnej, dobrze zarządzanej, bezpiecznej Japonii by przekonać się, że to cudowny kraj. I to, czy na czele monarchii parlamentarnej zasiądzie Cesarzowa czy Cesarz, nie ma większego znaczenia, gdyż jej<jego> funkcja nie jest na tyle wielka, by wpłynąć na losy kraju. Polecam Japonię, ja za nią tęsknie. Odpowiedz Link Zgłoś
lidziaczek1 Re: Cesarzem Japonii może być kobieta 10.06.05, 16:15 przepraszam za błąd-literówkę w wyrazie niektórzy - lidziaczek Odpowiedz Link Zgłoś